Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Gospodarka Konrad Fischer: Współpraca Polski i Ukrainy w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego

Konrad Fischer: Współpraca Polski i Ukrainy w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego


13 listopad 2007
A A A
Współpraca Polski i Ukrainy w dziedzinie bezpieczenstwa energetycznego

Czy sukces jest możliwy?
„Nie ma niepodległej Polski bez niepodległej Ukrainy” – te słowa marszałka Józefa Piłsudskiego po wielokroć powtarzane przez Jerzego Giedroycia powinny być mottem każdej pracy dotyczącej współpracy pomiędzy Polską a Ukrainą. Za bezpieczeństwo energetyczne można uznać stan w którym nie istnieje zagrożenie przerwaniem dostaw zródeł energii, do czego konieczna jest taka dywersyfikacja kierunków dostaw, by w sytuacji przerwania dostaw z jednego zródła, system energetyczny kraju mógł dalej funkcjonować.
 
Bezpieczeństwo energetyczne Ukrainy jest jednym z warunków istnienia Ukrainy jako państwa w pełni suwerennego. Od rozpadu Związku Sowieckiego gaz i ropa naftowa stały się elementem polityki zagranicznej Rosji. W połowie lat 90-tych premier Rosji Jewgienij Primakow wypowiedział słowa, które doskonale obrazują ten nowy straszak Rosji – „Wobec ograniczenia potencjału militarnego Rosja musi jako narzędzia polityki zagranicznej używać również swojego potencjału energetycznego” [1]. Gaz, podobnie jak i ropa, nie są po prostu towarami, ale instrumentem realizacji rosyjskich interesów geopolitycznych i strategicznych. Tak więc praca dotycząca współpracy pomiędzy Polską a Ukrainą w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego jest w istocie pracą o przyszłości Ukrainy. Od tego, czy Ukrainie uda się zdywersyfikować źródła energii (głównie ropę naftową i gaz ziemny), zależy byt naszego wschodniego sąsiada, a w dalszej perspektywie także przyszłość Polski.
 
W pracy postawione zostało pytanie: czy możliwy jest sukces współpracy pomiędzy obu krajami w zakresie bezpieczeństwa energetycznego, a przedstawione będą powody, dla których współpraca ta jest nie tylko opłacalna, ale także konieczna. Skupiono się na dwóch źródłach energii – gazie ziemnym i ropie naftowej, gdyż to one mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego zarówno Polski, jak i Ukrainy. Do odpowiedzi na pytanie o perspektywy współpracy polsko – ukraińskiej konieczne będzie sięgniecie do najnowszej historii tej współpracy. Opłacalność tej współpracy warto zmierzyć zarówno na poziomie ekonomicznym jak i politycznym Mówiąc o współpracy polsko – ukraińskiej nie można będzie nie wspomnieć o dwóch innych organizmach politycznych – Unii Europejskiej i Rosji.
 
Wymiar wschodni UE wciąż jest bardziej wizją polską, a nie ogólnoeuropejską. Dla Europy Zachodniej do niedawna najważniejsze były dobre relację z Rosją jako dostawcy surowców energetycznych. Dziś, po „Pomarańczowej Rewolucji” oraz kryzysie gazowym ze stycznia 2006 r., coraz częściej mówi się o potrzebie dywersyfikacji źródeł energii i solidarności energetycznej. W Brukseli zaczęto rozumieć, że Ukraina to nie Rosja i jest ona pełnoprawną częścią Europy. To nie oznacza, że w najbliższej perspektywie możliwa jest akcesja Ukrainy do struktur europejskich. Jednakże dostrzegając potrzebę zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego Unii Europejskiej powinno się wspierać wszelkie możliwości tworzenia nowych kierunków dostaw gazu i ropy naftowej poprzez Ukrainę, a także przemyśleć raz jeszcze wsparcie dla budowy Gazociągu Bałtyckiego, jawnie godzącego w naszego wschodniego sąsiada. Nie da się ukryć, że wszelkie próby zwiększenia niezależności Ukrainy wymierzone są w interesy Rosji. Sukces współpracy polsko – ukraińskiej w zakresie bezpieczeństwa energetycznego będzie jednocześnie klęską imperialnych dążeń rosyjskich. Stąd kraj ten robi i zrobi wszystko by do zrealizowania planów dywersyfikacji źródeł energii nie doszło. Do odpowiedzi na pytanie zawarte w temacie pracy nie wystarczy opisanie działań Polski i Ukrainy, konieczne jest ujęcie tej kwestii w szerszym, europejskim kontekście.
 
{mospagebreak}
Współpraca polsko – ukraińska w zakresie dywersyfikacji źródeł gazu ziemnego 
Pierwszym z dwóch źródeł energii, które mają zasadnicze znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski i Ukrainy, jest gaz ziemny. Oba kraje są obecnie niemal w pełni uzależnione od dostaw gazu przez rosyjskie gazociągi. Wystarczy spojrzeć na strukturę zaopatrzenia Polski i Ukrainy w gaz ziemny.
[WYKRES]
Image 
Z wykresu jasno wynika, że ponad 90% importu polskiego gazu i 100% importu ukraińskiego gazu przechodzi przez gazociągi rosyjskie. Część z nich pochodzi z krajów Azji Środkowej, jednakże gaz pochodzący z tego regionu transportowany jest przez rosyjską sieć przesyłową. Tymczasem powszechnie przyjęte jest, że pełne bezpieczeństwo energetyczne gwarantuje taka dywersyfikacja źródeł energii, gdzie nie więcej niż jedna trzecia energii pochodzi z jednego źródła.
 
