W regionalnych wyborach w Andaluzji zwyciężyli socjaliści, porażkę zanotowała Partia Pracy (PP). Podemos dopiero trzecią siłą.
W niedzielę odbyły się wybory w Andaluzji. Mieszkańcy wspólnoty wybierali władze regionalne. Wygrała Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza z Susaną Díaz na czele, zdobywając 47 na 109 miejsc w parlamencie. Druzgocącą porażkę odnotowała druga w wyborach PP, zdobywając zaledwie 33 miejsca – dotychczas miała ich 50. Nowo powstałe ugrupowania Partia Podemos (Możemy) i Ciudadanos (Obywatele) zdobyły zaledwie – odpowiednio 15 i 9 mandatów.
Wyniki wyborów nie są zaskoczeniem – PSOE rządzi nieprzerwanie od upadku reżimu gen. F. Franco. Nie uzyskała jednak bezwzględnej większości, zatem Susana Díaz musi szukać koalicjanta. Podczas kampanii zapowiadała, że nie będzie negocjować z PP ani z Podemos.
Pomimo, że w kampanię wyborczą PP zaangażowały się władze w Madrycie – premier Mariano Rajoy wielokrotnie był w Andaluzji – partia zanotowała najgorszy wynik od 25 lat. Spadek poparcia dla PP to tendencja widoczna w całym kraju.
Wybory w Andaluzji wzbudzały bardzo duże zainteresowanie, gdyż są prologiem całego cyklu wyborczego (wybory samorządowe, regionalne i krajowe). To sprawdzian dla partii i sonda nastrojów politycznych społeczeństwa hiszpańskiego, zwłaszcza, że nadchodzące wybory zapowiadają duże zmiany na scenie politycznej i upadek systemu hegemonii dwóch partii: PP i PSOE oraz walkę o władzę przede wszystkim przez Podemos.
Źródła: El País, El Mundo, Europa Press, Diario Público.
