Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Hiszpania. Rząd "jak Bóg przykazał"

24 grudzień 2011
A A A

Wyniki hiszpańskich wyborów parlamentarnych z 20.11.2011 zaskoczenia nie przyniosły. Ostateczny podział mandatów nieznacznie różnił się bowiem od ostatnich przedwyborczych sondaży i tak jak przewidywano, po niemal 8 latach rządów Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (Partido Socialista Obrero Español, PSOE), przyszedł czas na tradycyjną już rotację i przejęcie sterów przez prawicową Partię Ludową (Partido Popular, PP). Socjaliści powrócili do opozycji, podczas gdy lider ludowców otrzymał misję tworzenia nowego rządu. 

Zadanie to nie zapowiada się jednak łatwo. Hiszpanie oczekują od nowego premiera podjęcia natychmiastowych kroków, które pozwolą na zmniejszenie bezrobocia i podźwignięcie kraju z kryzysu finansowego. Tymczasem głównym remedium Mariano Rajoya na hiszpańskie problemy są drastyczne cięcia w budżecie na wzór Włoch i Portugalii. Problem w tym, że mają one objąć również redukcję zatrudnienia w instytucjach państwowych, przeciwko czemu już występują hiszpańskie związki zawodowe, argumentując, że zabiegi te zamiast przynieść oszczędności, pogłębią przekraczające już 20% bezrobocie w kraju. 

Podczas kampanii Rajoy wielokrotnie powtarzał, że jeśli wygra, Hiszpanie wreszcie będą mieć rząd „jak Bóg przykazał” (hiszp. „como Dios manda”)[1]. I wydaje się, że boska pomoc ludowcom by się przydała, bo podźwignąć kraj z kryzysu tak, by wszyscy byli z tego zadowoleni, mógłby tylko cud. Cudów, natomiast, jak mówił Rajoy tuż po ogłoszeniu wyników wyborów, „nie będzie, bo ich nie obiecywaliśmy”[2]. Jak zatem nowy premier planuje stawić czoło narastającym problemom społeczno-gospodarczym w Hiszpanii?

Wielkie zwycięstwo i spektakularna porażka

Miażdżące zwycięstwo PP w majowych wyborach regionalnych jasno wskazywało, że w obliczu kryzysu gospodarczego w kraju, Hiszpanie znów zwrócili się w stronę opozycji. Uważnego obserwatora hiszpańskiej sceny politycznej nie powinno to dziwić, jako że PP i PSOE od dłuższego czasu mają tendencję wymieniania się na stanowiskach rządowych co dwie kadencje. W 2004 r. o wygranej PSOE zadecydowały zamachy w Madrycie, o które obwiniano politykę zagraniczną ówczesnego premiera José Marię Aznara. Tym razem czarę goryczy przelała natomiast kwestia zawrotnie rosnącego bezrobocia i związane z nią niezadowolenie społeczne. Socjalistom nie pomogło nawet usunięcie się Zapatero na rzecz dotychczasowego wicepremiera, Alfredo Rubalcaby. Głoszone przez ludowców hasła zmian znacznie lepiej przemówiły do Hiszpanów i ostatecznie zaowocowały przygniatającym zwycięstwem PP w tegorocznych przyspieszonych wyborach parlamentarnych. Co więcej, jak przewidywano, partia Mariano Rajoya zanotowała najlepszy wynik w swej historii, otrzymując 44,6% głosów w wyborach do kongresu, co dało jej większościowe 186 mandatów na 350[3]. Warto wspomnieć, że wynikiem tym ludowcy pobili swój dotychczasowy rekord, czyli zdobyte w 2000 r. 183 mandaty[4].

Image

Powodów do świętowania nie miała za to PSOE. Choć socjalistom udało się zmobilizować żelazny elektorat i pozostać drugą siłą w parlamencie, to jednak w porównaniu do wyników w poprzednich wyborach, poparcie dla nich drastycznie spadło . W tegorocznych wyborach PSOE zaufało zaledwie 28,7% wyborców, podczas gdy jeszcze w 2008 r. partia ta cieszyła się poparciem niemal 40% głosujących[5]. Oznacza to nie tylko, że socjaliści stracili podczas swojej ostatniej kadencji ponad 4 mln zwolenników, ale też, że obecnie cieszą się najniższym poparciem w swojej historii. Podczas gdy dotychczas najgorszym wynikiem partii było 29,3% w 1977 r.[6], w obecnej kadencji Kortezów ugrupowanie to zdoła objąć w kongresie zaledwie 110 mandatów, czyli o 8 mniej niż w 1977 r. i aż o 59 mniej niż w ostatnich wyborach parlamentarnych z 2008 r. Po ogłoszeniu wyników Rubalcabie pozostało więc jedynie przyznać się do porażki i zapowiedzieć utworzenie opozycji[7], która będzie czuwać nad tym, by kroki podejmowane przez nowy rząd w celu wyjścia z kryzysu nie godziły w prawa i podstawowe potrzeby obywateli[8].

