Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Magdalena Hawrysz: Czarne złoto a bieda

Magdalena Hawrysz: Czarne złoto a bieda

06 październik 2009
A A A

Pijąc poranną małą czarną niewielu konsumentów zdaje sobie sprawę z tego, że kawa jest po ropie naftowej jednym z najważniejszych produktów w handlu międzynarodowym. Jednak kilka lat temu produkcja stała się mało opłacalna, a właściciele plantacji w najbiedniejszych krajach świata stanęli na skraju bankructwa.

Termin czarne złoto najczęściej używany jest w odniesieniu do ropy naftowej. Do niedawna można było go także używać mając na myśli kawę i dochodowy handel tym produktem. Jednak kilka lat temu na skutek drastycznego spadku cen hodowla kawy stała się mało opłacalna, a właściciele małych plantacji w najbiedniejszych krajach świata stanęli na skraju bankructwa.

Pijąc poranną małą czarną niewielu konsumentów zdaje sobie sprawę z tego, że kawa jest po ropie naftowej jednym z najważniejszych produktów w handlu międzynarodowym. Duża część światowej produkcji odbywa się w ubogich krajach globalnego południa dla których kawa stanowi główny produkt eksportowy i źródło dochodów dużej części społeczeństwa. Największymi producentami tak zwanej kawy zielonej, czyli ziaren nie poddanych jeszcze procesowy palenia, są obecnie Brazylia, Wietnam, Kolumbia i Indonezja a także Meksyk, Indie, Etiopia i Gwatemala. Przy tym znaczna cześć produkcji odbywa się na stosunkowo małych plantacjach pojedynczych rolników lub rodzin.

Mimo iż ceny kawy na półkach sklepowych niewiele się zmieniły w ostatnich latach, cena tego produktu przeżyła w ostatnich latach zawirowania, które negatywnie wpłynęły na gospodarki wielu krajów uzależnionych od eksportu tego produktu. W roku 2001 ceny kawy na rynkach światowych osiągnęły najniższy poziom w historii i wyniosły niewiele ponad czterdzieści centów amerykańskich za funt (miara używana w handlu kawą, ok. 0,435kg), podczas gdy w latach dziewięćdziesiątych cena ta utrzymywała się na poziomie od jednego do półtora dolara. Ta wartość to średnia cen różnych rodzajów Arabici i Robusty - dwóch najważniejszych rodzajów kawy, przy czym Arabica jest szlachetniejsza a co za tym idzie droższa. Przy tak niskiej cenie na produkcja kawy stała się z początkiem nowego milenium tak mało opłacalna, że wielu rolników, którzy produkcją zajmowałi się od pokoleń rozważało zamknięcie interesu. Problem w tym, że w wielu krajach brak alternatyw i wycofanie się z produkcji kawy równoznaczne jest z pozbawieniem siebie i rodziny jedynego źródła dochodów. Od roku 2005 ceny ziaren ponownie wzrastają i obecnie wynoszą niecałe 1,2 dolara za funt.

Tak wielki spadek cen w 2001 odbił się momentalnie na gospodarkach krajów zależnych od eksportu kawy zmniejszając ich dochody oraz ograniczając dostęp do dewiz. Według szacunków Banku światowego pracę straciło około 600.000 osób pracujących na plantacjach kawy w skutek działań mających na celu zachowanie opłacalności produkcji. Natomiast farmerzy, którzy zachowali pracę czy w charakterze pracownika czy właściciela plantacji stanęli przed problemem zmniejszenia swoich dochodów w stopniu dotąd niespotykanym.

Kryzys na rynku kawy dotknął przede wszystkim kraje rozwijające się, nie posiadające alternatyw, w których spora część eksportu przypada na kawę zwiększyło się bezrobocie, wzrósł analfabetyzm, przestępczość a także liczba nielegalnych migrantów poszukujących szansy na lepsze zarobki za granicą.

Aby przybliżyć genezę kryzysu na rynku kawy należy przyjrzeć się zmianom produkcji oraz zapotrzebowania na ten produkt. Do tak wielkiego spadku cen pod koniec lat dziewięćdziesiątych przyczyniła się nadprodukcja kawy utrzymująca się przez kilka lat na poziomie kilku lub kilkunastu tysięcy worków (1 worek = 60kg ziaren) oraz stabilny popyt z lekką tendencją spadkową.

