Po zeszłotygodniowych zamachach w Bombaju tego alarmu Indie nie lekceważą. Stan gotowości na lotniskach, antyterroryści pod bronią. Tym razem uderzenie ma przyjść z powietrza - twierdzą służby. Niewykluczone, że terroryści chcą użyć porwanego samolotu.
Ludowy Sojusz na rzecz Demokracji (PAD) zapowiedział we wtorek (2.12) opuszczenie dwóch zajmowanych od zeszłego tygodnia lotnisk w Bangkoku po tym jak Sąd Konstytucyjny Tajlandii nakazał rozwiązanie trzech partii koalicyjnych. Wyrok sądu wykluczył z polityki na pięć lat premiera Somchaia Wongsawata, odwołania którego domagali się demonstranci.
Po zamachu terrorystycznym w Bombaju na nowo rozgorzał spór skłóconych sąsiadów - Indii i Pakistanu. W odpowiedzi na sygnały, że w ataki mogą być zamieszane pakistańskie służby, wysoki rangą oficer bezpieczeństwa Pakistanu zapowiada wysłanie armii na granicę z Indiami.
Policja podała w sobotę rano (29.11), że miasto jest w jej rękach. Zabito ostatniego terrorystę w hotelu Tadż Mahal. Ostateczny bilans masakry to 195 ofiar śmiertelnych.
