Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Izrael wobec kwestii walki z terroryzmem

13 grudzień 2013
A A A
Trzeci szczyt Afrykańsko-Arabski, odbywający się w tym roku w Kuwejcie, kończy się deklaracją zobowiązującą uczestniczących liderów do większego zaangażowania w zwalczanie terroryzmu międzynarodowego.
Terroryzm nie jest nowym zagrożeniem w stosunkach międzynarodowych, jednak świadomość zagrożenia z nim związanego rośnie od czasu ataku terrorystów we wrześniu 2001 roku. Wielu ekspertów upatruje w walce z terroryzmem główny przejaw problemów międzynarodowych XXI wieku.

Zwolennicy postrzegania terroryzmu jako głównego zagrożenia współczesnych rządów dysponują wieloma liczbami, które potwierdzają niewspółmierne koszty ponoszone w walce z terroryzmem przez kraje rozwinięte. Wystarczy porównać koszt wyprodukowania jednej paczki z ładunkiem wybuchowym do przemycenia na pokład samolotu z wielomilionowymi wydatkami na wszystkich większych lotniskach światowych, służących (pozornemu) zwiększenie bezpieczeństwa pasażerów.

Oprócz poruszających opinię publiczną okrutnych zamachów, terroryzm hamuje też współpracę międzynarodową. Gospodarz wspomnianego szczytu, Kuwejt, z uzasadnionych względów może obawiać się, że eskalacja działań terrorystycznych w regionie zagraża jego wartym ponad miliard dolarów inwestycjom w infrastrukturę krajów sąsiadujących.

Zapomniał wół kiedy cielęciem był

Historia powstania państwa Izrael nie pomija wątku terrorystycznego. Słynny atak na Hotel David w 1946, dokonany przeciw Brytyjczykom przez prawicową partię Irgun, z której wywodził się niejeden późniejszy premier Izraela z Menachem Beginem, laureatem Pokojowej Nagrody Nobla z 1978 roku, na czele, to tylko jeden z wielu przypadków, kiedy walczący o niepodległość Żydzi dokonywali aktów terrorystycznych. Były to czasy, kiedy naród ten był słaby, bez własnego terytorium, gospodarki i głosu międzynarodowego.

Izrael słaby już nie jest. Ma silną, prężnie rozwijającą się gospodarkę, zmobilizowaną i zaawansowaną technologicznie armię, a także ambicje pełnienia roli regionalnego mocarstwa. Jak każdy silny kraj, ma też sieć połączeń międzynarodowych, od których zależy jego handel, rozwój wewnętrzny i bezpieczeństwo narodowe. Tym więcej ma do stracenia w obliczu terroryzmu, który mu zagraża.

Terroryzm islamski jest unikalny pod względem swojej więzi z religią. Choć motywy prowodyrów zamachów mogą być czysto polityczne, kaptowanie nowych chętnych, gotowych oddać swoje życie za Islam, staje się znacznie prostsze, jeśli odwołać się do walki z niewiernymi i realizacji małego dżihadu (duży dżihad to wewnętrzna walka z samym sobą i swoimi słabościami). Autor książki "The Spread of Islamikaze Terrorism in Europe: The Third Islamic Invasion" Raphael Israeli ukuł nawet specjalny termin na określenie tych zamachów: Islamikaze. Nasze uwagi nie czynią oczywiście religii Islamu bardziej wojowniczej od innych. Ale pobudki, dla których młodzi ludzie poświęcają się dla większej chwały swojego boga są łatwiej wytłumaczalne w tym kontekście.

Zagrożenie zza granicy

Stosunek Izraela do terrorystycznych zagrożeń z zewnątrz na płaszczyźnie teoretycznej można podsumować terminem limited containment. Jest to pochodna doktryny powstrzymywania, stosowanej przez Stany Zjednoczone w trakcie walki z komunizmem. Sam termin limited containment został ukuty przez Arana Amnona z Uniwersytetu Londyńskiego, a oznacza utrzymanie w ryzach zagrożenia dla bezpieczeństwa, którym dysponuje przeciwnik, z równoczesnym doprowadzeniem do zmiany politycznej w kraju, która to zagrożenie pozwoli wyeliminować.

Izrael ma wielu wrogów w swoim najbliższym sąsiedztwie. Zaliczyć do nich można zarówno organizacje uznawane przez CIA jako terrorystyczne - jak Hamas czy Hezbollah, jak i niektóre państwa, w tym zwłaszcza Iran, który nie kryje chęci zmiecenia Izraela z powierzchni Ziemi. Dążenie Izraela do utrzymania sankcji przeciw Iranowi to w prostej linii urzeczywistnienie teorii limited containment, które na celu ma zarówno ograniczenie geograficzne stanowionego przez Iran zagrożenia, poprzez stłumienie rozwoju technologii wojennej z wzbogacaniem uranu na czele, jak i, poprzez presję ekonomiczną, w tym poprzez wywołanie w społeczeństwie irańskim chęci zmiany elity rządzącej. Do czasu przejęcia państwa przez rewolucję islamską, Iran dobrze dogadywał się zarówno z zachodem, jak i z Izraelem, więc Izrael ma teoretycznie prawo wierzyć w możliwość przywrócenia tej relacji po zmianie władzy, jakkolwiek mało prawdopodobna mogłaby się ona nam dzisiaj wydawać.

