Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Archiwum Opinie Polityka Fidesz i europejska centroprawica na rozdrożu

Fidesz i europejska centroprawica na rozdrożu

06 marzec 2019
A A A

Węgierski Fidesz od wielu lat zdawał się nie pasować do centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej, lecz mógł liczyć przede wszystkim na protekcję ze strony niemieckiej chadecji. Otwarty atak na szefa Komisji Europejskiej Jeana-Claude’a Junckera przelał jednak czarę goryczy. Pod koniec marca dowiemy się więc, czy partia Viktora Orbána nie będzie musiała zmienić swojej europejskiej rodziny politycznej.

Według doniesień węgierskiego portalu 444.hu z ubiegłego tygodnia już za kilka dni z ulic węgierskich miast mają zniknąć kontrowersyjne bilboardy, które miały spowodować duży niepokój w szeregach europejskiej chadecji. Przedstawiają one bowiem jednego z jej liderów, czyli wspomnianego Junckera, wraz z amerykańskim finansistą Georgem Sorosem, będącym od wielu lat głównym wrogiem węgierskiego rządu. Obaj są oskarżani o chęć dalszego otwarcia granic Unii Europejskiej dla imigrantów spoza Europy, czemu konsekwentnie od wybuchu kryzysu migracyjnego w 2015 roku sprzeciwia się Orbán.

Samo usunięcie materiałów propagandowych, finansowanych z budżetu węgierskiego państwa, ma być efektem porozumienia, jakie zawarto podczas tajnego spotkania w Niemczech. Uczestniczyli w nim szef kancelarii węgierskiego premiera Gergely Gulyás, były minister zasobów ludzkich Zoltán Balog, a także nowa przewodnicząca niemieckiej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) Annegret Kramp-Karrenbauer. Wspomniany portal twierdził przy tym, że Fidesz wskutek rozmów nie będzie prowadzić w przyszłości podobnych kampanii, ale wiadomo już, że niedługo na bilboardach w negatywnym kontekście pojawi się Frans Timmermans, a więc zastępca Junckera.

Przelana czara goryczy

Holenderski wiceprzewodniczący KE należy do innej rodziny politycznej, czyli do Partii Europejskich Socjalistów (PES), dlatego zapewne nowa kampania nie będzie już interesować członków Europejskiej Partii Ludowej (EPP). Atak na Junckera rozgrzał jednak do czerwoności niektórych członków chadeckiej rodziny. Z tego powodu wniosek o wyrzucenie bądź przynajmniej zawieszenie Fideszu złożyły cztery ugrupowania. Usunięcia węgierskich konserwatystów domagają się luksemburska Chrześcijańsko-Społeczna Partia Ludowa (CSV), Chrześcijańscy Demokraci i Flamandowie (CD&V) oraz walońskie Centrum Demokratyczno-Humanistyczne (cdH), natomiast czasowego pozbawienia ich praw członkowskich domaga się portugalskie Centrum Demokratyczne i Społeczne - Partia Ludowa (CDS-PP).

Ogółem wniosek o pozbycie się Fideszu z EPP popiera już trzynaście ugrupowań. Poza wyżej wymienionymi takie rozwiązanie mają popierać także holenderski Apel Chrześcijańsko-Demokratyczny (CDA), Związek Ojczyzny – Litewscy Chrześcijańscy Demokraci (TS-LKD), fińska Partia Koalicji Narodowej (Kok), grecka Nowa Demokracja (ND), szwedzkie Umiarkowana Partia Koalicyjna (Moderaterna) i Chrześcijańscy Demokraci (KD), portugalska Partia Socjaldemokratyczna (PSD), irlandzka Fine Gaell oraz norweska Partia Konserwatywna (Hoyre). Zdaniem wszystkich tych partii Fidesz od dawna nie pasuje do swojej rodziny politycznej, zaś jego działania stają w jawnej sprzeczności z zasadami chrześcijańskich demokratów.

W podobnym tonie w ostatnim czasie wypowiadali się także liderzy EPP. Krytyka ze strony samego Junckera, odmawiającego jakichkolwiek związków ideowych z Fideszem, nie powinna szczególnie dziwić w kontekście jednoznacznie negatywnej węgierskiej kampanii na jego temat. Bardziej zaskakiwać może stanowisko Manfreda Webera, kandydata chadeków na stanowisko przewodniczącego KE w nowej kadencji Parlamentu Europejskiego. Niemiecki polityk do tej pory bronił Węgrów, lecz teraz powtórzył słowa szefa EPP Josepha Daula, który mówił o przekroczeniu przez nich „czerwonej linii”.

Koniec pobłażania

Według Webera, reprezentującego w EPP bawarską Unię Chrześcijańsko-Społeczną (CSU), Fidesz może utrzymać status członka chadecji jedynie po spełnieniu trzech warunków. Przede wszystkim partia Orbána musi więc zakończyć kampanie wymierzone w Brukselę, przeprosić za nie pozostałych członków swojej rodziny politycznej, a także utrzymać funkcjonowanie Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego w Budapeszcie. Wszystkie wyżej wymienione warunki są z pewnością kontrowersyjne dla węgierskich konserwatystów, lecz najtrudniej będzie im zapewne przełknąć ten ostatni. Uniwersytet należy bowiem do wspomnianego już Sorosa, zaś Fidesz poświęcił dużo czasu i pieniędzy na jego otwartą krytykę.

