Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję

Strefa wiedzy

Wykonanie: Delta Interactive
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Unia Europejska Sylwia Ławrynowicz: Jak Niemiec powinien kochać swój kraj? - Nacjonalizm w Niemczech

Sylwia Ławrynowicz: Jak Niemiec powinien kochać swój kraj? - Nacjonalizm w Niemczech

30 listopad 2014
A A A
Kiedy były prezydent RFN Gustav Heinemann w 1970 roku został zapytany, czy kocha swój kraj odpowiedział lakonicznie: Nie, kocham swoją żonę. Ta wypowiedź wywołała w całym kraju konsternację, bo czy nie jest to oczywiste, że każdy prezydent powinien kochać swój kraj?

Heinemann swoją odpowiedzią wywołał przysłowiowego wilka z lasu: każdemu Niemcowi jest niezwykle trudno otwarcie wyrażać miłość do własnego państwa, ojczyzny i narodu z dwóch powodów. Jednym z nich jest trudna przeszłość. W czasach Trzeciej Rzeszy ideologia nacjonalistyczna ogarnęła całe Niemcy, przyczyniając się do stworzenia teorii o wyższości rasy aryjskiej, a w efekcie do mordu milionów ludzi rożnych narodowości, którzy nie spełniali odpowiednich kryteriów. Drugim powodem jest czas, w którym prezydentowi RFN zostało postawione pytanie o miłość do ojczyzny. Rok 1970 to okres istnienia dwóch państw niemieckich, który hamował rozwój poczucia przynależności narodowej.

Ta sytuacja spowodowała, że politycy RFN w 1980 roku utworzyli pojęcie patriotyzmu konstytucyjnego, który odnosił się do poszanowania praw, obowiązków i wartości zawartych w konstytucji RFN. Ponadto przywiązanie do ojczyzny uosabiano z poszanowaniem porządku i wartości demokratycznych. W czasie zjednoczenia Niemiec w latach 1989/90 temat państwa narodowego pojawił się ponownie. Po czterdziestu latach od zakończenia II wojny światowej debatowano nad przywiązaniem i przynależnością narodową oraz sposobem wyrażania tych uczuć. Nikt nie zdawał sobie wówczas sprawy z tego, że skrajny nacjonalizm przejawiający się niechęcią wobec obcych jeszcze kiedykolwiek dojdzie do głosu na forum publicznym.

Ostatnie wybory do Parlamentu Europejskiego ujawniły odrodzenie się ruchów nacjonalistycznych, które za cel stawiają sobie przede wszystkim wyjście ze strefy euro, w dużej mierze także powrót do waluty narodowej i ochronę interesów narodowych. Przyczyną wzrostu popularności ruchów narodowych jest kryzys strefy euro, ignorowanie potrzeb indywidulanych na rzecz potrzeb kolektywnych. Nacjonaliści koncentrują się nie tylko na zaistniałych problemach, ale także starają się znaleźć odpowiedzialnych za ten stan rzeczy. Winni są zazwyczaj „obcy” różniący się od większości społeczeństwa, a więc najczęściej imigranci, przedstawiciele innych religii, czy ludzie o odmiennym kolorze skóry. To właśnie ich narodowcy obarczają odpowiedzialnością za bezrobocie w kraju, wzrost przestępczości, zanieczyszczenia środowiska i izolację społeczną.

Ruchy i organizacje nacjonalistyczne mają dzisiaj rzeszę swoich zwolenników szczególnie w Niemczech wschodnich, gdzie popularność prawicowych partii jest związana z gorszą sytuacją ekonomiczną. W porównaniu z zachodnią częścią RFN, mieszkańcy byłego bloku komunistycznego są słabiej wykształceni, co piąty nie ma pracy (dla porównania w zachodnich Niemczech bezrobocie wynosi około 7 proc.),a osoby zatrudnione na tych samym stanowiskach zarabiają mniej niż ich rodacy mieszkający w Kolonii, czy w Frankfurcie nad Menem. Ponadto bardzo wielu ludzi żyjących na wschodzie nie potrafiło odnaleźć się w nowej rzeczywistości gospodarki wolnorynkowej, innego systemu wartości oraz sposobu życia. Ekstremistyczne hasła trafiły na podatny grunt. To właśnie tutaj duży odsetek społeczeństwa postrzega imigrantów jako obciążenie własnego systemu socjalnego, zaś Unię Europejską jako zagrożenie dla suwerenności własnego państwa. Na wschodzie kraju dochodzi też zdecydowanie częściej niż na zachodzie do przestępstw na tle rasistowskim.

