Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję

TTIP: szansa czy zagrożenie dla gospodarki Niemiec?

09 sierpień 2015
A A A

TTIP, czyli Transatlantyckie Partnerstwo w Handlu i Inwestycjach, to jedno z najważniejszych porozumień bilateralnych między Unią Europejską[1] i Stanami Zjednoczonymi[2]. Te dwa rynki to około 40 proc. światowego PKB i 30 proc. światowego handlu, zatem umowa wpłynie z pewnością nie tylko na oba podmioty biorące udział w negocjacjach, ale również na kraje trzecie[3]. Negocjacje zostały zapoczątkowane 17 czerwca 2013 roku, podczas szczytu G8, wspólną deklaracją prezydenta USA i przewodniczącego Komisji Europejskiej[4]. Celem porozumienia jest przede wszystkim wzrost wymiany handlowej przez eliminację kosztów, do których należą: cło, bariery pozataryfowe, standardy i normy techniczne. Porozumienie ma składać się z dwudziestu czterech rozdziałów, zgrupowanych w trzech częściach: dostęp do rynku, współpraca regulacyjna i przepisy[5].

UE od lat podpisuje umowy z krajami trzecimi[6], jednak to właśnie TTIP wywołuje kontrowersje. Przeciwnicy umowy wskazują na brak transparentności w pracach nad porozumieniem, co uniemożliwia prowadzenie rzeczowej debaty publicznej połączonej z konsultacjamispołecznymi[7]. Większość rozmów negocjacyjnych toczyła się za zamkniętymi drzwiami i dopiero w wyniku presji organizacji pozarządowych Komisja Europejska udostępniła szereg dokumentów na początku stycznia 2015 roku, co nie zmienia jednak faktu, że nie istniała wówczas możliwość debatowania nad tematami już zamkniętymi[8].Tajność dokumentów wyklucza z jednej strony możliwość kontroli decydentów, z drugiej zaś niesie za sobą podejrzenia o celową chęć ukrycia niewygodnych rozwiązań. Z kolei rząd Niemiec podkreśla, że stan niejawności jest konieczny, aby znaleźć najlepsze rozwiązania w jak najszybszym czasie i aby cały proces zakończył się sukcesem. Obaj partnerzy chcą w ten sposób ograniczyć wywieranie presji na proces negocjacji ze strony lobbystów, a także opinii publicznej.

Źródło: Wikipedia CommonsPoważnym zarzutem przytaczanym przez przeciwników porozumienia jest fakt, że TTIP ma obejmować swoim zakresem bezpośrednio lub pośrednio większość gospodarki, a więc w konsekwencji będzie w sposób istotny wpływać na każdy kraj członkowski i jego społeczeństwo[9]. Duże wątpliwości budzą mechanizm rozstrzygania sporów na linii inwestor-państwo (ISDS), przepisy mające chronić inwestycje zagraniczne o wiele bardziej niż dotychczasowe prawodawstwo krajowe oraz dominacja wielkich korporacji. W tym kontekście, szerokim echem odbiło się odrzucenie przez KE Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej (EIO) przeciw TTIP (11.09.2014), co może budzić zaniepokojenie, że umowa ma służyć przede wszystkim lobbystom, a nie obywatelom czy parlamentarzystom[10]. Komisja Europejska argumentowała swoją decyzję tym, że mandaty negocjacyjne TTIP i CETA nie są aktami prawnymi, lecz wewnętrznymi aktami przygotowawczymi instytucji UE, dlatego nie można zakwestionować ich za pomocą EIO. Warto dodać, że organizatorzy, jeszcze przed złożeniem wniosku o rejestrację, uzyskali odmienną opinię prawną. Niemniej zwolennicy TTIP powinni obawiać się głosu obywateli, których sprzeciw oznaczałby porażkę dla propagatorów porozumienia: lobbystów, korporacji i zwolenników tajności negocjacji.

Niemcy jako najsilniejsza gospodarka Europy mają w gremiach negocjacyjnych nad TTIP silną reprezentację, ponieważ istnieją przesłanki wskazujące na to, że to właśnie Berlin może być największym beneficjentem umowy. Stany Zjednoczone są bowiem jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych Niemiec, a realizacja zapisów TTIP daje szansę na zwiększenie wymiany handlowej. Już teraz 30 proc. całego eksportu z UE do USA pochodzi z Niemiec[11]. Jak będzie rzeczywiście, okaże się już w niedalekiej przyszłości, ponieważ obie strony wyznaczyły sobie za cel zakończenie negocjacji umowy do końca 2015 roku.

Czy Niemcy na pewno skorzystają?

