Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Anita Uchańska: Kobiety w szponach islamu

Anita Uchańska: Kobiety w szponach islamu

11 luty 2005
A A A

Kto by pomyślał, że dziś, w XXI wieku, w kraju wydawałoby się cywilizowanym, istnieje tak rażąca dyskryminacja kobiet. Społeczność turecka w Niemczech jest grupą na tyle zróżnicowaną, że obok nowoczesnych, prozachodnich przedstawicieli znajdą się też tam ludzie zacofani, ograniczeni i ślepo wierzący w prawdziwość swoich racji. Emigranci z terenów wiejskich, starsi, gorzej wykształceni i mający problemy czy wręcz niechętni asymilacji przyczyniają się do niekorzystnego postrzegania Turków w świecie. Jednak wydaje się, że nic nie można zrobić, ponieważ cały dramat odbywa się po cichu, w zamkniętym gronie wtajemniczonych. Kobiety z takich staroświeckich rodzin nie mają łatwego życia. Są całkowicie podporządkowane ojcu, braciom, a następnie mężowi. Bicie i znęcanie psychiczne nie stanowią dla nich niczego niezwykłego. Z pozoru wszystko wygląda niewinnie, dziewczynki chodzą do niemieckich szkół, przyjaźnią się z rówieśnikami, uczą się, bawią i są szczęśliwe. Taka sielanka kończy się, gdy rodzina uzna, że osiągnęły juz wiek odpowiedni do wyjścia za mąż. Podczas gdy ich koleżanki wyjeżdżają nad morze czy w góry, one muszą się przygotować do podróży do Turcji. Taki "krótki wypad" w celu odwiedzenia krewnych pozostałych w starym kraju rzadko kończy się razem z przerwą wakacyjną. Ich przeznaczeniem są szkoły Koranu, które wychowują je na posłuszne żony. Nie mają możliwości swobodnego powrotu do Niemiec, a nawet po pewnym czasie same nie chcą. W ten sposób spełniają oczekiwania rodziny, całkowicie poświęcając jej własne życie. Niektóre, te bardziej niezależne, starają się sprzeciwić krzywdzącej tradycji. Zazwyczaj ich bunt kończy się ucieczką z domu i ukrywaniem się, nawet zmianą tożsamości. Wszystko zależy od reakcji rodziny i otoczenia – zwykle są one na zawsze wyłączone ze swojej społeczności, wyklęte i nie maja żadnej możliwości porozumienia się z nimi. Zdarza się też tak, ze próbują uciekać ze szkół koranicznych, często przy pomocy bardziej doświadczonych, nowoczesnych Turczynek. Nie jest to proste, trzeba zdobyć wszystkie potrzebne dokumenty, w tym paszport. Głośne wydarzenia ostatnich lat, związane bezpośrednio z islamem, zwróciły uwagę świata na stosunek do kobiet w tej religii. Prawa zabraniające publicznego noszenia chust oraz innych symboli religijnych spotkały się z wyraźnym protestem ze strony zainteresowanych, Podkreśla się brak tolerancji oraz uprzedzenia między narodowościami. Mniejszość turecka w Niemczech jest na tyle znacząca, że jej głos dociera także do parlamentu. Powstają liczne organizacje rządowe oraz pozarządowe, których celem jest pomoc dyskryminowanym kobietom, Mimo to nadal ich działalność nie zatacza wystarczająco szerokich kręgów. W samym Bundestagu ścierają się różne opinie na te temat pochodzące z odległych stron areny politycznej, brak jest jednoznacznego stanowiska. Jednak nawet niemieckie prawo, choćby najbardziej rygorystyczne, nie jest w stanie nic zmienić w sytuacji kobiet tureckich. Dla nich nie istnieją żadne przepisy prawa - stają się pełnoletnie dopiero w momencie zamążpójścia i wtedy odpowiada za nie mąż. Pojawiają się także głosy, że takie nierówne traktowanie niewiele ma z islamem wspólnego. Nie wynika ono z interpretacji Koranu, jest rezultatem dążenia mężczyzn do władzy nad kobietami. Patriarchat jest tradycją, w którą doskonale wpisuje się religia - kobieta ma być matką zdrowych dzieci. Nie potrzebuje żadnych rozrywek, nie zna języka, nie pracuje, a tureckie programy telewizyjne stanowią praktycznie jedyny kontakt ze światem. Dlatego wszelkie inicjatywy integracyjne nie przynoszą zadowalających rezultatów. Jedynym wyjściem byłoby całkowite zniszczenie tego islamskiego getta. Czasem nawet pewne rozwiązania, wprowadzone w imię tolerancji kulturowej i religijnej, jeszcze tę izolacje pogłębiają. Idealnym przykładem mogą być dni muzułmanek, oferowane przez niektóre niemieckie pływalnie. Niebezpieczne jest natomiast życie w tureckich dzielnicach niemieckich miast – są one siedzibą gangów "macho", siejących postrach nie tylko wśród Turczynek. Eksperci twierdzą, ze ten problem należy rozwiązywać etapami, długofalowo, żadne doraźne działania nie przyniosą efektów. Kobiety powinny czuć się pewniej w społeczeństwie, trzeba zapewnić im ochronę i oparcie w instytucjach państwowych. Zaproponowany przez nich plan zakłada umożliwienie wszystkim imigrantkom nauki języka niemieckiego, także tym, które w Niemczech przebywają juz od jakiegoś czasu. Przewiduje on także specjalne kursy w szkołach, dotyczące praw człowieka, w tym w szczególności kobiet, a także kary dla rodziców zmuszających dziecko do małżeństwa. Ponadto zaostrzone maja być przepisy imigracyjne, pobyt ma być uzależniony od wieku (co najmniej 18 lat) oraz od uczestnictwa w kursach językowych i znajomości konstytucji. Kolejnymi postulatami są: rozerwanie getta poprzez celowe rozdzielanie mieszkań socjalnych w różnych dzielnicach, kontrolę materiału dydaktycznego w szkołach koranicznych, pośrednictwo pracy, ściganie przemocy oraz zwiększenie pomocy dla prześladowanych kobiet. Muzułmanki będą miały także możliwość awansu zawodowego. Niestety, nie można patrzeć na rzeczywistość przez różowe okulary, oficjalne dane, na których opiera się cała dyskusja niewiele maja wspólnego z prawdą. Same liczby i statystyki nie dają pełnego obrazu problemu. Dlatego należy spojrzeć głębiej i postarać się dotrzeć do kobiet, które są niewolnicami we własnym domu.

Na podstawie: Der Spiegel