Uzależnienie obu krajów od gazu rosyjskiego jest spuścizną Związku Sowieckiego i Układu Warszawskiego, kiedy to całość importu źródeł energii pochodziła z ZSRS. Przez lata Ukraina jako część ZSRS posiadała duże zasoby gazu – w 1982 roku tylko połowa gazu pochodziła z importu, jednak wraz z upadkiem Układu Warszawskiego, zależność Ukrainy od importu gazu wzrosła do 80% w 1992 r.[2] Od początku ceny gazu były przedmiotem dwustronnych umów międzypaństwowych z Rosją i były dużo niższe od cen rynkowych. W ten sposób Rosja próbowała utrzymać dawne części składowe ZSRS w swojej sferze wpływów. Problemem w obustronnych stosunkach były szybko rosnące długi Ukrainy wynikające z niepłacenia za dostawy gazu – w 1994 r. wynosiły one już 4,5 mld dolarów. Rosja wykorzystując ten fakt, a także oskarżając Ukrainę o kradzież gazu z gazociągów próbowała przejąć biegnące przez ten kraj sieci przesyłowe, jednakże wszystkie próby okazały się bezskuteczne.
 
Zasadnicze zmiany przyniosła dopiero „Pomarańczowa Rewolucja” i dojście do władzy w Rosji Władimira Putina. Po wygraniu wyborów przez Wiktora Juszczenkę dotychczasowe sugestie Rosjan dotyczące urynkowienia cen gazu nabrały cech zwykłego ultimatum. Kulminacja tego kryzysu nastąpiła w styczniu 2006 r., kiedy to Rosja odcięła dostawy gazu przez Ukrainę. W następstwie silnej, negatywnej reakcji europejskich rządów, Rosjanie zostali zmuszeni do kompromisu, na mocy którego ceny gazu dla Ukrainy wzrosły z 50$ do 95$, zaś pośrednikiem w tranzycie gazu z Turkmenistanu została kontrolowana przez Gazprom spółka RosUkrEnergo[3]. Ważnym z punktu widzenia tematu pracy następstwem kryzysu gazowego było wzmocnienie dążeń Ukrainy na rzecz dywersyfikacji źródeł gazu. Co prawda ceny gazu w Ukrainie są wciąż niższe niż ceny rynkowe (130$ za 1000 m³ w stosunku do 230$ za m³ na rynku), jednakże powszechna jest opinia, że dojście cen do poziomu spotykanego w krajach Europy Zachodniej jest tylko kwestą czasu. Paradoksalnie może okazać się, że podwyżki gazu wyjdą Ukrainie na dobre – pozwolą one zmniejszyć energochłonność najgorzej wypadającego w tym aspekcie kraju w Europie, a także są lepsze niż przekazanie Rosji sieci przesyłowej, jak to zrobiła Białoruś [4]. Dodatkowym straszakiem jest wizja budowy Gazociągu Bałtyckiego, którego istnienie umożliwiałoby „zakręcenie kurka” Ukrainie z mniejszą szkodą dla zachodnich odbiorców.

Kwestią która wciąż stawia szanse dywersyfikacji źródeł gazu pod znakiem zapytania jest postawa rządu Wiktora Janukowicza. Z ujawnionych przez ukraińską prasę tajnych założeń rządu ukraińskiego na rozmowy z rządem Rosji w sprawie relacji gazowych wynika, że Ukraina rezygnuje z wszelkich prób dywersyfikacji źródeł gazu [5]. Oficjalnie jednak rząd nie rezygnuje z rozmów na temat nowych dróg przesyłu gazu, jednakże takie dokumenty każą wątpić w szczerość deklaracji obecnego rządu.
 
Uzależnienie gazowe Polski od Rosji jest również znaczne, co więcej wedle zawartego w 1996 r. wieloletniego kontraktu na dostawy gazu rosyjskiego do 2022 roku Polska będzie musiała rocznie kupować 9 mld m³ gazu bez możliwości reeksportu (obecnie ok. 7mld m³), co nawet przy „optymistycznych” prognozach dotyczących wzrostu zapotrzebowania na gaz będzie stanowiło prawie połowę dostaw tego surowca [6]. W przeciwieństwie do Ukrainy potrzeba dywersyfikacji źródeł gazu jest elementem bezspornym w polskim dyskursie politycznym.
 