Według danych Federalnego Urzędu Statystycznego w 2014 roku USA były drugim rynkiem zbytu dla eksporterów z RFN, na którym sprzedali oni towary o wartości 96 mld euro. Amerykańscy producenci dostarczali natomiast na niemiecki rynek towary o wartości 49 mld euro[12]. Ceny wielu niemieckich towarów na rynku USA są niekiedy nawet o 20% wyższe z powodu ceł i odmiennych niż w UE standardów produkcji. Przy likwidacji tych barier poziom wymiany między oboma krajami może tylko wzrosnąć. Przewiduje się, że eksport następujących sektorów gospodarczych miałby istotnie ulec zwiększeniu: produkty metalowe o ok. 12%, przetworzona żywność i chemikalia o 9%, towary  i urządzenia transportowe o 6% oraz samochody aż o 40%[13]. Brytyjski think tank Centre for Economic Policy Research (CEPR) wskazuje na dynamiczny rozwój branży motoryzacyjnej oraz lotniczej. Warto dodać, że Niemcy eksportują do Ameryki właśnie produkty z wyżej wspomnianych branż: motoryzacyjnej, maszynowej, farmaceutycznej i chemicznej. Dotychczas należało przeprowadzać testy bezpieczeństwa w Ameryce oraz w danym kraju UE. TTIP może to zmienić. Przewidywane są także zmiany w branży lotniczej. Niemieckie linie lotnicze mogłyby obsługiwać loty krajowe w USA. Obecne prawo zabrania zabierania liniom europejskim pasażerów podczas międzylądowań po drugiej stronie oceanu[14].

Umowa może pomóc małym i średnim przedsiębiorcom, którzy mogą okazać się główną siłą napędową wzrostu gospodarczego po obu stronach Atlantyku oraz osobom startującym z własną działalnością gospodarczą. Obniżenie stawek celnych oraz uproszczenie regulacji i przepisów może okazać się dużym ułatwieniem, aby zaistnieć w USA. Mniej pieniędzy wydanych na dodatkowe testy, czy cło, oznacza także możliwość podjęcia większej ilości inwestycji. Z kolei więcej inwestycji to także potrzeba zatrudnienia większej liczby osób. Ważną korzyścią, oprócz zniesienia barier celnych, może okazać się ograniczenie środków pozataryfowych, tj. licencji, pozwoleń, homologacji, które zwiększają cenę produktu na rynku docelowym. Dla Europy głównym celem jest usunięcie podwójnych norm i standardów oraz przepisów administracyjnych, których przełamywanie jest czasochłonne i kosztowne[15]. Ponadto w wyniku TTIP zliberalizowany zostanie prawdopodobnie wzajemny dostęp do przetargów publicznych. Dotychczas amerykańskie instytucje publiczne faworyzowały w przetargach rodzimych producentów. Jest to ważna informacja dla Niemców, szczególnie w perspektywie włączenia do nich kwestii energetycznych, do czego dąży rząd niemiecki. Kanclerz Angela Merkel podczas wizyty w Waszyngtonie w maju 2014 roku stwierdziła, że sektor energetyczny może być największym beneficjentem zawarcia partnerstwa transatlantyckiego[16]. Porozumienie może ułatwić eksport gazu, gdyż nie jest wymagane ubieganie się o zgodę do krajów, z którymi Stany Zjednoczone mają podpisaną umowę o wolnym handlu. Takie rozwiązanie mogłoby się okazać w dłużej perspektywie korzystne dla całej Europy, ponieważ pozwala na dywersyfikację dostaw i uniezależnienie się od Rosji, która z powodu działań militarnych na Ukrainie traci pozycję wiarygodnego partnera dla UE.

Zbliżenie rynków europejskiego oraz amerykańskiego może stanowić przeciwwagę dla szybko rozwijających się gospodarek azjatyckich oraz zwiększyć konkurencyjność UE i USA. Porozumienie może powstrzymać spadek wartości stosunków transatlantyckich i umocnić pozycję Zachodu zwłaszcza wobec Chin, na czym szczególnie zależy UE[17].  Warto dodać, że porozumienie jest bardzo ważne dla Amerykanów, którzy najprawdopodobniej stopniowo będą tracić pozycję lidera na rzecz Chin oraz innych wschodzących gospodarek azjatyckich[18]. Umowa będzie stanowiła szansę na przedłużenie zachowania pozycji lidera ze względu na połączenie się – z ciągle jeszcze wpływową – gospodarką europejską. Także RFN powoli staje się zależna od Dalekiego Wschodu, dostrzegając w tym korzyści i pewnego rodzaju zagrożenie związane z wyciekiem informacji o niemieckich patentach. Nie jest możliwe, aby narzucić krajom wschodu  normy prawne obowiązujące w UE i działać na rzecz zwiększonej liberalizacji w handlu światowym. Temu zadaniu nie sprostała Światowa Organizacja Handlu. Istnieje prawdopodobieństwo, że USA w połączeniu z UE "wymusi" na innych partnerach, takich jak Chiny, przestrzeganie standardów, wypracowanych przez Europę i USA”[19]. TTIP może zatem przeciwdziałać stagnacji gospodarczej i wzmocnić pozycję Niemiec i USA w handlu światowym.

