Obecnie najgłośniejsza sprawa dotycząca Argentyny, która swój początek miała ponad dziesięć lat temu, zastanawia wielu – zarówno zwolenników obecnej pani prezydent jak i popleczników opozycji. Zamach na ambasadę, wieloletnie śledztwo, oskarżenia wobec rządu, martwy prokurator... Wszystko wskazuje na to, że w kraju dotychczas kojarzonym z futbolem i tangiem pojawiła się nagle zagadka kryminalna, której rozwikłanie byłoby skomplikowane nawet dla samego Jamesa Bonda.
Konspiracja
Dn. 14 sierpnia 1993 roku w Meszhed, drugim co do wielkości irańskim mieście, rządowy komitet ds. specjalnych zwołał zebranie w celu omówienia bieżących problemów związanych z Argentyną – a dokładnie z jej ówczesnym przywódcą, Carlosem Menemem. Reorientacja dotychczasowej polityki zagranicznej Argentyny skierowała ją w stronę zacieśniania więzi z Zachodem oraz Izraelem. Nowa tendencja pociągnęła za sobą zerwanie współpracy nuklearnej z Iranem. W Argentynie zakończono szkolenia techników jądrowych z tego kraju oraz zawieszono transfery technologii nuklearnej.
Na dalsze wydarzenia nie trzeba było długo czekać. W 1992 roku doszło do ataku bombowego na izraelską ambasadę w Buenos Aires. Zginęło wtedy 29 osób. W sierpniu 1993 roku na spotkaniu dotyczącym planów wobec Argentyny ustalono, że dalsze działania wojenne są konieczne. Moshen Rabbani, irański mułła oraz były attaché kulturowy w Argentynie (czołowa postać społeczności muzułmańskiej w Ameryce Łacińskiej, zwłaszcza w Brazylii) na spotkanie w sprawie Argentyny poleciał z listą trzech potencjalnych celów do zaatakowania. Pierwszym z nich był ośrodek kulturalny AMIA (Asociación Mutual Israelita Argentina), który zgodnie z planem, został później zbombardowany.
Zamach
Imad Mughniyeh, były członek libańskiej partii politycznej Hezbollah (która, pomimo braku wystarczających dowodów, została uznana za winną zamachu na ambasadę Izraela w Buenos Aires w 1992 roku), po przylocie z Libanu do Iranu, został poinstruowany, aby przejąć szefostwo w planowaniu oraz zorganizowaniu bombardowania. Jeden z działaczy Hezbollahu, Ibrahim Berro – który pomimo młodego wieku (21l) miał na swoim koncie długą listę wrogich działań przeciwko Argentynie, USA oraz Izraelowi – został wybrany na zamachowca-samobójcę. Wkrótce po tej decyzji, 18 lipca 1994 roku, Berro podjechał białym vanem, wypełnionym po brzegi materiałami wybuchowymi, pod budynek AMIA i wysadził go, doszczętnie niszcząc przy tym najbliższą okolicę. Cały siedmiopiętrowy budynek zawalił się, odbierając przy tym życie 85 osobom i raniąc ponad 300. Mughniyeh, który bezpośrednio nadzorował cały zamach, był w Buenos Aires do dnia przed tym tragicznym zdarzeniem.
Śledztwo
Wszystko to wiemy dzięki nieustępliwej pracy prokuratora Alberto Nismana. To on ponad 10 lat temu zainteresował się konfliktem pomiędzy Iranem a Argentyną. W 2004 roku zaczął prowadzić śledztwo w sprawie zamachu, co szybko przyniosło mu duży rozgłos. Nisman zbadał wszystkie dowody, które miały jakikolwiek związek z atakiem. Przeanalizował każdy dzień i cofnął się do samego początku – do dnia spotkania irańskich przywódców w Meszhed.
Jego śledztwo wykazało, że Interpol umieścił kluczowych irańskich spiskowców, w tym Imada Mughniyeha, na liście obserwowanych, wymagając przy tym, aby kraje członkowskie zaangażowały się w pomoc przy ich aresztowaniu oraz ekstradycji. Na liście Interpolu znalazł się m.in. były minister obrony Iranu Ahman Vahidi oraz niedoszły prezydent Mohsen Rezaee.
Siedem lat temu, podczas swojej pierwszej wizyty w Izraelu, Nisman otrzymywał wiele ostrzeżeń, jak i grożono mu śmiercią. W jednej z rozmów telefonicznych, prokurator przekazał reporterowi, że Irańczycy podczas przesłuchań, w których próbowali oczyścić z zarzutów swoich oskarżanych przez Interpol przywódców, dali mu do zrozumienia, że jeśli nie przestanie „węszyć” i oczerniać ich narodu, to zostanie zatrzymany i spędzi wiele lat w irańskim więzieniu. Jednak kiedy Nisman opowiadał o tych groźbach, nie wydawał się ani trochę przerażony. Mówił, że nie planuje odwiedzić żadnej z republik islamskich i przyrzekł, że nie spocznie, dopóki sprawcy zamachu nie staną przed sądem.
