Konsekwentnie, jeśli sięgniemy do średniowiecznych legend czy kronik, to często możemy tam spotkać taki motyw, że władca wykazuje prawowitość swojej władzy za pomocą cudu. Któż więc może dać lepszą legitymizację czarnemu cudotwórcy jak nie zielone ludziki?
Potęga militarna i gospodarcza pozwala dyktować warunki z pozycji siły. Grożąc lub płacąc można wpływać na innych. Jeżeli jednak państwo potrafi przyciągnąć swoją atrakcyjnością, nie musi posługiwać się takimi instrumentami.
Organizacja Narodów Zjednoczonych powstała 24 października 1945 roku w San Francisco. Jest ona następczynią działającej w okresie dwudziestolecia międzywojennego Ligi Narodów, i tutaj rodzi się pytanie, czy równie nieudolną?
Czy państwo może się rozpaść? Oczywiście, historia zna takie przykłady i niekoniecznie są to przykłady z epoki faraonów czy archontów. Identyczne zjawisko obserwujemy w Grecji, gdzie upadł porządek prawny, policja wycofała się w panice do koszar, a na ulicach panują uzbrojone bandy.
Dziś na ulicach Sarajewa można kupić sobie T-shirta z napisem „100 procentowy Bośniak”. Chyba nikt bardziej nie zasługiwał na noszenie takiej koszulki niż Adil Zulfikarpasić.
Brutalna prawda jest taka, że interwencja Izraela w Gazie przyniesie co najwyżej podobny skutek jak inwazja na Liban. Hamas zapewne powstrzyma się od ostrzału rakietowego, ale zyska w oczach mieszkańców Strefy Gazy i, kiedy się odbuduje, będzie o wiele silniejszy niż przed grudniową inwazją.
Pisząc, iż jednolity europejski rynek energii elektrycznej i gazu przełoży się na obniżki cen, bezpieczeństwo dostaw i wzmocnienie konkurencyjności, członkowie Komisji Europejskiej dali dowód, że mają lekkie pióro i fantastyczne poczucie humoru.
Prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili podczas czterogodzinnej sesji na żywo postanowił rozwiać wszelkie wątpliwości społeczeństwa odnośnie sytuacji w kraju i jego przyszłości. Wprawdzie to pierwszy projekt tego typu w Gruzji, jednak wcześniej na pytania swoich obywateli odpowiadał premier Putin.
Jak wieść gminna niesie, w Brukseli panuje wielka trwoga, bo od 1 stycznia Unii Europejskiej przewodzą przez pół roku Czesi. Ponoć to już nie nas uznaje się za zakałę "Europy", ale właśnie Czechów.
USA i Izrael nie mogłyby pozwolić sobie na ostatni pokaz siły w ich wspólnej wojnie przeciwko narodowi palestyńskiemu, gdyby nie kolaboracja i zdrada zmurszałych reżimów arabskich.
Polska nie jest bynajmniej najbardziej doświadczonym przez los państwem w Europie. Gdyby odwołać się do, nieco zapomnianego Feliksa Konecznego, można powiedzieć, że Ukraina ma przed sobą problemy, o jakich innym państwom europejskim się nie śniło.
Mówienie, że od ponad pół wieku żyjemy w świecie bez wojny, jest kpiną w sytuacji, gdy na oczach integrującej się Europy dokonuje się mordów i seksualnych bestialstw na masową skalę.
W programie gospodarczym Baracka Obamy, bardzo ważne miejsce zajmuje ekologia. Ma ona stać się siłą napędową amerykańskiej gospodarki. W ciągu najbliższych 10 lat prezydent - elekt planuje przeznaczyć 150 miliardów dolarów na inwestycje związane z czystą energią.
Obarczanie Izraela za wszelkie zło to ogromne uproszczenie. Historia stosunków bliskowschodnich jest tak skomplikowana, iż niepodobna doszukać się za wszelką cenę tylko jednego słusznego winnego.
Dawno żaden polityk nie budził w kraju i na świecie tak wielkiego entuzjazmu i zainteresowania jak Obama. Kapitał, którym dysponuje Obama, może zmniejszyć się w tempie, w jakim amerykańskie banki traciły na wartości w ostatnich miesiącach.
Prasa ukraińska nie ma wątpliwości, że główną sprężyną sprawczą obecnego kryzysu gazowego jest prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko. Ale nie tylko on, za jego plecami grę prowadzi ukraiński oligarcha Dmitri Firtasz, kierujący firmą pośredniczącą handlem gazem rosyjskim, czyli RosUkrEnergo.
Oglądając i czytając relacje polskich, a także sporej części zachodnich mediów z izraelskich ataków na Strefę Gazy, można poczuć się jak w świecie George’a Orwella.
Borykająca się z problemami gospodarczymi Rosja już od ponad pół roku zrzuca winę za wszystkie klęski ekonomiczne na Amerykę. Teraz, kiedy okazało się, że Ukraina stawia się w sporze o gaz, także i tu rosyjscy komentarorzy szukają amerykańskiej inspiracji.
Barack Obama nie ogłosił "nowego początku", odrzucając to, co było wcześniej, z ośmioletnią prezydenturą George'a W. Busha na czele. Przeciwnie: postulował powrót do korzeni i ideałów założycieli Stanów Zjednoczonych - jednak w nowym, multikulturowym, składzie.
W miniony czwartek w artykule dla The Guardian szef brytyjskiej dyplomacji David Miliband powiedział, że wojna z terrorem była błędem. Zaledwie dwa dni wcześniej Tony Blair właśnie za wojnę z terrorem otrzymał najwyższe amerykańskie odznaczenie cywilne.
