Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Przyszłość Trójkąta Lubelskiego – wizje z Polski, Litwy i Ukrainy


26 luty 2021
A A A

Styczniowe spotkanie ministrów spraw zagranicznych Polski, Litwy i Ukrainy z jednej strony dało pewne odpowiedzi co do przyszłości formatu Trójkąta Lubelskiego, z drugiej zaś – postawiło przed nami jeszcze więcej pytań. Format Trójkąta Lubelskiego bez wątpienia jest jednym z najbardziej ambitnych projektów w regionie Europy Wschodniej ostatnich lat, jednak wciąż nie jest do końca jasne w jaki sposób będzie się rozwijał.

Żeby to zrozumieć, redakcja Portalu Spraw Zagranicznych zwróciła się do ekspertów z Polski, Litwy oraz Ukrainy, którzy od wielu lat zajmują się kwestiami związanymi z regionem Europy Wschodniej z prośbą o odpowiedź na kilka pytań. Są to:

Łukasz Adamski– historyk i politolog, zastępca dyrektora w Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia;

Ieva Gajauskaitė– Profesor nadzwyczajny w Litewskiej Akademii Wojskowej im. gen. Jonasa Žemaitisa;

Sergiy Gerasymchuk – politolog, zastępca dyrektora Rady Polityki Zagranicznej "Ukraiński Pryzmat";

Olga Popovych – historyk, członek Rady Fundacji "Nasz Wybór", redaktor naczelny "Ukraińskiego Almanachu";

Bartołomiej Tesławski– specjalista ds. Europy Wschodniej, redaktor naczelny portalu NaWschodzie.eu

Ihor Todorow – profesor Wydziału Studiów Międzynarodowych i Komunikacji Publicznej Użhorodzkiego Uniwersytetu Narodowego;

Laurynas Vaičiūnas - Prezes zarządu Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu;

Maciej Zaniewicz – analityk ds. Ukrainy Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych

Każdemu z ekspertów zadaliśmy cztery pytania, które pozwalają w możliwie szeroki sposób zrozumieć wizje przyszłości formatu Trójkąta Lubelskiego.

Przedstawiamy uzyskane odpowiedzi.

1. Jak ocenia Pan (Pani) pierwsze pół roku funkcjonowania Trójkąta Lubelskiego?

Łukasz Adamski: Na razie jest to tylko obiecujący format, który został zainicjowany i obudził pewne nadzieję. Natomiast nie widzę ciągu dalszego. Częściowo jest to efekt pandemii i ograniczonych kontaktów dyplomatycznych, a częściowo strukturalnego kryzysu w stosunkach polsko-ukraińskich, który sprawia, że bilateralna współpraca polityczna obu państw znalazła się w impasie.

Ieva Gajauskaitė: Trójkąt Lubelski to na razie forum konsultacyjne bez konkretnych rezultatów. Forum w rzeczywistości reprezentuje trójkąt strategiczny, który już istniał, ale opierał się na  partnerstwie strategicznym pomiędzy Litwą, Polską i Ukrainą. Najlepszym przykładem tej strategicznej współpracy była decyzja o utworzeniu trójnarodowej jednostki wojskowej LITPOLUKRBRIG. Główny cel Trójkąta jest zbliżony do celów strategicznych polsko-ukraińskiego i litewsko-ukraińskiego partnerstwa strategicznego, tj. integracji euroatlantyckiej Ukrainy. W konsekwencji, zarówno partnerstwa strategiczne, jak i Trójkąt Lubelski reprezentują asymetrię stron, tj. Polska i Litwa są "dawcami doświadczenia" (przykłady udanej integracji euroatlantyckiej), a Ukraina jest "biorcą doświadczenia". Program Trójkąta będzie zależał od ewolucji relacji UE-Ukraina i NATO-Ukraina.

Sergiy Gerasymchuk: Na pierwszy rzut oka aktywność formatu Trójkąta Lubelskiego była niewielka. Ponadto można było odnieść wrażenie, że na przykład na kierunku białoruskim brakuje skoordynowanych wypowiedzi i decyzji. Jednak w ostatnich miesiącach sytuacja uległa znacznej poprawie. Pojawienie się koordynatorów krajowych wskazuje, że inicjatywa stopniowo nabiera cech instytucjonalnych, a decyzja ministrów spraw zagranicznych o rozmowie ze Swiatłaną Cichanouską wskazuje, że uczestnicy inicjatywy znaleźli wspólny mianownik w sprawie Białorusi.