Dużą korzyścią dla Niemiec może być zwiększony dostęp do innowacyjnych i nowoczesnych technologii amerykańskich[20]. Porozumienie może przyczynić się także do zacieśnienia współpracy w tym obszarze między obu partnerami. Co TTIP ma do zaoferowania zwykłym obywatelom? Niższe ceny produktów, ich większy wybór i nowe miejsca pracy. Według wyliczeń własnych Komisji Europejskiej  podpisanie umowy miałoby również doprowadzić do powstania dodatkowych 2,5 mln miejsc pracy po obu stronach Atlantyku, zarówno dla wysoko, jak i nisko wykwalifikowanych pracowników[21]. Rząd niemiecki podkreśla w materiałach informacyjnych, że dotychczasowa jakość warunków bytowych w krajach UE pozostanie nienaruszona. Dotyczy to zarówno służby zdrowia, jak i jakości wykształcenia, sposobu jego finansowania, różnorodności kulturowej czy norm ochrony środowiska[22]. Podobnie z kwestią ochrony danych osobowych. TTIP nie będzie mieć wpływu na obecny kształt ustawy opracowywanej w Bundestagu dot. ochrony danych osobowych, będzie poruszać ten aspekt wyłącznie w kontekście komunikacji handlowej.

Uzasadnione obawy

Źródło: Flickr.com/Mehr DemokratieObawy Niemców są związane z wizerunkiem porozumienia. TTIP wiąże ze sobą rynek europejski i amerykański izolując oba podmioty od pozostałych, zwłaszcza od wschodzących rynków azjatyckich, z którymi Niemcy współpracują intensywnie w ostatnim czasie. Może to w konsekwencji doprowadzić do stagnacji i spowolnienia gospodarczego kraju. Najbardziej zaniepokojone są państwa BRICS, które według badania Bertelsmann-IFO mogą ponieść straty rzędu 0,4–3,2% PKB per capita[23].Związane z TTIP zagrożenia dostrzega także Ameryka Południowa. Rząd Argentyny argumentuje, że zwiększony eksport wołowiny z USA do UE będzie wiązał się z osłabieniem eksportu tego produktu do krajów członkowskich[24].Podobne obawy wykazuje Turcja. Tamtejszy rząd obawia się konieczności podporządkowania się niekorzystnym warunkom dostępu do rynków TTIP. W razie wprowadzenia porozumienia USA uzyskają uprzywilejowany dostęp do tureckiego rynku, bez otwierania własnego na produkty tureckie. Według obecnych przepisów Turcja nie ma ani prawa uczestnictwa w rozmowach, ani możliwości sprzeciwienia się umowie.

W kontekście obaw i głosów sprzeciwu warto dodać kilka słów o wspomnianej wcześniej Europejskiej Inicjatywie Obywatelskiej (EIO) STOP TTIP. W momencie składania wniosku o jej zarejestrowanie pod dokumentem podpisało się 148 organizacji z 18 krajów UE i ponad milion obywateli[25]. Inicjatywę poparły największe organizacje działające nad rzecz zrównoważonego rozwoju i ochrony środowiska, mimo to została ona odrzucona z powodu braków formalnych. Inicjatywa nie przestała istnieć w chwili jej odrzucenia. Kolejne organizacje podpisują się pod nią wraz z obywatelami. Inna kampania Uwaga TTIP jest reprezentowana przez interesy publiczne jak np. ochrona praw obywatelskich i konsumenckich, troska o środowisko czy zapewnienie przestrzegania standardów żywnościowych. Warto zwrócić uwagę na stronę internetową www. ttip-unfairhandelbar.de, która jest źródłem informacji na temat samej umowy oraz kolejnych kroków negocjacyjnych.Wskazuje ona także na niemieckie organizacje pozarządowe, które są przeciwne porozumieniu oraz nakłania do podpisania petycji wystosowanej przez EIO.Przeciwko TTIP organizowane są masowe demonstracje przebiegające przez wiele krajów europejskich. Podczas tegorocznego szczytu G7 w Niemczech w Elamu demonstranci propagowali hasła: "Powstrzymać TTIP - uratować klimat - zwalczyć biedę". Ulicami Monachium przeszło wówczas 35 tysięcy osób. Oponenci umowy ujawniają się po drugiej stronie Atlantyku i akcentują strach przed przeniesieniem miejsc pracy na stary kontynent i ich likwidację w Ameryce. Podobna sytuacja miała miejsce po podpisaniu umowy NAFTA, czyli porozumienia o wolnym handlu między USA, a Meksykiem i Kanadą, kiedy ok. 415  000 amerykańskich miejsc pracy zostało przeniesionych do Meksyku[26].

