Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję

Okno 10/40 – cywilizacyjny kontekst walki o dusze

04 wrzesień 2015
A A A

Chrześcijanie zamieszkujący Europę to, według danych Pew Research Center z 2010 roku, jedynie 25% wszystkich wyznających wiarę w Jahwe. Jeszcze w 1910 roku było ich ponad 66%. Prowadzone przez choćby ostatnie stulecie misje ewangelizacyjne w Afryce oraz na Bliskim i Dalekim Wschodzie zaowocowały poznaniem Boga w Trójcy Jedynego przez ludy, które nigdy wcześniej nie przypuszczały, że wiara w jedną transcendentną Istotę może kompleksowo odpowiadać na pragnienie obcowania z bytem niematerialnym. Ewangelia dotarła jednak również do tych, którzy wiedzieli o tym doskonale. Ich Bóg nazywa się Allah.

Przez wyznawców islamu określane mianem ewangelickiego neokolonializmu, dla chrześcijan jest projektem zbawienia świata. Z całą pewnością, Okno 10/40 pozostaje obszarem najcięższych starć aż czterech cywilizacji: zachodniej (chrześcijaństwo), islamskiej, buddyjskiej i hinduistycznej. Zamieszkany przez blisko 3 mld ludzi Oporny Pas, ciągnący się od wschodniej Afryki, aż po zachodnie krańce Azji, pomiędzy 10 a 40 równoleżnikiem na północ od równika, stanowi realizację huntingtonowskiej wizji przyszłości świata. Samo pojęcie Okna 10/40 stworzył brazylijski ewangelista Luis Bush w 1990 roku. Dążył on do określenia mapy przedstawiającej najuboższą ludność świata w dwojakim znaczeniu – najuboższych z ubogich duchowo, czyli tych, do których nie dotarła Dobra Nowina oraz najuboższych z ubogich materialnie. Przy pomocy raportów ONZ udało mu się nakreślić geograficzne ramy misyjne w granicach których dokonać ma się misja zbawienia wszystkich dusz.  

Niejednoznaczność wrogów

Pierwsze znaczące wyprawy misjonarskie rozpoczęły się na przełomie XIX i XX wieku, tuż po konferencji berlińskiej, a więc w momencie rozpoczęcia wyścigu kolonizacyjnego Afryki. Wraz z oddziałami wojsk europejskich mocarstw na Czarny Ląd przybywało coraz więcej duchownych chrześcijańskich różnych wyznań. Najsilniejszą grupę stanowili, i jest tak do tej pory, protestanci, a wśród nich zielonoświątkowcy, ewangelicy, adwentyści dnia siódmego i baptyści.

Zadać można więc pytanie czy próba zbawienia świata przez chrześcijan jest bezpośrednią przyczyną dzisiejszego krwawego zderzenia cywilizacji w rejonie Okna 10/40. Agresywna ewangelizacja i gwałtowny przyrost ludności doprowadził w samej Nigerii do wzrostu liczebności tychże, ze 170 tys. do 55 mln w niespełna 100 lat. Nie mogło zostać to niezauważone przez przywódców wywodzących się dotychczas z dominującej religii – islamu. Kraj podzielony jest obecnie niemal po równo na muzułmańską północ i chrześcijańskie południe. Dla wielu jego mieszkańców, pojawienie się chrześcijan, którzy poza głoszeniem Dobrej Nowiny budowali szkoły i szpitale, starali się o dostarczanie w miarę możliwości racji żywnościowych, było istotnie wybawieniem. Wybawienie nie oznaczało jednak zbawienia w sensie duchowym, a możliwością jakkolwiek godnego życia. Tam, gdzie przyznanie się do wiary chrześcijańskiej jest przestępstwem, chrześcijańscy misjonarze ograniczali się jedynie do doraźnej pomocy humanitarnej, nie wspominając nawet o Bogu. Modne przez ostatnie lata rozpowszechnianie różnego rodzaju internetowych memów, które ukazują głodujące, patrzące z wyrzutem afrykańskie dziecko, przy którym leży jedynie Biblia jest ignorancją nie do zaakceptowania. Ignorancją wywodząca się wprost z ideologii sekularyzacyjnej, która u większości jej orędowników powoduje nie tylko odrzucenie idei Boga, ale również spłaszczania sensu wszystkiego, co ma z nim jakikolwiek związek.