Olga Popovych: Pierwsze półrocze istnienia Trójkąta Lubelskiego opiera się na wypracowanych strategiach formatu i ukształtowaniu głównych zadań. Deklaracje, które zostały już upublicznione przez uczestników formatu po dwóch spotkaniach na szczeblu ministrów spraw zagranicznych i wspólna deklaracja ws. sytuacji na Białorusi, napawają umiarkowanym optymizmem co do przyszłej skuteczności tej inicjatywy. Dlatego te pierwsze sześć miesięcy istnienia formatu można ocenić pozytywnie, gdyż w tym czasie wyłoniły się główne kierunki i cele Trójkąta Lubelskiego.

Bartołomiej Tesławski: Trudno mówić o szczególnych osiągnięciach tej inicjatywy w ciągu ostatniego półrocza. Oprócz momentu jej startu, który był donośny i szeroko nagłaśniany dotarła do mnie głównie informacja, że z inicjatywy Dmytra Kułeby na drugi szczyt Trójkąta zaproszona została Swiatłana Cichanouska, jedna z liderek nowej, białoruskiej opozycji. To wiele mówi o doniosłych politycznych celach, które stawiają przed sobą państwa zrzeszone w tej inicjatywie, ale wydaje mi się, że na samym początku bardzo jednoznacznie ustawia "trójkąt" w kontrze do Rosji i sojuszniczej z nią Białorusi. Zmniejsza to zatem szanse na dalsze rozszerzanie się tej inicjatywy, wzmacniając równocześnie jej wydźwięk militarno-obronny. Zresztą inicjatywa wśród swoich celów ma walkę z Rosją (w obszarze zagrożeń hybrydowych i dezinformacji). Wydaje mi się, że więcej w temacie Trójkąta będziemy mogli powiedzieć i zobaczyć, gdy skończy się pandemia koronawirusa, a żołnierze wszystkich trzech państw będą mogli wyruszyć wspólnie na poligony. Współpracy w innych obszarach na razie, być może przez ignorancję, nie zauważyłem i nie potrafię za bardzo wskazać.

Ihor Todorow: Niejednoznacznie. Póki co nie ma wystarczająco informacji i myślę, że nie było dużo faktycznej pracy w ramach Trójkąta Lubelskiego. Co zostało zrobione? Sporządzono protokół intencyjny. Styczniowe spotkanie pokazało, że mimo zmiany kierownictwa resortów MSZ Polski i Litwy Trójkąt Lubelski jest nadal przez te państwa postrzegany jako kwestia strategiczna i że nadal w nim uczestniczą. I to samo w sobie jest dobre. Myślę więc, że nadal trudno jest ocenić, na razie chodzi o wyrażane pragnienia, intencje.

Laurynas Vaičiūnas: Trójkąt Lubelski zaistniał świadomości wąskiego grona decydentów, urzędników i ekspertów. Można ten fakt traktować jako sukces. Format pojawia się w mediach. Używają go partnerzy z Litwy i Ukrainy. Litewski MSZ powtarza nazwę tego formatu. W moim odczuciu sukces praktyczny Trójkąta Lubelskiego to na razie kontynuacja okrojonej kooperacji militarnej sprzed jego powołania i z tą kooperacją głównie się kojarzy. Na Litwie intelektualiści wprowadzają pojęcie „Czworokąta Lubelskiego”, do którego obok Ukrainy, Polski i Litwy zaliczają białoruską opozycję demokratyczną. Jest to na pewno piękny gest, ale  pokazuje jedynie, że Trójkąt Lubelski jest pustym naczyniem. Potrzebujemy więc treści.

Maciej Zaniewicz: Jestjeszcze za wcześnie by wystawiać ocenę tej inicjatywie. Trójkąt Lubelski wciąż jest na etapie formowania. Odbyły się pierwsze spotkania na poziomie ministrów spraw zagranicznych, powołano oficerów łącznikowych w ich resortach i przygotowywana jest mapa drogowa wspólnych inicjatyw na 2021 r. Widać jednak duże zainteresowanie pogłębianiem współpracy wśród wszystkich członków Trójkąta, co znajduje odzwierciedlenie w częstych spotkaniach roboczych.

