Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Włochy: wybory w cieniu kryzysów

Włochy: wybory w cieniu kryzysów

02 marzec 2018
A A A

Kampania wyborcza przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi we Włoszech ogniskowała się wokół kwestii imigracji oraz problemów społeczno-gospodarczych. Chociaż wybory najpewniej wygra założony przez komika Ruch Pięciu Gwiazd, największe szanse na przejęcie władzy ma blok partii centroprawicowych pod przywództwem Silvia Berlusconiego i Matteo Salviniego, lidera antyunijnej Ligi Północnej.

W niedzielę 4 marca Włosi pójdą do urn, żeby wybrać swoich przedstawicieli do parlamentu. Tegoroczne wybory odbywają się według nowej, uchwalonej w październiku 2017 roku mieszanej ordynacji wyborczej, zgodnie z którą 36% deputowanych w obu izbach zostanie wybranych w okręgach jednomandatowych, a reszta w systemie proporcjonalnym w okręgach wielomandatowych. Nowa ordynacja, w przeciwieństwie do poprzedniej, premiuje partie wchodzące w skład koalicji. Według poprzedniego systemu zwycięska partia otrzymywała „premię” (w postaci dodatkowych mandatów), która umożliwiała jej samodzielne stworzenie rządu.

Według szacunków do uzyskania większości głosów w obu izbach potrzebne jest poparcie ok. 40% wyborców. Zgodnie z przedwyborczymi sondażami żadna partia nie ma szans, by samodzielnie osiągnąć taki wynik.

Rozczarowanie klasą polityczną

Tegoroczna kampania wyborcza naznaczona została skutkami kryzysów gospodarczego i migracyjnego, które w ostatnich latach odcisnęły dotkliwe piętno na Włoszech. Gospodarka kraju wciąż odczuwa skutki głębokiej recesji sprzed kilku lat. Dług publiczny przekracza 130% PKB (najwięcej w UE po Grecji), a wzrost gospodarczy po paru latach stagnacji dopiero w 2017 roku przyspieszył do 1,6%. Kryzys gospodarczo-finansowy negatywnie wpłynął również na rynek pracy. Stopa bezrobocia wynosi obecnie 10,8%, a wśród osób poniżej 25 roku życia – nawet 32,2%. Żeby podźwignąć kraj z zapaści gospodarczej, rząd musiał w ostatnich latach podjąć szereg trudnych reform rynku pracy, emerytur i pomocy społecznej, których celem było znalezienie oszczędności i konsolidacja budżetu.

Na kryzys gospodarczy nałożył się w ostatnim czasie problem imigracji z krajów afrykańskich. Szacuje się, że tylko w latach 2016 i 2017 do Włoch przybyło ich blisko 300 tysięcy, a w sumie na terenie kraju nielegalnie przebywa nawet 600 tysięcy imigrantów. Masowy napływ migrantów dodatkowo pogarsza trudną sytuację gospodarczą kraju i wywołuje napięcia społeczne, zwłaszcza w biedniejszych południowych regionach Włoch. Kampania wyborcza naznaczona wiec była gwałtownymi demonstracjami w całym kraju.

Trudny okres przełożył się na pogorszenie nastrojów społecznych i wzrost poczucia rozczarowania klasą polityczną oraz tym, jak funkcjonuje państwo. Szczególnie wśród młodych Włochów od lat narastało poczucie frustracji.

„To naprawdę sytuacja wybuchowa, ponieważ mamy we Włoszech starsze pokolenie, które ma emerytury i jest w relatywnie dobrej sytuacji. Obok mamy ludzi poniżej 40 lat, którzy w wielu przypadkach pracują na umowach śmieciowych” – mówił Daniele Albertazzi, politolog z Uniwersytetu w Birmingham w wywiadzie dla Euro News. Dodał też, że we Włoszech panuje szeroko rozpowszechniony sceptycyzm, który objawia się przekonaniem, że ludzie są bezsilni i nic nie mogą zrobić, żeby poprawić swoją sytuację. Tłumaczy to spadek poparcia dla rządzących w ostatnich latach chadeków i socjaldemokratów oraz wzrost popularności nowych ugrupowań, które wybierają antyestablishmentową i anty-imigracyjną retorykę oraz obiecują koniec reform obciążających społeczeństwo.