Przykład Nigerii jest niezwykle ciekawy w kontekście spotkania i możliwości współistnienia chrześcijaństwa i islamu. Ukazuje również sedno problemu Okna 10/40. Jest to bowiem jedno z najbogatszych i najważniejszych krajów Afryki Subsaharyjskiej. Kiedy w 1990 roku rządy junty wojskowej dobiegły końca, a władzę przejęli politycy, o wpływy w Abudży walczą nie tylko lokalni pretendenci do niewyobrażalnych fortun, ale co ważniejsze – największe państwa cywilizacji zachodniej, prawosławnej, z Rosją na czele, Chiny i kraje islamskie. Straty z powodu korupcji urzędników liczone są w miliardach dolarów rocznie. Nigeria, jak też większość innych krajów Opornego Pasa jest więc zderzeniem cywilizacji o dwojakich podstawach. Po pierwsze, widoczna jest tam jak nigdzie indziej, oczywista walka o dostęp do kapitału płynącego ze złóż ropy naftowej, gazu ziemnego i metali szlachetnych. Po drugie natomiast, nieustannie toczą się konflikty na tle religijnym wewnątrz pojedynczych państw. Migracje ludności tak chrześcijańskiej, jak i islamskiej w obrębie Okna 10/40 powodują, że w istocie o wyższość cywilizacyjną wojny toczą się również pomiędzy narodami. Trzeba w tym momencie pamiętać, że wiele granic afrykańskich krajów wyznaczonych zostało linijką na mapie, nie mając większego pokrycia w obszarach zamieszkanych przez daną społeczność o tych samych korzeniach.

Nieco inaczej kwestia chrześcijańsko-islamska przedstawia się w Indonezji. Jest to najludniejszy kraj muzułmańskim na świecie. Ponad 80% społeczeństwa stanowią wyznawcy Allaha, chrześcijanie niespełna 10%, w tym 6% protestanci i 3% katolicy. Po upadku trwającego trzydzieści dwa lata reżimu prezydenta Suharto, dopiero w 2004 roku odbyły się pierwsze demokratyczne wybory, w których opozycyjne obozy zajęli wyznawcy wspomnianych dwóch religii. W momencie wybuchu zamieszek na tle religijnym, pewna grupa muzułmanów wysłana została do Afganistanu, by uczestniczyć w przygotowaniach do wojny partyzanckiej z niewiernymi. Co ciekawe, nie w wojnie przeciw chrześcijanom, lecz przeciw świeckiemu rządowi. Można więc przypuszczać, że nawet kontynuatorzy dzieła Hassana Al Banny, uważanego za ojca współczesnego fundamentalizmu islamskiego, pamiętają dość odległe czasy, kiedy chrześcijanie na terenach opanowanych przez muzułmanów nie byli prześladowani przez wzgląd na to, że są Ludźmi Księgi, podobnie zresztą jak Żydzi. Jednak najważniejszym wydarzeniem, które powinno kształtować wyobrażenie chrześcijan wśród wyznawców islamu miało miejsce na początku VII wieku. Otóż sam Mahomet, udając się do Medyny całą swoją rodzinę pozostawił w bezpiecznym schronieniu chrześcijańskiego władcy starożytnego Królestwa Abisynii.

