Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję

Marcin Kaczmarski: Sporne ogniwa

17 wrzesień 2009
A A A

Sample Image

Odrodzenie sporu azersko-turkmeńskiego może okazać się kolejną przeszkodą na unijnej drodze dywersyfikacji importu surowców ze Wschodu. Największe korzyści ze sporu może zatem czerpać Rosja.

Wydawać by się mogło, że głównym źródłem sporów na obszarze poradzieckim jest stosunek poszczególnych państw do Rosji. Należałoby oczekiwać, że kraje, które nie zaliczają się do grona najbliższych sojuszników Federacji Rosyjskiej i dążą do zmniejszenia zależności od Moskwy, temu celowi podporządkują całokształt swoich relacji. Miałoby to dotyczyć bogatych w surowce państw, które powinny jak najściślej współpracować i wspólnie promować budowę niezależnych od Rosji gazociągów i ropociągów, otwierających im drogę do klientów na Zachodzie.

Słowny wyścig zbrojeń

Takie podejście jest jednak złudne, o czym najlepiej świadczy spór azersko-turkmeński, który w ostatnich tygodniach przekształcił się w słowny wyścig zbrojeń. Oba kraje, bogate w ropę naftową i gaz ziemny, są z punktu widzenia Unii Europejskiej kluczowymi ogniwami w staraniach o dywersyfikację zasobów i budowę infrastruktury przesyłowej z regionu, omijającej Rosję.

30 sierpnia prezydent Turkmenistanu Gurbanguly Berdimuhamedow poinformował o utworzeniu na wybrzeżu Morza Kaspijskiego bazy do ochrony granic morskich i wybrzeża. Przygotowywane są również zakupy kutrów patrolowych oraz rakietowych. W odpowiedzi Azerbejdżan skrytykował plany Aszchabadu oraz opowiedział się za demilitaryzacją regionu kaspijskiego (chociaż jego potencjał militarny kilkakrotnie przewyższa turkmeński).

Miesiąc wcześniej Berdimuhamedow zapowiedział wystąpienie do Międzynarodowego Sądu Arbitrażowego o ustalenie przynależności złóż naftowych Osman, Omar i Serdar, których eksploatację, zdaniem Turkmenistanu, Azerbejdżan bezprawnie rozpoczął. Spór turkmeńsko-azerski o rozdzielenie własności złóż surowcowych obu krajów na Morzu Kaspijskim toczy się od początku rozpadu ZSRR. W 2001 roku doprowadził do odwołania przez Turkmenistan ambasadora z Baku. Dopiero od roku 2007, wraz z dojściem do władzy w Turkmenistanie obecnego prezydenta, relacje zaczęły się poprawiać. W 2008 roku turkmeński
ambasador wrócił do Azerbejdżanu.

Wydawało się, że oba kraje są zgodne co do konieczności współpracy w tworzeniu korytarza transportowego do eksportu surowców na Zachód. Dla Turkmenistanu Azerbejdżan jest najistotniejszym partnerem w polityce energetycznej zmierzającej do zmniejszenia zależności tranzytowej od Rosji. Próba eksportu gazu ziemnego do Europy przez Iran i Turcję spotkałaby się z pewnością z negatywną reakcją państw UE i Stanów Zjednoczonych.

Rola dostawcy pokoju

Obecnie rysujące się napięcia mogą doprowadzić oba państwa do rywalizacji. Sytuacja taka jest korzystna przede wszystkim dla Moskwy, która mogłaby ustawić się w pozycji regionalnego arbitra i poważnie opóźnić plany unijne utworzenia tak zwanego energetycznego korytarza południowego, którego jednym z najważniejszych elementów jest gazociąg Nabucco.

Jednocześnie postępująca militaryzacja basenu Morza Kaspijskiego w najlepszej pozycji ustawiłaby właśnie Rosję. Przyjęta w 2009 roku „Strategia bezpieczeństwa narodowego FR do roku 2020”, jeśli chodzi o możliwości wybuchu konfliktów zbrojnych o surowce, wskazuje między innymi region kaspijski i Azję Środkową. Zwiększanie się potencjałów militarnych poszczególnych państw dałoby Moskwie idealny pretekst do ustawienia się w roli regionalnego „dostawcy pokoju” i użycia siły dla wzmocnienia swojej pozycji.

Narastanie napięć między Azerbejdżanem i Turkmenistanem może zachęcić do większego zaangażowania politycznego państwa zachodnie. Jak dotychczas, starania Europy o wciągnięcie państw regionu do współpracy energetycznej przynoszą znikome efekty. Podpisano wprawdzie wiele wstępnych porozumień odnośnie do gazociągu Nabucco, ale jednocześnie Azerbejdżan zawarł umowę na dostawy gazu do Rosji. Jego ilość gazu była raczej symboliczna – 500 milionów metrów sześciennych rocznie, ale umowa miała wyraźny charakter ostrzeżenia dla Unii Europejskiej. Odrodzenie sporu azersko-turkmeńskiego może okazać się kolejną przeszkodą na unijnej drodze dywersyfikacji importu surowców ze Wschodu.
 
Artykuł ukazał się w Polska Zbrojna . Przedruk za zgodą Redakcji
 
Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.