Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Co zyskał Putin w Syrii

Co zyskał Putin w Syrii

16 marzec 2016
A A A

W dniu 14 marca b.r. prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił wycofanie rosyjskich sił zbrojnych z Syrii po półrocznej obecności. Rosja nadal będzie nadal utrzymywać swoją zdolność operacyjną poprzez bazę lotniczą w Latakii oraz bazę morską w Tartus. Jest zatem zbyt wcześnie, aby stanowczo ocenić skutki rosyjskiej operacji w Syrii.  Rosja posiada wystarczające środki na ponowne przegrupowanie swoich wojsk do Syrii w krótkim czasie. Na razie jednak rosyjski prezydent uważa, że cele założone przez resort obrony zasadniczo zostały zrealizowane i nadszedł czas na prowadzenie działań dyplomatycznych.  Nasuwa się pytanie o powód wycofania rosyjskich wojsk oraz cele, jakie Federacja Rosyjska uzyskała w wyniku operacji militarnej w Syrii.

Wycofanie wojsk z uwagi na problemy ekonomiczne Federacji Rosyjskiej raczej nie mogło być jedynym powodem decyzji Władimira Putina, bynajmniej w krótkiej perspektywie. Na terenie Syrii Rosja rozmieściła około 4 tysiące żołnierzy, 25 bombowców, 40 myśliwców, 12 śmigłowców uderzeniowych oraz 4 helikoptery wsparcia. Ponadto do bazy w Tartus skierowano co najmniej siedem okrętów wojennych, z których część po pewnym czasie została przekierowana na Morze Śródziemne. Cena operacji wojskowych w Syrii nie była dla  Moskwy wygórowana (około 2 mld euro od początku operacji). Putin mógł więc kontynuować swoją kampanię powietrzną przez kilka miesięcy bez większych trudności. Niemniej z uwagi na sytuację ekonomiczną, Kreml liczy każdy kawałek swych oszczędności. Rosyjskie PKB w ubiegłym roku spadło o 3,7 procent, natomiast wartość rubla w stosunku do dolara amerykańskiego obniżyła się o 50 procent od 2014 roku. Ponadto pojawiają się oznaki społecznego niezadowolenia w postaci strajków i protestów.

W ramach rządowego planu zaciskania pasa, Putin już zapowiedział cięcia w budżecie obronnym nawet o 10 procent. Większy rozmiar operacji wojskowej w Syrii stałby się zbyt wielkim obciążeniem, co niekoniecznie przyniosłoby skumulowane zyski strategiczne. Biorąc pod uwagę poważne trudności ekonomiczne Rosji, potęgowane przez załamanie cen ropy naftowej i zachodnich sankcji gospodarczych, Putin postanowił uniknąć ciężaru długoterminowych działań wojskowych.

Utrzymanie swoich wpływów w Syrii

Najważniejszym celem Władimira Putina jest ubieganie o zwycięstwo w taki sposób, aby nie ugrzęznąć w bagnie Bliskiego Wschodu. Kampania powietrzna przyniosła spodziewane efekty, bowiem ocalono rządy prezydenta Baszara al-Assada, któremu umożliwiano odzyskanie sporej części terenu (blisko 4000 mil kwadratowych ). Rosja utrzymała także swoje strategiczne udziały w Syrii, których historia sięga połowy lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Interwencja wojskowa Putina miała zapewnić, że nie zostaną utracone i ten cel również został osiągnięty.
Ponadto Putin został zmuszony do zaakceptowania zawieszenia broni i wstrzymania działań wobec syryjskiej opozycji w związku z porozumieniem, które weszło w życie w dniu 27 lutego b.r. W ten sposób Kreml zyskał miejsce przy stole negocjacyjnym, aby Stany Zjednoczone nie mogły zignorować ich interesów w Syrii. Należy dodać, że Waszyngton został zmuszony do porzucenia swojego pierwotnego stanowiska, wedle którego rozmowy pokojowe nie wchodziły w rachubę, dopóki Assad pozostanie na swoim stanowisku. Rosja więc osiągnęła kolejny swój cel. Zaprzestanie rosyjskich nalotów to też dobra wiadomość dla Syryjczyków, którzy będę mogli wrócić do swoich domów. Wycofanie rosyjskich sił może również sprawić, że zawieszenie broni będzie bardziej realne.
 

Efekt propagandowy

W kategoriach politycznych decyzja Putina przypomina obserwatorom stosunków międzynarodowych, że pomimo wszechobecnego straszenia o nowej zimnej wojny między Rosją a Stanami Zjednoczonymi, oba kraje ściśle współpracują, aby konflikt syryjski zakończyć. Chociaż inwazja Rosji na Ukrainie przeniosła amerykańsko-rosyjskie relacje do najniższego punktu od końca zimnej wojny, wobec konfliktu syryjskiego Sekretarz Stanu USA John Kerry i rosyjski szef dyplomacji Siergiej Ławrow wspólnie pracowali nad formą zakończenia wojny domowej. Co więcej, to pokazuje, że osobiste relacje obu polityków są szczególne. Media na całym świecie pokazywały fotografie, na których  Ławrow i Kerry podczas międzynarodowych spotkań spacerują szczęśliwi z przerzuconymi nawzajem ramionami. Ich negocjacje były prowadzone w formule prywatnej, co stoi w ostrym kontraście do mroźnych spotkań prezydentów Putina i Obamu chociażby podczas uroczystej sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych we wrześniu ubiegłego roku.  Władimir Putin osiągnął kolejny cel propagandowy. Oto w świat idzie wiadomość, że rosyjski przywódca akceptuje zawieszenie broni, bowiem najlepsze dla wszystkich stron są dyplomatyczne rozwiązania.

Bez wątpienia Putin wygrał po raz kolejny osiągając swoje cele w Syrii, przy tym okazując słabość polityki zagranicznej Obamy. Teraz wycofanie rosyjskich wojsk może przyczynić się do trwałego zawieszenia broni w Syrii i umożliwi negocjacje, które ostatecznie zakończą wojnę, która zabiła ponad 300 tysięcy ludzi, a blisko 5 milionów zmusiła do opuszczenia domów. Rozwiązanie konfliktu syryjskiego jednak może przynieść korzyści nie tylko Rosji, ale całemu Bliskiemu Wschodowi a także Europie gnębionej napływem uchodźców.