Pomimo iż Premier Turcji Recep Tayyip Erdogan z zadowoleniem przyjmuje zmiany, jakie aktualnie dokonują się na Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej, to jednocześnie na własnym podwórku, na wszelki wypadek, minimalizuje problemy z własną mniejszością kurdyjską.
Gdyby Libanowi udało się odnowić swój wizerunek i ukazać się jako państwo, w którym wyznawcy wielu religii są w stanie się zjednoczyć, mógłby to być poważny krok na drodze do stabilizacji regionu.
Korzystając z zamieszania, które objęło większość krajów Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, Iran profilaktycznie nasila represje wobec opozycji. W ostatnim czasie nastąpił znaczny wzrost liczby egzekucji wykonywanych zarówno na więźniach politycznych jak i przy okazji, na pospolitych przestępcach. Bez skrupułów więzi się i zabija nieletnich.
New Delhi czy Mumbaj stają się ważnymi finansowymi i kulturalnymi ośrodkami. Oprócz drapaczy chmur miasta te mają też drugie, ciemniejsze oblicze – slumsy, w których miliony ludzi żyją w skrajnej nędzy.
Po ostatnich sukcesach rebeliantów libijskich impet ich działań wyraźnie osłabł. Muammar Kadafi zdążył otrząsnąć się z szoku i przy pomocy lojalnych sił zatrzymał marsz buntowników na Trypolis. W ostatni wtorek zapowiedział nawet odzyskanie zajętych przez rebeliantów miast leżących na zachód od stolicy.
