Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Gospodarka Opinie Polityka Ile wytrwa Babiš?

Ile wytrwa Babiš?

03 styczeń 2018
A A A

Czesi przeżywają powtórkę z rozrywki. Po czterech latach po raz kolejny tworzenie nowej koalicji rządowej przeciąga się na całe tygodnie. Tym razem to zadanie może okazać się jednak niewykonalne, co według sondaży tylko umocni desygnowanego na premiera Andreja Babiša.

Miliarder Andrej Babiš został desygnowany przez prezydenta Miloša Zemana na urząd premiera 6 grudnia 2017 roku, a tydzień później oficjalnie objął stanowisko szefa rządu Republiki Czeskiej. Nowy gabinet rządowy liczy ogółem czternastu ministrów, przy czym sześciu z nich należy do partii ANO, natomiast pozostali są bezpartyjnymi ekspertami.

Trudne poszukiwanie partnerów

Rząd Babiša ma jak na razie charakter mniejszościowy, a znalezienie ewentualnych sojuszników przed styczniowym głosowaniem nad wotum zaufania dla nowego gabinetu będzie największym wyzwaniem w dotychczasowej karierze politycznej miliardera. Tuż po ogłoszeniu wyników październikowych wyborów parlamentarnych większość ugrupowań, którym udało się wprowadzić swoich przedstawicieli do Izby Poselskiej, zapowiedziało, że nie widzi możliwości współpracy z Babišem.

Andrej Babiš. Zdjęcie: Wikimedia Commons / Jiří Vítek

Mimo rozmów podejmowanych przez czeskiego premiera, sytuacja od tego czasu właściwie się nie zmieniła. W połowie grudnia ewentualne wejście do nowego rządu lub wsparcie dla mniejszościowego gabinetu wykluczył lider konserwatywnej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) Petr Fiala, a w podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele Partii Piratów. Sam Babiš – już na początku rozmów o utworzeniu koalicji – wykluczył natomiast możliwość dojścia do porozumienia z liberałami z TOP 09 i samorządowcami z ruchu Burmistrzów i Niezależnych (STAN), ponieważ zdaniem szefa ANO oba ugrupowania są jednoznacznie wrogo nastawione do jego osoby.

Dużą niewiadomą jest natomiast postawa Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (ČSSD), która przez ostatnie cztery lata współrządziła krajem wraz z ANO. Wewnątrz socjaldemokracji trwa walka o władzę po tym, jak partia zanotowała swój najgorszy wynik od czasu rozpadu Czechosłowacji w 1992 roku, a dotychczasowe kierownictwo ČSSD chcą zastąpić zwolennicy ponownej koalicji z Babišem.

Pełny powrót do sojuszu tworzącego przez ostatnie cztery lata rząd Bohuslava Sobotki jest jednak wykluczony, ponieważ dalszych rozmów z ANO nie zamierza już prowadzić Unia Chrześcijańska i Demokratyczna – Czechosłowacka Partia Ludowa (KDU-ČSL), która w swoim oficjalnym stanowisku krytykuje „nierealny program gospodarczy” nowego gabinetu.

Gra Zemana

Przez wiele tygodni jako najbardziej prawdopodobnych koalicjantów ANO przedstawiano anty-imigracyjny i populistyczny ruch Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD) oraz Komunistyczną Partię Czech i Moraw (KSČM). Nacjonaliści i komuniści byli dotychczas objęci swoistym „kordonem sanitarnym” przez pozostałe ugrupowania, ale od czasu postawienia prokuratorskich zarzutów Babišowi, także jego ANO znalazło się w swoistej politycznej izolacji.