Projektem mającym zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne tak Polski, jak i Ukrainy jest Gazociąg Sarmacki. Propozycja jego budowy wyszła przed dwoma laty ze strony ukraińskiej. Projekt jest wciąż w fazie planowania, stąd nie wiadomo nawet jakie miałoby być źródło dostarczanego rurą gazu. Najbardziej opłacalny wydaje się gaz z Iranu – ma on największe po Rosji zasoby gazowe, co więcej obecnie są one wykorzystywane w minimalnym stopniu.
Potencjał gazowy wybranych krajów (dane za rok 2002) 
 potwierdzone zasoby (mld3)
 eksport (mld3)
 Rosja 47544 182,4
 Iran26602
 1,3
 Turkemnistan 2009 38,8
 Kazachstan 1910 6,1
Źródło: Opracowanie własne na podstawie: http://www.arabia.pl/content/view/280635/2/ 
 
{mospagebreak} 
Rozpatrywane są dwie trasy gazociągu: Iran-Armenia-Gruzja-Rosja-Ukraina, i drugi wariant z pominięciem Rosji: Iran-Armenia-Gruzja-Morze Czarne-Ukraina. Innym wariantem jest sprowadzanie gazu z Morza Kaspijskiego ze złóż Shah Deniz [7] . Koszty budowy gazociągu miałyby wynosić 2,8 – 4 mld euro (w zależności czy biegłby przez Rosję, czy pod Morzem Czarnym). Planowana przepustowość gazociągu miałaby wynosić 20 mld m³, z czego 3-4 mld m³ miałyby trafiać do Polski. Takie dostawy gazu ze źródła niezależnego od Rosji stanowiłyby poważny krok w kierunku poprawy bezpieczeństwa energetycznego Polski. Co więcej z ekonomicznego punktu widzenia budowa tego gazociągu powinna być opłacalna. Odległość od źródła Gazu do granicy byłaby dwukrotnie krótsza niż to jest w przypadku Gazociągu Jamajskiego, a ceny gazu w regionie Mora Czarnego są niższe niż obecnie płacone przez Polskę za rosyjski gaz.
 
W komunikacie ze szczytu prezydentów w sprawie współpracy energetycznej, który odbył się w maju tego roku w Krakowie można znaleźć tylko ogólne sformułowanie o potrzebie rozwoju nowych szlaków transportu gazu ziemnego[8] . Na następnym szczycie, który ma odbyć się w październiku tego roku w Wilnie zaproszeni mają zostać główni gracze energetyczni ze Wschodu i Zachodu. Być może wtedy kwestia budowy Gazociągu Sarmackiego zostanie skonkretyzowana.
 
Budowa Gazociągu Sarmackiego stoi pod znakiem zapytania z kilku powodów. Pierwszym jest postawa obecnego rządu ukraińskiego. Nie chcąc zadrażniać Rosji, a także chcąc uniknąć kolejnych podwyżek cen gazu gabinet premiera Janukowicza nie czyni żadnych starań na rzecz uniezależnienia się od dostaw rosyjskich. Sytuacja na Ukrainie jest wciąż bardzo niestabilna i ewentualne próby szukania nowych źródeł gazu godziłyby w interesy ukraińskich oligarchów, którzy są współwłaścicielami spółki RosUkrEnergo oraz innych spółek gazowych prowadzących interesy z Rosją, a jednocześnie są finansowym zapleczem rządzącej Partii Regionów. Niepokojąca jest także współpraca państwowego monopolisty gazowego – Naftogazu z Gazpromem. Wciąż prowadzone są rozmowy z dotyczące przejęcia przez rosyjską firmę sieci przesyłowej gazu, ostatnio zaś zawarto umowy dotyczące budowy zbiorników dla transportowanego przez Ukrainę gazu, nad którymi kontrolę sprawować będą Rosjanie[9] .
 
Kolejną kwestią jest budowa równoległych konkurencyjnych do Gazociągu Sarmackiego gazociągów, a co jest z tym związane kwestia potencjalnych nabywców gazu. Do tego konieczne jest przedstawienie krótko wielkości popytu na gaz w krajach UE i rozpatrywanych przez kraje Europy Zachodniej kierunków dywersyfikacji źródeł gazu. Wedle słów Komisarza UE ds. Energii zapotrzebowanie krajów UE na gaz ziemny będzie rosło do 2020 przeciętnie o 1,7% rocznie. Jeszcze szybciej będzie rosło uzależnienie krajów UE od gazu z importu - wzrośnie z ok. 50% obecnie do 85% w 2030 r.[10]. Oznacza to, że konieczna jest budowa nowych gazociągów oraz zwiększenie przepustowości istniejących. Co więcej pod wpływem kryzysu gazowego ze stycznia 2006 r. zaczęto sobie zdawać sprawę, że Rosja nie jest wiarygodnym dostawcą gazu. Obecnie ok.. 25% konsumowanego w UE gazu pochodzi z Rosji (a więc połowa gazu importowanego)11. Po wydarzeniach ze stycznia 2006r. władze UE postanowiły, że rosyjskie dostawy gazu nie mogą przekraczać 200 mld m³ rocznie (dla porównania łączny import gazu w 2020 r. ma wynosić 500 mld m³.
{mospagebreak}
[WYKRES]
Image 
Z wykresu jasno wynika, że w perspektywie następnych lat tworzy się możliwość znacznego zwiększenia dostaw do UE ze źródeł innych niż rosyjskie. Za najpoważniejszą alternatywę wobec gazu rosyjskiego uważany jest gaz płynny (LNG). Nie oznacza to jednak wsparcia dla budowy innych niż rosyjskie gazociągów, zarówno z Afryki Północnej, jak i z Azji Środkowej. Poważną konkurencją wobec Gazociągu Sarmackiego jest Gazociąg Nabucco. Gazociąg ten przeprowadzony ma być z rejonu Morza Kaspijskiego przez Turcję, Bułgarię, Węgry, Austrię do Niemiec. Jego budowa ma się skończyć już w 2011 r., zaś jego przepustowość ocenia się na 30 mld m³ rocznie[12] . Oznacza to, że wobec zagospodarowania popytu na gaz z Azji Środkowej przez Gazociąg Nabucco ewentualna budowa Gazociągu Sarmackiego odsunie się w dalszą przyszłość .
 