Ruch Pięciu Gwiazd: Populiści na prowadzeniu

W te nastroje dobrze wpisuje się Ruch Pięciu Gwiazd, założony w 2009 roku przez komika Beppe Grillo. Od samego początku partia zawzięcie krytykowała włoskie elity i odcinała się od jakichkolwiek form współpracy z innymi partiami. Obok antyestablishmentowej retoryki Ruch charakteryzuje się odrzuceniem oszczędnościowych reform rządów centrolewicy, obiecując podniesienie wydatków na cele społeczne. Wśród głównych punktów programu partii znalazło się m.in. wprowadzenie gwarantowanego dochodu podstawowego w wysokości 780 euro. Partia należy także do krytyków wspólnej waluty europejskiej, obarczając obecność Włoch w strefie euro za problemy gospodarcze kraju. Jeszcze kilka lat temu partia zapowiadała dążenie do rozpisania referendum w sprawie rezygnacji z euro, ale pod kierownictwem nowego przewodniczącego, 31-letniego Luigiego di Maio, zrezygnowała z tego postulatu, głosząc potrzebę daleko idącej reformy wspólnej waluty.

Ruch Pięciu Gwiazd prowadzi w sondażach z wynikiem ok. 26-28%. Szczególnie wysokie poparcie notuje w południowych regionach Włoch. Stopa bezrobocia jest tam szczególnie wysoka, co przekłada się na poczucie rozczarowania i braku perspektyw wśród ludności. W południowych Włoszech na partię Luigiego di Maio głosować chce nawet 38% Włochów.

Partia Demokratyczna: Wysoka cena reform

Na drugim miejscu w sondażach znajduje się obecnie rządząca Partia Demokratyczna Matteo Renziego (premiera w latach 2014-2016) z wynikiem 21-23%. Ceniony za granicą jako reformator, Renzi w kraju budzi skraje emocje. Dla jednych jest pragmatycznym i pewnym liderem, który ma na swoim koncie sukcesy w uzdrawianiu gospodarki. Dla innych jest twarzą niepopularnych reform, drastycznych oszczędności i cięć w systemie opieki społecznej. Teraz Renzi chce przyciągnąć do siebie wyborców m.in. obietnicami obniżki podatków i wprowadzenia płacy minimalnej w wysokości 9-10 euro. PD liczy ponadto na centrowych wyborców, niechętnych przejęciu władzy przez partie prawicowe.

Swoją politykę PD przypłaciła nie tylko spadkiem popularności wśród wyborców, ale także wewnętrznym podziałem. Część członków, rozczarowanych reformami i zbyt centrowym kursem partii, opuściło PD i założyło własne ugrupowanie Wolni i Równi, licząc na poparcie lewicowych wyborców. Obecnie nowa lewicowa partia może liczyć na poparcie 5-6% Włochów. WiR nie sprzymierzyli się przed wyborami z PD, zasilając obóz centrolewicowy, lecz kandydują samodzielnie, co obniża szanse centrolewicy na pozostanie u władzy. Na PD i sprzymierzone partie głosować chce ok. 25-26% Włochów, czyli mniej niż na Ruch Pięciu Gwiazd startujący samodzielnie.

Forza Italia: Powrót Berlusconiego

Jeśli brać pod uwagę koalicje, to na czele stawki z poparciem ok. 38-39% znajduje się blok partii centroprawicowych. Wśród nich na szczególną uwagę zasługują dwa ugrupowania, które rywalizują ze sobą o dominację wewnątrz obozu i w przypadku osiągnięcia odpowiedniej większości – prawo do wysunięcia kandydata na premiera.

Pierwszą z nich jest Forza Italia (wł. Naprzód Włochy) pod przewodnictwem 81-letniego byłego premiera Silvio Berlusconiego. Po porażce wyborczej przed pięcioma laty i wyroku skazującym za oszustwa podatkowe Il Cavaliere (wł. rycerz) wróżono już koniec kariery politycznej. Mimo zakazu sprawowania funkcji publicznych nie zrezygnował on jednak z polityki i w obecnych wyborach pełni rolę jednego z głównych rozgrywających (a być może będzie również tym, który wskaże kandydata na premiera). Zgodnie z kampanijnymi sugestiami miałby nim być Antonio Tajani, obecny Przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Ten jednak nie kandyduje w wyborach i jak dotąd zachowywał w tej kwestii powściągliwość, czego z resztą wymaga od niego sprawowana funkcja.

Podczas kampanii wyborczej Berlusconi starał się stylizować na odpowiedzialnego i wyważonego męża stanu. W tym celu spotkał się ostatnio z czołowymi politykami unijnymi, po czym przekonywał, że Forza Italia zapewni Włochom lepszą pozycję wewnątrz Wspólnoty. Zapowiedział też m.in. obniżkę podatków oraz ułatwienia dla przedsiębiorców. Podobnie jak inne partie centrum i prawicy, obiecał również wycofanie się z podwyższenia wieku emerytalnego.

Na ostatniej prostej kampanii Berlusconi zaostrzył także retorykę w kwestii migracyjnej, nazywając imigrantów „gotową do eksplozji społeczną bombą” i domagając się ich deportacji. W telewizyjnym wywiadzie przekonywał również, że dla jego partii priorytetem jest odzyskanie kontroli nad sytuacją. W tym celu Forza Italia planuje m.in. zwiększenie wydatków na służby porządkowe, a także zwiększenie ich obecności na ulicach celem poprawy poczucia bezpieczeństwa wśród obywateli poprzez osiągniecie efektu odstraszania.

