Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję

Były ambasador RP w RFN: „Europa nie dzieli się na solidarnych i egoistów”

24 wrzesień 2015
A A A

Znany konserwatywny dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” opublikował gościnny artykuł byłego ambasadora Polski w Niemczech Janusza Reitera. Dyplomata pisze w nim m.in., że narody środkowoeuropejskie czują się pod presją Niemiec w sprawie uchodźców, a ich argumenty są często bagatelizowane. Tymczasem „Europa nie dzieli się na bezlitosnych i Samarytaninów, ani na solidarnych i egoistów” – przypomina.

Reiter zaczął swój artykuł od zapewnienia, że istnieje wiele powodów, by w kryzysie migracyjnym pomóc Niemcom. Jednym z nich jest fakt, że w interesie Polski nie jest destabilizacja sytuacji w sąsiednim kraju. Jak zauważył jednak, w obecnym kryzysie bardzo dużą rolę grają emocje, a tych „europejskie narody łatwo nie zapominają”. „Byłoby niemądre, pozostawić Niemcy same. Jeśli Niemcy poczują się w Europie izolowani i rozczarowani, cała konstrukcja europejska zacznie się chwiać” – przestrzega Reiter.

Źródło: Wikipedia CommonsJednocześnie, jak zauważa były ambasador, „Niemcy są najbardziej wpływowym państwem Europy” i czasem oddziałują na inne kraje, nie będąc tego nawet świadome. Podejmowane w Berlinie decyzje nie mają wpływu tylko i wyłącznie na to, co mieści się w niemieckich granicach. Tak było właśnie ostatnio, gdy rząd kanclerz Angeli Merkel zdecydował się na „otwarcie swoich granic dla uchodźców, nie wyjaśniając, ilu i na jakich zasadach chce przyjąć”. Kiedy fala uchodźców wymknęła się spod kontroli, wzrosły również nawoływania o europejską solidarność – zauważa Reiter.

Niemcy, które po latach przyjmowania imigrantów zdefiniowały się jako kraj imigrancki, zdają się obecnie z góry przyjmować, że ich sąsiedzi zaakceptują dla siebie podobną rolę. Tymczasem ta kwestia pozostaje otwarta. Nasze państwa mają po prostu różne doświadczenia historyczne z tym związane. Tymczasem takie kraje, jak Polska i Czechy, „czują się przymuszani przez swojego niemieckiego sąsiada do wcielania w życie polityki, którą uważają za nieuzasadnioną”, a ich argumenty są często bagatelizowane.

Obecny kryzys stawia przed Unią Europejską szereg pytań. „Jak możemy rzeczywiście chronić nasze granice zewnętrzne, tak aby nie doszło do upadku systemu Schengen?”, „Czy przyjęcie uchodźców do siebie to jedyna akceptowalna forma, aby ich chronić?” – pyta w swoim artykule Janusz Reiter.

„Europa nie dzieli się na Wschód i Zachód, na bezlitosnych i Samarytaninów, ani na solidarnych i egoistów” – pisze dalej Reiter, wzywając do spokojnej, europejskiej, pozbawionej emocji debaty na temat dróg rozwiązania kryzysu migracyjnego. Jeśli nie zostaną znalezione trafne odpowiedzi, wkrótce sytuacja może się jeszcze pogorszyć – ostrzega były polski dyplomata.

Janusz Reiter był ambasadorem RP w RFN w latach 1990-1995, a później w USA w latach 2005-2007.