Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Katalonia - nowe państwo w Europie?

20 wrzesień 2012
A A A
Właśnie takie hasło przyświecało uczestnikom dorocznego marszu Katalończyków, który przeszedł ulicami Barcelony we wtorek (11.09.2012) w 298. rocznicę zdobycia miasta przez wojska Filipa V. Tegoroczny marsz miał wyjątkową wymowę - po raz pierwszy w historii zgromadził tak ogromną liczbę uczestników.

Czy rzeczywiście jesteśmy świadkami powstawania nowego państwa w Europie? Katalończycy to naród (statut autonomii przyjęty przez lokalny parlament 30 września 2005 roku, zatwierdzony przez Kortezy Generalne Hiszpanii i ostatecznie potwierdzony w referendum w 2006 roku mówi bowiem o "narodzie katalońskim"; pomimo starań Partido Popular, nie udało się stwierdzić niekonstytucyjności statutu), który może poszczycić się wieloletnią tradycją walki o niezależność. Przy czym w odróżnieniu od Kraju Basków, regionu, który posiada najwięcej przywilejów we współczesnej Hiszpanii, tradycja ta nie odnosi się raczej do walki zbrojnej (nie licząc powstań w XVIII wieku oraz aktywnego udziału Katalończyków w hiszpańskiej wojnie domowej XX wieku po stronie republiki) ani do działalności terrorystycznej (jedyną znaczącą organizacją o charakterze terrorystycznym w Katalonii była Terra Lliure, mająca na koncie jedno zabójstwo, rozwiązana w 1995 roku). Nie dziwi więc fakt, że Katalończycy przyjęli jako jeden ze swoich symboli osła - zwierzę spokojne, ale uparcie dążące do celu.

Co ciekawe, jak do tej pory po upadku frankistowskiego reżimu Katalończycy nie opowiadali się tak jednoznacznie za niepodległością swojego kraju. Władze regionu na czele z byłym premierem Katalonii, a obecnym prezydentem Generalitat (systemu władz autonomicznych Katalonii) Arturem Masem dążyły jedynie do utrzymania jak największego zakresu autonomii w ramach Królestwa Hiszpanii. Dlatego też jego słowa, wypowiedziane w dzień po zorganizowanej przez Assemblea Nacional Catalana manifestacji (według różnych szacunków liczyła od 600 tysięcy do 1,5 miliona uczestników) o tym, że "nadszedł czas, by dać Katalonii strukturę państwową", wywołały ogromne poruszenie w Madrycie. Dodajmy, że według sondażu przeprowadzonego w lipcu na zlecenie dziennika "La Vanguardia" ponad połowa respondentów opowiedziała się za proklamowaniem niepodległości, a tylko jedna piąta z nich wyraziła temu sprzeciw.

Skąd bierze się niezadowolenie Katalończyków z polityki rządu centralnego? Otóż nakłada się na to kilka czynników. Po pierwsze, Katalonia od XIX wieku była regionem silnie uprzemysłowionym, a dzięki temu bogatym. W ostatnich dekadach nie mogła jednak konkurować z rynkami wschodzącymi, jeśli chodzi o koszty produkcji, dlatego też wiele firm, także tych lokalnych, przeniosło swoje fabryki na Wschód. Dodając do tego spadek atrakcyjności turystycznej regionu w ostatnich latach ze względu na silną konkurencję ze strony biedniejszych krajów oraz europejski kryzys finansowy, nietrudno domyślić się, że poziom życia Katalończyków znacząco się obniżył. Potęguje to przeświadczenie Katalończyków, że są wykorzystywani przez rząd w Madrycie na rzecz innych bardziej zacofanych regionów. Katalonia jest bowiem nadal najbogatszym (według krajowych danych wytwarza 20 proc. hiszpańskiego PKB, podczas gdy jej mieszkańcy stanowią 15 proc. liczby ludności kraju), ale i najbardziej zadłużonym regionem Królestwa. Trzeba jednak przyznać, że według różnych szacunków deficyt w rozliczeniach ze stolicą wynosi ok. 12 miliardów euro rocznie.

Mimo wszystko, oderwanie się Katalonii od Hiszpanii wydaje się dzisiaj mało prawdopodobne. Przede wszystkim za wszelką cenę nie dopuści do tego obecnie rządząca w kraju Partido Popular, a poza tym Generalitat doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak trudna jest droga do niepodległości. Katalonia potrzebuje Madrytu ekonomicznie - ma bowiem dodatni bilans handlowy z Hiszpanią (22 miliardy euro), podczas gdy w handlu z resztą świata panuje deficyt (ok. 15 miliardów euro). Świadczy o tym także chociażby deklaracja odnośnie ubiegania się o pomoc rządową w wysokości 5 miliardów euro, która miałaby zostać przeznaczona na spłatę bieżącego zadłużenia (całkowite zadłużenie Katalonii sięga 42 miliardów euro). Ponadto nowy kraj musiałby od początku przechodzić proces integracji z Unią Europejską.

Generalitat najprawdopodobniej zamierza wykorzystać całą sytuację do tego, by zyskać dla swego regionu jeszcze większą autonomię, tym razem w sferze podatków. Nie dziwią więc słowa Artura Masa, który przyznaje, że "autonomia podatkowa powinna być pierwszą stacją na drodze do katalońskiej pełni narodowej" oraz enigmatyczna wypowiedź, że "wszystko jest możliwe", choć w Unii Europejskiej nie ma precedensu utworzenia nowego państwa. Zatem wygląda na to, że póki co nadal będziemy mogli się ekscytować piłkarskimi pojedynkami Barcelony z Realem Madryt w ramach jednej krajowej ligi - Primera División.

 

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.