Mniejsze ugrupowania pną się w górę

Listopadowe wybory okazały się natomiast szczęśliwe dla mniejszych partii politycznych, którym w większości udało się zwiększyć dotychczasową reprezentację w kongresie. Świetny wynik zanotowały Zjednoczona Lewica (Izquierda Unida, IU) wraz z Inicjatywą dla Katalonii – Zielonymi (Iniciativa per Catalunya Verds). Koalicja ta uzyskała bowiem 6,9% poparcia, a tym samym zwiększyła swoją liczbę mandatów w kongresie z 2 do 11. To wynik nawet lepszy od zakładanego w ostatnich sondażach[9]. Z 10 do 16 wzrosła także liczba posłów chadeckiej Convergencia i Unió (CiU), której zaufało 4,2% wyborców. Równie dobrze zaprezentował się w tegorocznych wyborach Związek, Postęp i Demokracja (Unión, Progreso y Democracia, UPyD). Podczas gdy w 2008 r. partia ta zdołała wywalczyć jedynie mandat dla swojej przewodniczącej, Rosy Díez, to uzyskane w tegorocznych wyborach 4,7% poparcia pozwoliło zasiąść w kongresie jeszcze czterem posłom tego ugrupowania. Nie spełnił się też zakładany w sondażach czarny scenariusz, zgodnie z którym Nacjonalistyczna Partia Basków (Partido Nacionalista Vasco, PNV) miałaby stracić połowę dotychczasowych mandatów w kongresie[10]. Ostatecznie, dzięki wynikowi na poziomie 1,3%, ugrupowaniu temu udało się bowiem utrzymać 5 z dotychczasowych 6. miejsc. Jednocześnie dużym sukcesem zakończył się debiut w wyborach innej radykalnej partii baskijskiej, założonego we wrześniu tego roku lewicowego ugrupowania Amaiur, które uzyskując 1,4% poparcia, wywalczyło aż 7 mandatów[11].

Frekwencja wyborcza wyniosła w tym roku 71,69%, co stanowi nieznaczny spadek w porównaniu do wyborów z 2008 r., w których udział wzięło niemal 74% uprawnionych do głosowania[12].

Senat. Królestwo PP

Zgodnie z hiszpańską ordynacją wyborczą, z ogólnej liczby 259 senatorów, wybory bezpośrednie wyłaniają 208, podczas gdy pozostałych 51 wyznaczają parlamenty poszczególnych wspólnot. Wybory do senatu nie cieszą się jednak zbytnią popularnością wśród Hiszpanów i z reguły wyborcy nie znają nawet dobrze sylwetek kandydatów. Mimo to, układ sił w izbie wyższej Kortezów stanowi dość ciekawe zagadnienie, jako że od 1996 r. niezmiennie większość mandatów należy tam zawsze do PP, nawet jeśli to PSOE ma akurat przewagę w kongresie i tworzy rząd[13]. Nie inaczej rzecz się miała w tegorocznych wyborach, gdzie z wybranych 208 senatorów, aż 136 to kandydaci PP. Warto wspomnieć, że jest to o 35 więcej niż w ostatniej kadencji. Jednocześnie z 88 do 48 zmniejszyła się liczba senatorów PSOE[14]. Mimo że partia ta, przewagę w izbie wyższej ostatni raz uzyskała w 1993 r., to jednak gorszy wynik od tegorocznego zanotowała jedynie w wyborach z 1977 r., w których debiutowała. 

