Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję

Strefa wiedzy

Wykonanie: Delta Interactive
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Energia Adam Lelonek: Jak car został szachem. Nowe rozdanie na energetycznej szachownicy?

Adam Lelonek: Jak car został szachem. Nowe rozdanie na energetycznej szachownicy?

29 październik 2012
A A A
22 października podjęta została decyzja o zakupie przez Rosnieft koncernu TNK-BP za kwotę 55 mld dolarów, mającego zdolności produkcyjne na poziomie 1,74 baryłek ropy dziennie i będącego w pierwszej dziesiątce prywatnych producentów ropy na świecie. Kiedy przejęcie stanie się formalne, rosyjski gigant odpowiadał będzie za produkcję około 4-4,5 mln baryłek na dobę. Będzie to trzecia największa transakcja w branży, zaraz po zakupie Mobil Corp. przez amerykański Exxon (80 mld USD) oraz Amoco Corp przejętym przez BP (56 mld USD).
Zarządzana przez Igora Sieczina Rosnieft ma dokonać transakcji w dwóch etapach: najpierw zakupi 50% udziałów TNK-BP za kwotę 26,8 mld USD w gotówce od British Petroleum, później drugą połowę od miliarderów z grupy inwestorów AAR za kwotę 28 mld USD także w gotówce. W zamian brytyjskie konsorcjum otrzyma 19,75% udziałów Rosniefti oraz dwa miejsca w radzie nadzorczej. To największe przedsięwzięcie BP od 13 lat, a jak twierdzi dyrektor generalny koncernu, Bob Dudley – „to jak dotąd najodważniejszy ruch mający na celu przekształcenie firmy po katastrofie ekologicznej z 2010 r. w Zatoce Meksykańskiej”. Twierdzi on też, że „Rosnieft jest firmą starającą się o zostanie globalnym liderem. BP chce przyczynić się do sukcesu Rosniefti oraz być dodatkową jego wartością poprzez swój udział w radzie nadzorczej”.

Dlaczego zarówno brytyjskie konsorcjum naftowe, jak i miliarderzy pozbywają się „złotego interesu”? Prywatni udziałowcy zostali ewidentnie „zachęceni” do odsprzedania swojej części udziałów lub bardziej „zniechęceni” do prowadzenia działalności w tej branży. W 2008 r. rosyjskie władze aresztowały dwóch brytyjskich menadżerów z TNK-BP, a ówczesny dyrektor generalny (obecnie CEO w British Petroleum), cytowany wcześniej Dudley, po prostu uciekł z Rosji. Biorąc pod uwagę losy Michaiła Chodorkowskiego, decyzja była jeszcze łatwiejsza. Ale czy gwarancja, że prowadzenie interesów tak blisko Kremla, który z pewnością dołoży wszelkich starań, aby bliska mu firma miała pierwszeństwo przy wydobywaniu nowych złóż, to wystarczający powód do takiego pójścia na rękę Rosjanom? Czy liczą oni, że 19,75% udziałów będzie warte aż tyle, że decyzja ta w długim okresie będzie opłacalna?

Od rosyjskiego gazu i ropy uzależniona jest już cała Europa. Jak pisze Marin Katusa „na chwilę obecną zapewnia ona ponad jedną trzecią (34%) dostaw błękitnego paliwa, co jeszcze się zwiększy po uruchomieniu South Stream. Gazprom złożył również najwyższą ofertę na wydobycie gazu z potężnego zasobu znajdującego się przy izraelskim wybrzeżu. Rurociągi i ropociągi ominęły wszystkie «problematyczne» kraje, przy jednoczesnym zachowaniu dostępu do ich rynków oraz praktycznej ich monopolizacji. Co więcej, Moskwa kontroluje 40% globalnej zdolności wzbogacania uranu oraz znaczącą część jego produkcji. Już teraz zmusza to chociażby USA do poszukiwania alternatywnych dostawców tego surowca”. Czy to początek nowego rozdania w światowym układzie sił? Na to wygląda.

Dwie rosyjskie korporacje, Rosnieft i Gazprom mogą zdominować światowy rynek surowców energetycznych, zmuszając coraz większą liczbę państw do podpisywania długoterminowych kontraktów, wpływając tym samym na ceny. Wspomniany Katusa zwraca także uwagę na inny wariant, tj. przystąpienie FR do OPEC, co pozwoliłoby tej organizacji na kontrolę ponad połowy światowej produkcji ropy, a tym samym – całkowity monopol na jej rynkową wartość, pozostawiając świat bez żadnej alternatywy.