Społeczeństwo niemieckie obawia się także dużych zmian w rolnictwie i napływu na ich rynek przetworzonej żywności GMO oraz zboża[27]. Rynek rolny jest chroniony w Europie, natomiast porozumienie podważy obecne założenia polityki rolnej, której celem było ukształtowanie go w taki sposób, aby mogło wykarmić Europejczyków. W Europie gospodarstwa rolne wyglądają zupełnie, ponieważ są w większości farmami rodzinnymi i jest ich dużo, bo około 14 milionów. W Stanach Zjednoczonych mamy do czynienia z wielkimi przedsiębiorstwami rolnymi, których jest zaledwie 2 miliony. Tutaj właścicielem jest biznes[28].Rolnictwo amerykańskie opiera się na GMO, trudno więc pominąć tę kwestię w negocjacjach[29]. W USA żywność modyfikowana genetycznie to aż 70-80 proc., podczas gdy w UE poniżej 1 proc. Odsetek upraw organizmów genetycznie modyfikowanych wynosi w UE zaledwie 0,5 proc, zaś za oceanem 85-90 proc. Stany Zjednoczone są światowym liderem upraw roślin GMO. W 2013 roku amerykańscy farmerzy obsiali nimi 40 procent uprawianej ziemi, czyli 70 mln hektarów. W Unii Europejskiej modyfikowane uprawy zajmowały w tym samym czasie 148 tys. hektarów w pięciu krajach łącznie[30]. Niektóre z unijnych państw jak np. Austria, Francja, Polska wprowadziły u siebie zakaz uprawy genetycznie modyfikowanych roślin[31]. Kolejnym problemem jest znakowanie żywności przetworzonej, które obowiązuje w UE w momencie, kiedy procent przetworzenia stanowi ponad 0,9 produktu. Zasada ta nie dotyczy żywności pochodzącej od zwierząt, jak: mleko, jaja, mięso. Instytucje amerykańskie dopuszczające produkty żywnościowe na rynek nie wymagały znakowania żywności genetycznie modyfikowanej. Sytuacja ta zmieniła się dzięki kampanii pod hasłem „Right to know”. Obecnie stan Vermont postanowił wprowadzić od 2016 roku obowiązek znakowania żywności GMO. W UE zostało dotychczas dopuszczonych około 52 różnych produktów rolniczych. Kolejne muszą być pozytywnie zaopiniowane przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) i państwa członkowskie[32]. Kontrowersyjne w kontekście rozmów na temat bezpieczeństwa żywności, roślin i zwierząt hodowlanych wydaje się  z punktu widzenia Niemców technologia produkcji i przetwarzania żywności jak np. mycie kurczaków chlorem w celu odkażania czy stosowanie hormonów wzrostu w hodowlach zwierząt.

KE podkreśla, że nie zgodzi się na obniżenie standardów bezpieczeństwa żywności: nie będzie zgody na szpikowaną hormonami wzrostu amerykańską wołowinę, nie zmienią się także obowiązujące procesy autoryzacji upraw GMO, co bardzo dosadnie podkreślał przewodniczący KE Jean-Claude Juncker w komentarzu nt. TTIP. Niemiecki Bundestag podkreśla, że amerykański drób podlegający takim procesom czyszczenia nie będzie importowany do UE ze względu na brak zgodności z przepisami wspólnoty. Mięso może być czyszczone wyłącznie wodą, nie chlorem[33]. Eksperci nadal mają pewne wątpliwości, co do złożonych przez polityków deklaracji. Greenpeace akcentuje, że ujednolicenie obowiązujących przepisów byłoby trudne, ale wystarczy wzajemne uznawanie standardów na których się opierają: np. testy żywieniowe, które w UE są obowiązkowe i trwają 90 dni, zaś w USA nie są obowiązkowe, a gdy się je przeprowadza, to trwają kilkanaście dni. Efekt takich badań może być naprawdę różny. Choć nie ma jednoznacznych naukowych dowodów za lub przeciw, dotyczących wpływu GMO na zdrowie ludzkie, ich odbiór społeczny w Unii jest pełen emocji. U zwierząt karmionych żywnością genetycznie modyfikowaną stwierdzono wiele problemów zdrowotnych: uszkodzenia właściwie wszystkich narządów i układów, choroby, bezpłodność a także śmierć tysięcy zwierząt. Produkty GMO mogą wpływać na zwiększenie liczby alergii na żywność u ludzi, jednak zgodnie ze stanowiskiem naukowców realne problemy zdrowotne związane z żywnością GMO mogą uwidocznić się dopiero w kolejnych pokoleniach[34].