 

2. W jakich poszczególnych dziedzinach Pana (Pani) zdaniem będzie rozwijać się współpraca w ramach Trójkąta Lubelskiego?

Łukasz Adamski: Naturalną dziedziną są kwestie bezpieczeństwa i kwestia białoruska. Kwestia bezpieczeństwa – ponieważ w interesie Polski i Litwy leży wzmacnianie Ukrainy i jej obrony przed rosyjską agresją. Ukraina pełni też rolę ważnego państwa regionalnego. Drugim polem współdziałania jest polityka wobec państwa białoruskiego. Wszystkie trzy państwa graniczą z Białorusią i sytuacja na Białorusi powinna wszystkie trzy państwa napawać jak największym niepokojem.

Teoretycznie jest potencjał współpracy kulturalnej, ponieważ są to państwa które przez kilkaset lat wchodziły w skład tego samego organizmu państwowego. Istnieje więc potencjał współpracy międzyludzkiej, ale również szansa na wspieranie przez Polskę i Litwę starań Ukrainy w zakresie integracji europejskiej. Żeby jednak ten potencjał został uruchomiony, musiałyby zajść duże i pozytywne zmiany na samej Ukrainie. Państwo to musiałoby się zreformować na tyle, aby było faktycznie zainteresowane współpracą kulturalną z sąsiadami i oczywiście poprawą klimatu inwestycyjnego, realną poprawą warunków prowadzenia działalności gospodarczej i zbliżeniem ich do sytuacji istniejącej w Europie Środkowej stanowiącej część Unii Europejskiej. Niestety tymczasem widzę na Ukrainie tylko drobne zmiany. Nie widzę, aby jakościowo zmieniły się zasady funkcjonowania sfery politycznej i gospodarczej. Dlatego ten potencjał jest do wykorzystania raczej w przyszłości, a nie obecnie. Tak czy owak, uważam ten format za obiecujący.

Ieva Gajauskaitė:Ze względu na sytuację geopolityczną w regionie i zmieniający się układ sił między USA, Rosją i Chinami, główną sferą współpracy w przyszłości musi być bezpieczeństwo/obrona. Bezpieczeństwo należy jednak interpretować w najszerszym znaczeniu, obejmującym bezpieczeństwo militarne, polityczne, społeczne, energetyczne, ekonomiczne.

Sergiy Gerasymchuk: Współpraca w sferze bezpieczeństwa, a także w zakresie przeciwdziałania rosyjskiej propagandzie wydaje się naturalna. Tutaj każde z państw Trójkąta ma swoje unikalne doświadczenie, które może wydawać się przydatne nie tylko sąsiadom, ale całej UE. Trójkąt Lubelski może również stać się platformą dla odnalezienia możliwości zaangażowania Ukrainy w pracę w ramach inicjatywy Trójmorza. Mówimy tu o dołączeniu się do projektów infrastrukturalnych (np. Via Carpatia) i projektów bezpieczeństwa - oczywiście Stany Zjednoczone, jak wynika z wypowiedzi nowej administracji, będą nadal rozwijać zaangażowanie w regionie w tym kierunku. Potencjalnie obiecujące są również energetyczne i gospodarcze obszary współpracy.

Olga Popovych: Priorytetem, zdaniem uczestników formatu, będzie przeciwdziałanie zagrożeniom hybrydowym ze strony Rosji i wzajemne wspieranie się w obliczu tego zagrożenia. Wszystkie trzy kraje, które są członkami formatu, mają wspólne granice z Rosją i podobne doświadczenia historyczne, co daje podstawy do lepszego zrozumienia zagrożeń ze strony Rosji dla procesów demokratycznych w regionie jak i w każdym z tych krajów. Współpraca wojskowa i wsparcie Litwy i Polski dla euroatlantyckich aspiracji Ukrainy to kolejny kluczowy element prac formatu. Wprawdzie we wspólnej deklaracji określono trzy obszary współpracy: polityczną, gospodarczą i społeczną, jednak biorąc pod uwagę niedawne oświadczenia można założyć, że więcej uwagi zostanie skierowane na obszary polityczne i społeczne.