NPD czyli Niemcy dla Niemców
Remedium na wyżej wymieniony problemy miała być frakcja NPD, która wyciągnęła do społeczeństwa wschodniego pomocną dłoń, w rzeczywistości wykorzystując ich niezadowolone z systemu demokratycznego do własnych celów.

Narodowodemokratyczna Partia Niemiec (NPD) powstała w 1964 r. z połączenia Niemieckiej Partii Rzeszy oraz Partii Niemiec, a także kilku pomniejszych partii prawicowych. Ma charakter nacjonalistyczno-post-nazistowski. Do czasu zjednoczenia kraju ugrupowanie zanotowało zaledwie kilka sukcesów: pierwszym z nich były wybory do Landtagów w latach 1966-1967, gdzie nacjonalistom udało się osiągnąć wymagany próg wyborczy, który pozwolił na posiadanie swoich przedstawicieli w Hesji, Bawarii, Bremie, Nadrenii-Palatynacie, Dolnej Saksonii oraz w Szlezwiku-Holsztynie. Największym osiągnięciem wyborczym było głosowanie do Landtagu w Badenii-Wirtemberce, gdzie w 1968 r. narodowcy uzyskali 9,8 proc. poparcia. Od lat 70-tych do zjednoczenia Niemiec zainteresowanie partią osłabło na tyle, że zajmowała się jedynie wydawaniem gazetek o swojej działalności. Sytuacja ulegała zmianie po 1990 roku. W  wyborach  do  parlamentu krajowego  Saksonii  w  1999  r.  NPD  uzyskała  1,4  proc. wszystkich głosów,  zaś  pięć  lat  później  na  skrajną  prawicę  zagłosowało  już  9,2  proc.  wyborców,  umożliwiając  wejście  neonazistów  do parlamentu  Saksonii. Deputowani NPD zasiedli także w lokalnym parlamencie Meklemburgii Przedmurzu w 2007 roku otrzymując 7,3 proc. wszystkich głosów. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim rekordzistą okazała się gmina Postlow, gdzie na neonazistów padło  aż  38,2  proc. wszystkich głosów.

Sukcesy NPD zawdzięcza ówczesnemu przewodniczącemu partii Udo Voightowi, który dokładał wszelkich starań, aby partia mogła zaistnieć na krajowej scenie politycznej. Faktycznie szeregi partii wypełniały się kolejnymi członkami, a ich liczba osiągnęła w pewnym momencie 7 tys. W swoim programie zaczęła odcinać się od nazizmu, ale tylko pozornie. W programie partii możemy w dalszym ciągu znaleźć hasła dotyczące rewizji granic m.in. z Polską i Czechami. Działacze domagają się również powstrzymania fali imigracji. Uważają, że obcokrajowcy obciążają system socjalny państwa, dlatego powinni zostać pozbawieni takiej formy pomocy. Frakcja prezentuje także pogląd, że obywatele innych państw stanowią zagrożenie dla tożsamości niemieckiej. NPD opowiada się przeciwko społeczeństwu multi-kulturowemu. Ponadto propaguje tradycyjny model rodziny, w którym kobieta jest gospodynią domową i osobą dbającą o ognisko domowe. Jej rola jest szczególna, ponieważ tylko „zdrowa rodzina” jest w stanie stworzyć „zdrowe społeczeństwo i w efekcie zdrowe państwo”.

Warto podkreślić, że w celu zdobycia elektoratu członkowie partyjni decydują się na różne kroki. „NPD porusza kontrowersyjne tematy, na temat których inni politycy bardzo często milczą. Nacjonaliści chcą sprawiać wrażenie ludzi otwartych, którzy nie boją się żadnych debat”, pisze FAZ. „W ten sposób zyskują uznanie społeczne”, dodaje niemiecki magazyn. SZ donosi, że skrajna prawica zmusza największe partie do uwzględniania  w  pewnym  stopniu  poruszanych przez nich poglądów  w  celu  zachowania  elektoratu.