Ponadto pojawiają się ogromne wątpliwości, czy beneficjentami umowy będą faktycznie zwykli obywatele czy wielkie korporacje. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na sądy arbitrażowe (investor-state dispute settlement) regulujące spory gospodarcze pomiędzy inwestorami zagranicznymi a państwem pozwalających inwestorom (z reguły wielkim korporacjom) starać się o odszkodowania w razie poniesienia strat wynikających ze zmian legislacyjnych wprowadzonych w danym kraju. Odszkodowania byłyby wypłacane z pieniędzy podatników[35]. Prawa do analogicznego dochodzenia swoich racji nie miałyby natomiast rodzime firmy, nie posiadające uprzywilejowanego statusu „inwestorów’’ , co dodatkowo godzi w postawy państwa prawa. ISDS daje wobec tego przywilej wyłącznie firmom zagranicznym, ponieważ pierwotnie miała być to instancja chroniąca firmy globalnej Północy inwestujące w krajach o „niestabilnej demokracji”[36]. Miała to być forma zabezpieczenia przed ryzykiem utracenia zysków w wyniku nacjonalizacji jakiejś branży. Sędziami w procesach arbitrażowych są prawnicy korporacyjni, a od ich decyzji nie można się odwołać, gdyż stoją oni ponad suwerennością parlamentów i wyroków sądów najwyższych. - To sprywatyzowany system wymiaru sprawiedliwości, który powstał dla globalnych korporacji – pisał w listopadzie 2013 roku „The Guardian”[37]. ISDS ma służyć dyscyplinowaniu państwa na rzecz ograniczenia regulacji niekorzystnych dla wielkich korporacji. Państwa nie mają nad nim kontroli, a ISDS stoi w jawnej sprzeczności z obowiązkiem rządów i parlamentów do prowadzenia polityki w interesie i dla ochrony obywateli danego kraju, jak i z podstawową zasadą odpowiedzialności rządzących w pierwszym rzędzie właśnie przed obywatelami, a nie inwestorami zagranicznymi[38].

W RFN zaczęła się debata na początku 2014 roku, czy takie zmiany nie doprowadzą do ograniczenia suwerenności rządu federalnego w prowadzeniu polityki gospodarczej. Z jednej strony Berlin obawia się nadużyć w tej sprawie ze strony przedsiębiorstw amerykańskich. Z drugiej istnieje przekonanie, że krajowy system prawny w wystarczający sposób chroni prawa inwestorów prywatnych i zagranicznych firm i nie powinny mieć one dodatkowych przywilejów. Powstaje pytanie, dlaczego nie można odwołać się do niezawisłych już istniejących sądów, jeżeli faktycznie do naruszeń dojdzie i dana korporacja poniesie straty. Tego nie wie nikt. Wiadomo zaś, że taka procedura byłaby tańsza i zgodna z demokratycznymi standardami. Warto dodać, że  w całej Unii umów zawierających ISDS jest ok. 1400. Ile toczyło się dotychczas spraw o odszkodowanie? Trudno powiedzieć. Wiemy natomiast, że Stany Zjednoczone nigdy przed sądem arbitrażowym nie przegrały. Trudno w to uwierzyć, że nie słyszała o tym grupa urzędników negocjująca umowę. Warto wspomnieć, że ISDS może mieć  wywierania presji na dany kraj. Zanim jeszcze dojdzie do faktycznego procesu, można wywierać presję na instytucje publiczne, które uchylą dane zmiany prawne ze względu na widmo kosztownego procesu nawet jeżeli będzie on korzystny dla obywateli i obywatelek własnego państwa[39]. Przykładów już obecnie można wskazać wiele: Kanada zaskarżyła państwo Salwador, ponieważ odmówił zgody na otwarcie kopalni złota, bo groziło to skażeniem wody, z której korzysta lokalna społeczność. Firma domaga się 315 mln dolarów rekompensaty za to, że nie osiągnie planowanych zysków. Vattenfall zasskarży Niemcy, bo dążyły do ograniczenia energetyki atomowej. Stawką był pozew o wartości 1,4 mld-a euro. Kanadyjczycy postanowili ograniczyć frakcjonowanie w prowincji Quebec. Wówczas zostali pozwani przez amerykańską firmę z branży wydobywczej i decyzją sądu arbitrażowego musieli zapłacić 250 mln odszkodowania.

Warto dodać, że stosunkowo niedawno, bo 08.07.2015 europosłowie przegłosowali alternatywę dla ISDS – ich zdaniem dużo bardziej demokratyczną niż to było dotychczas. Posłowie wzywają do zastąpienia obecnego mechanizmu ISDS (opartego na prywatnym arbitrażu) nowym systemem "podlegającym demokratycznym zasadom i demokratycznej kontroli, w którym potencjalne przypadki będą rozstrzygane w sposób przejrzysty przez publicznie mianowanych zawodowych sędziów, w publicznych procesach sądowych". Posłowie chcą, aby nowy system obejmował "przynajmniej jeden mechanizm odwoławczy" i zapewniał "poszanowanie właściwości sądów UE i państw członkowskich". Parlament chce systemu, w którym "prywatne interesy nie mogą podważać celów polityki publicznej". European Digital Rights (EDRi) uważa też, że Parlament popełnił błąd odrzucając poprawki, które mogłyby zwiększyć przejrzystość negocjacji TTIP, nie zapewnił wyłączenia z negocjacji spraw związanych z własnością intelektualną i tak naprawdę nie zrobił wszystkiego co się dało w kwestii ochrony danych[40].