Bartołomiej Tesławski: Charakter "Trójkąta" ma zdecydowanie wydźwięk militarno-obronny, stąd zakładam, że powinien rozwijać się w tej sferze. Wspólne manewry, wykorzystywanie doświadczeń ukraińskiej armii, może nawet transfery technologii i wspólne projekty obronne, to moim zdaniem najlepszy kierunek rozwoju. Szczególnie interesujące mogłoby być właśnie sięgnięcie po doświadczenie ukraińskich żołnierzy. Z chęcią dowiedziałbym się o inicjatywie, w ramach której weterani z Donbasu organizują szkolenia dla Wojska Polskiego. Porażką będzie natomiast próba jego "zmiękczania", rozbudowywania go o kolejne elementy, co sprawi że stanie się kolejną inicjatywą koordynacyjną bez konkretnego celu. Zresztą Wołodymyr Zełeński zapowiedział wraz z Maią Sandu chęć dołączenia Ukrainy i Mołdawii do inicjatywy Trójmorza, więc tym bardziej nie miałoby sensu "wzbogacanie" Trójkąta o inicjatywy gospodarcze. Oczywiście z perspektywy Polski czy Litwy, nie zaś Ukrainy.

Ihor Todorow: Uważam, że po pierwsze może to być współpraca w przeciwdziałaniu rosyjskiej agresji, zwłaszcza w sferze politycznej. Nasi wrogowie muszą wiedzieć, że Ukraina ma poparcie krajów, które wcześniej znajdowały się w tym samym organizmie państwowym – Wielkim Księstwie Litewskim i Rzeczypospolitej. Myślę, że to samo w sobie drażni Rosję. I to jest dobre.

Po drugie, to współpraca w wykrywaniu i przeciwdziałaniu rosyjskiej agresji informacyjnej. Powiedziałbym, że Ukraina powinna uczyć się w tej dziedzinie od Polski i Litwy. Oczywiście w tych państwach nie ma zagrożeń wolności słowa, ale podejmowane są pewne kroki w celu zwalczania rosyjskiej propagandy.

Po trzecie, to wsparcie europejskiej i euroatlantyckiej integracji Ukrainy. Tutaj można znaleźć analogie z Trójkątem Weimarskim, bo gdy Polska przystępowała do tej inicjatywy, nie była ani w UE, ani w NATO. Jestem przekonany, że takie wsparcie, przede wszystkim ze strony Niemiec, przyczyniło się do integracji europejskiej i euroatlantyckiej Polski.

Po czwarte, jest to współpraca w kwestii wyzwolenia Krymu i Donbasu. Jestem przekonany, że zarówno Polska, jak i Litwa dołączą do platformy krymskiej. Ponadto Polska i Litwa należą do nieformalnego ugrupowania państw wchodzących w skład wschodniej flanki NATO - Bukaresztańskiej Dziewiątki. Przydatne byłoby uzyskanie przez Ukrainę statusu obserwatora w tym formacie, a to też mógłby być jednym z obszarów współpracy.

Laurynas Vaičiūnas: Uważam, że na razie w symbolicznym, uroczystym. Rozumiem poszukiwanie formatów współpracy pomiędzy krajami UE i jej wschodniego sąsiedztwa, ale na razie nie widzę jakichś istotnych perspektyw. Żadna ze stron nie jest gotowa  zainwestować w ten format dużych zasobów. Na dodatek polska reputacja w UE może przeszkadzać w dalszym rozwoju bardzo słusznego (z mojej perspektywy ideologicznej) formatu współpracy regionalnej. Ale symbole się liczą, więc nie przekreślajmy szans powodzenia.

Maciej Zaniewicz: Spośród tematów bieżących ważne dla państw Trójkąta Lubelskiego jest skoordynowanie polityki wobec Białorusi oraz walka z pandemią. Ukraina stara się o otrzymanie dostaw szczepionek z puli UE w ramach programu Team Europe i tak Polsce jak i Litwie zależy, by była jednym z pierwszych beneficjentów tej pomocy. W dłuższej perspektywie istotne będą rozmowy na temat walki z rosyjską dezinformacją, współpracy z USA, włączenia Ukrainy do projektów infrastrukturalnych takich jak Via Carpatia czy współpraca militarna. Trójkąt Lubelski powstał zresztą niejako na bazie powołanej w 2016 r. litewsko-polsko-ukraińskiej brygady z dowództwem w Lublinie. Oczywiście Ukrainie zależeć też będzie na wsparciu ze strony Polski i Litwy w staraniach o akcesję do UE i NATO.

 

3. Czy Trójkąt Lubelski może stać się instrumentem tworzenia wspólnej polityki Ukrainy, Litwy oraz Polski wobec państwa białoruskiego?

