Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Bezpieczeństwo Opinie Polityka Izrael (nie) dogaduje się z Rosją

Izrael (nie) dogaduje się z Rosją

01 marzec 2019
A A A

Zestrzelenie rosyjskiego samolotu w wyniku manewrów izraelskiego lotnictwa spowodowało na jesieni ubiegłego roku poważny kryzys w relacjach obu państw. Ósma w ciągu ostatnich trzech lat wizyta izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu w Moskwie zdaje się sugerować, że wzajemne napięcia odchodzą już w zapomnienie, chociaż Izrael wciąż nie może liczyć na wsparcie Rosji w kwestii irańskiej obecności wojskowej w Syrii.

Pierwotnie szef izraelskiego rządu miał spotkać się z rosyjskim prezydentem przed tygodniem, ale ostatecznie postanowił on opóźnić swoją wizytę o kilka dni. Powodem były przygotowania do wyborów parlamentarnych w Izraelu, a dokładniej konieczność dopięcia przez Netanjahu połączenia dwóch radykalnych prawicowych partii, mających jednocześnie współpracować z jego Likudem. Sprawy wewnętrzne dały o sobie znać także teraz, bowiem lider izraelskiej prawicy musiał skrócić wizytę w związku z postawieniem mu zarzutów prokuratorskich dotyczących korupcji.

Tymczasem spotkanie z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem było dla Netanjahu niezwykle ważne. Przyjazne izraelsko-rosyjskie relacje we wrześniu ubiegłego roku stały się mocno napięte, po tym jak syryjska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła rosyjski samolot z  piętnastoma żołnierzami na pokładzie. Moskwa oskarżyła wówczas o to zdarzenie właśnie Tel Awiw, ponieważ do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło podczas nalotu na syryjskie terytorium, zaś izraelska maszyna miała skryć się przed ostrzałem właśnie za rosyjskim Iłem-20. Co prawda po tym zdarzeniu Netanjahu i Putin rozmawiali telefonicznie oraz spotkali się na obchodach zakończenia I wojny światowej w Paryżu, lecz szef rządu Izraela zabiegał przez dłuższy czas o bezpośrednie spotkanie.

Ostatecznie obaj politycy rozmawiali w Moskwie, do której Netanjahu przybył po raz ósmy w ciągu ostatnich trzech lat. O tym, komu najbardziej zależy na dobrych stosunkach izraelsko-rosyjskich, świadczy zresztą środowa wypowiedź Putina, który stwierdził, że to właśnie Netanjahu osobiście pracuje nad rozwojem obustronnych relacji. Rosyjskiemu prezydentowi podobają się zwłaszcza częste nawiązania izraelskiego premiera do II wojny światowej, ponieważ zawsze uczestniczy on w moskiewskich obchodach jej zakończenia, podkreśla rolę Armii Czerwonej i Związku Radzieckiego w zwycięstwie nad nazistowskimi Niemcami, a w ostatnim czasie zaczął realizować swój wcześniejszy pomysł budowy pomnika pamięci ofiar oblężenia Leningradu.

Władimir Putin i Benjamin Netanjahu na obchodach zakończenia II wojny światowej w Moskwie w 2018 roku. Zdjęcie: Wikimedia Commons

Netanjahu za pośrednictwem podobnych gestów chce zjednać sobie Putina, aby ten wywarł większy, zaś dokładniej jakikolwiek wpływ na swoich sojuszników w regionie Bliskiego Wschodu. Współpracujące z Rosją Iran i Syria oraz libański Hezbollah są bowiem jednoznacznie anty-izraelskie, zaś najbardziej niepokojąca z izraelskiego punktu widzenia jest irańska obecność wojskowa w Syrii. Od wielu miesięcy izraelskie wojsko prowadzi naloty na cele należące do irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej oraz Hezbollahu, co jednak zasadniczo nie przynosi większych rezultatów. Izraelczycy obawiają się przy tym, że sytuacja jeszcze się pogorszy, kiedy syryjska armia wraz ze swoimi sojusznikami rozprawi się z rebeliantami broniącymi się już jedynie w północno-zachodniej części Syrii.

Jak na razie starania izraelskiego premiera przynoszą mizerne efekty, porównywalne do wspomnianych nalotów na wrogie cele na syryjskim terytorium. Po raz kolejny Netanjahu nie wrócił więc do kraju z żadnymi konkretami, informując jedynie dziennikarzy o kontynuacji już wcześniej podjętych działań wymierzonych w irańskich wojskowych. Sam Putin bardzo enigmatycznie odniósł się do tej kwestii, oferując jedynie dialog na temat bezpieczeństwa w tym regionie, a także przypominając o historycznym poparciu Rosji dla utworzenia państwa izraelskiego. Dzień po spotkaniu z Netanjahu rosyjski prezydent dodał, że jest zwolennikiem stworzenia grupy roboczej złożonej z wszystkich podmiotów zainteresowanych syryjskim konfliktem, aby opracowała ona plan normalizacji stosunków w regionie po ostatecznym pokonaniu grup terrorystycznych w tym kraju.

Wizyta izraelskiego premiera w Rosji z pewnością zakończyła więc kryzys we wzajemnych stosunkach obu państw, lecz jednocześnie po raz kolejny powrócił on do kraju z przysłowiowymi pustymi rękoma. Rosjanie po wydarzeniu z ubiegłego roku przekazali Syryjczykom baterię broni przeciwlotniczej, jednak nie pozwolili na jej użycie, co można uznać za symbol stosunku Rosji wobec oczekiwań Izraela. Wygląda na to, że Moskwa nie będzie przeszkadzać Tel Awiwowi w działaniach wymierzonych w jej sojuszników, ale jednocześnie nie pomoże mu w okiełznaniu anty-izraelskiego stanowiska Damaszku i Teheranu.

Maurycy Mietelski