Kolejnym trudnym zagadnieniem są małe i średnie przedsiębiorstwa oraz ochrona ich interesów. Ministerstwo Gospodarki RFN wykazało brak zagrożeń, jednak środowiska lewicowe np. die Linke czy Zieloni uważają, że umowa posłuży jedynie międzynarodowym korporacjom do przeforsowywania własnych interesów. Zwolennicy umowy podnoszą argument ochrony bezpieczeństwa przedsiębiorców oraz własności intelektualnej, jednak dla przeciwników porozumienia jest to związane z ograniczeniem ich wolności[41]. Dodatkowo TTIP zakłada redukcję kosztów związanych z wymianę handlową i stopniową likwidację biurokracji poprzez ujednolicenie niektórych aktów prawnych. Państwa członkowskie UE traktują ten zapis jako ograniczenie ich suwerenności. Dodatkowo, przeciwnicy TTIP obawiają się obniżenia  obowiązujących w Unii Europejskiej standardów ochrony konsumentów, których poziom w USA jest, ich zdaniem, dużo niższy niż w UE. Największe obawy dotyczą sektora kosmetycznego, produktów medycznych, a także zasad stosowania pestycydów czy standardów obowiązujących w rolnictwie. Dobrym przykładem jest lista substancji zakazanych w produkcji kosmetyków w Europie, która liczy 1,4 tysiąca, podczas gdy w USA zaledwie kilkanaście. To oznacza, że trzeba będzie wypracować kompromis, który najprawdopodobniej będzie wyglądał tak, że UE pójdzie na ustępstwa Amerykanom i zmieni przepisy europejskie[42]. Przeciwnicy umów nie wykazują się optymizmem wobec gazu łupkowego z powodu zagrożenia ekologicznego i stosunkowo dużych kosztów wydobycia. Szczelinowanie hydrauliczne tworzy ryzyko skażenia źródeł wody, zaś około 4-8% wydobywanego gazu trafia do atmosfery, a gaz łupkowy to metan, który jest najbardziej niebezpiecznym gazem wywołującym efekt cieplarniany. Żeby skutecznie wydobywać gaz, potrzeba wielu odwiertów. Jeden trzeba robić koło drugiego. Im dłużej eksploatujemy dane złoże, tym więcej trzeba odwiertów, by rentowność nie spadała. Do obsługi tego potrzebujemy infrastruktury. Dla krajobrazu, zwłaszcza wiejskiego, to katastrofa. Tereny, na których wydobywa się łupki, przestają się nadawać do uprawy rolnej[43].

Wielka koalicja podzielona

Na stanowisko CDU/CSU nie wpłynęły podsłuchy Amerykańskich Służb Bezpieczeństwa wykryte w lipcu 2014. Chadecja podchodzi do umowy niemal bezkrytycznie i dostrzega jej same profity. Porozumienie jest wspomniane w umowie wielkiej koalicji jako jeden z celów: „likwidacja wszystkich barier na drodze do zawarcia umowy”[44]. Podobne stanowisko reprezentuje CSU, akcentując jednak w swoim programie, że standardy europejskie nie podlegają negocjacjom i domagając się więcej transparentności. Politycy CSU są także przeciwni sądom arbitrażowym, ponieważ działają na niekorzyść niemieckiego konsumenta. Trochę inne stanowisko w tej sprawie reprezentują Socjaldemokraci. Wicekanclerz oraz minister gospodarki Sigmar Gabriel jest świadomy korzyści, jakie niesie porozumienie dla gospodarki kraju. Na początku unikał krytyki umowy pomimo wielu zastrzeżeń lewicowych organizacji pozarządowych i think tanków i zapowiadał wspieranie przedsiębiorstw, aby odebrać część elektoratu chadecji. Z tego względu prezentował on się jako zdecydowany orędownik podpisania TTIP. Z drugiej strony nie mógł ignorować głosów krytyki swojego elektoratu. Należy więc przypuszczać, że będzie próbował znaleźć złoty środek w tej sprawie starając się znieść niekorzystne dla Niemiec punkty dokumentu.

