Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Cud pojednania po Holokauście

05 sierpień 2015
A A A

W maju tego roku Niemcy i Izrael świętowali 50-lecie nawiązania stosunków dyplomatycznych. Okrągła rocznica jest dobrą okazją, aby bliżej przyjrzeć się niezmiernie skomplikowanym relacjom tych krajów. W 1945 roku, po masowej próbie eksterminacji Żydów przez Niemców, nikt nie sądził, że te nacje będą kiedykolwiek ze sobą rozmawiać i że kiedykolwiek będzie możliwe wybaczenie przez naród żydowski doznanych krzywd. Pomimo tego dzisiaj mówi się o ,,ścisłych i przyjaznych stosunkach’’ pomiędzy Izraelem a Niemcami.

Trudne początki

Próby ustanowienia niepodległego państwa dla Narodu żydowskiego pojawiały się stale, jednak dopiero nieludzki los Żydów podczas Holocaustu przekonał społeczność międzynarodową do uznania i zapewnienia im własnego terytorium. W ten sposób, w 1948 roku, zostało powołane do życia państwo Izrael, którego pierwszym premierem został David Ben-Gurion. W pierwszych latach istnienia przybyło do niego ponad 300 tysięcy Żydów, chcących zacząć nowe życie z dala od Europy. Żydowski historyk Dan Diner, badający historię swojego narodu po Holocauście, odkrył jedną prawidłowość – Żydzi odrzucali i wypierali wtedy możliwość jakichkolwiek stosunków z Niemcami.

Źródło: Wikipedia CommonsStało się jednak inaczej, proces nawiązywania kontaktów rozpoczął się już kilka lat po zakończeniu wojny, a jego kulminacją było oficjalne nawiązanie stosunków dyplomatycznych w 1965 roku. Przyjazd niemieckiego ambasadora Rolfa Paulsa do Izraela wzbudził wtedy falę protestów, podczas których demonstranci masowo wyszli na ulice. Również jego spotkanie z izraelskim prezydentem Salmanem Schazararem było pełne napięcia. Sytuację pogarszał fakt, że Pauls był oficerem Wehrmachtu w czasach narodowego socjalizmu i już samo jego powołanie na urząd ludność Izraela uznała za bezwzględny nietakt ze strony Niemiec. Według byłej ambasadorki Izraela w Niemczech, Avi Primor, była to sytuacja bezprecedensowa. Jej przyczyną były problemy powojennych Niemiec z kadrami. Architekt powojennej polityki RFN, kanclerz Konrad Adenauer, w odpowiedzi na zarzuty mianowania na urzędy byłych nazistów odparł, całkiem szczerze, iż nie należy wylewać brudnej wody, skoro nie posiada się jeszcze czystej.

Motywy

Trauma przeżytych cierpień była tak wielka, że Żydzi nie myśleli w pierwszych latach o dochodzeniu swoich praw i walce o zadośćuczynienie krzywd i reparacje. Niemniej jednak braki żywnościowe, ubóstwo, a przede wszystkim inwazja państw arabskich spowodowały, że Izrael, krótko po ustanowieniu państwowości, zanurzył się w głębokim kryzysie. Sytuacja na Bliskim Wschodzie sprawiła, że rząd został zmuszony do nawiązania kontaktów z Niemcami.

Niemcy z kolei mieli inne powody do szukania kontaktu z Żydami. Wielu z nich chciało się zdenazyfikować, oczyścić z zarzutów współpracy z Hitlerem. Niemiecki mąż stanu, kanclerz Konrad Adenauer prowadząc długofalową politykę nastawioną na powrót i zakotwiczenie swojej ojczyzny w kręgu krajów cywilizowanych, wiedział, że oczy całego Świata zwrócone są na każdy gest ze strony Niemiec, dlatego nawoływał do zadośćuczynienia krzywd wyrządzonych narodowi żydowskiemu. Niemcy do dzisiaj muszą zmagać się z zarzutami, wedle których ich pokuta nie była prawdziwa i wynikała z czystego pragmatyzmu.

Nieufne zbliżenie

Proces nawiązywania kontaktów, zaczął się jeszcze przed przyjazdem Rolfa Paulsa, bo już 9 stycznia 1952 roku. Wtedy premier Izraela Dawid Ben Gurion wystąpił w Knesecie z orędziem, przedstawiającym plan negocjacji z Niemcami Zachodnimi kwestii rekompensat za nazistowskie zbrodnie. Kneset zgodził się wówczas na realizacje planu. Podczas burzliwej debaty w Tel Awiwie ponad 5 tysięcy zawiedzionych postawą swojego rządu demonstrantów wszczęło rozruchy z policją, w wyniku których wiele osób zostało rannych.

Do pierwszego poważnego porozumienia doszło w Luksemburgu. Siedem lat po Holokauście ofiara spotkała się na neutralnym gruncie ze swoim oprawcą. Nie widziano innego wyjścia oprócz prowadzenia rozmów, jednak dla uczestników spotkania problem stanowił nawet wybór języka negocjacji. Dla większości żydowskich negocjatorów niemiecki był językiem znanym od dziecka, wtedy jednak jego używanie było z pobudek politycznych niewyobrażalne, więc ostatecznie wybrano angielski. Wśród uczestników panował rytualny dystans, którego nie udało się zachować. Po latach izraelski negocjator Shinnar wspomina, jak doszło do zerwania protokołu. Podczas rozmowy z niemieckim negocjatorem, okazało się, że obaj uczęszczali do tej samej szkoły, mieli nawet wspólnego nauczyciela. I znów pojawił się ten niewiarygodny dylemat. Jak się wtedy zachować? Nadal postrzegać druga stronę jako przeciwnika, czy może jednak mimo wszystko dostrzec coś wspólnego? Mimowolnie przeszli na język niemiecki.