Potęga Rosniefti została stworzona przez Putina w 2003 r., kiedy to wskutek obciążenia firmy Yukos 27-miliardowym podatkiem i przekazania jej pól naftowych dla tej pierwszej, praktycznie z dnia na dzień z produkcji na poziomie 400 tys. baryłek dziennie, zwiększyła ją do 1,7 mln. Stała się tym samym największą firmą w branży. Decyzją polityczną stworzone zostało narzędzie dla wzmacniania rosyjskich wpływów w skali regionalnej, ale na dwóch kontynentach. Teraz zasięg ulegnie zwiększeniu.

Biorąc pod uwagę to, że po tej transakcji, produkcja Rosniefti i Exxon’u praktycznie się zrówna, to chociaż Arabia Saudyjska wciąż pozostaje jedynym krajem produkującym więcej ropy od FR, to ta ostatnia więcej od niej eksportuje. Ponadto Saudowie nie posiadają możliwości zakręcania i odkręcania poszczególnych nitek swoich ropociągów, co pozwalałoby im, tak jak robi to Kreml, na dyktowanie cen czy wykorzystywanie karty energetycznej we własnej polityce zagranicznej.

Putin zdaje sobie sprawę, że FR nie posiada jeszcze odpowiedniego „know-how” oraz wystarczającej bazy eksperckiej, aby poradzić sobie z tak potężnymi przedsięwzięciami w dziedzinie surowców energetycznych. W związku z tym, dokonując tej wyjątkowej formy „nacjonalizacji”, nie chce także popełnić błędów, które zrobiła Arabia Saudyjska po przejęciu sektora energetycznego w latach 80. XX wieku, gdy produkcja utrzymywana była na poziomie 10 mln baryłek dziennie, a w ciągu 5 lat spadła o ponad 60%.

Z tego też powodu wzmacniany jest sojusz strategiczny z brytyjskim koncernem BP, który ewidentnie chce być jak najbliżej Kremla, przy podziale nieeksploatowanych jeszcze rosyjskich złóż ropy, gazu ziemnego, ale i gazu łupkowego. Wiadomo, że w warunkach rosyjskich inaczej się nie da. Jednak nie znając na tym etapie konkretnych zysków, można powiedzieć, że Putin korzysta na tej transakcji znacznie bardziej, przy tym nie tylko finansowo.

Obecność wśród udziałowców brytyjskiej transnarodowej korporacji pozwoli na utrzymywanie bardziej „przyjaznego” wizerunku Rosniefti. Natomiast w miarę postępu przejmowania przez rosyjskiego giganta kolejnych rosyjskich bogactw (przy wykorzystaniu brytyjskiej technologii), pozwoli jeszcze bardziej oddziaływać na rynki, podnosząc tym samym pozycję Rosji na arenie międzynarodowej, co zapewne odczuwalne będzie w pierwszej kolejności dla jej sąsiadów i krajów tzw. „bliskiej zagranicy”, ale przy stosunkowo biernej postawie USA – w bardzo krótkim okresie może wpłynąć także bezpośrednio i na polityków w Waszyngtonie.  

Czy na arenie międzynarodowej stało się coś, o czym nikt nie wie, że tak bliski sojusznik, jakim dla Stanów Zjednoczonych jest Wielka Brytania, dopuścił do tego typu transakcji czy jest to tylko kwestia zysków i dostosowywania się do rosyjskiego środowiska biznesowego w połączeniu z praktyczną realizacją mechanizmów rynkowych? Jeśli to ostatnie, to czy w XXI wieku transakcje w sektorze energetycznym, niezależnie od ich wartości – nagle przestały być kwestią bezpieczeństwa narodowego, a ich przebieg warunkuje „wolny rynek”? Czy może jednak administracja amerykańska za rządów Baracka Obamy, w ramach budowania „nowych” relacji z Federacją Rosyjską (lub poważnych problemów gospodarczych) celowo „przespała” tę transakcję, która zapewne przygotowywana była od ponad roku,  jeśli nie dłużej. Pozostaje mieć nadzieję, że odpowiedzi na te pytania pojawią się szybciej, niż zmiany kursów surowców energetycznych na światowych giełdach.

Na podstawie: bloomberg.com,  reuters.com, zerohedge.com