Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Karolina Iskierka: Nie taki diabeł straszny? (komentarz)

Karolina Iskierka: Nie taki diabeł straszny? (komentarz)


16 kwiecień 2008
A A A
Europa ze zdziwieniem przyjęła wynik włoskich wyborów. Mieszkańcy Italii zdecydowali, że chcą, by rządził nimi polityk niezwykle często określany mianem pajaca. Jednak czy aby na pewno sprawa jest aż tak prosta? Zanim spytamy czy Włosi na dobre stracili zdrowy rozsądek, zastanówmy się, jaki mieli wybór. Z jednej strony o stanowisko szefa rządu ubiegał się dwukrotny premier, który często swoją władzę wykorzystywał do unikania odpowiedzialności za popełnione przestępstwa i kompromitował się nieprzemyślanymi wypowiedziami. Z drugiej strony jego kontrkandydatem był były komunista, nieraz złapany na kłamstwie i wywodzący się z ekipy, która właśnie zakończyła nieudolne rządy. Jeśli dołoży się do tego tradycyjną prawicowość wielu mieszkańców Półwyspu Apenińskiego i ich ogólne zniechęcenie do polityki, wyniki wyborów przestają być aż tak zdumiewające.

Zapewne Berlusconi nie jest idealnym kandydatem na premiera. Miał już dwie szanse i w powszechnym odczuciu Włochów zadbał głównie o własne interesy. Jednakże warto pamiętać, że mimo tytanicznej pracy chirurgów plastycznych, nawet il Cavaliere się starzeje. A świadomość starzenia się powoduje, iż coraz częściej przychodzi pokusa, by pozytywnie zapisać się w pamięci innych. Nawet jeśli Berlusconiemu jeszcze daleko do tego etapu, to nie jest tajemnicą fakt, iż marzy mu się prezydentura. A żeby to osiągnąć będzie musiał przekonać do siebie różne strony włoskiej sceny politycznej.

Optymizmem napawają pierwsze słowa wypowiedziane przez lidera zwycięskiej centroprawicy. Zamiast pławić się w chwale Berlusconi zapowiada rozwiązanie problemu neapolitańskich śmieci i prywatyzacji Alitalia. A zatem jeśli tylko il Cavaliere uda się zapanować nad swoją ułańską fantazją i skupić na sprawach istotnych dla Włoch, jest nadzieja dla Italii.