Zastosowanie w praktyce polityki ograniczonego powstrzymywania w stosunku do organizacji Hezbollah widoczne jest w przypadku zamieszania z wyborami w Libanie w roku 2004. Gdy Hezbollah, wykorzystując słabość sąsiada, wkroczył ze swoimi "wojskami" na teren kraju, zagrażając bezpośrednio terytorium Izraela, ten ostatni, zamiast decydować się na otwarty atak, ograniczył się do mniejszej interwencji, jednocześnie popierając presję międzynarodową na dotrzymanie postanowień rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1559 dotyczącej opuszczenia terytorium Libanu przez obce siły.

Wewnętrzny wróg

Oprócz zagrożeń ze strony sąsiadów zewnętrznych, Izrael ma problem ze swoim sąsiadem "wewnętrznym" - okupowane terytoria Palestyny to wręcz wylęgarnia zamachowców, których pchają w kierunku radykalnych działań ludność w strefie Gazy i pozostałych terytoriach Palestyny, co udaje się bez większego trudu m.in. ze względu na fatalne warunki ekonomiczne. W kilka lat po Intifadzie roku 2001, liczba zamachów nie zmniejszała się, ze szczytowym rokiem 2002, kiedy 53 ataki zabiły w sumie 189 obywateli państwa Izrael. Od tego momentu liczba zamachów znacząco spada, na co po części wpływ może mieć uszczelnienie granic najuboższych regionów. Dotychczas część zamachów przygotowywana była w regionach spokojniejszych, które pozwalają na większą swobodę ruchu dla zamachowców, jednak przemycanie zarówno materiałów jak i ludzi w kierunku Strefy Gazy zostało ograniczone przez działanie Szin Bet – Izraelskiej Służby Bezpieczeństwa Ogólnego. Działania Szin Bet niejednokrotnie balansują na granicy prawa, a w historii organizacji (założonej w 1948 roku) zdarzały się kontr-zamachy na przywódców palestyńskich grup terrorystycznych.

Warto odnotować, że w okresie bezpośrednio poprzedzającym zwiększający się odsetek zamachów, w latach 1994-2003, poziom PKB na terenach przynależnych Palestyńczykom spadł o 15%. Odnotowany spadek rozłożył się równomiernie na terytorium Gazy i Zachodni Brzeg skłaniając do eskalacji agresji przeciw „oprawcy”. Warto też wspomnieć, że od czasu przejęcia terytorium Gazy przez Hamas, drogi wskaźnika PKB rozeszły się - na Zachodnim Brzegu odnotowano wzrost, podczas gdy PKB Gazy spadło o dalsze 17.4% w latach 2004-2007. Naturalnie sytuacji tej nie należy przypisywać błędnej polityce ekonomicznej partii Hamas, gdyż znacząco większy wpływ miały ograniczające swobodę gospodarczą działania Izraela.

Występujący na terytorium Izraela terroryzm, chociaż nie zagraża bezpośrednio przetrwaniu państwa żydowskiego, narusza znacząco tkankę społeczną, powodując wzrost antagonizmów i represyjnych akcji odwetowych. Sytuacji nie polepsza obecność na scenie takich organizacji jak Żydowska Liga Obrony, zdeterminowanych by chronić Żydów na świecie przed antysemityzmem "wszelkimi dostępnymi środkami". Zasada przemoc za przemoc (violence begets violence) ma tutaj silne zastosowanie.

Jak wiele krajów rozwiniętych, także Izrael ma powody, by ograniczyć rozmiary terroryzmu międzynarodowego. Nawet jeśli nie jest on wymierzony bezpośrednio w jego państwowość i jego obywateli, ma on zdecydowanie negatywny wpływ na rozwój stosunków w regionie. Można się spierać, czy polityka containment nie należy już do przeszłości, jednak w wielu przypadkach jest przez Izrael dalej stosowana, by ograniczyć wpływy organizacji terrorystycznych czyhających na życie obywateli Izraela.

Na podstawie:
http://www.aljazeera.com/news/middleeast/2013/11/africa-arab-summit-ends-with-terrorism-focus-20131120233539629631.html (data dostępu: 22.11.2013)
Raphael Israeli, On current political situation in the Middle East, Israel’s relations with the United States and Islamic terrorism (wywiad), Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska. Sectio K, Politologia, 2013.
San Felipe Donlo CarlosMaria, The fight of the Israeli Intelligence Services against the Palestinian suicidal terrorism during the Intifada of Al Aqsa (years 2001-2006), Revista enfoques : ciencia politíca y administración pública, 2011.
Raul Caruso, Youth Unemployment, Terrorism and Political Violence, Evidence from the Israeli/Palestinian Conflict, Peace economics, peace science, and public policy, 2012.
Amnon Aran, You Containment and territorial transnational actors: Israel, Hezbollah and Hamas, International Affairs, Volume 88, wyd. 4, str. 835–855, 2012.