Nadprodukcja spowodowana była przede wszystkim zwiększeniem wydajności w dwóch mocarstwach kawowych: Brazylii i Wietnamie. Przede wszystkim Wietnam w ekspresowym tempie (czyli od 1997 roku) podwoił swoją produkcję dostarczając rynkowi przede wszystkim gorszą jakościowo Robuste. Przy średnim rocznym zapotrzebowaniu na kawę na poziomie 116 milionów worków wzrost produkcji Robusty w obu tych krajach o około 23 miliony worków rocznie nie może nie odbić się na poziomie cen.

Skutki tych działań odczuły kraje nie tylko produkujące tą samą odmianę kawy, ale także Meksyk, kraje Ameryki środkowej i Kolumbia produkujące lepszą jakościowo Arabicę. Przykładowo w Meksyku, piątym co do wielkości światowym producencie kawy przychody z eksportu spadły z 800 do 250 milionów dolarów.

Zarówno w Meksyku jak i wszystkich innych krajach produkujących kawę kryzys najbardziej dotknął małe i średnie plantacje. Aby przeżyć farmerzy próbowali przestawić się na produkcję bardziej dochodowych roślin, z makiem lekarskim (używanym do produkcji narkotyków) i marihuaną włącznie lub narażają życie i zdrowie parając się nielegalnymi zajęciami a także próbując przedostać się do Stanów Zjednoczonych przez zieloną granicę. Dochody uzyskiwane wcześniej z produkcji kawy zastępowane były pieniędzmi przesyłanymi przez członków rodziny, którzy znaleźli pracę za granicą. Rodziny, które miały mniej szczęścia musiały radzić sobie na inne sposoby. Jednym z rozwiązań jest do dzisiaj przestawienie produkcji na ekologiczną kawę wysokiej jakości, na którą rokrocznie wzrasta popyt. Takie zmiany potrzebują jednak czasu i często mali producenci pogrążeni w kryzysie nie mogli sobie pozwolić ma inwestycje związane ze zmianą uprawy.

W przypadku takich spadków cen ‘swoich’ produktów unia Europejska zapewne zareagowałaby wsparciem rolników za pomocą subwencji i dotacji lub ustaleniem odgórnej ceny produktu. W sprawie możliwości regulacji cen kawy oraz zażegnania kryzysu odbyło się wiele konferencji na szczeblu międzynarodowym, między innymi w ramach Międzynarodowej Organizacji Kawy, której celem jest między innymi promowanie międzynarodowej współpracy i zrównoważonego handlu kawą. Europejscy i amerykańscy producenci kawy pokładali jednak większą nadzieję w mechanizmach rynkowych i sile kampanii marketingowych mających na celu zwiększenie światowego poziomu konsumpcji kawy oraz ponownym wzroście cen, co w chwili obecnej częściowo ma miejsce.

Spadek cen kawy nie oznaczał jednak automatycznie gigantycznego wzrostu zysków koncernów spożywczych, chociaż czterej najwięksi światowi dostawcy kawy (jako produktu końcowego): Procter & Gamble, Kraft Foods, Sara Lee i Nestlé (posiadających wspólnie około 40% udziału w rynku kawy) odnotowali w ostatnich latach zwiększone zyski w sektorze kawowym. Firmy te często podkreślają swoją odpowiedzialną politykę względem swoich dostawców widoczną na przykładzie projektów realizowanych w ich krajach w ramach Odpowiedzalnego Biznesu (Corporate Social Responsibility). Mimo, iż część zysków pozostaje w rękach pośredników, fakt iż dochody właścicieli plantacji spadły w pierwszej połowie nowego milenium o około 80% a ceny kawy na półkach sklepowych i w kawiarniach utrzymują się na mniej więcej stałym poziomie oznacza jednak wzrost zysków dla poszczególnych uczestników cyklu produkcyjnego.

