Pogorszenie relacji Stanów Zjednoczonych z Arabią Saudyjską sprawiło, że Waszyngton musiał szukać sojusznika gdzie indziej.
Po piątkowej ugodzie między Manuelem „Melem” Zelayą a Roberto Michelettim, radość była powszechna, a amerykańscy negocjatorzy nie szczędzili pochwał dla obu stron. Media ogłosiły koniec konfliktu w Hondurasie, nie zwracając uwagi na nieścisłości umowy, które każdy interpretuje teraz na swoją korzyść.
W ubiegłym tygodniu Stany Zjednoczone podpisały z Kolumbią umowę zwiększającą dostępność kolumbijskich baz dla amerykańskich żołnierzy. Amerykanie zmodernizują z własnych środków część instalacji, z których będą korzystać. Umowa potwierdza bliskie stosunki pomiędzy Waszyngtonem a Bogotą.
Ewentualne ożywienie gospodarcze nadal w dużym stopniu będzie opierało się o amerykańskiego konsumenta dlatego Fed nie będzie się spieszył z zacieśnianiem polityki pieniężnej. Oznacza to sprzyjające okoliczności do dalszego osłabiania dolara. Amerykańskiej walucie nie grozi jednak załamanie, gdyż Azja będzie nadal chętna do zakupu amerykańskiego długu.
Jak długo Chińczykom uda się utrzymać wizerunek przyjaznego partnera, a nie machającego książeczką czekową bogacza, stawiającego twarde własne żądania? O to, chociaż przede wszystkim o surowce, toczy się ta gra. Warto ją obserwować, bo jest to nowy fenomen, na niespotykaną dotychczas skalę.
Pipelineistan to termin, znaczący mniej więcej tyle co „Rurociągostan". Zbiegającą się w czasie z wizytą Władimira Putina w Pekinie, wizytę Hillary Clinton, można traktować, jako próbę wybadania możliwości rozbicia rodzącego się coraz ściślejszego eurazjatyckiego bloku chińsko-rosyjskiego.
Wraz z pogarszaniem się strategicznego położenia państw zachodnich rośnie ryzyko spektakularnych ataków terrorystycznych w Europie.
Komisja powołana przez Unię Europejską wydała iście salomonowy werdykt w sprawie ubiegłorocznej wojny rosyjsko-gruzińskiej: konflikt rozpoczęła Gruzja, ale Rosja nieproporcjonalnie użyła siły.