Łukasz Adamski: Polska i Litwa od dawna prowadzą niezwykle podobną politykę wobec Białorusi. Natomiast Ukraina uświadamia sobie dopiero od niedawna skalę wyzwań związanych z Białorusią. Dlatego jest format który może pomóc uzmysławiać ukraińskim elitom politycznym wagę problemów Białorusi. Ukraińskim elitom i opinii publicznej współpraca z Polską i Litwą – choćby w przydzielaniu stypendiów, udzielaniu wsparcia dla białoruskich opozycjonistów, dla dziennikarzy, dla osób, których bliscy, mężowie czy żony siedzą we więzieniu – może pomóc nabrać właściwego wyobrażenia o obrzydliwości białoruskiego reżymu.  Może pokazać, że Białoruś to nie tyle porządek co porządek „cmentarny”. Pozwoli to lepiej zrozumieć, że nie jest tak, iż Białoruś to pewnego rodzaju osłona przed Rosja, w której Łukaszenka (niezależnie od krytyki jego polityki wewnętrznej) zapewnia Ukrainie bezpieczeństwo od Rosji ze strony północnej. Wydaje mi się, że w tym momencie powinno być już absolutnie jasne, że Łukaszenka jest w pełni zależny od Rosji. I w wypadku jakiegokolwiek konfliktu militarnego, jeżeli będzie taka potrzeba ze strony Rosji, Białoruś może być wykorzystana jako platforma do ataków na Ukrainę. Warto podkreślać i przekazywać ukraińskiej opinii publicznej że białoruski reżim w żaden sposób nie zwiększa bezpieczeństwa Ukrainy przed Rosją.

Ieva Gajauskaitė:Jednym z możliwych kierunków wspólnej agendy jest demokratyzacja regionu, czyli wsparcie dla opozycji białoruskiej. Tymczasem przewodnictwo Polski w OBWE (2022) będzie jednym z decydujących czynników ws. wspólnej agendy. Może być ono wykorzystane nie tylko do wspierania Ukrainy, ale także do podkreślenia znaczenia Białorusi dla bezpieczeństwa europejskiego. Podczas gdy Litwa, Polska i Ukraina podzielają ten sam pogląd na Rosję jako główne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i regionalnego, Trójkąt Lubelski może zostać wykorzystany jako instrument poszukiwania wielostronnego podejścia do Białorusi, przy jednoczesnej aktywnej próbie promowania odrodzenia Europejskiej Polityki Sąsiedztwa (EPS). Moim zdaniem, inicjatywa Trójkąta Lubelskiego jest przede wszystkim stałym kanałem komunikacyjnym pomiędzy Litwą, Polską i Ukrainą, który sprzyja wymianie opinii i stałemu współdziałaniu. Ponadto potwierdza ona priorytet Litwy i Polski w zakresie eksportu demokracji i bezpieczeństwa do krajów postkomunistycznych. Inicjatywa ta może być również postrzegana jako środek koordynacji stanowisk w kwestiach regionalnych, które przełożą się na podjęcie wspólnych działań w organizacjach regionalnych i międzynarodowych.

Sergiy Gerasymchuk: Generalnie szanse, że Trójkąt Lubelski stanie się miejscem, w którym sąsiedzi Białorusi będą mogli koordynować swoją politykę na tym kierunku, są duże. Jednak nie jest jeszcze jasne, jakie mogą być formaty oficjalnej współpracy Trójkąta z Białorusią. Współpraca z reżimem Łukaszenki jest toksyczna. Obecnie o interakcjach można dyskutować tylko na poziomie społecznym i eksperckim.

Olga Popovych: Trudno sobie wyobrazić, że format może rozwijać wspólną politykę wobec Białorusi na wszystkich kierunkach. Tym, co będzie wspólne i jednoczące dla każdego kraju, będzie polityczne potępienie brutalnych działań władz Białorusi wobec ich obywateli oraz nieuznawanie ostatnich wyborów prezydenckich na Białorusi za demokratyczne. Jeśli mówimy o polityce gospodarczej, to ze względu na różny stopień zaangażowania gospodarczego i współpracy między Białorusią a Trójkątem interesy krajów mogą się różnić. W związku z tym wspólna koordynacja sankcji gospodarczych wobec Białorusi jest mało prawdopodobna, pomimo politycznego poparcia Ukrainy dla decyzji UE w sprawie sankcji wobec reżimu Aleksandra Łukaszenki. Natomiast sama Ukraina nie jest jeszcze gotowa do nałożenia sankcji na Białoruś.