Świadomi tej sytuacji konsumenci coraz częściej sięgają po produkty pochodzące ze sprawiedliwego handlu. Zakup kawy pochodząca z tego źródła zapewnia farmerom większe dochody ze sprzedawanych ziaren. Konsument kupujący kawę Fair Trade ma pewność, że około 16% (a nie 6% jak w zwykłej kawie) zapłaconej przez niego kwoty trafia do farmera w Kolumbii, Gwatemali czy Etiopii. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że przy stałych cenach kawy w sklepach dochody farmerów kilka lat temu tak drastycznie spadły (obecnie utrzymujące się tendencja wzrostowa) nasuwa się pytanie czy płacenie jeszcze więcej za opakowanie Arabici aby zapewnić godne płace farmerom jest trwałym i sensownym rozwiązaniem. Przeniesienie większej części produkcji kawy (na przykład palenie nie wspominając o mieleniu czy pakowaniu) do krajów produkujących ziarna na pewno pozwoliłoby na zwiększenie dochodów rodzin uprawiających kawę, rozwój infrastruktury oraz zróżnicowanie eksportu. Krajom tym brakuje jednak zarówno środków jak i technologii pozwalających na produkcję kawy w pełnym zakresie. Także obowiązujące cła promują eksport nieprzetworzonych ziaren nakładając na ziarna palone większe opłaty. Jednak możnaby pokusić się o założenie, że rosnąca liczba świadomych konsumentów niedługo zacznie się domagać kawy produkowanej w ten sposób. Już dzisiaj w wielu krajach konsumenci nie tylko szukają produktu Bio lub Fair Trade zawierającego szczegółowe informacje na temat pochodzenia ich zakupów. Także przy kupnie ‘zwykłych’ produktów klienci w wielu krajach coraz częściej kierują się działaniami danej firmy na rzecz ochrony środowiska lub sposobem traktowania pracowników w firmie. Trend ten, wspierany odpowiednimi kampaniami organizacji pozarządowych, staje się coraz bardziej popularny i w coraz większej ilości przypadków motywuje firmy do bardziej odpowiedzialnych zachowań. Często przytaczanym przykładem jest jedna międzynarodowych z sieci kawiarni, która szczyci się tym, że swoją kawę kupuje bezpośrednio od właścicieli plantacji płacąc im godziwe pieniądze.

Badania rynku niemieckiego (jeszcze przed kryzysem) wykazały, ze do 40% konsumentów przy zakupie zwraca uwagę na informacje dotyczące ochrony środowiska a większość z nich zainteresowana jest kupnem towarów wyprodukowanych przy zachowaniu określonych standardów na przykład w ramach odpowiedzialnego biznesu. Ponadto połowa z nich wyraża także gotowość zapłacenia nieco wyższej ceny na takie waśnie produkty. Nie wiadomo czy takie deklaracje rzeczywiście przekładają się to co klient wyciąga przy kasie z koszyka. Mimo to ta grupa konsumentów oficjalnie zyskała nazwę LOHAS (Life of Healt and Stability), która definiuje osoby o zdrowym trybie życia, dobrze poinformowanych, krytycznie oceniających działania firm i korporacji oraz mających świadomość o swoim wpływie na działania producentów poprzez swoje zakupy. Alternatywnie używana jest nazwa PARCOS (participative consument).

Większość kawoszy pozostaję jednak w błogiej nieświadomości nie zdając sobie sprawy ani jaką drogę przebyły ziarna by móc trafić do filiżanki ani kto na nich zarobił najmniej lub najwięcej. Często o wyborze produktu decyduje cena, przyzwyczajenie, upodobania. Trudno też wymagać, aby każdy interesował się skąd pochodzi jego ryż, czekolada czy cukier i przez dziesięć minut zastanawiał się w sklepie nad tym, który produkt został wyprodukowany najbardziej ‘sprawiedliwie’. Jednak przy dzisiejszej łatwości dostępu do informacji, może warto wpisać nazwę produktu w wyszukiwarkę i sprawdzić jakie informacje można znaleźć na temat danego produktu czy producenta.

Źródła: International Coffee Organisation, ETEA Foundation, Oxfam, Stiftung Warentest

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.

Zobacz także tego autora