Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Polska Anita Uchańska: Warszawa - to nie jest śmieszne

Anita Uchańska: Warszawa - to nie jest śmieszne


17 lipiec 2005
A A A

- Iść, nie iść? - zastanawiali się warszawiacy tłumnie zgromadzanie przed każdym wejściem na stację metra Centrum. Dylemat był poważny, bo dostępu broniły wprawdzie taśmy i policjanci, ale wielu zdołało już bez problemu sforsować te przeszkody. Zamknięte przejście podziemne pod Rondem Dmowskiego, policja, straż pożarna, pogotowie medyczne i inne służby porządkowe - to wszystko zrobiło ogromne wrażenie na uczestnikach wydarzenia. Utrudniło to wielu powrót do domu, ponieważ brakowało informacji i dodatkowej komunikacji zastępczej i przyczynach całej akcji. Jednym słowem - paraliż stolicy! Metro co prawda nie jest tak wielkie i rozbudowane jak chociażby w Londynie, ale, jak zdążyliśmy się już przekonać, alarm bombowy właśnie w warszawskim metrze też może odbić się niekorzystnie na życiu stolicy.

No i po co to wszystko? Cała akcja, mimo że przeprowadzona sprawnie i szybko, była całkowicie zbędna. To "tylko" głupi żart. Taki, który nikogo nie bawi, poza jego inicjatorem. Zwłaszcza teraz, po niedawnych tragicznych zamachach terrorystycznych w Londynie, nikomu nie jest do śmiechu. Nie ma się co dziwić - nie jesteśmy zupełnie bezpieczni, nawet w Warszawie może się zdarzyć podobna sytuacja. Boimy się, ale raczej teoretycznie - nikt nawet nie przypuszcza, że światowa siatka terrorystów mogłaby się zainteresowana właśnie Polską, podczas gdy jest tyle innych, silniejszych, bogatszych i bardziej znaczących krajów na arenie międzynarodowej. A jednak, wszystko jest możliwe. Dlatego należy dmuchać na zimne i liczyć się z ewentualnym atakiem (który, miejmy nadzieję, nigdy nie nastąpi!).

Czasem wydaje się, że samemu trzeba przeżyć chwile grozy, aby docenić ogrom niebezpieczeństwa i zrozumieć ból i cierpienie innych. Czy autor tego telefonu chciał nas w ten sposób uodpornić? Przecież to jest jakaś farsa! Były policjant, na szczęście już schwytany przez kolegów po fachu, powinien mieć przynajmniej tyle rozsądku, aby przewidzieć skutki swojego działania. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

Z drugiej jednak strony, sprawdzian był bardzo realistyczny. Główne ulice, wejścia do metra na całej linii były obstawione przez służby ratownicze, tłumy ludzi czekały zdezorientowane na przystankach. Krążyły różne plotki: od bomby po atak samobójczy. A okazało się, jak poprzednim razem, że to fałszywy alarm...

Jednak to nie był koniec rozrywek na ten tydzień. W środę znowu mogliśmy obserwować służby porządkowe sprawdzające niektóre stacje metra i cztery inne obiekty w stolicy, w tym Galerię Mokotów. Powtórka z rozrywki?

Tak naprawdę odetchnęliśmy dopiero w czwartek, kiedy oficjalnie ogłoszono, że sprawca całej akcji został odnaleziony i aresztowany. Co prawda po wyjaśnieniu całej sprawy nie mieliśmy się już czego bać, a mimo to nie mogliśmy się pogodzić z tym, że ktoś usiłuje wprowadzić panikę w stolicy i, jak się często zdarza, uchodzi mu to bezkarnie. A jednak tym razem pomyliliśmy się!

Ciekawe, czy te ostatnie wydarzenia dały do myślenia wszystkim potencjalnym fałszywym informatorom? Nie mogą już czuć się całkowicie bezpieczni. No i dobrze, ale nie wiadomo, jak długo poczekamy sobie na następny tego typu alarm. Ludzka głupota i bezmyślność są jednak ogromne. Pozostaje nam jedynie liczyć na to, że są jednak pewne granice...