Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję

Strefa wiedzy

Wykonanie: Delta Interactive

Dlaczego Rosjanie latają nad Skandynawią?

08 czerwiec 2015
A A A

Napięta sytuacja pomiędzy Rosją a Unią Europejską i USA skłania do szukania odpowiedzi na wiele pytań dotyczących zasadności i celowości zaczepnych działań Kremla. Zatem: w jakim celu rosyjskie jednostki wojskowe naruszają terytoria krajów skandynawskich?

Aby odpowiedzieć na to pytanie konieczne będzie odwołanie się do obecnej doktryny wojskowej Federacji Rosyjskiej. Owa doktryna zawiera się obecnie w słowach przypisywanych Otto von Bismarckowi: „Rosja nigdy nie jest na tak słaba i silna na jaką wygląda”. Częściami składowymi są tutaj nie tylko decyzje dotyczące czynników czysto fizycznych (potencjał militarny), ale również wachlarz psychologicznych zabiegów oraz manipulacji, nad którymi w swoim artykule pt. „Zarządzanie refleksyjne” jako paradygmat rosyjskich operacji informacyjno-psychologicznych w XXI wieku skupia się Michał Wojnowski. Owym „zarządzaniem refleksyjnym” (nazywanym też „sterowaniem refleksyjnym”) jest kompleksowe zastosowanie technik manipulacji, będącymi składowymi walki informacyjnej, która ma za zadanie, w sposób znacznie oszczędniejszy niż „tradycyjne” środki militarne, wywierać wpływ na przeciwników.

Tajemnicą Poliszynela jest fakt, iż przez wiele lat rządów Władimira Putina rosyjskie media zostały podporządkowane Kremlowi lub wręcz znacjonalizowane. Dzięki temu oddźwięk poczynań Putina, jaki dociera do obywateli Rosji, jest znacznie okrojony.

Jak wygląda strategia wojny informacyjnej w odniesieniu do krajów skandynawskich? Jakie mechanizmy stosuje Moskwa w odniesieniu do Danii, Norwegii i Szwecji? Przede wszystkim jest to częste stawianie w stan gotowości skandynawskich armii.Flickr.com/Dmitry Terekhov

W przypadku Danii należy wymienić zwłaszcza dwa incydenty: z grudnia 2014 roku i marca 2015. W pierwszym przypadku chodzi o rosyjski samolot zwiadowczy Ił-38, który przelatując stworzył zagrożenie dla maszyny pasażerskiej linii SAS (startującej z Kopenhagi) zmuszając ją do gwałtownego uniku. W drugim chodzi o groźby wycelowania w duńską fregatę rosyjskich pocisków nuklearnych, jeśli Dania dołączy do budowanej przez NATO tarczy antyrakietowej.

W przypadku Norwegii wyróżnić można głównie jeden incydent (nie licząc stale napiętej sytuacji w Arktyce) – transport amerykańskich czołgów i wozów opancerzonych do baz w Trondelag w sierpniu 2014 roku. Wówczas skończyło się na rosyjskim „niezadowoleniu” i „zaniepokojeniu”.

Najliczniejsze działania wycelowane są w Szwecję. Od roku 2013 następowały one tam najczęściej spośród krajów skandynawskich. Począwszy od marca 2013 roku, kiedy to szwedzka obrona przeciwlotnicza skompromitowała się na całej linii (Rosjanie symulowali 29 marca atak na Sztokholm przy użyciu m.in. bombowców zdolnych przenosić głowice jądrowe; Szwedzi nie poderwali żadnego z Gripenów, ponieważ...wszyscy piloci mieli wolne; zareagowały za to duńskie F-16 stacjonujące na Litwie), raz po raz dochodziło do kolejnych incydentów. We wrześniu 2014 roku dwa rosyjskie samoloty szturmowe naruszyły przestrzeń powietrzną Szwecji niedaleko wyspy Olandia. W październiku tego samego roku w wodach Archipelagu Sztokholmskiego namierzono, zgodnie z językiem dyplomatycznym, „niezidentyfikowany obiekt” (okazał się nim uszkodzony rosyjski okręt podwodny). 

Sprawnie i podlegle działające media w Rosji oczywiście wyciszyły wiadomości o tych incydentach. Jak zareagowały media europejskie? Niemalże za każdym razem bardzo emocjonalnie. Często powtarzanymi informacjami były te dotyczące zdolności przenoszenia ładunków atomowych przez naruszające granice krajów skandynawskich rosyjskie maszyny. Oczywiście nie może zabraknąć również niuansów, od których „włos się na głowie jeży”, m.in.: pilot Iła-38, wspomnianego powyżej, miał być pijany podczas feralnego lotu.

Ciągłe podkreślanie słów „atom”, „agresja” i „groźby” trafia do bardzo szerokiego grona odbiorców. Z pewnością skupia ich uwagę i zaciekawia. Tym samym, determinuje określone zachowania i naciski na wybranych przezeń polityków.   

Dlaczego Putin chce aby uważać go za szaleńca?

Frywolność z jaką rosyjscy politycy posługują się argumentem siły i groźbami użycia broni atomowej przyczynia się do (mniejszej lub większej) zbiorowej psychozy. W statystycznym obywatelu Danii, Norwegii i Szwecji, skupionym głównie na zapewnieniu bytu swoim rodzinom, narasta zaniepokojenie tym, co dzieje się niedaleko na wschodzie. Gdzieś tam leży stolica Rosji. W niej siedziba Putina. Czy on naprawdę może użyć broni atomowej? Przecież on jest nieobliczalny. Po co narusza nasze granice? I to przy użyciu samolotów, które mogą przenosić bomby atomowe. Musimy być twardzi, ale elastyczni, bo tylko konsensus doprowadzi do pokojowych rozwiązań.