Trzecim czynnikiem, od którego zależy przyszłość Gazociągu Sarmackiego, a tym samym perspektywy polsko – ukraińskiej współpracy w zakresie bezpieczeństwa gazowego jest polska polityka dywersyfikacji źródeł gazu. W przeciwieństwie do Ukrainy kierunek wschodni nie jest jedynym, z którego możliwa jest dywersyfikacja źródeł gazu. Obecny rząd za priorytety uznał budowę terminalu gazu skroplonego w Świnoujściu oraz połączenia gazowego ze złożami skandynawskimi [13]. Nie oznacza to jednak, że nie jest rozpatrywana kwestia współpracy z Ukrainą w celu budowy gazociągu z Azji Środkowej alternatywnego wobec gazociągów rosyjskich. Bardziej prawdopodobne jest jednak podłączenie Polski do Gazociągu Nabucco. PGNiG chce zawrzeć umowę z Czechami i Niemcami umożliwiającą odbiór gazu na granicy polsko-niemieckiej, początkowo w ilości ok. 1 mld m³, w kolejnych latach do 3 mld m³. Jeśli dodamy do siebie zobowiązania płynące z umowy z Rosją – 9 mld m³ rocznie, dostawy z gazociągu Nabucco oraz gaz z terminalu LNG (co najmniej 2 mld m³), okaże się, że nawet przy spełnieniu optymistycznych prognoz co do wzrostu popytu na gaz w Polsce niemożliwa będzie absorpcja gazu z Gazociągu Sarmackiego. W tej sytuacji Ukraina będzie zmuszona do znalezienia innych odbiorców gazu niż Polska, a nasz kraj będzie jedynie terenem tranzytu gazu.
 
{mospagebreak}
Współpraca polsko-ukraińska w zakresie dywersyfikacji źródeł ropy naftowej 
Od lat motywem przewodnim współpracy jest kwestia budowy rurociągu Odessa-Brody-Płock i jego przedłużenia do Gdańska. Podobnie jak w przypadku gazu ziemnego, tak i w przypadku ropy naftowej zarówno dla Polski, jak i Ukrainy, Rosja jest głównym źródłem ropy naftowej. Polsce, która sprowadza obecnie 94% ropy naftowej z kierunku wschodniego raczej nie grozi zakręcenie przez Rosjan kurka z ropą. Niebezpieczeństwo to nie istnieje dzięki posiadaniu przez Polskę Naftoportu i Portu Północnego, które łącznie mogą przeładować 34 mln ton ropy i produktów naftowych rocznie i mają bezpośrednie połączenie z rafineriami w Gdańsku i Płocku[14]. Jednakże przykład Możejek, do których Rosjanie pod pretekstem awarii ropociągu wstrzymali dostawy ropy pokazuje, że także ropa traktowana jest przez Rosję jako narzędzie uprawiania geopolityki Obecnie przesył ropy naftowej drogą morską jest niewielki ze względu na to, że ropa rosyjska jest tańsza. Zgodnie z zasadami rynku większa konkurencja oraz wyższa podaż prowadzą do obniżenia cen, jednak ceny ropy w zmonopolizowanym przez państwa rynku są ustalane wedle przesłanek politycznych i często znacznie różnią się od cen rynkowych. Tak więc przesłanki ekonomiczne nie są dla Polski najważniejsze z punktu widzenia budowy alternatywnego wobec rosyjskiego naftociągu.
 
Sytuacja Ukrainy jest dużo trudniejsza – nie ma ona obecnie alternatywy dla ropy naftowej pochodzącej ze źródeł innych niż rosyjskie. W związku z tym już w 1992 r. władze tego kraju podjęły decyzję o budowie nitki rurociągu z Odessy do Brod o długości 674 km i przepustowości 9 mln ton rocznie (a docelowo 20-25 mln ton). Powstał on w 2002 r. jako część tzw. Euroazjatyckiego Korytarza Przesyłu Ropy Naftowej (Eurasian Oil Transportation Corridor) którym tłoczono by ropę z rejonu Morza Kaspijskiego, z Kazachstanu i Azerbejdżanu[15]. Koszt wydobycia kaspijskiej ropy jest niski. Wynosi 2 $ za baryłkę na kazachskim polu Tengiz, zaś na Zachodniej Syberii - 2-3,5$. Co więcej kaspijska ropa jest dużo lepsza jakościowo[16]. Jest "słodka", nie wymaga odsiarczania.
 