Bartołomiej Tesławski: Zaproszenie Swiatłany Cichanouskiej na szczyt Trójkąta oraz jego jednoznacznie ustawienie w opozycji do Rosji moim zdaniem całkowicie przekreślają szanse na porozumienie się z Białorusią w ramach jej obecnej administracji. Ewentualna zmiana władzy w Mińsku mogłaby stanowić nowe otwarcie, ale obecna białoruska opozycja jednoznacznie dość daje do zrozumienia, że nie szuka konfliktu z Rosją. Zakładając zatem, że Alaksandr Łukaszenka przejdzie w najbliższym czasie na emeryturę, a władzę przejmie ktoś z grona obecnych liderów opozycji, nie spodziewam się aby jedną z pierwszych decyzji nowej administracji było nawiązanie współpracy i stworzenie Czworokąta Lubelskiego. Białoruś angażując się w antyrosyjskie inicjatywy miałaby zdecydowanie zbyt wiele do stracenia. Oczywiście zakładam tutaj, że Rosja uznaje zmianę w Mińsku, a nie reaguje w sposób analogiczny do sytuacji w Ukrainie w roku 2014, bo na tym etapie moja opinia zamienia się już w political fiction i wszystko się może zdarzyć.

Ihor Todorow: Zdecydowanie. To Ukraina, Polska i Litwa najlepiej znają i rozumieją sytuację na Białorusi. Dlatego Trójkąt Lubelski może nie tylko podejmować wspólne kroki wobec Białorusi, ale także inicjować takie działania ze strony Unii Europejskiej.

Laurynas Vaičiūnas: Tak, powinna, ale Trójkąt Lubelski to na razie tylko nazwa. Wspomniałem już o pojęciu „Czworokąta Lubelskiego”. Zobaczymy, czy to się przyjmie. Widzę jednak większe zagrożenie w tym, że tworzenie regionalnego formatu oddala kwestie białoruskie od UE. Polska i Litwa powinna myśleć o sposobach, jak przyciągać uwagę krajów UE. Ukraina już i tak jest pewnym partnerem.

Maciej Zaniewicz: Z pewnością będzie to format pomagający koordynować tę politykę. Jest to o tyle istotne, że tu panują pewne rozbieżności, zwłaszcza w kontekście energetyki. Ukraina kupuje prąd z elektrowni w białoruskim Ostrowcu, którą Litwa postrzega jako zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa. W kwestii wsparcia opozycji i nieuznawania legalności wyboru Alaksandra Łukaszenki na prezydenta panuje jednak pełna zgoda między wszystkimi członkami Trójkąta Lubelskiego.

 

4. Dmytro Kułeba powiedział, że Trójkąt Lubelski ma ambicje stać się istotnym i wpływowym ugrupowaniem w regionie Europy Środkowej. Jak ocenia Pan (Pani) realne perspektywy dalszego rozwoju Trójkąta Lubelskiego?

Łukasz Adamski: Powtarzam, że Trójkąt Lubelski jako platforma współpracy, jest właściwą inicjatywą, z potencjałem na przyszłość. Jeszcze lepiej żeby z Trójkąta stał się Czworokątem. Ale aby to nastąpiło, musiałoby dojść do kardynalnych zmian na Białorusi, przede wszystkim odejścia Aleksandra Łukaszenki od władzy.

Odbieram więc słowa ukraińskiego ministra spraw zagranicznych jako obiecujący sygnał polityczny. Tylko aby faktycznie Trójkąt Lubelski zaczął funkcjonować i były wokół niego realizowane rzeczywiste inicjatywy, myślę że musi być szczere zainteresowanie ukraińskich elit politycznych - nie tylko ministra spraw zagranicznych, ale rządu, kręgów gospodarczych – chęcią współpracy z Polską i Litwą. A to oznacza konieczność rozwiązania pewnych nabrzmiałych problemów w stosunkach z Polską, to oznacza też gotowość do realizacji oczekiwań polskich władz i przedsiębiorców w zakresie, na przykład, poprawy infrastruktury granicznej, w zakresie logistyki, w zakresie zwiększenia bezpieczeństwa inwestycyjnego na Ukrainie. To oznacza też realne kroki w celu dostosowania i zbliżenia kultury gospodarczej i uwarunkować ekonomicznych i klimatu inwestycyjnego do standardów europejskich. Czyli walka z korupcją, uproszczenie ustawodawstwa. Jeśli to będzie zrealizowane, oczywiście taka współpraca wtedy zacznie realnie funkcjonować. Jeśli tego nie będzie, to zatrzymamy się na etapie jakichś szczytów organizowanych raz na pół roku czy na rok, które będzie politycznym PR-em, pozbawionym realnej treści.