Liga Północna. Antyunijna siła z widokami na władzę

Drugą kluczową siłą bloku centroprawicowego jest Liga Północna. Na jej czele stoi wieloletni poseł do Parlamentu Europejskiego Matteo Salvini, który po przejęciu przywództwa od Umberto Bossiego w 2013 roku dokonał transformacji partii, porzucił secesjonistyczne korzenie (dawniej LP domagała się autonomii północnych Włoch) i przeobraził ugrupowanie w liczącą się siłę w całym kraju. Ostrze krytyki Ligi przeniosło się z wyszydzanych jako leniwych mieszkańców południowych regionów na nielegalnych imigrantów oraz Unię Europejską. W kampanii wyborczej Salvini obiecywał bronić Włochy przed „inwazją” napływających z Afryki migrantów i zapowiedział ich deportację do krajów pochodzenia.

Liga pod kierownictwem Salviniego jest jednocześnie najbardziej krytycznie nastawioną do UE partią we Włoszech. Lider LP zapytany w 2014 roku o reformę Wspólnoty odpowiedział, że „nie da się zreformować UE, a powinno się ją zdemolować i zbudować od nowa”. Salvini groził niegdyś dążeniem do zwołania referendum ws. opuszczenia strefy euro, a nawet „Italexitem”. Jego zdaniem problemom Włoch winne jest euro, którą nazwał „niemiecką walutą”, a jej przyjęcie „błędem”. W czasie kampanii Salvini złagodził jednak stanowisko i wycofał się z pomysłu referendum.

Według sondaży Forza Italia cieszy się poparciem ok. 16-17% Włochów, podczas gdy na Ligę Północną swój głos chce oddać 13-15% wyborców. Zgodnie zaś z umową między partiami kandydata na premiera obozu centroprawicowego wysunie partia, która uzyska wyższe poparcie.

Scenariusze powyborcze

Przedwyborcze sondaże jednoznacznie wskazują na obóz centroprawicowy jako prawdopodobnego zwycięzcę wyborów. Pytanie, czy blok ten osiągnie wystarczającą liczbę głosów, żeby samodzielnie utworzyć większość, pozostaje jednak otwarte. Szacuje się, że do zdobycia większości potrzeba ok. 40% poparcia. Według ostatnich sondaży partiom centroprawicowym brakuje do tego pułapu paru punktów procentowych. Nawet jeśli uda się osiągnąć większość, nie jest wcale pewne, czy Forza Italia i Liga Północna wraz z mniejszymi partiami będą w stanie się dogadać w sprawie powołania oficjalnej już koalicji.

Ponieważ Ruch Pięciu Gwiazd kategorycznie wykluczył jakiekolwiek sojusze z innymi partami, pewną alternatywą dla sojuszu partii centroprawicowych pozostaje zdaniem części komentatorów koalicja chadeków z socjaldemokratami. Biorąc jednak pod uwagę wzajemną niechęć i ostrą krytykę, trudno jest obecnie wyobrazić sobie taki scenariusz. W przypadku braku możliwości powołania nowego rządu nie można więc także wykluczyć ponownych wyborów.

Wynik wyborów we Włoszech może mieć poważne znaczenie dla Unii Europejskiej. Jeśli do władzy dojdzie koalicja centroprawicowa z Ligą Północną w składzie, będzie najprawdopodobniej dążyć do zmiany zasad polityki migracyjnej w ramach UE i naciskać na pozostałe państwa członkowskie, żeby przyjęły część pozostających na terenie Włoch imigrantów.

Do napięć w ramach UE mogą prowadzić ponadto plany deportacji nielegalnych imigrantów i osób poszukujących azylu do Afryki. Na nowo pojawić się może ponadto temat reform oszczędnościowych i warunków funkcjonowania strefy euro. Może mieć to znaczenie przy rozmowach w sprawie reformy i pogłębienia współpracy w ramach krajów posługujących się wspólną walutą, do której dąży Francja. Sytuację może dodatkowo skomplikować ewentualne powołanie Matteo Salviniego na premiera, któremu w przeciwieństwie do np. Antonio Tajaniego trudno będzie znaleźć wspólny język z innymi unijnymi liderami. Ze względu na prorosyjską postawę partii centroprawicowych, można spodziewać się także dążenia takiego rządu do zniesienia lub złagodzenia sankcji wobec Rosji. Powołanie rządu składającego się z chadeków i socjaldemokratów bez udziału Ligi Północnej oznaczałoby natomiast kontynuację dotychczasowego kursu w polityce europejskiej Włoch.

Michał Kędzierski

Artykuł ukazał się pierwotnie na blogu Centrum Inicjatyw Międzynarodowych.