W 1997 r. Ukraina zaproponowała Polsce, by rurę z Brodów przedłużyć do Płocka. Już w latach 90-tych powstała spółka Golden Gate S.A, której zadaniem miało być przedłużenie rurociągu z Brod do Płocka, a tym samym połączenie z Gdańskiem. Od początku wokół firmy istniały kontrowersje dotyczące przeszłości jej kierownictwa. Część osób otaczających spółkę brała udział w największych aferach gospodarczych w Polsce -FOZZ, pieniądzach PZPR, aferze alkoholowej, upadku Agrobanku, Polisie, przejęciu nieruchomości sowieckich w Warszawie czy sprawie umów gazowych z Rosją [17]. Wedle władz tej firmy ropa miała popłynąć do Płocka już w 2005 r[18]. Praktyka pokazała, że spółka ta nie zrobiła nic w kierunku budowy nitki do Płocka. Sprzyjała temu bierność polskich władz. W oficjalnych komunikatach władze obydwu państw mówiły o konieczności jak najszybszej realizacji projektu. Nieoficjalnie polskie władze powątpiewały w sensowność ekonomiczną projektu, zaś kierownictwo spółek naftowych, szczególne Orlenu , bardzo niechętnie odnosiło się wobec kaspijskiej ropy. Wobec braku jakichkolwiek działań ze strony Polski w kwietniu 2003 r. ukraińskie i rosyjskie firmy podpisały list intencyjny przewidujący przesyłanie ropy na odcinku Odessa - Brody, ale w przeciwnym kierunku.
 
Zaczęto też rozważać przedłużenie gazociągu z Brod do Czech zamiast do Płocka. Projekt odżył dopiero w 2004 r., kiedy to weszła w życie zawarta rok wcześniej deklaracja Polski, Ukrainy i Unii Europejskiej, zawierająca poparcie dla przedłużenia ukraińskiej rury, zaś PERN "Przyjaźń" (właściciel ropociągów w Polsce) i jego odpowiednik na Ukrainie, czyli UkrTrans-Nafta, założyły spółkę studialną Sarmatia do sprawdzenia wykonalności i opłacalności rurociągowej inwestycji[19]. Opracowanie analiz zlecono konsorcjum składającego się z firm konsultingowych z Finlandii, Niemiec i Grecji. Komisja Europejska przyznała na ten cel 2 mln euro[20]. Tym samym projekt "odcięto" od niejasnej przeszłości, związanej z działaniem spółki Golden Gate. W tym samym roku strona ukraińska zgodziła się na transport rosyjskiej ropy w kierunku przeciwnym – z Brod do Odessy. Przez dwa lata strona ukraińska została pozbawiona rzeczywistej kontroli nad rurociągiem. Dopiero w po spłaceniu w 2006 r. kredytu, który był częścią pakietu porozumień, które doprowadziły do „odwrócenia” rurociągu UkrTransNafta odzyskała prawo do samodzielnego decydowania o rurociągu. 
{mospagebreak}
W ciągu ostatnich dwóch lat sprawa rurociągu nabrała znacznego przyśpieszenia. Spółka Sarmatia, prowadząca projekt przedłużenia rurociągu do Polski, dysponuje już pierwszą wersją biznesplanu projektu. Sfinansowana przez UE analiza, określa projekt jako opłacalny już w pierwszym roku eksploatacji (i to pomimo kosztów inwestycji szacowanych na ok. 500-600 mln $). Przewiduje, że w początkowym okresie ropa będzie transportowana do czeskiej rafinerii w Kralupach, która powiązana jest z będącym pod wpływem PKN Orlen czeskim Unipetrolem[21]. W bieżącym roku rozpoczęły się intensywne poszukiwania dostawców ropy do projektowanego gazociągu.
 
Od stycznia do kwietnia 2007 r. kraje Kaukazu i Azji Środkowej były miejscem licznych wizyt wysokich przedstawicieli polskiego państwa. Miało to służyć optymalnemu przygotowaniu szczytu z udziałem państw zainteresowanych korzystaniem z rurociągu Odessa-Brody-Gdańsk. Początkowo spekulowano, że rurociągiem Odessa-Brody ma płynąć ropa z Kazachstanu, największego w Azji Środkowej producenta ropy. Jednak w czasie marcowej wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Astanie, prezydent Kazachstanu Nursułtan. Nazarbajew oświadczył, że jego kraj jest zainteresowany projektem rurociągu Odessa-Brody- Gdańsk, ale trzeba do niego obowiązkowo zaprosić Rosję. Co więcej Nazarbajew uzależnił włączenie się do projektu Odessa-Brody od przejęcia udziałów w polskich rafineriach[22]. W praktyce stanowisko to przekreśliło szanse na to, że rurociągiem popłynie kazachska ropa. Ta decyzja Kazachstanu była spowodowana wzmożonymi działaniami Rosji, która robi wszystko by nie dopuścić, by rurociągiem do Brod płynęła ropa z pominięciem tego kraju. Już w dwa dni po wizycie polskiego prezydenta z prezydentem Kazachstanu spotkał się premier Rosji, zaś równolegle do krakowskiego szczytu energetycznego Rosja zorganizowała „kontraszczyt” z udziałem prezydentów Kazachstanu i Turkmenistanu. Moskwa zdała sobie sprawę z tego, że przestała być jedynym punktem odniesienia dla krajów Azji Środkowej. 
 
