Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Styl Etykieta Sceny z życia koktailowego (uciechy stołu)

Sceny z życia koktailowego (uciechy stołu)

11 styczeń 2008
A A A
Aperitif, lampka wina, koktail, recepcja. Z punktu widzenia znawcy protokołu różni je mniej lub bardziej ceremonialny charakter, zasobność stołu, pora wydawania. Zaproszony gość wie natomiast jedno – znajdzie się na dość wytwornym przyjęciu, gdzie przekąski serwowane będą na stojąco.

Czy jednak da się elegancko jeść stojąc? Nie bardzo. Mamy tylko dwie ręce, a posłuszny teorii ciążenia talerzyk nie chce sam utrzymać się w powietrzu. Trzymamy go więc w jednej, bywa, że razem z kieliszkiem, gdy tymczasem drugą sięgamy po widelec, nakładamy sobie smakołyki, wyciągamy wizytówki, a przede wszystkim wymieniamy uścisk dłoni z innymi gośćmi – w końcu głównie po to bywamy na recepcjach, by spotykać się z ludźmi. Możemy to uczynić z gracją jedynie wtedy, gdy jedzenie zostanie odpowiednio przygotowane. Apelujemy więc do organizatorów:

Drodzy gospodarze, czy układacie menu sami czy korzystacie z usług firmy cateringowej, dopilnujcie, aby podawane dobra dało się zjeść w miarę estetycznie.

Przekąski powinny być malutkie – na raz do ust. Wyobraźmy sobie gościa z policzkami wypchanymi jak chomik, gdy, zagadnięty znienacka, dławi się usiłując przełknąć zbyt wielki kawałek.

Uważajcie na sosy. Kelner, który je podaje, powinien być jednocześnie zaopatrzony w serwetki. Nie jest dobrze, gdy gość musí ukradkiem wycierać rękę w szal małżonki, zanim przywita się ze znajomymi.

Nie serwujcie potraw wymagających użycia noża. Goście przycupnięci na parapecie, tyłem do sali lub, co gorsza, odrywający zębami kawałek pieczystego, to nie widok, o który nam chodzi.

Forma nie powinna jednak całkowicie zapanować nad treścią. Gościom cieknie ślinka i tracą humor na widok niedostępnych przysmaków, dekoracyjnych pater ze spiętrzonymi owocami, z których można zjeść jedynie winogrona. Nie ma co podawać pieczonych w całości prosiąt lub ryb, jeśli nie dysponujemy zręczną obsługą kelnerską.

Mając do wyboru ilość czy jakość i elegancję, wybierzmy to drugie. Koktail to miejsce spotkań, a nie uczta Lukullusa. Prawdziwi gurmani wolą delektować się jadłem przy stole. Inni są na diecie lub spieszą się na kolejne przyjęcie. Nie przekarmiajmy gości, ale podejmijmy ich tak, aby przy jedzeniu zasady etykiety nie stanęły im kością w gardle.

Ewa Pernal