Ostatnie ataki na chińskie instalacje w Sudanie i Etiopii mogą wskazywać, że w oczach wielu Afrykanów Państwo Środka stało się cynicznym eksploatatorem. Nie lepszym bynajmniej niż znienawidzony Zachód.
Kiedy Al Gore na początku lat 80. zainteresował się problemem globalnego ocieplenia, wielu uważało to za pasję porównywalną do gry na saksofonie czy zbierania znaczków. Dzisiaj ekologia stała się narzędziem walki politycznej.
Dla jasności: obecnie w Izraelu nie realizuje się żaden projekt pokojowy. Zatem gdzie tkwi problem? Paradoksalna odpowiedź na tak postawione pytanie może brzmieć następująco: problem w tym, iż nie rządzi prawica.
Obecna sytuacja w Myanmarze oprócz wymiaru wewnętrznego, ma także wymiar zewnętrzny, który związany jest z przyszłością dwóch wschodzących gigantów międzynarodowej sceny politycznej i gospodarczej – Chin i Indii.
Szafranowa rewolucja jest najpoważniejszym wystąpieniem przeciwko birmańskiej juncie od 1988 roku. Czy skończy się ona tak jak wówczas - tysiącami zabitych oraz zduszeniem opozycji?
Chiny często przedstawiane są jako raj dla inwestorów; obecność na tym rynku ma gwarantować obfite dochody; mało jednak mówi się i pisze o czarnej stronie inwestowania w Chinach: korupcji, aresztach, a nawet zabójstwach.