Co ciekawe, zgodnie z hiszpańską ordynacją wyborczą, mandaty w senacie są rozdzielane równo między wspólnoty autonomiczne. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest obecność w izbie wyższej Kortezów ugrupowań regionalnych, które nie mają siły przebicia w wyborach do kongresu. W tej kadencji w senacie zabraknie zatem IU-LV czy UPyD, podczas gdy 9 mandatów udało się wywalczyć katalońskiej CiU, 7 miejsc uzyskała lewicowa Koalicja na rzecz Postępu Katalonii (Entesa pel Progrés de Catalunya), 4 PNV wraz z innym ugrupowaniem baskijskim, EAJ, 3 Amaiur i 1 Koalicja Kanaryjska (Coalición Canaria-Nueva Canarias)[15].

Oszczędności kontra związki zawodowe

Po świętowaniu sukcesu i telefonach z gratulacjami od przywódców państw całego świata w PP szybko przyszedł czas na ciężką pracę. Hiszpanie zaufali bowiem ludowcom oczekując od nich natychmiastowego przeprowadzenia zapowiadanych w programie wyborczym reform, które mają uzdrowić hiszpańską gospodarkę, stworzyć nowe miejsca pracy i wspierać przedsiębiorczość. Aby stworzyć warunki do owych reform, parlamenty wspólnot autonomicznych już zaczynają szukają oszczędności, co jednak spotyka się z niezadowoleniem społecznym i oporem ze strony związków zawodowych. Do uzdrowienia finansów przystąpiła w ostatnim czasie Katalonia, gdzie przed zaciskaniem pasa nie uchroniła się nawet telewizja publiczna, TV3. Obniżenie subwencji o 13% sprawiło, że władze stacji podjęły decyzję o zamknięciu 2 z 6 kanałów telewizyjnych, a także o wyłączeniu z oferty transmisji hiszpańskiej ligi piłki nożnej. Ta ostatnia forma oszczędności wydaje się nie tylko bolesna dla widzów, ale zapewne wpłynie na dodatkowe pogorszenie kondycji finansowej TV3. Piłka nożna generowała bowiem dotychczas najwyższą oglądalność, a co za tym idzie przyciągała głównych reklamodawców[16]. Przeciwko wszelkim cięciom w katalońskim budżecie wystąpiły już związki zawodowe, organizując pod koniec listopada masowe manifestacje w Barcelonie, Tarragonie i Gironie[17]. Pod koniec ubiegłego miesiąca zreformowano również system pomocy społecznej w Kraju Basków, co od razu spotkało się z szeroką krytyką społeczną, podnoszącą problem utrudnionego dostępu do świadczeń imigrantów oraz zagrożenie wzrostem ubóstwa[18].

Co dalej z PSOE?

Podczas gdy PP czeka walka z kryzysem i problemami społecznymi, kompromitująca porażka PSOE sprawiła, że ugrupowanie zaczęło szukać winnego takiego stanu rzeczy. Tuż po ogłoszeniu wyników Rubalcaba wezwał do zwołania kongresu partii i wyboru nowego jej sekretarza generalnego, który zastąpiłby piastującego dotychczas to stanowisko José Luisa Rodrigueza Zapatero[19]. Choć Rubalcaba póki co milczy na temat swojej ewentualnej kandydatury na tę funkcję, to jednak wydaje się, że byłaby ona w obecnej sytuacji dość naturalna. W partii nie ma jednak zgody w tej kwestii. Sekretarz generalny Socjalistycznej Partii Madrytu, PSM-PSOE, Tómas Gómez, zasugerował ostatnio, że po bolesnej porażce w wyborach parlamentarnych Rubalcaba nie powinien kandydować na sekretarza generalnego partii. Przytoczył w tym miejscu przykład z 2000 r., kiedy to po tym jak PSOE uzyskało równie słaby wynik i zdołało wprowadzić do kongresu jedynie 125 posłów, ówczesny lider partii, Joaquín Almunia podał się do dymisji[20]. Wydaje się jednak, że tegoroczna sytuacja nie jest analogiczna do tej sprzed 11 lat, jako że Rubalcaba nie stoi póki co na czele partii, a w tegorocznych wyborach stanowił niejako jej ostatnią szansę na ocalenie wizerunku, nadszarpniętego przez kryzys gospodarczy, przypisywany ostatniej kadencji rządu Zapatero. Wydaje się bowiem, że gdyby w tegorocznych wyborach ponownie na czele ugrupowania stanął ten ostatni, poparcie dla PSOE byłoby jeszcze mniejsze.