To niezwykle mocne postawienie sprawy, ponieważ dotychczas niemiecka chadecja była uważana za największego protektora Fideszu w EPP. Często mówiło się nawet o roztoczonym nad Węgrami parasolu ochronnym, który pozwalał im na wdrażanie wielu kontrowersyjnych z punktu widzenia Brukseli reform. Sam Weber jeszcze w 2017 roku twierdził, że co prawda Orbán lubi przekraczać pewne granice, lecz w ostateczności szanuje zapisy traktatów konstytuujących UE. Po wybuchu kryzysu migracyjnego Fidesz zbliżył się z kolei do CSU, kiedy liderem tej partii i szefem bawarskiego rządu był jeszcze Horst Seehofer, obecnie federalny minister spraw wewnętrznych.

Trudno jednak ukryć, że Fidesz od dłuższego czasu nie miał po drodze z europejską chadecją, zwłaszcza w kwestiach ideologicznych. EPP już dawno przyjęła dużo bardziej liberalną linię polityczną, która znacząco odbiega nawet od tradycyjnych zasad chrześcijańskiej demokracji. Węgierskie ugrupowanie w ostatnich latach znacząco się natomiast zradykalizowało, przejmując między innymi dużą część postulatów nacjonalistycznego Jobbiku. Dodatkowo Orbán należy do głównych krytyków federalizacji UE, co odróżnia go zwłaszcza od zachodnioeuropejskich członków centroprawicy.

Ważne głosy

Węgierscy konserwatyści sami nie zamierzają jednak opuszczać szeregów europejskiej chadecji, chociaż jednocześnie od dawna przyjmują konfrontacyjną postawę wobec jej liderów. Samą kampanię wymierzoną w Junckera poprzedziły słowa węgierskiego ministra spraw zagranicznych Pétera Szijjártó, którego zdaniem szef KE już od dłuższego czasu nie ma nic wspólnego z chadecją, lecz jest zwykłym liberałem. Dodatkowo jeden z liderów Fideszu wypomniał luksemburskiemu politykowi upamiętnianie Karola Marksa, a także kondolencje z okazji śmierci Fidela Castro. Orbán nazwał natomiast zwolenników wykluczenia jego partii z EPP „pożytecznymi idiotami”.

Jak widać Fidesz nie zamierza wycofywać się ze swojej dotychczasowej polityki, dlatego trudno sobie wyobrazić, aby po podobnych deklaracjach narażał się swojemu elektoratowi poprzez spełnienie warunków stawianych przez Webera. Część węgierskich komentatorów uważa więc, że Orbán i jego współpracownicy tak naprawdę liczą na wyrzucenie ich z szeregów EPP, ponieważ wówczas będą mogli kreować siebie jako ofiary spisku ze strony zachodnich polityków.

Rozpatrując status węgierskich konserwatystów w ich rodzinie politycznej należy pamiętać, że EPP ma sporo do stracenia. Fidesz od ponad dziesięciu lat dostarcza chadecji kilkunastu głosów w Parlamencie Europejskim (szacuje się, że w nowym rozdaniu może mieć 12 mandatów), a mogą one okazać się kluczowe w kontekście chęci objęcia przez Webera wspomnianego już stanowiska. Dodatkowo wśród członków EPP znajdują się partie mniej lub bardziej sympatyzujące z węgierską prawicą. Co prawda wsparcie ze strony niewielkiej delegacji Słoweńców ze Słoweńskiej Partii Demokratycznej (SDS) i Nowej Słowenii (NSi) na pierwszy rzut oka może znaczyć niewiele, lecz ewentualny rozłam mógłby pozbawić chadecję nie tylko głosów ze strony europosłów Fideszu.

Nowa siła?

Otwarte pozostaje pytanie dotyczące ewentualnej nowej europejskiej przynależności Fideszu. Od dawna ma być on choćby zachęcany do przyłączenia się do Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR), czyli rodziny politycznej skupiającej m.in. Prawo i Sprawiedliwość oraz inne ugrupowania będące ideologicznie bliżej Węgrów. Takiego scenariusza nie wyklucza prof. Ryszard Legutko, lider frakcji ECR w PE, który wprost wyraził nadzieję na przyłączenie się Fideszu do konserwatywnej grupy.

Polski eurodeputowany twierdzi, że Orbán mógłby zasilić ECR podobnie jak włoski wicepremier Matteo Salvini i jego Liga. Warto w tym miejscu przypomnieć, że obaj politycy spotkali się w sierpniu ubiegłego roku w Mediolanie, gdzie dyskutowali właśnie na temat stworzenia nowego politycznego sojuszu przeciwników imigracji oraz dominacji lewicowej ideologii w Europie. Od tego czasu nie pojawiały się informacje na temat dalszego zbliżenia między Fideszem i Ligą, lecz należy pamiętać o wizycie lidera tego drugiego ugrupowania w Warszawie. Słowa Legutki mogą więc potwierdzać, że toczą się zakulisowe rozmowy dotyczące poważnych przemeblować na europejskiej prawicy.

Maurycy Mietelski