Dariusz Materniak: Na co komu ta tarcza?
Media donoszą o rezygnacji USA z planów budowy tarczy antyrakietowej w Polsce. Dla nikogo, kto na bieżąco śledził napływające informacje na ten temat nie jest to zaskoczenie. Warto w tym miejscu zastanowić się, komu i po co jest tak naprawdę potrzebna tarcza w Polsce.
Program budowy tarczy antyrakietowej, znany w USA jako Missile Defence (MD) jest w prostej linii kontynuacją programu budowy systemu obrony przeciwrakietowej SDI (Strategicznej Inicjatywy Obronnej), opracowywanego w latach osiemdziesiątych przez administrację Ronalda Reagana. O ile SDI miał chronić Stany Zjednoczone przed zmasowanym atakiem pociskami balistycznymi ze strony Związku Radzieckiego, o tyle MD zakłada obronę przed ograniczonym atakiem ze strony państw takich jak Korea Północna czy Iran. W 2001 administracja George’a Busha zdecydowała o wystąpieniu USA z traktatu ABM, gdyż ograniczał on możliwości rozwoju systemu MD.

Warto w tym miejscu zadać pytanie jak tarcza antyrakietowa wpływa na bezpieczeństwo Polski? Czy instalacja tego systemu w naszym kraju wpłynęłaby pozytywnie na poziom bezpieczeństwa naszego kraju? Zgodnie z planami budowy systemu MD, zasadniczym przeznaczeniem pocisków przechwytujących bazujących w Polsce ma być obrona terytorium Stanów Zjednoczonych. Tak więc sama lokalizacja bazy pocisków w naszym kraju w żaden sposób nie wpływa na polepszenie poziomu naszego bezpieczeństwa. Dopiero instalacja w Polsce baterii pocisków przechwytujących średniego i krótkiego zasięgu typu THAAD i Patriot ma zapewnić ochronę terytorium Polski przed ewentualnym atakiem. Polskim priorytetem powinno być pozyskanie wspomnianych systemów pocisków przechwytujących na jak najlepszych warunkach. W opinii Witolda Waszczykowskiego, byłego głównego negocjatora ws. tarczy antyrakietowej, amerykańska rezygnacja z planów budowy bazy w Polsce stawia nas w dość korzystnej sytuacji negocjacyjnej. W kwestii zakładanej polsko – amerykańskiej współpracy wojskowej związanej z tym projektem „musimy się zastanowić, jak realizować pewne porozumienia, w których Amerykanie obiecali wspieranie naszej armii” – powiedział Waszczykowski w wywiadzie dla TVN24.
Poza wymiarem czysto militarnym tego zagadnienia należy także zwrócić uwagę na wymiar polityczny i strategiczny kwestii instalacji tarczy antyrakietowej w Polsce. Gdyby lokalizacja amerykańskiej bazy doszła do skutku, niewątpliwie oznaczałoby to znaczące pogorszenie stosunków z Rosją. Rosjanie zapowiedzieli, iż w przypadku powstania takich instalacji w Polsce i Czechach, w Obwodzie Kaliningradzkim zostaną rozmieszczone pociski rakietowe krótkiego zasięgu typu Iskander (zdolne do przenoszenia m.in. głowic nuklearnych, ale także konwencjonalnych: kasetowych czy burzących). Zdaniem wielu ekspertów taka reakcja Rosji byłaby niewspółmierna do skali problemu, tym bardziej, że system MD nie stanowi żadnego zagrożenia dla Rosji ani nie narusza w zasadniczy sposób równowagi strategicznej pomiędzy USA i Rosją (przynajmniej na obecnym etapie zaawansowania). Dla Polski, w przypadku instalacji tarczy antyrakietowej (która, o czym mowa była wyżej – bezpośrednio nie wpłynie na nasze bezpieczeństwo) wobec pogorszenia stosunków z Rosją bilans byłby jednoznacznie negatywny. Perspektywa wzmocnienia polskiego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej przez USA była i nadal jest dość mglista – a starzejące się systemy obrony przeciwlotniczej wymagają wymiany i modernizacji i to niezależnie od tego czy tarcza w Polsce powstanie czy też nie. Rozwiązaniem tego problemu jest także udział naszego kraju w pracach nad systemami obrony przeciwrakietowej realizowanych w formacie wielostronnym, w ramach NATO (wspólnego natowskiego systemu obrony przeciwrakietowej teatru działań – ALTBMD) lub Unii Europejskiej. Dobrym rozwiązaniem byłoby także wciągnięcie do współpracy Rosji, dla której terrorystyczny atak bronią nuklearną jest takim samym zagrożeniem jak dla reszty państw NATO (warto jednak w tym miejscu zauważyć, iż prawdopodobieństwo ataku terrorystycznego przy użyciu pocisków balistycznych jest minimalne).
Nasuwa się w tym miejscu pytanie, dlaczego Amerykanie zrezygnowali z planów budowy systemu MD w Europie? W dzisiejszym „New York Times” czytamy: „znaczenie Rosji, której poparcie jest potrzebne w takich sprawach jak Iran, proliferacja broni nuklearnej i Bliski Wschód, jest bez porównania większe dla USA niż jakiegokolwiek kraju wschodnioeuropejskiego.” Trudno nazwać takie stwierdzenie jakimś szczególnie wielkim odkryciem, biorąc pod uwagę potencjał Rosji, jej położenie geostrategiczne i znaczenie nie tylko w Europie, ale także w Azji (zwłaszcza wpływ na sytuację w Azji Środkowej). A właśnie obszar kontynentu azjatyckiego, a nie Europy należy uznać za obecnie najistotniejszy dla polityki amerykańskiej. Po drugie, program nuklearny i rakietowy Iranu jest obecnie na tak wczesnym etapie zaawansowania, że nie da się stwierdzić czy i kiedy będzie stanowić realne zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. Nawet gdyby tak się stało, to i tak o wiele prościej (i taniej) będzie można zneutralizować to niebezpieczeństwo poprzez rozwój mobilnych systemów antybalistycznych, takich jak system AEGIS umieszczany na okrętach Marynarki Wojennej USA (ale także m.in. Hiszpanii, Norwegii czy Korei Południowej) lub zdolnych do przerzutu drogą powietrzną w dowolny rejon świata (chodzi tu m.in. o wspomniane wcześniej systemy THAAD czy Patriot).
Na koniec warto przytoczyć słowa prezydenta Lecha Wałęsy, które zawierają jakże (wydawałoby się) oczywistą prawdę, która powinna stać się naczelną zasadą polskiej polityki zagranicznej: „Musimy zweryfikować nasze spojrzenie na Amerykę, musimy przede wszystkim dbać o swój interes”.
Na podstawie: tvn24.pl wp.pl, wyborcza.pl, onet.pl, pism.pl
Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.


Stefan Bratkowski nie żyje.
Prezydenci chcą zacieśnić współpracę polsko-słowacką