Wydawałoby się, iż liberalizacja poglądów w południowych Niemczech nie będzie możliwa. Okazuje się jednak, że pod naporem nauki również i bawarscy urzędnicy zmieniają zdanie.
Juszczenko rzuca niczym karty na stół dokumenty archiwalne, grając nimi niczym szuler. Bo w istocie ta gra to perfidne szulerstwo, w którym tragedie z przeszłości służą polityce. A taka polityka to przekonywanie Ukraińców czym naprawdę jest Rosja.
Pielęgnowanie odrębności od poleganie na specjalnych relacjach z Waszyngtonem - polityka Londynu od trzech dekad - może przekształcić się w poszukiwanie współpracy ze Starym Kontynentem. Słabsi i bardziej zagrożeni mniej wybrzydzają szukając wsparcia.
Rzucanie słów na wiatr w istotnych sprawach nie wchodzi w grę. Władimir Putin ostatecznie rozwiał nadzieje Komisji Europejskiej na ratyfikację Traktatu Karty Energetycznej, podpisując zarządzenie odrzucające partycypację Rosji w traktacie.
Przeciętnemu Polakowi Węgry kojarzą się dziś zapewne z permanentną walką polityczną. Zamiast tego warto jednak wyciągąć wnioski z długiego pasma gospodarczych błędów Budapesztu, aby ustrzec się podobnego kryzysu na włąsnym podwórku.
Można zrozumieć frustrację byłych prezydentów, że na naszych oczach kończy się pomarańczowy reżim na Ukrainie, który się montowało, że w Gruzji prezydent-rozrabiaka ledwie zipie pod naporem opozycji – ale to jeszcze nie powód, by straszyć rosyjskim rewizjonizmem.
Czy rzeczywiście szykuje nam się "dogrywka" i wykorzystanie "piłki setowej", poprzez ponowną rosyjską interwencję? Słowa Bidena w Tbilisi dodały tylko Rosjanom animuszu. Grzechem byłoby nie wykorzystać takiej okazji.
W ocenach komentatorów – szczególnie polskich – w Mołdawii panuje prosty podział na „złych komunistów” i „dobrych demokratów” spod znaku opozycji. W obecnej sytuacji bardziej pasowałby porównanie do Romea i Julii.