Zieloni, Lewica są jednoznacznie przeciwko TTIP argumentując swoje stanowisko pogorszeniem się standardów ochrony żywności, ochrony praw pracowniczych oraz standardów ochrony środowiska[45]. Z tych względów ograniczona zostanie legitymacja demokratyczna kontroli produktów wprowadzanych na rynek. Lewica domaga się, aby część obszarów życia gospodarczego zostało wyjętych z umowy jak dobra kulturowe czy media. Ponadto zdaniem partii lewicowych należy zwiększyć udział społeczeństwa w kolejnych negocjacjach. Die Grünen żądają resetu negocjacji i ich restartu z uwzględnieniem transparentności. Podobnie jak die Linke chcą, aby przemysł spożywczy, rolnictwo, usługi publiczne oraz kultura zostały wyjęte z porozumienia.

Szanse zawarcia TTIP należy ocenić jako wysokie, należy się jednak liczyć wraz z upływem czasu z oporem społeczeństwa niemieckiego. Wiele zależy od sytuacji gospodarczej kraju oraz organizacji pozarządowych i ich skuteczności w prowadzeniu debaty publicznej. Jeżeli TTIP w kwestiach gospodarczych ma być tym dla Europy i Niemców czym jest NATO w obszarze obronnym, to faktycznie należy mieć wątpliwości co do skuteczności całego przedsięwzięcia.



[1]14 czerwca 2013 roku Komisja Europejska uzyskała mandat do prowadzenia negocjacji. 15 października 2014 roku został on umieszczony na stronie internetowej www.bmwi.de/go/ttip. UE reprezentuje Cecilia Malmström, komisarz ds. handlu wraz z 20-stoma grupami roboczymi. Dodatkowo w styczniu 2014 roku powołano 14-sto osobowe gremium doradcze, które składa się z ekspertów ds. praw konsumenta oraz przedstawicieli związków zawodowych różnych branż. Ze strony amerykańskiej głównym negocjatorem umowy jest Michael Froman, przedstawiciel USA ds. Handlu oraz Dan Mullaney. Bundesministerium für Wirtschaft und Energie, Transatlantische Handels- und Investitionspartnerschaft (TTIP) zwischen der EU und den USA , w: http://www.bmwi.de/BMWi/Redaktion/PDF/Publikationen/transatlantische-handels-und-investitionspartnerschaft-ttip,property=pdf,bereich=bmwi2012,sprache=de,rwb=true.pdf

[2]Początki współpracy amerykańsko-europejskiej sięgają czasów końca II wojny światowej oraz planu Marshalla, którego celem była pomoc zniszczonym w czasie wojny krajom europejskim. Warto dodać, że do lat 70 obowiązywał tzw. „instynkt obronny” USA, czyli ograniczona współpraca między obu partnerami ze względu na obawy Europejczyków przed zbyt dużymi wpływami Amerykanów na Starym Kontynencie. Wraz z pogłębieniem integracji  - powstaniem jednolitego rynku i  kolejnymi rozszerzeniami UE, wzmocniona Europa stała się głównym - obok USA - rzecznikiem liberalizacji handlu światowego, Dr hab. Marek Grela, TTIP – szanse i wyzwania dla  biznesu, w: http://eksperci.kj.org.pl/wp-content/uploads/2013/12/ZEKJ-Transatlantyckie-Partnerstwo-w-dziedzinie-Handlu-i-Inwestycji.pdf; 12.12.2013, S.1.  

[3]Andreas Freytag, Peter Draper and Susanne Fricke, The Impact of TTIP, w: http://www.kas.de/wf/doc/kas_38104-544-2-30.pdf?140618145124, 12.06.2015.

[4]Powodami, dla których współpraca została nawiązana to: globalny kryzys gospodarczy, brak efektów negocjacji wielostronnych w ramach Światowej Organizacji Handlu, a także trudności w ustaleniu wspólnych zasad dotowania rolnictwa w UE i USA, Popławski Konrad, Niemcy wobec TTIP uwarunkowania, interesy, obawy, http://www.osw.waw.pl/sites/default/files/prace_52_niemcy_wobec_ttip_net.pdf, 18.06.15.

[5]TTIP W PIGUŁCE KILKA FAKTÓW NA TEMAT UMOWY O WOLNYM HANDLU MIĘDZY UNIĄ EUROPEJSKĄ, A STANAMI ZJEDNOCZONYMI, ISP Warszawa 2015, S. 3 i 4.

[6]M.in. z krajami Ameryki  Środkowej  tj. Kostaryką, Salwadorem, Gwatemalą, Hondurasem, Nikaraguą i Panamą, w 2012 r., Chile (w 2002 r.), Kolumbią i Peru (w 2013 r.), Koreą Południową w 2011 r., a ostatnio z Gruzją, Mołdawią i Ukrainą, zakładających utworzenie m.in. stref wolnego handlu, Maria Majkowska, TTIP W PIGUŁCE KILKA FAKTÓW NA TEMAT UMOWY O WOLNYM HANDLU MIĘDZY UNIĄ EUROPEJSKĄ, A STANAMI ZJEDNOCZONYMI, ISP Warszawa 2015, S. 11.

