Samoloty RAF-u gotowe do ataku na IS

Sześć myśliwców Tornado jest gotowych do rozpoczęcia nalotów w Iraku, gdy tylko cele zostaną zidentyfikowane – poinformował rzecznik brytyjskiego ministerstwa obrony. W piątek (26.09) Izba Gmin wyraziła zgodę na udział brytyjskich sił w atakach na pozycje islamskich ekstremistów w Iraku.

Po sześciogodzinnej debacie posłowie – większością 481 głosów – wyrazili zgodę na udział UK w nalotach. Rządowy wniosek zakłada działanie jedynie na terenie Iraku i nie przewiduje udziału wojsk lądowych („combat troops”), ale mówi o użyciu „brytyjskiego personelu wojskowego”, szczególnie w takich sytuacjach jak ewakuacje ludności cywilnej i szkolenie wojsk irackich i sił kurdyjskich. Podstawą prawną do rozpoczęcia nalotów jest prośba o pomoc skierowana do Londynu przez rząd w Bagdadzie.

Uzasadniając wniosek, premier David Cameron stwierdził m.in., że „ISIL już nam [Brytyjczykom] wypowiedział wojnę”, nawiązując w ten sposób do śmierci brytyjskiego pracownika organizacji humanitarnej Davida Hainesa, który został porwany, a następnie zamordowany przez dżihadystów. Film, zawierający nagranie „egzekucji”, zawierał także fragmenty wcześniejszych wypowiedzi Camerona i miał być wezwaniem do nieangażowania się Brytyjczyków w wojnę w Iraku. Obecnie w rękach dżihadystów przebywa co najmniej jeszcze jeden brytyjski zakładnik.

Zarówno premier, jak i lider opozycji, zdecydowanie potępili działania terrorystów w Iraku i Syrii Cameron nazwał ISIS „grupą psychopatycznych morderców”, która wypacza religię do własnych celów. Według Milibanda ISIS wyznaje „wyjątkowo wypaczoną ideologię”. Lider opozycji przypomniał, że radykałowie mordują nie tylko chrześcijan i przedstawicieli innych wyznań, ale także muzułmanów, w tym szyitów i przedstawicieli innych odłamów islamu. Z wypowiedzi obu liderów przebijała chęć podkreślenia, że nie jest to wojna z islamem.

Debata przed głosowaniem wyraźnie zahacza także o działania w Syrii, choć wniosek tego nie dotyczył. – Naszym celem jest stabilny Irak, w przyszłości stabilna Syria – mówił premier. Z tylnych ław Izby Gmin padały komentarze, że nie da się pokonać ISIS bez ataków na cele w Syrii. Podkreślano także, że granica między Irakiem i Syrią praktycznie nie istnieje. Na działania w Syrii nie było jednak zgody opozycji. Miliband podkreślił, że są zasadnicze różnice między przeprowadzeniem nalotów w Iraku i Syrii. Po pierwsze brak autoryzacji ataków na terenie Syrii przez tamtejszy rząd, konieczna byłaby więc rezolucja ONZ. Po drugie brak wsparcia sił lądowych w Syrii, podczas gdy w Iraku na ziemi działać będą Kurdowie i irackie siły rządowe. Po trzecie, nie ma planów co do spodziewanych rezultatów prowadzenia działań w Syrii.
 
UK jest piątym, po Francji, Holandii, Danii i Belgii, państwem europejskiem, które dołączyło do koalicji Stanów Zjednocznych i państw arabskich przeciwko bojownikom IS. 
 

Zobacz także tego autora