Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Styl Etykieta Jeżeli wino, to tylko z... Chin!

Jeżeli wino, to tylko z... Chin!

24 luty 2008
A A A

 Sample Image

Tak się, jakoś składa, że ile razy otwieram ostatnio gazetę lub włączam radio, zaraz czytam lub słyszę, że za wszystkie nasze, Polaków, Europejczyków, czy wreszcie całego świata problemy, odpowiedzialni są Chińczycy. Rosną ceny paliw, ponieważ rozwijająca się szybko chińska gospodarka potrzebuje ich coraz więcej.

 

Drożeje stal, Chińczycy wykupują, słyszę. Nic więc dziwnego, że gdy przeczytałem w internecie, że równie intensywnie rozwija się chiński rynek winiarski, nie było mi do śmiechu. Nic to, że na razie średnie spożycie wina nie przekracza w Chinach mizernej liczby 0,27 litra na głowę rocznie. Pomnóżmy to jednak przez ponad miliard mieszkańców. Wyjdzie całkiem sporo. Efekt wielkich liczb działać będzie nadal. Przypuśćmy, że konsumpcja wzrośnie z 0,27 do 1 litra, czyli wzrost o mniej więcej 0,73 l. Wydaje się niewiele, jednak w sumie oznacza to wzrost spożycia o prawie miliard butelek. To już niewiele mniej niż roczna produkcja w największym winiarskim regionie świata, czyli Bordeaux.

Czy więc Chińczycy wypiją nam wino? Zależy jak szybko wzrastać będzie ich zamożność jako społeczeństwa. Trzeba też wziąć pod uwagę efekt skali. Po prosu zamożny Chińczyk to bardzo bogaty człowiek. Obecnie cena przeciętnej kupowanej w Chinach butelki importowanego wina wynosi 10 dolarów. No proszę, już widzę jak nasi importerzy podnoszą ceny, tłumacząc porozumiewawczym szeptem: „Wie pan, Chiny...".

Może jednak nie będzie tak źle.  Okazało się bowiem, że Chińczycy chcą być nie tylko konsumentami, ale także, a może przede wszystkim producentami wina. Powierzchnia winnic szybko rośnie. W ciągu kilku ostatnich lat przekroczyła już 300 tysięcy hektarów. To dwukrotnie więcej niż w Bordeaux. To więcej niż w Niemczech, Grecji, Portugalii, Bułgarii czy na Węgrzech, a więc w tradycyjnych europejskich krajach winiarskich.

Także produkcja wina podwoiła się w ciągu ostatnich lat i wynosi obecnie ponad cztery miliony hektolitrów. Jakość zaczyna systematycznie rosnąć, głównie dzięki coraz większym inwestycjom zagranicznym. Firmy takie jak Remy Martin czy Pernod Ricard, często w ramach joint-ventures z przedsiębiorstwami chińskimi, w przyspieszonym tempie dokonują restrukturyzacji winnic i nowych nasadzeń, tym razem szlachetnymi odmianami europejskimi. Znaleziono wiele nowych siedlisk, korzystnych do uprawy winorośli. Najlepsze obecnie regiony to Zatoka Bohai w pobliżu Pekinu i Shascheng, na północ od Wielkiego Muru. Najbardziej znane marki chińskich win to: Dragon Seal, Changyu, Dynasty, Thongu i Weilong. Nie są to z pewnością wina wielkie, te które miałem okazję próbować były co najwyżej ledwie poprawne, jednak z całą pewnością nie można Chin lekceważyć. Biorąc pod uwagę dynamikę rozwoju, spore inwestycje, tanią siłę roboczą, to tylko kwestia czasu i to raczej niedługiego, kiedy chińskie wina zdobędą mocną pozycję, przynajmniej w kategorii win na co dzień. W dodatku, wobec niskiej konsumpcji wewnętrznej, chińscy producenci, będą bardzo ostro walczyć o rynki eksportowe. W pewnym sensie ta walka już się zaczęła. W ubiegłym roku firma Dragon Seal podpisała z jednym z największych operatorów sieci duty free kontrakt na dostawy chińskich win do sklepów wolnocłowych na całym świecie. Niewykluczone, że właśnie powstaje nowa winiarska potęga na miarę Australii.

PS Podczas winiarskiego salonu Vinisud w Montpellier, największego przeglądu win z południa Francji i nie tylko, jeden ze znanych langwedockich producentów, Château Auzias zaprasza na degustację pierwszego rocznika win ze swojej chińskiej posiadłości Château Reifeng-Auzias. Przewidywane ceny od 18 do 80 euro za butelkę. Czy są tyle warte zamelduję po powrocie.