Luksemburskie porozumienie było dla Niemców krokiem milowym w powrocie do kręgu krajów cywilizowanych w sensie symbolicznym, jak i faktycznym, ponieważ była to ich pierwsza bilateralna umowa od kapitulacji Niemiec. Ponadto było to oficjalne uznanie zbrodni Holocaustu, na czym tak zależało Żydom.

Niebawem spłynęły do Izraela spłaty odszkodowań, głównie w towarach przemysłowych. Tak oto w niespełna ponad dekadę od wyzwolenia Auschwitz ulice Tel Awiwu zapełniły się samochodami niemieckich marek, a w żydowskich domach pojawił się niemiecki sprzęt AGD. W trosce o nowopowstałą państwowość Żydzi musieli zdać się na niemiecki przemysł i wiedzę niemieckich ekspertów, których napływ do Izraela stał się również świetną okazją do nawiązywania międzyludzkich więzi i przełamywanie barier pomiędzy oboma narodami.

Schwytanie i skazanie nazistowskiego zbrodniarza Adolfa Eichmanna w 1969 roku miało dla Dawida Ben Guriona, wieloletniego przywódcy ruchu syjonistycznego, dodatkowe znaczenie. Wyrok miał pokazać jego przeciwnikom, iż, pomimo nawiązania stosunków z Niemcami, Izrael wcale nie zapomniał o Holokauście. Również w samych Niemczech z uwagą śledzono proces, jakby chcąc nadać mu wymiar pedagogiczny, codziennie transmitowano go w niemieckiej telewizji. Faktycznie na nowo odżyły w Niemcach te same pytania: gdzie byli moi krewni? Dlaczego nic nie zrobili aby się zapobiec tragicznym wydarzeniom?

W zimnowojennej, skomplikowanej rzeczywistości dla Niemiec istniał ważny argument za tym, aby nie śpieszyć się z nawiązywaniem stosunków dyplomatycznych z Izraelem. Podzielony naród niemiecki walczył wtedy o przywrócenie jedności. W przypadku nawiązania kontaktów z państwem żydowskim, kraje arabskie mogły uznać istnienie NRD, co utrudniłoby zjednoczenie Niemiec. RFN i Izrael znalazły jednak na to sposób. W 1957 roku doszło do tajnych kontaktów pomiędzy stroną żydowską a niemieckim ministrem obrony Franzem Josefem Straussem, które zapoczątkowały tajne dostawy broni dla Izraela.

Wielowymiarowa współpraca

10 lat temu felietonista  „Der Spieger” określił stosunki Niemiec z Izraelem jako "nienormalnie normalne". Wprawdzie nadal kultywuje się stały rytuał oddający, cześć pomordowanym Żydom, jednak zaraz potem, nieważne czy to w Berlinie, czy w Izraelu, zasiada się do stołu i omawia naukową współpracę i kontrakty biznesowe. Trudno się z tym nie zgodzić, widząc skalę wzajemnych przedsięwzięć i współpracy. RFN pozostaje od wielu lat najważniejszym partnerem gospodarczym Izraela w Unii Europejskiej, a globalnie jest ich trzecim partnerem zaraz po USA i Chinach. Produkty  „Made in Germany” cieszą się doskonałą opinią wśród Żydów. Dla nastawionych na rozwijanie wysokiej technologii Niemiec, Izrael jest świetnym miejscem do inwestowania. Już w tej chwili Izrael jest najważniejszym krajem dla startup’ów, zaraz po Dolinie Krzemowej, tworząc obiecujące perspektywy dla współpracy obu gospodarek. Badania i pobyt naukowców w placówkach badawczych jest finansowany i wspierany przez rządy obu państw.

W celu usprawnienia komunikacji powołano w 2008 roku stałe międzyrządowe konsultacje. Niemcy konsekwentnie popierają i wspierają istnienie Izraela na Bliskim Wschodzie, aktywnie działając na forum UE i ONZ na rzecz wysiłków pokojowych na terenie objętym konfliktem, domagając się sprawiedliwego traktowania wszystkich stron sporu. Angela Merkel jako kanclerz RFN stworzyła formułę, że bezpieczeństwo Izraela jest elementem niemieckiej racji stanu. Nie trudno jednak dostrzec, że ciężar historii, utrudnia formułowanie krytyki wobec konfliktu Żydów i Palestyńczyków.
W Izraelu blisko 70 procent badanych ma dobre, albo bardzo dobre mniemanie o Niemczech. Na skali popularności europejskich krajów RFN znajduje się wręcz w czołówce. Trochę gorzej wygląda to ze strony Niemiec. Badania ukazują, że sami Niemcy nie są tak zainteresowani dobrymi stosunkami z Izraelem, jak na to wskazuje oficjalna polityka swojego państwa. Na uznanie zasługuje jednak aktywność działań organizacji kulturalnych i społecznych, stawiających sobie zadanie pokonywanie barier i budowanie wzajemnego zrozumienia pomiędzy Izraelem a Niemcami.

Stosunki niemiecko – żydowskie od zakończenia II wojny Światowej są nadal trudne do jednoznacznego zdefiniowania. Z jednej strony kraje te są bliskimi partnerami niemal na każdej płaszczyźnie, a oficjalne komunikaty mówią o bliskich i dobrych stosunkach. W tym samym czasie Izrael stale wzywa Niemcy do studiowania własnej historii i wyciągania z niej wniosków. Z pewnością wspomniane stosunki są wyrazem zdolności pokonywania strasznej przeszłości, jednocześnie bez zapominania o niej, i bez wątpienia zasługują na miano szczególnych.

Małgorzata Sadowska