Okupacja trwa

Z muzułmańskiego punktu widzenia, dzisiejsza sytuacja na obszarze Okna 10/40 nie jest jednak w najmniejszym stopniu podobna do tej sprzed kilkunastu wieków. Nie ma też nic wspólnego ze świętym pokojem zawartym pomiędzy muzułmanami a koptyjskimi królami Nubii, a który to przetrwał bagatela ponad sześć wieków. Dzisiejsza obecność chrześcijan nierozerwalnie wiąże się z politycznymi i gospodarczymi stronami kolonizacji. W wielu krajach, takich jak Sudan czy Malezja, nawracanie na chrześcijaństwo karane jest pozbawieniem wolności, a nawet śmiercią. Pod płaszczem ewangelizacji kryje się bowiem chęć zawładnięcia nie tylko duszami ludzi, ale przede wszystkim ich życiem doczesnym i dobrami materialnymi. Egoistyczna chęć wykupu całych państw, wraz z ich narodami.

Czy tak w istocie jest? Amerykańska dziennikarka i pisarka, Eliza Griswold, która odwiedziła kilka najważniejszych krajów należących do Okna 10/40 przytoczyła słowa emira Wase (region administracyjny Nigerii), który twierdzi, że największym nieszczęściem jest działalność zielonoświątkowców. Każą oni bowiem płacić sobie za modlitwy. Emir jest przedstawicielem tej grupy muzułmanów, która nie dąży do świętej wojny w imię dżihadu. Stopień naukowy doktora uzyskał w Pittsburghu, a wraz z katolickim biskupem stworzyli broszurę z porównanymi wersetami Biblii i Koranu, mówiącymi o potrzebie pokoju międzyreligijnego. Niewykształceni wierzący widzą jednak dobitnie związek między Bogiem i pieniędzmi. A więc między obecnością chrześcijan i kolonizacją.   

Wojujący Bogowie

Mało popularny w dyskursie naukowym termin Okna 10/40, jako wymysł ekspansjonizmu chrześcijańskiego, obecnie stanowić może punkt wyjścia dla określenia relacji pomiędzy cywilizacją zachodnią i islamską. Ustanowienie tegoż potrzebne jest zwłaszcza dzisiaj, gdy żywo dyskutowany jest problem obecności diaspory muzułmańskiej, legalnej czy nielegalnej, na terenie Europy. Działalność misyjna setek organizacji i stowarzyszeń chrześcijańskich – katolickich, ewangelickich, adwentystów dnia siódmego czy baptystów w sferze teologii pozostaje walką o dusze. Daleko idące konsekwencje widoczne są jednak najdobitniej w sferze profanum, a więc zmieniających się pod ich wpływem relacjach globalnych. Zarówno w skali mikro, czyli relacji międzyludzkich, które kształtują funkcjonowanie społeczności, jak i makro, czyli relacji między cywilizacjami, które to zasady tychże społeczności wyznaczają. W pojęciu makro ująć należy również stosunki międzypaństwowe i decyzje światowych mocarstw tworzone pod naciskiem wspomnianej walki o dusze, a które bezpośrednio oddziałują na kondycję świata.

Relacje o których mowa dotyczą dzisiaj głównie możliwości eksploatacji Afryki przez najważniejszych graczy na arenie geopolitycznej. Określane jest to często mianem neokolonializmu, którego mechanizmy w dobie demokratycznego świata nie są już tak oczywiste, jak w wieku XIX. Szybkie tempo budowania nowych afrykańskich kolonii możliwe jest nie tylko za sprawą horrendalnych łapówek dla rządzących poszczególnymi krajami. Zderzenie cywilizacji wydaje się nie źródłem wszelkich konfliktów, zgodnie z teorią Huntingtona, lecz narzędziem realizacji imperialistycznych ambicji USA, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Rosji, ale również Chin, Indii i Japonii. Choć trwające nieustannie konflikty w rejonie Opornego Pasa mają podłoże zgoła religijne, to i te religie, a historia takich momentów zna wiele, są jedynie zasłoną głębszych problemów. Urzeczywistnia się więc wykorzystywanie Boga w służbie całkowicie ludzkiej mierności, jaką jest chęć posiadania za wszelką cenę.