W tym momencie widzę zatem potencjał głównie we współpracy w zakresie bezpieczeństwa regionalnego.

Ieva GajauskaitėSukces inicjatywy będzie zależał od jej głębi, tzn. od tego czy dialog polityczny przełoży się na rozwiązywanie konkretnych problemów w regionie. Na przykład współpraca wojskowa, wspólne projekty (transportowe, infrastrukturalne, inwestycyjne), realizacja agendy UE, wzmocnienie współpracy w zakresie bezpieczeństwa z USA itp.

Sergiy Gerasymchuk: W regionie działa wiele inicjatyw i stowarzyszeń: Grupa Wyszehradzka, Trójkąt Weimarski, Trójkąt Sławkowski, Trójmorze. Ukraina do nich nie należy. Dlatego nawiązanie współpracy z istniejącymi formatami za pośrednictwem Litwy i Polski oraz dołączenie Ukrainy do tych formatów jako pełnoprawnego członka, należy uznać za priorytet. Drugim celem z kolei jest formowanie specjalizacji Trójkąta Lubelskiego. Nie powinien powielać istniejących formatów, ale powinien wyróżniać się spośród nich wyjątkowymi funkcjami i priorytetami. Po wykonaniu tych zadań można poruszyć kwestię zwiększenia wpływu tej wspólnoty.

Olga Popovych: Jest za wcześnie, aby powiedzieć, że Trójkąt Lubelski mógłby stać się wpływową wspólnotą w regionie Europy Środkowej. Polska i Litwa są członkami UE i NATO, podczas gdy Ukraina jest obecnie tylko sąsiadem i partnerem tych struktur, ma inny status i ma mniejsze wpływy w regionie. Odmienny status i wewnętrzne problemy uczestników Trójkąta Lubelskiego nie sprzyjają wyłonieniu się z niego silnego gracza w Europie Środkowej. Dlatego takie stwierdzenie ma niewielkie szanse na urzeczywistnienie się w najbliższych latach. Ale ten format może przyczynić się do zauważalnej obecności krajów na polu politycznym regionu.

Bartołomiej Tesławski: Wydaje mi się, że Ukraina przykłada chyba największą wagę do tej inicjatywy spośród wszystkich zaangażowanych państw. Nie dziwi mnie to, jednak nie chciałbym aby zaczęło ono duplikować inne formy integracji, w tym szczególnie inicjatywę Trójmorza, której niestety Ukraina nie jest częścią. Obawiam się również, że strona polska może również nie być tym zainteresowana, a to doprowadzi do rozmijania się oczekiwań partnerów. Ukraina będzie chciała poszerzać katalog spraw i znaczenie Trójkąta, bo jest to dla niej szansa na dalsze pogłębianie współpracy z państwami członkowskimi UE. Z kolei Polska może być bardziej zainteresowana pozostawieniem kwestii gospodarczych w obszarze Trójmorza, co jak zaznaczyłem ma sens dla utrzymania spójności Trójkąta, ale z punktu widzenia interesów Kijowa może być ograniczające.

Pozostaje również istotna kwestia "antyrosyjskości" samego Trójkąta, która może odstraszać inne państwa od samej inicjatywy i umniejszać jej znaczenie. Nie chciałbym również, aby stała się ona jakąś formą "adwokatury" Polski i Litwy na rzecz Ukrainy, bo wierzę, że Kijów sam potrafi bez kompleksów zaprezentować się na arenie międzynarodowej i unijnej. Tutaj świetnie sprawdziłaby się właśnie taka inicjatywa jak Trójmorze i jeśli celem Ukrainy jest zwiększanie swojej widoczności i znaczenia w UE, to rekomendowałbym skupienie się na tym forum (chociaż będzie to znacznie trudniejsze).

