Barack Obama w przemówieniu na konwencji Partii Demokratycznej w Denver próbował racjonalnie wyjaśnić zapowiadaną przez niego „zmianę”. Tymczasem John McCain sam postanowił się „zobamizować”.
Oto motto świata współczesnej konsumpcji. Ale są ludzie, którzy chcą wycofać się z tego zamkniętego koła. Poznajmy freegan.
USA są krajem imigrantów, a w swej historii przeżyły już „najazdy” Irlandczyków, Włochów czy Chińczyków. Radykalny napływ Latynosów sprowokował jednak dyskusję o skutkach masowych migracji dla gospodarki i tożsamości kulturowej kraju.
Barack Obama, wybierając swojego wiceprezydenta, dokonał jedynego właściwego wyboru. Właściwsza od Joego Bidena byłaby tylko Hillary Clinton.
Porozumienie o budowie tarczy antyrakietowej to pułapka odchodzącego prezydenta Busha zastawiona na jego następcę – bez względu, czy do Białego Domu wprowadzi się McCain czy Obama.
Jeśli przyjrzymy się bliżej motywom, jakie stały za nawiązaniem ściślejszej współpracy między Chinami a Rosją, zrozumiemy, dlaczego w ciągu kilkunastu-, kilkudziesięciu lat ta "przyjaźń" musi się skończyć.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że polskie media pisząc o igrzyskach przekroczyły wszelkie granice braku obiektywizmu. Nawet usiłując występować z pozycji „sumienia świata”, wypadałoby spojrzeć na Chiny z perspektywy wykraczającej poza Tybet i prawa człowieka.
W 1962 roku świat przeżywał chwile grozy w związku z zaognieniem się stosunków na linii Waszyngton-Moskwa. Choć lata naznaczone zimną wojną już minęły, na horyzoncie raz po raz pojawiają się wydarzenia wywołujące równie silne emocje.
Możemy stwierdzić, że Gruzja stoi dziś na linii frontu europejskiego bezpieczeństwa energetycznego. Ponadto, jeśli działania Rosji nie będą słabły, zobaczymy je w innym miejscu na przestrzeni postsowieckiej, może nawet w Europie, gdzie Rosja już kontroluje większość zasobów energetycznych.
Wojska gruzińskie i rosyjskie prowadzą otwarte walki w Południowej Osetii. Moskwa od ponad doby bombarduje miasta, które nie znajdują się w strefie konfliktu. Rosja mówi o ponad 1,5 tys. ofiar. Kto zaplanował taką wojnę – Tbilisi czy Kreml?
Rozwój to słowo-mantra naszych czasów. Jest celem i jednocześnie wartością samą w sobie. Staje się zjawiskiem wszechobecnym, oznacza określony styl życia.
John McCain i Barack Obama różnią się wszystkim – wiekiem, rasą, poglądami, ulubioną muzyką. Właśnie dlatego w listopadzie wyborcy bardziej niż na konkretną osobę, będą głosować na nową definicję Amerykanina.