W RFN kilkakrotnie podejmowano próby delegalizacji partii. Po raz pierwszy w 2003 roku. Podejście to zakończyło się niepowodzeniem, ponieważ Trybunał Konstytucyjny oddalił wniosek. Jak podaje Deutsche Welle, sędziowie uzasadnili negatywną decyzję obecnością w strukturach NPD, w tym także w kierownictwie partii, agentów niemieckich służb specjalnych, co miało zdaniem Trybunału podważyć wiarygodność materiału dowodowego. „Sędziowie mieli wątpliwości co do pochodzenia materiału obciążającego: czy pochodził od autentycznych członków partii, czy też od współpracowników policji”, czytamy dalej. Druga próba poczyniona przez SPD została zablokowana przez koalicję CDU/CSU oraz FDP. Koalicyjni parlamentarzyści przyznawali, że NPD jest neonazistowską partią, zwracali jednak uwagę, że kolejne odrzucenie wniosku przez sędziów Trybunału Konstytucyjnego oznaczać będzie propagandowy sukces skrajnej prawicy i może przyczynić się do wzrostu jej poparcia. Podkreślano także, że NPD należy zwalczać metodami politycznymi. - Jesteśmy przekonani, że działalność NPD jest sprzeczna z konstytucją - powiedziała premier Turyngii Christine Lieberknecht (CDU). Premier Szlezwiku-Holsztynu Torsten Albig (SPD) uważa, niebezpieczna nie jest porażka przed sądem, ale "przed naszą historią". - Zakaz działalności partii politycznej to ostry miecz, ale kto jest atakowany, ten musi się bronić. To niedopuszczalne, by demokracja wspierała swoich własnych wrogów pieniędzmi podatników – dodał Albig.

Niemieckie media są pewne, że w skali całego kraju NPD nie odgrywa większej roli, ponieważ w ostatnich wyborach do Bundestagu zdobyła zaledwie 1,5 proc. głosów. „Potrzebna jest jednak nieustanna czujność”, piszą zgodnie dziennikarze. Do dyskusji o NPD powrócono pod koniec 2011 roku, kiedy wykryto neonazistowską grupę terrorystyczną Narodowosocjalistyczne Podziemie (NSU), która zamordowała drobnych przedsiębiorców tureckiego pochodzenia. Grupa była złożona z trojga neonazistów i mogła działać ponad dziesięć lat dzięki siatce wspólników, której członkowie mieli powiązania z NPD.

NSU – neonazistowskie trio
Działalność i zbrodnie Narodowosocjalistycznego Podziemia (NSU) wstrząsnęły całym krajem. W latach 2000-2007 grupa popełniła przynajmniej dziesięć morderstw, kilkanaście napadów na banki oraz inne ataki terrorystyczne. Za zbrodnie odpowiada w tym momencie Beate Zschäpe, której prokuratura zarzuca pełnienie kluczowej roli w grupie. Dwaj pozostali członkowie - Uwe Mundlos i Uwe Böhnhardt – otoczeni przez policję popełnili samobójstwo. Terrorystyczne ugrupowanie zostało zdemaskowane dopiero w 2011 roku po zgłoszenie się Zschäpe na policję.

Stosunkowo późne wykrycie siatki terrorystów stanowi powód do wstydu dla władz federalnych, ponieważ wszystkie przesłanki wskazujące na działanie zorganizowanej grupy przestępczej były początkowo ignorowane. Beate Zschöpe, Uwe Mundlos i Uwe Böhnhardt swoją działalność zaczęli od zawieszenia na moście kukły z namalowaną gwiazdą Dawida i zniszczenia grobu przewodniczącego Centralnej Rady Żydowskiej. W 2000 roku rozpoczęła się w Niemczech seria tajemniczych morderstw na tle rasowym. Przez lata policja uważała, że dziewięciu cudzoziemców i niemiecka policjantka padło ofiarami porachunków pomiędzy gangami imigrantów. Z tego powodu służby ignorowały wszelkie przesłanki wskazujące na rasistowskie podłoże morderstw.  Angela Merkel obiecała rodzinom ofiar wyjaśnienie wszystkich szczegółów związanych z działalnością grupy, która kierowała się przede wszystkim nienawiścią do cudzoziemców. Niemieckie władze publicznie przyznają się do serii błędów, które doprowadziły do tak wielu zaniedbań. Z tego powodu planowana jest reforma Federalnego Urzędu ds. Ochrony Konstytucji, odpowiedzialnego za bezpieczeństwo wewnętrzne w kraju (BfV). Jej celem jest nie tylko sprawniejsze funkcjonowanie, wzajemna wymiana informacji pomiędzy urzędami na poziomie federalnym i landowym oraz pomiędzy służbami i policją, ale także odzyskanie zaufania społecznego utraconego na wskutek wielu błędów popełnionych po wykryciu sprawy NSU.

