Sprawa izraelskiego ataku na konwój z pomocą humanitarną dla Strefy Gazy wywołała dyskusję nad sensownością 3-letniej blokady granicy tego terytorium i sposobem dostarczania pomocy jego mieszkańcom.
Izrael w tym tygodniu podejmie decyzję w sprawie śledztwa mającego wyjaśnić co zdarzyło się na statku płynącym z pomocą do objętej blokadą Strefy Gazy. W trakcie zatrzymywania statku przez izraelskich żołnierzy, zginęło 9-ciu obcokrajowców a 48 zostało rannych. Na przeprowadzenie dochodzenia naciska Zachód oraz ONZ.
Irański Czerwony Półksiężyc - odpowiednik Czerwonego Krzyża - zamierza wysłać konwój z pomocą humanitarną dla Gazy. Wcześniej duchowo-polityczny przywódca ajatollah Ali Chamenei zapowiadał, że statki miałaby chronić Gwardia Rewolucyjna.
Prezydent Autonomii Palestyńskiej oskarżył Izrael o "terroryzm państwowy". Mahmud Abbas, otwierając konfenecję ekonomiczną w Betlejem, odniósł się do izraelskiego ataku na konwój z pomocą dla Strefy Gazy.
Izrael po apelach Zachodu zdecydował o deportacji wszystkich obcokrajowców zatrzymanych po ataku na konwój z pomocą humanitarną dla Palestyńczyków w Gazie.
Według armii izraelskiej w czasie zatrzymywania konwoju statków z pomocą humanitarną dla Strefy Gazy zginęło ponad 10 osób. Inne źródła mówią nawet o ponad 20 zabitych. Są też ranni - według najnowszych doniesień, na pokładzie tureckiej jednostki, na którą wtargnęli izraelscy komandosi, rannych zostało 60 cudzoziemców i 2 komandosów.