Działania Nismana miały również na celu postawienie przed sądem Carlosa Menema, wobec którego padły oskarżenia o tuszowanie znaczącej roli Iranu w sprawie zamachu na AMIA. W wywiadzie, przeprowadzonym przez jednego z reporterów kilka dni po zamachu, ówczesny prezydent obiecał, że swój osąd w sprawie oprze na wszystkich zebranych dowodach, bez względu na to, do jakich wniosków go doprowadzą. Jednocześnie przyznał, że obawia się o własne życie. Śledztwo zlecone wówczas przez Menema zostało jednak okrzyknięte „hańbą narodową” przez jednego z późniejszych prezydentów Argentyny, Nestora Kirchnera, pod którego rządami Nisman został wybrany na prokuratora w tej sprawie.
W 2013 roku Nisman sformułował pierwsze oskarżenia wobec obecnej prezydent Argentyny Cristiny Fernández de Kirchner (wdowy po Nestorze) oraz ministra spraw zagranicznych Héctora Timermana. Rok później Nisman wezwał ich na przesłuchanie oraz postawił im zarzuty utrudniania śledztwa w sprawie zaangażowania Iranu w organizację zamachu na AMIA.
Śmierć
W połowie stycznia 2015 roku Alberto Nisman został znaleziony martwy w swoim apartamencie w Buenos Aires. Leżał w kałuży krwi z raną postrzałową głowy oraz z bronią obok ciała. Dziwnym zbiegiem okoliczności jego śmierć poprzedziło zabójstwo syna Imada Mughniyeha. Warto też wspomnieć, że ciało Nismana znaleziono kilka godzin przed jego planowanym przemówieniem w kongresie na temat najnowszych zarzutów postawionych prezydent oraz innym członkom argentyńskiego rządu.
W niedzielę wieczorem agenci odpowiedzialni za ochronę Nismana zgłosili swoim przełożonym, że nie mogą nawiązać kontaktu telefonicznego z prokuratorem. Kiedy okazało się, że nie otwiera on również drzwi do swojego mieszkania, postanowiono zawiadomić członków jego rodziny. Na miejsce przyjechała matka Nismana, która miała klucze do jego mieszkania i mogła się do niego dostać. Nie było to jednak możliwe z powodu zablokowanego od środka zamka. Drzwi udało się otworzyć dopiero z pomocą ślusarza.
Prokurator federalny potwierdził, że rana postrzałowa głowy pasowała do kalibru broni znalezionej przy ciele Nismana. Uznał również, że jest zbyt wcześnie, aby ustalić co dokładnie zaszło w mieszkaniu prokuratora. Wiadome jest, że Nisman na przestrzeni lat otrzymywał wiele pogróżek od różnych osób. Nie wiadomo jednak czy jego śmierć była samobójstwem czy morderstwem.
Reakcja
Niespodziewana śmierć prokuratora wstrząsnęła Argentyną. W połowie lutego ponad 400 tysięcy ludzi wyszło na ulice Buenos Aires i domagało się wyjaśnienia okoliczności śmierci Nismana. W „marszu milczenia” udział wzięło wielu prokuratorów, kilku członków opozycji oraz burmistrz stolicy, Mauricio Macri. Z pierwszych stron gazet wciąż nie znikają nagłówki dotyczące tej zagadkowej śmierci. Argentyna chce poznać prawdę.
Nisman był człowiekiem zdeterminowanym, który ponad wszystko dążył do osiągnięcia wyznaczonych sobie celów – w tym przypadku, do sprawiedliwości. Po śmierci Imada Mughniyeha Nisman przyznał, że nie odczuwa z tego powodu żalu, ale też nie czuje, aby świat stał się przez to lepszy – nie była to sprawiedliwość, o którą walczył. Był to człowiek dzielny, sprawiedliwy, niedający się zastraszyć czy zniechęcić. Tym bardziej tragiczna i niepokojąca jest jego śmierć.
Prawda?
Wyjścia są dwa: morderstwo albo samobójstwo. Jeśli oskarżenia, które Nisman wysuwał wobec prezydent Kirchner nie były bezpodstawne, a prokurator dysponował przy tym wiarygodnymi dowodami lub chociaż mocnymi poszlakami, które zamierzał przedstawić w kongresie, to jest możliwe, że został zamordowany, a winę za jego śmierć ponosi rząd. Jeśli jednak Nisman nie miał żadnych dowodów przeciwko argentyńskim politykom, mógł zrozumieć że popełnia wielki błąd. Cała jego praca poszłaby na marne, a on by się skompromitował w oczach całego kraju. Na dzień dzisiejszy obie te możliwości są tak samo prawdopodobne, jednak według wielu pierwsza opcja jest bliższa rzeczywistości. Na potwierdzenie tej tezy istnieją pewne dowody – w końcu Nismanowi nie raz i nie dwa grożono śmiercią. Kto wie, może ktoś w końcu spełnił swoją groźbę.