Wydaje się jednak, że polityków SPD i KSČM w rządzie tworzonym przez ANO widzieliby najchętniej polityczni przeciwnicy Babiša, którzy upatrują zagrożenia dla czeskiej demokracji w samej postaci miliardera, a po utworzeniu takiej koalicji otrzymaliby kolejny zestaw argumentów do krytyki swojego głównego przeciwnika. Rzeczywistość jak na razie weryfikuje jednak podobne plany, stąd SPD Tomio Okamury już zapowiedziało, że nie poprze mniejszościowego gabinetu Babiša, ponieważ ministerialne stanowiska zajmują w nim osoby określające ich partię mianem faszystowskiej. Poparcia dla mniejszościowego gabinetu nie wykluczają natomiast komuniści. KSČM od czasu upadku totalitarnego ustroju znajdowało się w opozycji, stąd po swoim najgorszym wyborczym wyniku w historii niepodległych Czech, partia liczy, iż w końcu uda się jej wyjść z politycznej izolacji. Sam lider ANO miał zresztą w negocjacjach na ten temat iść na ustępstwa względem komunistów, szczególnie w kwestii polityki społecznej.

Największym orędownikiem koalicji ANO, SPD i KSČM wydaje się być prezydent Zeman, który toczy swoją własną grę przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi. Czeska głowa państwa już zapowiedziała, że jeśli w styczniu mniejszościowy gabinet Babiša nie otrzyma wotum zaufania od parlamentu, miliarder i tak po raz drugi będzie mógł zająć się misją tworzenia nowego rządu, co ma zapewnić Zemanowi poparcie ANO w zbliżających się wyborach (styczeń 2018). Prezydent na początku grudnia uczestniczył ponadto w kongresie SPD, podczas którego krytykował co prawda pewne niespójności w programie nacjonalistów, ale wyraźnie zabiegał o ich wsparcie. Na początku grudnia Zeman spotkał się z kolei z liderem komunistów Vojtechem Filipem, aby przekonać go do wsparcia dla mniejszościowego gabinetu Babiša.

Utworzenie nawet mniejszościowego rządu z pewnością przyniosłoby korzyści czeskiemu prezydentowi. Przed czterema laty Zeman z powodu osobistego konfliktu z Sobotką nie pomagał w zakończeniu przeciągających się rozmów na temat utworzenia koalicji, stąd chcąc sprawować swój urząd przez kolejną kadencję nie zamierza popełnić podobnego wizerunkowego błędu.

Komentatorzy zwrócili zresztą uwagę na świąteczne orędzie czeskiego prezydenta, który nie poruszył tematu rosnącej fali ekstremizmu w kraju (ukłon w stronę SPD) i nie skomentował coraz wyraźniej widocznych napięć społecznych (powoduje je głównie stosunek do ANO), za to pochylił się nad losem emerytów (najwierniejszy elektorat KSČM) i chwalił świetną kondycję czeskiej gospodarki (przez ostatnie cztery lata ministrem finansów był Babiš). Kilka cierpkich słów mogli natomiast usłyszeć przeciwnicy nowego czeskiego premiera, ganieni przez Zemana głównie za opowiedzenie się po stronie przedterminowych wyborów.

Babiš nie traci

Taki scenariusz jest przy tym niezwykle ryzykowny dla opozycji. Sondaże jasno pokazują, że Czesi idąc ponownie do urn obdarzyliby ANO jeszcze większym zaufaniem niż w październiku, a należy pamiętać, iż ugrupowanie Babiša przed ostatnimi wyborami było niedoszacowane w badaniach opinii publicznej. Tym samym ugrupowanie miliardera otrzymałoby 35% głosów (przy 29,6% w wyborach przeprowadzonych dwa miesiące temu), zaś w parlamencie nie znalazłyby się najbardziej krytycznie nastawione wobec miliardera partie TOP 09 i STAN, co dawałoby ANO samodzielną większość w Izbie Poselskiej.

Babiš ma więc formalnie kilkanaście dni na zdobycie parlamentarnej większości dla swojego rządu, ale trzeba przy tym pamiętać o deklaracji Zemana, który nawet nie otrzymując reelekcji w wyborach prezydenckich będzie mógł przedłużać miliarderowi mandat do tworzenia koalicji przynajmniej do początku marca. Wynik ostatniego sondażu jasno wskazuje jednak, że nowy premier może jeszcze namieszać w polityce i niewykluczone, iż zdecyduje się jednak na przedterminowe wybory.

Maurycy Mietelski

Tekst ukazał się pierwotnie na Blogu Centrum Inicjatyw Międzynarodowych.