Ostatecznie na majowym szczycie w Krakowie gościli prezydenci Litwy, Ukrainy, Gruzji i Azerbejdżanu, a także przedstawiciel prezydenta Kazachstanu. Polskiemu prezydentowi udało się pokazać Polskę jako kreatora polityki energetycznej w regionie i poza nim, ale ustalenia krakowskiego szczytu zawierają mało konkretów. W wydanym na zakończenie szczytu komunikacie, uczestnicy spotkania poparli konieczność rozwijania niezależnych dróg eksportu surowców energetycznych, szczególnie projektu ropociągu Odessa-Brody-Gdańsk. Podjęto decyzję o powołaniu grupy rządowej na szczeblu odpowiednich ministerstw, która opracuje szczegóły przyszłego międzyrządowego porozumienia w tej sprawie. Podkreślono także konieczność powołania wspólnego przedsiębiorstwa, z udziałem firm ze wszystkich zaproszonych Państw, które zajmie się techniczną i komercyjną stroną przedsięwzięcia[23]. Kolejne spotkanie na szczycie ma odbyć się w Wilnie w październiku tego roku. Szczyt w Krakowie miał jednak duże znaczenie polityczne. Uświadomił on krajom Azji Środkowej i Kaukazu, że istnieje zarówno polityczna, jak i gospodarcza alternatywa wobec rosyjskiego monopolu, stąd tak gwałtowne reakcje strony rosyjskiej. 
 
Zgodnie z ustaleniami krakowskiego szczytu już trzy tygodnie po jego zakończeniu odbyło się pierwsze spotkanie Międzyrządowej Grupy Roboczej ds. Energii. Zdecydowano na nim, że do spółki Sarmatia dołączą firmy z Azerbejdżanu, Gruzji i Litwy[24]. Ustalono także do następnego spotkania grupy roboczej we wrześniu tego roku przygotowane zostaniestudium wykonalności dotyczące przesyłu ropy naftowej z regionu Morza Kaspijskiego do Gdańska. 
 
Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie ostatecznie poznamy przyszłość rurociągu Odessa-Brody-Gdańsk. Do problemów które należy jak najszybciej rozwiązać należą takie kwestie jak to, skąd ma pochodzić płynąca rurociągiem ropa i kto ma być jej odbiorcą. Co do pierwszej kwestii wciąż rozważane są trzy kierunki – Kazachstan, Azerbejdżan i Irak. Mimo nieobecności prezydenta Kazachstanu na krakowskim szczycie przedstawiciele tego kraju uczestniczą w spotkaniach Międzyrządowej Grupy Roboczej ds. Energii. Kazachstan mimo nalegań Rosji nie zdecydował się na oddanie rosyjskiej spółce Transnieft kontroli nad płynącym do Noworosyjska rurociągiem. Sugestie prezydenta Kazachstanu dotyczące posiadania przez Polskę rafinerii mogą oznaczać, że kraj ten byłby zainteresowany przesyłem ropy do naszego kraju pod warunkiem sprzedaży stronie kazachskiej udziałów w polskich rafineriach. Ostatnie informacje o tym, że Kazachstan zdecydował się dostarczać duże ilości ropy do Chin stawiają jednak udział tego kraju w projekcie Odessa-Brody-Gdańsk pod dużym znakiem zapytania[25]. 
 
Dużo bardziej prawdopodobnym dostawcą ropy jest Azerbejdżan. Przez długi czas powątpiewano w to, czy kraj ten ma wystarczające złoża, by napełnić ropą rurę do Gdańska. Tym bardziej, że z Baku do tureckiego portu Ceyhan Azerbejdżan będzie musiał transportować 50 mln ton ropy rocznie. Jednak w czerwcu tego roku azerski państwowy koncern paliwowy Soccar ogłosił, że Azerbejdżan ma rezerwy 1,35 mld ton ropy naftowej -dwa razy więcej niż dotąd szacowano[26]. W sierpniu władze Kazachstanu i Azerbejdżanu ustaliły, że rurociąg Baku-Tbilisi-Ceyhan będzie częściowo napełniony ropą kazachską. Nowe dane o zasobach azerskiej ropy pozwalają myśleć także o jej dostawach ropociągiem Odessa - Brody – Gdańsk. Surowiec z Baku płynąłby niewykorzystywanym teraz ropociągiem przez Gruzję do portu Supsa nad Morzem Czarnym. Stąd tankowcami byłby transportowany do Odessy, a dalej ropociągiem przez Ukrainę do Polski. 
 
W sierpniu tego roku premier Ukrainy Wiktor Janukowicz ogłosił plany budowy korytarza transportowego dla ropy pochodzącej z Iraku [27]. Zdaniem ukraińskiego rządu rozmowy na temat korytarza Kirkuk-Trabzon-Odessa powinny rozpocząć się na początku przyszłego roku. Jednakże rurociąg z Kirkutu do Trabzonu musiałby być zbudowany od podstaw, zaś ropa z Iraku byłaby droższa od ropy kaspijskiej. Analitycy ukraińscy w dużej części uważają, że takie deklaracje ukraińskiego premiera są elementem zbliżającej się na Ukrainie kampanii wyborczej.
 
Mówiąc o potencjalnych odbiorcach ropy z rurociągu Odessa-Brody-Gdańsk należy podkreślić, że obecnie polskie rafinerie są przystosowane do przerobu zasiarczonej ropy rosyjskiej, a nie lekkiej ropy kaspijskiej. W przypadku tej drugiej polskie rafinerie wykazują zainteresowanie na poziomie ok. 4 mln ton rocznie. Oznacza to, że Polska będzie przede wszystkim krajem tranzytowym, zaś ropa będzie dostarczana tankowcami do portów europejskich z Gdańska. Możliwe jest także przedłużenie ropociągu do granicy z Niemcami i połączenie go z systemem zachodnioeuropejskich rurociągów. Obecność strony litewskiej w spółce Sarmatia świadczy o tym, że wobec odcięcia rafinerii w Możejkach bardzo prawdopodobne jest dostarczanie ropy do rafinerii drogą morską z Gdańska.
 