Beate Zschäpe stanęła przed sądem podejrzana o założenie komórki terrorystycznej. Kolejne zeznania nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że ugrupowanie otrzymywało wsparcie ze strony NPD. „Carsten S., oskarżony o współudział w zbrodniach, przyznał w śledztwie, że to właśnie on dostarczył członkom NSU pistolet czeskiej produkcji, z którego w latach 2000-2006 zastrzelono dziewięć osób. Jako 17-latek nawiązał kontakty z neonazistami, by następnie obejmować kolejne funkcje w strukturach skrajnie prawicowej Narodowo-Demokratycznej Partii Niemiec (NPD)”, czytamy w die Welt. Jak zeznał, sam zerwał w 2000 roku kontakty z neonazistami ze względu na swój homoseksualizm, zdając sobie sprawę, że jego orientacja seksualna jest zwalczana przez skrajną prawicę. Po zerwaniu z NPD został objęty programem ochrony świadków. Także pełniący do maja 2008 roku stanowisko wiceszefa NPD Ralf W. dostarczał terrorystom broń i amunicję.

Warto zwrócić także uwagę na sposób, w jaki została przeprowadzona akredytacja dziennikarzy zagranicznych, którzy mieli wziąć udział w procesie. Może to także świadczyć o bagatelizowaniu problemu przez władze Niemiec. Dziennikarze z Turcji byli szczególnie zainteresowani wzięciem udziału w procesie, ponieważ 8 z 10 zabitych pochodziło właśnie z tego kraju. Początkowo na sali sądowej nie było żadnych przedstawicieli świata mediów z tego kraju. Kiedy sąd przyznał się do błędu nie chciał dopuścić już żadnych zmian, tłumacząc się kwestiami formalnymi. Sprawa zakończyła się w taki sposób, że na tydzień przed rozpoczęciem procesu proces akredytacji został przeprowadzony ponownie, zaś początek procesu został przesunięty na 6 maja.

Alternatywa dla Niemiec i inni…
Obecnie krajobraz  skrajnej prawicy  w  Niemczech  jest  podzielony  między  trzy  liczące  się  ugrupowania: Niemiecką  Unię  Ludową  (DVU),  Narodowodemokratyczną  Partię Niemiec  (NPD)  oraz  Republikanów  (REP). Jak podaje Marcin Tujdowski, partia Republikanów odróżnia się od nurtu skrajnie prawicowego głównie dlatego, że nie jest partią negującą ustrój RFN oraz jej system polityczny. - Partia ta  jednak,  co  zapewne zdecydowało o umiejscowieniu jej na skrajnej prawicy, zdecydowanie sprzeciwia się napływowi ludności muzułmańskiej do Niemiec, podnosi kwestie  niekompatybilności  kulturowej  muzułmanów  z  Niemcami-chrześcijanami,  a  podczas  wyborów  w  2005  r.  w kampanii pojawiły się również wątki antypolskie (chodziło o rzekome wykorzystanie  przez  Polaków  świadczeń  programu  Hartz  IV przeznaczonego dla Niemców) – pisze Tujdowski. Niemiecka  Unia  Ludowa  (DVU)  jest  chyba najbardziej zbliżona do NPD. W czasie wyborów parlamentarnych krajów federacji w 2004 roku została się do parlamentu w Brandenburgii. Sama NPD nie może liczyć na większy sukces. To co do tej pory udało się osiągnąć skrajnie prawicowemu ugrupowaniu to maksimum możliwości. Partia nigdy nie wejdzie do koalicji z inną frakcją ze względu na antykonstytucyjny charakter, a to oznacza, że nie będzie miała realnego wpływu na władzę i miarę upływu czasu może oznaczać śmierć polityczną.