Powyższy opis myśli tlących się w umysłach Skandynawów jest czysto hipotetyczny. Hipotetyczne nie są natomiast wystąpienia szefów dyplomacji tych krajów. Jakie dominują w nich tendencje?

Fragmenty wystąpienia ministra spraw zagranicznych Danii Martina Lidegaarda pt. „Duńskie spojrzenie na dzisiejszy świat” (Zamek Christiansborg, Kopenhaga; 10 kwietnia 2014):

„Duńczycy są bardzo zaangażowani w to, co dzieje się na Ukrainie. (...) Wierzę – być może naiwnie, w czasach dyskusji na temat opieki społecznej dla obywateli europejskich – iż zainteresowanie Duńczyków kryzysem na Ukrainie jest znakiem, że coraz więcej osób rozumie, jak blisko ma miejsce ten konflikt i jak kluczową rolę gra w nim Unia Europejska, a tym samym również Dania. (...) Dania prowadzi i będzie prowadzić aktywną i twardą politykę wobec Rosji – potępiając jej działania na Ukrainie oraz wspierając inicjatywy mające na celu zwiększanie dotkliwości sankcji. Nie oznacza to jednak, że nie chcemy pertraktować – jesteśmy otwarci na rozmowy pod warunkiem, że Rosja będzie przestrzegać nienaruszalności Ukrainy i prawa międzynarodowego.”  

Fragment opinii Ministra Spraw Zagranicznych Norwegii Børge Brende z 2 marca 2014 roku:

„Razem z innymi członkami NATO Norwegia potępia działania militarne Rosji na Półwyspie Krymskim na Ukrainie. Działania wojskowe Rosji na Krymie i groźby dalszego użycia siły wojskowej są sprzeczne z prawem międzynarodowym. Rosja jest szczególnie odpowiedzialna za deeskalację napiętej sytuacji. Rosyjskie władze muszą natychmiast przyjąć wniosek Ukrainy do dialogu w celu rozwiązania kryzysu bez użycia przemocy.”

Wypowiedź ówczesnego szefa szwedzkiego MSZ Carla Bildta dla Sveriges Radio i agencji informacyjnej TT z 7 marca 2014:

„Jesteśmy w środku ogromnej wojny propagandowej, gdzie reżim z innymi wartościami niż nasze rozgłasza mnóstwo informacji. Musimy skuteczniej im przeciwdziałać. (...) To, co dzieje się obecnie na Ukrainie jest naruszeniem prawa międzynarodowego i niezgodne z naszymi europejskimi pryncypiami bezpieczeństwa.”
   
Wszystkie powyższe wypowiedzi miały miejsce już po aneksji Krymu przez Federację Rosyjską. Wszystkie charakteryzowały się umiarkowaniem, stonowaniem, fasadową formą stanowczości. Do czego doprowadziły?

Głównie do regionalnego zacieśnienia współpracy wojskowej, wspólnych ćwiczeń i rządowej pomocy materialnej dla Ukrainy (Dania: 1,5 mln USD przeznaczone na leczenie i rehabilitację ofiar konfliktu zbrojnego; propozycje leczenia skomplikowanych przypadków medycznych w duńskich klinikach; Norwegia: 42 mln USD pomocy bezzwrotnej; Szwecja: niskooprocentowana pożyczka w wysokości 100 mln USD; wdrażanie szwedzko-ukraińskiego projektu współpracy gospodarczej o wartości 175 mln USD).

Oczywiście, potencjał ludnościowy i geopolityczny krajów skandynawskich nie sprzyja odgrywaniu większej roli w tonowaniu zapędów rosyjskich ambicji na Ukrainie. Inny kaliber gospodarczy, wojskowy, społeczny i polityczny to kraje nordyckie (Dania, Finlandia, Islandia, Norwegia i Szwecja) ściśle ze sobą współpracujące. Owa współpraca ma swoje historyczne uwarunkowania, a jej geneza ma swoje korzenie setki lat wstecz. W obliczu coraz większego zagrożenia ze strony Rosji, politycy nordyccy ponownie odwołali się do tej idei w kwietniu 2015 roku. Przyjęte wtedy wspólne oświadczenie ministrów obrony Danii, Finlandii, Norwegii i Szwecji oraz ministra spraw zagranicznych Islandii przyjęło już zupełnie inną formę, niż poprzednie wypowiedzi poszczególnych ministrów. Do najważniejszych fragmentów zaliczyć należy:

„Przywódcy Rosji pokazali, że są gotowi w sposób praktyczny i efektywny zrobić użytek ze środków militarnych dla celów politycznych, nawet jeśli oznacza to łamanie zasad prawa międzynarodowego. (...) Rosyjskie wojsko prowokuje nas wzdłuż naszych granic. (...) Rosyjska propaganda i polityczne manipulacje przyczyniają się do siania niezgody.”

Oświadczenie to zapoczątkowało realną, postępującą współpracę krajów nordyckich. Zbliżyło Szwecję i Finlandię do NATO. Mimo, iż Szwecja nie jest członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego nie przeszkadza jej to uczestniczyć m.in. w NATO-wskich ćwiczeniach BALTOPS 2015.

Wojciech Lieder