Znalezienie odbiorców dla ropy z Gdańska będzie o tyle trudne, że Odessa-Brody ma coraz liczniejszą konkurencję. Ze względu na ograniczoną przepustowość cieśniny Bosfor powstają nowe projekty ominięcia tego „wąskiego gardła”. Należy do nich wybudowany w 2006 r. rurociąg Baku-Tbilisi-Ceyhan (BTC), którego możliwości przesyłowe wynoszą 50 mln ton ropy rocznie[28]. W marcu tego roku Rosja wraz z Bułgarią i Grecją podpisały umowę w sprawie budowy rurociągu Burgas-Aleksandropolis zwanego też Rurociągiem Prawosławnym, którego zaopatrywaniem zainteresowany jest Kazachstan[29]. W kwietniu tego roku podpisano w Zagrzebiu porozumienie w sprawie budowy ropociągu z Konstancy nad Morzem Czarnym do Triestu nad Adriatykiem, którym zainteresowanie wyraziły Rumunia, Włochy, Serbia, Słowenia i Chorwacja [30].
 
Istnienie tak dużej konkurencji oznacza, że sukces projektu Odessa-Brody-Gdańsk będzie w dużej mierze zależał od szybkości działania zainteresowanych stron, szczególnie na polu znajdywania dostawców i odbiorców ropy. Bardzo istotna może okazać się aktywność Polski na forum Unii Europejskiej, która powinna lobbować na rzecz nowych dróg przesyłu ropy omijających Rosję. Rosja wciągając Grecję i Bułgarię do swojego projektu próbuje podważać solidarność energetyczną państw UE, stąd konieczność jak najszybszego stworzenia Wspólnej Polityki Energetycznej UE, w czym Polska powinna brać czynny udział. Także Stany Zjednoczone zainteresowane są ograniczaniem naftowej ekspansji Rosji. Już kilkakrotnie amerykańskie firmy naftowe wyrażały zainteresowanie rurociągiem Odessa-Brody-Gdańsk. USA zależy na fiasku Rurociągu Prawosławnego, stąd przy odpowiednich krokach polskiej i ukraińskiej strony udział Amerykanów w naszym projekcie jest możliwy. 
{mospagebreak}
Dotychczasowa współpraca polsko-ukraińska w zakresie bezpieczeństwa energetycznego miała swoje wzloty i upadki. Z obustronnych deklaracji współpracy często nie wynikały żadne działania. Do Pomarańczowej Rewolucji ze strony ukraińskiej nie było rzeczywistej woli uniezależnienia energetycznego od Rosji. Strona polska przez długi czas powierzała dywersyfikację źródeł energii spółkom, które prócz robienia niejasnych interesów, nie robiły nic na rzecz budowy rurociągów, o czym świadczy przypadek spółki Golden Gate. Dopiero bieżący rok przyniósł zdecydowane działania na rzecz dywersyfikacji źródeł ropy naftowej i gazu. Polsce udało się stworzyć „korytarz” państw od Kaukazu (Azerbejdżan, Gruzja), przez Ukrainę aż po Litwę, które wyrażają żywotne zainteresowanie wzajemną współpracą energetyczną. Obecnie dużo bliższa realizacji wydaje się budowa naftociągu Odessa-Brody-Gdańsk, choć jego opłacalność ekonomiczna dla polskiej strony jest wątpliwa. Budowa Gazociągu Sarmackiego nie jest priorytetem polskich władz, dużo większa waga przywiązywana jest do budowy terminalu LNG i sprowadzania gazu z Norwegii.
 
Wobec bardzo niejasnych deklaracji obecnego ukraińskiego rządu, możliwe że dopiero ponowny powrót sił prozachodnich do władzy pomógłby ruszyć temu projektowi z miejsca. Bez względu na opłacalność ekonomiczną współpracy polsko-ukraińskiej w zakresie bezpieczeństwa energetycznego trzeba wziąć pod uwagę aspekt polityczny. Budowa rurociągu Odessa-Brody-Gdańsk oraz Gazociągu Sarmackiego mogłaby stanowić istotny element integrujący system gospodarczy Ukrainy z systemem gospodarczym Unii Europejskiej. Każdy projekt wzmacniający gospodarcze więzi Ukrainy z Polską ma istotne znaczenie z punktu widzenia celów polskiej polityki wschodniej.
 
