Willi Brandt. Wizjoner i realista
Postać niemieckiego kanclerza jest nieodłącznie związana z niemieckim oporem wobec nazizmu, Berlinem oraz polityką wschodnią. Przygotowana przez Petera Merseburgera biografia Brandta zasługuje na uznanie i jest obowiązkową lekturą dla osób interesujących się współczesnymi Niemcami.
Herbert Frahm
Jednym z najsłynniejszych wywiadów z niemieckim kanclerzem była rozmowa przeprowadzona przez Orainę Fallaci w 1973 r. Autorka we wstępie pisze, że największą zasługą Brandta było przekonanie społeczeństw zachodu, „iż słowo Niemiec nie oznacza Hitlera.” Stało się tak za sprawą jego postawy zarówno wobec historii i odpowiedzialności (nie poczucia winy) za przeszłość jak i sprostaniu wyzwaniom stawianym przed nim przez jemu współczesnych.
Brandt urodził się w Lubece, mieście Tomasza Manna, 8 grudnia 1913 r. jako Herbert Frahm. Jak sam wspominał w wywiadzie z Fallaci „... nazwiska Willy Brandt zacząłem używać na początku 1933 roku, zanim opuściłem Niemcy i po tym, jak naziści doszli do władzy. Wybrałem je – mówi dalej ówczesny kanclerz – jako nom de guerre, bo zamierzałem się poświęcić podziemnej walce przeciwko Hitlerowi. Pod tym nazwiskiem pojechałem za granicę, kiedy miałem dziewiętnaście lat. Pod tym nazwiskiem zacząłem pisać do gazet i wydawałem swoje książki, pod tym nazwiskiem zaangażowałem się w politykę i stałem się dorosłym, a także wróciłem do Niemiec pod koniec wojny. Wszystko łączy się z tym nazwiskiem i nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby wrócić do tego, z którym się urodziłem.”
Druga ojczyzna
Najsilniejsze doświadczenie młodości, emigracja do Norwegii i Szwecji pozostawia w nim ślad na całe życie. Dotyczy on zarówno wewnętrznego zaakceptowania nowej ojczyzny, gdzie język norweski będzie dla niego pierwszym i praktyczniejszym przy pisaniu i przygotowywaniu odczytów, ale również jako pewna filozofia i sposób politycznego myślenia. Merseburger podkreśla na kartach swojego opus magnum, że rys Brandta jakiego znamy z czasów urzędowania zarówno jako burmistrza Berlina z okresu budowy muru, jak również późniejszego szefa zachodnioniemieckiej dyplomacji aż w końcu jako socjaldemokratycznego kanclerza RFN pochodzi ze Skandynawii. Nauka pragmatyzmu, realizmu, koncyliacji oraz stworzenie zasady postępowania „zarówno..., ale i...” była odzwierciedleniem emigracyjnych lat spędzonych w państwach nordyckich.
W tym miejscu trzeba znów sięgnąć po słynny wywiad z Fallaci, w którym nasz bohater wspomina swoją drugą ojczyznę: „Kiedy jeszcze jako chłopiec uciekasz do jakiegoś kraju, którego kulturę i język przejmujesz, tracisz jedną ojczyznę, aby zyskać drugą. Dla mnie Norwegia stała się drugą ojczyzną.” Było to widać również w działaniach politycznych Brandta, które bardzo umiejętnie i z koniecznym tłem oraz kontekstem opisuje autor wydanej po polsku biografii niemieckiego kanclerza.
Moralność w polityce
Warto wspomnieć o przywiązaniu Brandta do wartości w polityce. Jak pisze we wstępie Merseburger: „... [Brandt - KF] potrzebował władzy jak każdy polityk, który pragnie kształtować rzeczywistość, ale władza nie była dla niego wszystkim – nie trzymał się jej kurczowo. I postawą taką ustanowił w tej mierze, jak pokazała to jego rezygnacja z władzy, moralne standardy. Przywiązując do siebie intelektualistów, pisarzy i artystów, zmniejszał dystans między duchem i władzą. Posiadał, co zauważył kiedyś trafnie Günter Grass, rzadki dar sprawiania, że przyszłość jawiła się bliższa, a bolesne nadzieje i zagrożenia nabierały wyraźniejszych konturów. Realista stawał się dzięki temu wizjonerem, który rozjaśniał szarą powszedniość, wskazując jej wyraźne cele.” Wielokrotnie w okresie swojego urzędowania udowadniał, co jest dla niego najważniejsze i jakie działania z tego wynikają.
Niemiecki kanclerz włożył też znaczący wkład w niemiecką politykę pamięci oraz symbolikę gestów. Opisując pierwszy z nich, słynny Kniefall przed pomnikiem getta w Warszawie autor biografii pisze: „Składa wieniec przy pomniku upamiętniającym powstanie w warszawskim getcie, odpowiednio układa czarno-czerwono-złotą wstęgę, cofa się trzy lub cztery kroki i nagle pada na kolana. Trwa tak około pół minuty, podrywa się znowu, a osoby mu towarzyszące obserwują całą tę scenę w niesamowitym zdumieniu. Jego twarz jest niemalże nieruchoma, wyraz twarzy osłupiały, wzrok skierowany gdzieś w dal. Nikomu tego nie zapowiedział, nawet swojemu alter ego Bahrowi, którego zazwyczaj we wszystko wtajemnicza.” Jak ważne był to gest zarówno dla pojednania polsko-niemieckiego, jak i nadania historii bardziej uniwersalnych wartości pisze również Oriana Fallaci: „Z pewnością to nie on powinien uklęknąć w Warszawie [...] To nie on powinien czytać psalm przebaczenia w Jerozolimie. A jednak to zrobił i wydaje mi się, że nie jest to mniej ważne od jego Ostpolitik, od jego europejskości, od jego socjalizmu, który jest może bardziej poszukiwaniem socjalizmu niż samym socjalizmem [...].”
Książka bardzo starannie przygotowana przez Wydawnictwo Poznańskie zasługuje na uwagę z kilku powodów. Jest to bowiem nie tylko świetna biografia jednej z najciekawszych postaci minionego stulecia, zdobywcy Pokojowej Nagrody Nobla i twórcy dalekosiężnej w skutkach polityki odprężenia – Ostpolitik. Jest to także, a może przede wszystkim doskonałe świadectwo historii XX wieku, z jej wszystkimi zakamarkami, zawiłościami i niejednoznacznościami. Nie sposób zrozumieć historii Europy bez przeszłości Niemiec, a tej bez postaci Willi Brandta. Książka Petera Merseburgera jest najlepszą okazją do pogłębienia tej wiedzy.
Peter Merseburger, Willi Brandt 1913-1992. Wizjoner i realista, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2011, ss. 706.


"Laboratorium Palestyna. Jak Izrael eksportuje technologię przemocy na cały świat" - Antony Loewenstein
"Inna strona świata" – Wojciech Jagielski
"Odurzeni. Naziści, CIA i sekretna historia psychodelików" - Norman Ohler
"Kissinger" - Walter Isaacson