[7]Bundesministerium für Wirtschaft und Energie, Transatlantische Handels- und

Investitionspartnerschaft (TTIP) zwischen der EU und den USA, w: http://www.bmwi.de/BMWi/Redaktion/PDF/Publikationen/transatlantische-handels-und-investitionspartnerschaft-ttip,property=pdf,bereich=bmwi2012,sprache=de,rwb=true.pdf

[8]Jw., S. 11.

[10]Instytut Globalne Odpowiedzialności, Europejska Inicjatywa Obywatelska przeciw TTIP odrzucona / Koalicja organizacji zapowiada sprzeciw, w: http://igo.org.pl/europejska-inicjatywa-obywatelska-przeciw-ttip-odrzucona-koalicja-organizacji-zapowiada-sprzeciw/

[11]Europäische Kommission, Deutschland und TTIP, w: http://ec.europa.eu/deutschland/pdf/131003_country_fiche_de.pdf

[12]Konrad Popławski, Niemcy wobec TTIP uwarunkowania, interesy, obawy, http://www.osw.waw.pl/sites/default/files/prace_52_niemcy_wobec_ttip_net.pdf, 18.06.15.

[13]Maria Majkowska, TTIP W PIGUŁCE KILKA FAKTÓW NA TEMAT UMOWY O WOLNYM HANDLU MIĘDZY UNIĄ EUROPEJSKĄ, A STANAMI ZJEDNOCZONYMI, ISP Warszawa 2015, S. 6.

[14]Zespół Ekspertów Klubu Jagiellońskiego, Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji – wnioski dla Polski i Europy, S. 3.

[15]Dr hab. Marek Grela, TTIP – szanse i wyzwania dla  biznesu, 12.12.2013, S.1.

[17]Dr hab. Marek Grela, TTIP – szanse i wyzwania dla  biznesu, 12.12.2013, S.1.

[19]European Forum for new ideas, Jakie zmiany rozwojowe umożliwi Europie TTIP?, w: http://efni.pl/wp-content/uploads/2014/10/20141002_Informacja_prasowa_TTIP_1.pdf

[21]Majkowska, TTIP W PIGUŁCE, ISP Warszawa 2015, S. 6.

[23]Marek Wąsiński, TTIP a kraje trzecie: kto obawia się umowy transatlantyckiej, Biuletyn PISM, Nr 45 (1282), 8 maja 2015.

[24]Zespół Ekspertów Klubu Jagiellońskiego, Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji – wnioski dla Polski i Europy, S.

[25]Majkowska, TTIP W PIGUŁCE, ISP Warszawa 2015, S.

[27]ZEKJ, Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji – wnioski dla Polski i Europy, S.

[30]Stany Zjednoczone są światowym liderem upraw roślin GMO. W 2013 roku amerykańscy farmerzy obsiali nimi 40 procent uprawianej ziemi, czyli 70 mln hektarów. W Unii Europejskiej modyfikowane uprawy zajmowały w tym samym czasie 148 tys. hektarów w pięciu krajach łącznie. Największy areał miała Hiszpania (136 tys. hektarów), a kolejne lokaty zajęły: Rumunia, Portugalia, Czechy i Słowacja, Instytut Spraw Obywatelskich, TTIP: Czy Stany Zjednoczone zaleją unijny rynek żywnością z GMO?, w: https://chcewiedziec.pl/ttip-czy-stany-zjednoczone-zaleja-unijny-rynek-zywnoscia-z-gmo/

[31]Jw.

[32]Ponieważ unijni decydenci są podzieleni, od lat nie ma ani większości kwalifikowanej ani mniejszości blokującej w Radzie UE, więc decyzje podejmuje Komisja Europejska.

[34]Wpływ żywności modyfikowanej genetycznie na zdrowie, http://www.farmio.com/wplyw-zywnosci-modyfikowanej-genetycznie-na-zdrowie.

[35]Majkowska, TTIP W PIGUŁCE, ISP Warszawa 2015, S.

[40]Marcin Maj, TTIP: Europosłowie chcą "nowego systemu" zamiast ISDS. Czy to naprawdę wiele zmienia?, http://di.com.pl/ttip-europoslowie-chca-nowego-systemu-zamiast-isds-czy-to-naprawde-wiele-zmienia-52578

[41]Zespół Ekspertów Klubu Jagiellońskiego, Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji – wnioski dla Polski i Europy, S. 3.

[44]Annette Sawatzki, Damit Sie nicht die Katze im Sack wählen: Der TTIP-Parteiencheck, http://blog.campact.de/2014/05/damit-sie-nicht-die-katze-im-sack-waehlen-der-ttip-parteiencheck/

[45]Jw.