Celem pracy była odpowiedź na pytanie o możliwość sukcesu współpracy polsko-ukraińskiej w zakresie bezpieczeństwa energetycznego. Po przeanalizowaniu możliwych pól współpracy w dziedzinie dywersyfikacji źródeł ropy i gazu odpowiedź na to pytanie brzmi: tak, ale pod wieloma warunkami. Nie będzie sukcesu, gdy znajdujące się u władzy na Ukrainie siły nie będą okazywały wystarczającego zainteresowania tą sprawą. Nie będzie sukcesu, jeśli strona polska nie będzie konsekwentna w działaniu na forum Unii Europejskiej w celu opracowania Wspólnej Polityki Energetycznej UE i nie będzie starała się współtworzyć Wymiaru Wschodniego UE. Bez poparcia dla proeuropejskich dążeń Ukrainy kraj ten może powrócić do stanu sprzed Pomarańczowej Rewolucji. Nie będzie sukcesu dopóki kraje Europy Zachodniej nie zdadzą sobie sprawy z niebezpieczeństwa płynącego z importu większości surowców energetycznych z Rosji. Krótko mówiąc do sukcesu konieczne są determinacja, szybkość działania i umiejętność przekonywania do swoich racji. Za wcześnie jeszcze by móc powiedzieć, czy w najbliższej przyszłości suwerenność Ukrainy nie będzie niczym ograniczona, pewne jest jednak to, że celem polskiej polityki zagranicznej jest doprowadzenie do sytuacji, gdy nasz wschodni sąsiad znajdzie się wśród krajów Unii Europejskiej jako jej pełnoprawny jej członek.
 
[1] T. Kowalak, Bezpieczeństwo energetyczne, Urząd Regulacji Energetyki, nr 6/2005, s.8.
[2]    http://www.oxfordenergy.org/pdfs/NG21.pdf, s. 18
[3]    http://www.pism.pl/biuletyny/files/343.pdf s.2
[4]    http://www.sobieski.org.pl/news.php?id=23
[5]    http://www.pravda.com.ua/en/news/2007/6/11/8027.htm
[6]    http://www.rynekgazu.pl/index.html?id=85
[7]    http://www.pwc.com/pl/pol/about/press-rm/experts/2006/06_04_01nig.pdf s.1
[8]    http://www.mg.gov.pl/NR/rdonlyres/450B95FC-4C31-4DD4-A1E9-
D2137EF47FC1/32020/communiquetlumaczenierobocze1.doc
[9]    http://www.go-ukraine.eu/index.php?option=com_content&task=view&id=269&Itemid=1
[10]    http://europa.eu/rapid/pressReleasesAction.do?reference=SPEECH/07/477&format=HTML&aged=0&language
=EN&guiLanguage=en
[11] http://www.euractiv.com/en/energy/eu-russia-energy-dialogue/article-150061
[12]    http://www.oxfordprospect.co.uk/Nabucco.htm
[13]    http://www.mg.gov.pl/NR/rdonlyres/74C22E85-D239-4186-833C-349A05131A49/30401/politykagazowa.pdf
s.11
[14]    http://www.pern.com.pl/index.php?dzid=12&did=5
[15]    http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_020927/publicystyka/publicystyka_a_12.html
[16]    http://www.ewm1.pl/newpl/tresc.php?id=130&baza=aktu&c=b&rodzaj=130
[17]    http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_020920/publicystyka/publicystyka_a_1.html
[18]    http://rynekgazu.pl/index.html?id=9&mid=271
[19]    http://www.wnp.pl/drukuj/2978_1.html
[20]    http://www.pgt.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=189&Itemid=41
[21]
http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/polska;i;ukraina;zgodne;w;sprawie;ropociagu,140,0,2016 12.html#
[22]    http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,4025169.html
[23]    http://www.mg.gov.pl/Wiadomosci/Energetyka/szczyt+krakow.htm
[24]    http://www.mg.gov.pl/Wiadomosci/Energetyka/miedzyrzadowa+energii.htm
[25]    http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=97&BackToCategory=2&ShowArticleId=57298
[26]    http://polskichstron.net/gospodarka/ropa-z-azerbejdanu-popynie-do-pocka/
[27]
http://www.bbj.hu/main/news_30051_ukraine%253A+gov%25E2%2580%2599t+floats+iraqi+oil+pipe+plan.ht ml
[28]    http://www2.wnp.pl/chemia/11044_1_0_0.html
[29]    http://www.pism.pl/biuletyny/files/20070323_428.pdf
[30]    http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4039161.html 
{mospagebreak}
 
Praca została napisana na organizowany przez Portal Spraw Zagranicznych konkurs o stosunkach polsko – ukraińskich w kontekscie europejskim i globalnym.
 
Konrad Fischer jest laureatem konkursu.
  
The aim of my essay was to answer the question, whether Polish-Ukrainian cooperation as far as energy safety is concerned is possible at all. Ensuring energy safety is currently one of the key strategic goals of the majority of countries. Russians treat energy policy as a part of their geopolitics and their behavior is politically motivated. That is why Polish-Ukrainian cooperation seems to be inevitable. The main part of Polish-Ukrainian gas-cooperation is “Sarmatian Gas Pipeline”. It would ensure transport of gas from Caspian Sea or Iran. However it is still in a planning phase and its building faces many obstacles. The first one is lack of enthusiasm of the current pro-Russian Ukrainian government, that demonstrate its disinterest in gaining independence from Moscow. The second one is the choice of polish government to give priority to another directions as far as new gas-sources are concerned. The construction of oil pipeline from Brody in Ukraine to Płock is the key factor in polish-Ukrainian trials to diversify their oil-sources. Recently the Polish authorities started a diplomatic campaign to find partners to construct “Odessa-Brody-Gdańsk” oil pipeline and it seems that in the near future the construction of new pipeline will begin. Although that from Poland’s perspective the Odessa-Brody-Gdańsk oil pipeline is not economically reasonable, more important is political context. The key of the feasibility of both gas and oil projects and is positive development of the situation in Ukraine and Polish determination to implement The Common Energy Policy of the EU.