Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Monitor bałkański cz.9

Monitor bałkański cz.9

28 listopad 2009
A A A
 

O serbskim rozłamie opozycyjnym, o „dniu flagi" w rejonie Preševa i o c zarnogórskich aspiracjach wstąpienia do NATO, czyli o Bałkanach słów kilka.

Opozycyjna słabość

Vladimir Goati, serbski politolog, podjął dziś w wywiadzie dla „Danas" niezwykle istotny problem, z którym Serbii, jako krajowi aspirującemu do UE przyjdzie się zmierzyć już niedługo. Sprawa tyczy się rozłamu, jaki jego zdaniem, jest aż nadto widoczny wśród serbskiej opozycji. Największe jej partie (Serbska Partia Postępu SNS i Serbska Partia Radykalna SRS) powinny porozumieć się w najważniejszych kwestiach, aby po wygranych wyborach móc tworzyć silny sojusz w serbskiej Skupsztinie. Według Goatiego ową „najważniejszą kwestią" pozostaje obecnie perspektywa integracji europejskiej Serbii. Przy rosnącym społecznym poparciu dla wstąpienia do UE, trudno wyobrazić sobie aby w najbliższych wyborach zwyciężyć mogły siły anty - unijne. Goati zauważa również ogromną trudność, jaka stoi przed największą partią opozycyjną SNS, której przewodzi Tomislav Nikolić (w niedawnych sondażach wykonywanych na zlecenie dziennika „Blic"  to właśnie SNS wygrałaby wybory) .  Chodzi tutaj o sojusz jaki łączy SNS i SRS. Biorąc pod uwagę stosunek SRS do serbskiej integracji europejskiej (radykałowie opowiadają się za silnym sojuszem z Rosją) faktycznie trudno wyobrazić sobie „prounijną" koalicję ewentualnych zwycięzców. Goati zauważa tutaj możliwość pojednania się z Partią Demokratyczną Vojislava Koštunicy (DSS), posiadającą nadal dość ugruntowaną pozycję wśród wyborców. Stworzenie „prounijnego" rządu z demokratami Koštunicy byłoby jak najbardziej możliwie i zapobiegłoby z pewnością możliwemu kryzysowi politycznemu w państwie.

Vladimir Goati podjął bardzo ważną dyskusję, na temat, który choć nie dostrzegany, może mieć ogromny wpływ na przyszłe losy Serbii. Poparcie dla partii Nikolicia wydaje się rosnąć i to właśnie w SNS należy upatrywać przyszłej ekipy rozdającej karty w Skupsztinie. Nikolić, który swoją polityczną karierę na dobre rozpoczął wśród radykałów Šešelja (SRS) musi zdecydować się na drastyczne odcięcie się od niedawnej przeszłości i stworzenie własnej, samodzielnej wizji kierowania państwem.

O słabnącym poparciu rządzącej DS  swiadczyć może chociażby ta karykatura z dzisiejszego "Danas", autorstwa Coraxa.

Czarnogórskie marzenia

Ogromnym optymizmem wykazał się czarnogórski premier Milo Ðukanović po sobotnim spotkaniu z sekretarzem generalnym NATO Andersem Foghem Rasmussenem. Jak stwierdził, jest on ogromnym optymistą w kwestii przystąpienia Czarnogóry do NATO. Co ciekawe szef NATO, ani podczas spotkania, ani we wcześniejszych swoich wypowiedziach nie wyraził bezpośredniego zainteresowania Czarnogórą. Doszukiwać się go można w innym jego stwierdzeniu, w którym Rasmussen wyraził zainteresowanie wstąpieniem zarówno do NATO jak i UE wszystkich państw regionu Bałkanów Zachodnich.

Przystąpienie do Sojuszu Czarnogóry zaliczyć należy akcesji z rodzaju „koniecznych". Podobnie rzecz się miała w przypadku Albanii oraz Chorwacji, które to kraje, podobnie jak Czarnogóra, dysponują minimalnym potencjałem militarnym, nie stanowiąc również dla NATO aż tak istotnych punktów strategicznych. Europa wzięła na siebie ciężar „zaopiekowania" się państwami Bałkanów Zachodnich, z czym poza akcesją unijną wiąże się również ta północnoatlantycka. Wypada zatem rzec: bądźmy konsekwentni!

Święto albańskiej flagi w Serbii

Dzień 28-go listopada to święto albańskiej flagi. Obchodzą je również Albańczycy poza granicami swojej ojczyzny. Nie inaczej było w południowoserbskiej „dolinie Preševa", która pozostaje ostatnim „albańskim bastionem", pozostającym nadal w jurysdykcji Belgradu. Albański czarny orzeł zatrzepotał obok flagi serbskiej na urzędzie miasta Preševo, a także licznych okolicznych budynkach. Podczas wciągania flagi na maszt odegrano albański hymn, a także uczczono minutą ciszy bojowników albańskich, którzy, jak podały lokalne media, „stracili życie w walce o wolność".

W obliczu ostatnich wydarzeń w „dolinie Preševa", związanych z wzrostem napięcia na lini lokalnych władz i Belgradu, sobotnie święto uznać należy jako swoistą manifestację jedności. Separatystyczne pragnienia zamieszkujących region Albańczyków są wciąż żywe i skutecznie podgrzewane przez ich lokalnych przywódców. W tej sytuacji, Belgrad wykazuje się daleko idącym spokojem, jednak ostatnie uroczyste otwarcie bazy wojskowej „Jug" (największa baza wojskowa w rejonie Bałkanów Zachodnich) w Bujanovacu (miasto należące do gminy Preševo) to dość wyraźny sygnał, że tego typu zachowania są niemile widziane przez serbskie władze.