Wreszcie, na pewno Trójkąt będzie denerwował stronę rosyjską i fakt, że jej resursy informacyjne nie zaangażowały się dotychczas szeroko w zohydzanie tej inicjatywy może świadczyć, że Moskwa na razie nie widzi wyraźnego ryzyka związanego z tym projektem. W momencie gdy współpraca zacznie się zacieśniać, a sama inicjatywa stanie się bardziej "istotna i wpływowa" w regionie nagle zaczną pojawiać się artykuły o polonizacji litewskiej szlachty, o tragedii wołyńskiej, o złych "polskich panach", słowem wszystko co może utrudnić współpracę trzech stolic. Nie podoba mi się za bardzo jednoznaczne nawiązanie do historycznej inicjatywy Unii Lubelskiej, bo zakotwiczenie historyczne Trójkąta może momentalnie przywołać niektóre demony przeszłości i skłócić państwa członkowskie zanim inicjatywa ta na dobre się rozkręci. Obawiam się również, że antyrosyjskość Trójkąta może go "położyć" w optyce państw mniej wrażliwych na rosyjskie zagrożenie i zamiast pomóc, zacznie marginalizować jego znaczenie wśród państw szukających kolejnych "otwarć dialogu" z Moskwą.

Ihor Todorow: Dmytro Kuleba mówi wiele słusznych rzeczy, czasem nawet językiem niezbyt dyplomatycznym. Chciałbym, żeby jego deklaracje zostały zrealizowane, ale to wymaga woli politycznej - zarówno osobistej, jak i poparcia ze strony MSZ i Biura Prezydenta. Niestety, historycznie zdarzało się, że na Ukrainie kwestia polityki zagranicznej nie była wyłączną kompetencją Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Patrzę jednak z umiarkowanym optymizmem na perspektywy Trójkąta Lubelskiego, ale tylko pod warunkiem realnego działania i skoncentrowanej woli politycznej.

Odnośnie konkretnych perspektyw. Na ostatnim spotkaniu Trójkąta Lubelskiego wspomniano o możliwości zaangażowania Białorusi. Oczywiście teraz trudno o tym mówić. Dopiero po zmianie reżimu Łukaszenki i pewnych przemianach demokratycznych Białoruś będzie mogła przystąpić do inicjatywy. Ale moim zdaniem, pomimo kontekstu Trójkąta jako pewnej nostalgii za byciem we wspólnym państwie i wspólnej walce z Moskwą, myślę, że należałoby zaangażować inny kraj i w osiągalnej perspektywie uczynić z Trójkąta Czworobok. Mam na myśli Rumunię. Kraj ten ma bliskie stosunki sojusznicze z Polską. A tym, co łączy Rumunię ze wszystkimi krajami Trójkąta Lubelskiego, jest twarde, konsekwentne stanowisko antyrosyjskie. W końcu jednym z głównych celów tworzenia tej platformy jest przeciwstawienie się Rosji. Zaangażowanie Rumunii w tym kontekście byłoby interesujące i pożyteczne.

Jednocześnie nie liczyłbym na zdecydowane działania Litwy i Polski na rzecz Ukrainy. Wszak Litwa i Polska we współpracy z Ukrainą mają obiektywne ograniczenia - oba kraje są członkami UE i NATO. Zwłaszcza w UE jest delegacja pewnych uprawnień na poziom wspólnotowy, jest wspólna polityka zagraniczna i bezpieczeństwa, więc nie powinniśmy oczekiwać, że nasi partnerzy zrobią dla Ukrainy coś, co wykraczałoby poza ogólną politykę UE.

Maciej Zaniewicz: Trójkąt Lubelski powołano do życia, by pogłębić dialog z Ukrainą. Z uwagi na to, że nie jest ona członkiem ani UE, ani NATO, nie przynależy też do takich inicjatyw jak Trójmorze czy bukareszteńska dziewiątka. Z drugiej strony wszystkie trzy państwa mają dużo wspólnych interesów i format, w którym Ukraina będzie pełnoprawnym członkiem był potrzebny. Dlatego jestem zdania, że Trójląt Lubelski odegra istotną rolę jako forum koordynacji polityk zagranicznych i pogłębiania współpracy trójstronnej. Nie należy jednak spodziewać się niczego więcej, bo na tym cele podobnych inicjatyw się zazwyczaj kończą. Jeśli spojrzymy na Trójkąt Lubelski z tej perspektywy, to już teraz można powiedzieć, że spełnia on swoją rolę.

 

Materiał zebrał i opracował: Oleksandr Shevchenko

Wsparcie redakcyjne: Michał Wojda