Ze zdaniem Gomeza wydaje się zgadzać także inny członek partii, były minister spraw zagranicznych Hiszpanii, Miguel Angel Moratinos. Choć zapowiedział uszanować każdą decyzję Rubalcaby, to jednak zasugerował ostatnio, że najlepiej byłoby gdyby wycofał się on z kandydowania na sekretarza generalnego PSOE. Według Moratinosa, partia potrzebuje bowiem „otwarcia nowej ery ”[21], w którą najlepiej wprowadziłaby PSOE dotychczasowa minister obrony, Carmen Chacón. To właśnie jej kandydaturę prawdopodobnie poprą na kongresie partii zarówno Gómez, jak i Moratinos.

Zakończenie

Wydaje się, że mimo rekordowego poparcia, rządu PP nie czeka łatwa kadencja. Wręcz przeciwnie, będzie to zapewne czas przeprowadzania niepopularnych reform i walki ze związkami zawodowymi z jednej i rozgoryczoną opozycją z drugiej strony. A wyzwania czekają nie tylko w polityce wewnętrznej, ale i zagranicznej, jako że skutecznych środków wyjścia z drugiej fali światowego kryzysu finansowego szuka cała Europa. Trudno się więc nie zgodzić z Javierem Solaną, który powiedział ostatnio, że aby sprostać wszystkim wyzwaniom, Rajoy będzie musiał naładować swoje baterie „do prędkości światła”[22]. Czy owych baterii zgodnie z tradycją wystarczy nowemu rządowi Hiszpanii na dwie kadencje, czy też wyczerpią się już po jednej? Czas pokaże.

1.  Xosé Hermida, Un señor como Dios manda, „El País”, 19.11.2011; [URL: http://politica.elpais.com/politica/2011/11/19/actualidad/1321725018_864847.html]
2.  Iratxe Rojo, El PP se lleva por delante del PSOE, „El Mundo”, 21.11.2011; [URL: http://www.elmundo.es/elmundo/2011/11/20/espana/1321813046.html]
3.  Resultados de elecciones generales 2011, „El Mundo”; [URL: http://www.elmundo.es/elecciones/elecciones-generales/resultados/]
4.  Zgodnie z danymi ze strony Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Hiszpanii; [URL: http://www.infoelectoral.mir.es]
5.  Resultados de elecciones generales 2011, op. cit.
6.  http://www.infoelectoral.mir.es
7.  Iratxe Rojo, El PP, op.cit
8.  Alvaro Carvajal, Raquel Quílez, Rubalcaba urge elegir Nuevo secretario general „lo antes posible”, „El Mundo”, 21.11.2011; [URL: http://www.elmundo.es/elmundo/2011/11/20/espana/1321816693.html]
9.  Agustín Yanel, El CIS vaticina el mejor resultado histórico para el PP y el peor para el PSOE, „El Mundo”, 4.11.2011; [URL: http://www.elmundo.es/elmundo/2011/11/04/espana/1320406634.html]
10.  Ibidem
11.  Resultados de elecciones generales 2011, op. cit.
12.  Ibidem
13.  http://www.infoelectoral.mir.es
14.  Resultados de elecciones generales 2011, op. cit.
15.  Ibidem
16.  Lluís Pellicer, Cataluña mete la tijera a su Televisión y cierra dos canales, „El País”, 25.11.2011; [URL: 
17.  Protestas sindicales en Barcelona, Tarragona y Girona, „El País”, 30.11.2011; [URL: http://politica.elpais.com/politica/2011/11/30/actualidad/1322686263_000911.html]
18.  Ania Elorza, El Parlamento vascoda luz verde al endurecimiento de las ayudas sociales, „El Pais”, 24.11.2011; [URL: http://politica.elpais.com/politica/2011/11/24/actualidad/1322166347_855311.html]
19.  Iratxe Rojo, El PP, op.cit
20.  Anabel Díez, Tómas Gómez recuerda que Almunia dimitió con 125 diputados, „El País”, 30.11.2011; [URL: http://politica.elpais.com/politica/2011/11/30/actualidad/1322654113_364980.html]
21.  Miguel González, „El PSOE debe celebrar primarias ‘a la francesa”, „El Pais”, 29.11.2011; [URL: http://politica.elpais.com/politica/2011/11/29/actualidad/1322597873_665657.html]
22.  Miguel Angel Noceda, „Rajoy tendrá que ponerse las pilas a la velocidad de luz”, „El País”, 4.12.2011; [URL: http://politica.elpais.com/politica/2011/12/04/actualidad/1322970948_499987.html]