Czy nielegalny dostęp do atomowych składów jest jedynie kwestią czasu? W końcu i tak złodzieje dotrą tam, gdzie dotrzeć nie powinni.
W dniu 26 sierpnia 2009 r., po wyczerpującej walce z rakiem płuc, zmarł w teherańskim szpitalu, Sayyed Abdul Aziz al-Hakim, postać ważna dla Iraku, regionu i każdego, kto interesuje się iracką sceną polityczną.
Po przeliczeniu 60 proc. głosów coraz bliżej reelekcji jest Hamid Karzaj. Wciąż do zwycięstwa brakuje mu jednak niespełna trzech procent. Jeśli dojdzie do drugiej tury, Karzaj może mieć problemy ze zwycięstwem, w grze pozostaje Abdullah Abdullah.
Żołnierze wkomponowali się w pejzaż Pekinu. Są wszechobecni, jest ich tam około 300 tysięcy. Mniej więcej tyle samo ludzi mieszka w Białymstoku.
Obecność szefa NSC, Jamesa Jonesa, miała zatrzeć złe wrażenie po początkowym desygnowaniu na szefa misji byłego sekretarza obrony, Williama Perry'ego.
Korea Północna zdecydowała się w sierpniu na cały szereg pojednawczych kroków wobec świata i swych sąsiadów z Południa. Czyżby reżim Kim Dzong Ila w końcu dotkliwie odczuł działanie międzynarodowych sankcji?
Przez lata do opinii publicznej rzadko docierały informacje ze świata szpiegów. Ostatnio jednak „incydenty agenturalne” coraz częściej wychodzą na światło dzienne.
Wraz ze śmiercią Edwarda Kennedy’ego ostatecznie zniknął Camelot – Barack Obama, chociaż namaszczony przez tak zmarłego senatora, jak i córkę JFK, nigdy nie będzie „czarnoskórym Kennedy’m”. Będzie po prostu Barackiem Obamą.
Nie można powiedzieć (jak to zrobił Al Gore po ostatnim raporcie IPCC), że to już "koniec dyskusji" na temat globalnego ocielpenia. Dyskusja powinna się dopiero zacząć.
Rosja jest pod wieloma względami podobna do nas- duma narodowa niekiedy przysłania racjonalne myślenie i nie pozwala na przyznanie się do winy. Na szczęście Tusk nie dał się sprowokować na zaczepki.
Noam Chomsky spotkał się z prezydentem Wenezueli, Hugo Chavezem. Emerytowany profesor MIT nie może jednak liczyć na żaden rozgłos (i pewnie nie liczy), gdyż jego wizyty nie odnotowała żadna poważniejsza amerykańska gazeta.
Krwawe zajścia, do jakich doszło na początku lipca br. w chińskiej prowincji Xinjiang (wedle oficjalnej wersji chińskiej: 156 zabitych i ponad tysiąc rannych) zwróciły uwagę świata na Ujgurów – naród zapomniany i prześladowany.
Coraz częściej wojny wygrywa się nie za pomocą zdalnie sterowanych rakiet, ale umiejętną psychologiczną manipulacją.
Eksperci ds. bezpieczeństwa międzynarodowego określili Irak jako kraj bezpieczniejszy od Meksyku, Kolumbii czy Rosji. Takie opinie można znaleźć m.in. na portalu The Brookings Institution. Czy jednak środowe wydarzenia nie pokazują czegoś innego?
Choć wielu rosyjskich ekspertów i ludzi władzy życzyłoby sobie geopolitycznej reorientacji Turcji na Moskwę, jest to bardzo mało prawdopodobne. Pierwszą kością niezgody jest kwestia energetyczna.
Tocząca się w kongijskim Kiwu wojna, podobnie jak dwie poprzednie, nie wyrosła na „podziałach etnicznych”. Chodzi w niej o rabunkowe wydobycie cennych surowców na wschodzie Konga przez sektor prywatny. Główna arena tych spekulacji to giełda w kanadyjskim Toronto.