Co możemy powiedzieć o AfD, która wydaje się nie pasować do zestawu partii i ugrupować opisanych powyżej? AfD zdecydowanie odcina się od jakichkolwiek porównań z neonazistowską NPD, jednak to właśnie we wschodnich landach Niemiec, w których swego czasu dobre wyniki uzyskiwały partie radykalnej prawicy, cieszyła się największą popularnością. W landach wschodnich partia ta rosła w siłę w społecznościach, do których trafiały proste hasła. Ten fakt stał się również powodem ostrej krytyki partii, której zarzuca się m.in. „szerzenie haseł populistycznych, homofobię i niechęć do imigrantów”. Partia chce, aby Niemcy opuściły UE i powróciły do marki niemieckiej, rezygnując z euro-waluty. Frakcja nie opowiada się jednak za likwidacją samej wspólnoty: - Jesteśmy przeciwni scentralizowanej Europie. Jesteśmy także przeciwni uwspólnotowieniu długu państw członkowskich oraz harmonizacji narodowych polityk budżetowych i fiskalnych. Chcemy Europy państw narodowych, konkurencyjnej, kulturowo i gospodarczo różnorodnej. Kochamy Europę i nie mamy nic przeciwko Unii. Chcemy ją po prostu zmienić. Od wewnątrz – powiedział Hans-Olaf Henkel. AfD (Alternatywa dla Niemiec) odniosła w ostatnim czasie duży sukces. W lokalnych wyborach do parlamentów Turyngii, Brandenburgii i Saksonii osiągnęła wynik około 10 proc. zmieniając lokalną przestrzeń polityczną. Ponadto frakcja ma swoją reprezentację w PE. Mimo że wiele osób nie wróży jej poważnej kariery na niemieckiej scenie politycznej, ze względu na problemy wewnętrzne partii, to warto przyglądać się ugrupowaniu i jego kolejnym krokom.

Niepewna przyszłość
Od czasu działalności terrorystów z Zwickau w niemieckiej polityce wobec grup skrajnie prawicowych nie doszło do wielkich przemian. NPD oraz inne ugrupowania skrajnie nacjonalistyczne nadal działają i mają się dobrze. Warto dodać, że były przewodniczący NPD Udo Voight zdobył mandat w PE. W dalszym ciągu dochodzi także do większych i mniejszych ekscesów i demonstracji neonazistów, jak choćby ta ostatnia sprzed kilku tygodni w Kolonii, którą chuligani chcieli przeprowadzić także w Berlinie i Hamburgu.

Skrajny nacjonalizm jest niczym nowotwór złośliwy, na którego nie ma lekarstwa i który potrafi spętać każdy zdrowy organizm skutecznie go paraliżując i doprowadzając do powolnej śmierci. To znacznie więcej niż udział w manifestacjach czy dystrybucja ulotek. To przede wszystkim styl życia: noszenie odpowiednich ubrań i gadżetów, udział w koncertach takich grup jak Moshpit, czy Painful Awakening, czytanie odpowiedniej literatury i oglądanie filmów o konkretnej tematyce. Sprawa NSU pokazała, że neonaziści nie boją się dzisiaj sięgać po broń, aby bronić swoich wizji. Od początku lat 90-tych do dziś zginęło 58 osób, głównie cudzoziemców i uchodźców, podaje Jan Opielka. Organizacje pozarządowe mówią nawet o ponad 180 ofiarach. - Przemoc ta nie jest też niczym nowym, jak sugeruje przedrostek „neo”, i nie może być opisywana wyłącznie jako skutek trudnej postenerdowskiej transformacji. Przeciwnie, neonazizm to stare wino w nowych beczkach – pisze Opielka. Z drugiej strony warto dodać, że zdelegalizowana partia i jej członkowie mogliby przenieść się do podziemia i działać w ukryciu, co utrudniłoby w znacznym stopniu jej kontrolę. Walka ze skrajnym nacjonalizmem jest możliwa, jednak wymaga zainwestowania czasu i pieniędzy, aby już najmłodsze pokolenia uczulać na tego typu postawy. Warto wspierać działania organizacji i ruchów społecznych sprzeciwiających się wpływom prawicowych ekstremistów. Do najważniejszych należą blogi internetowe oraz działanie w organizacjach, które zajmują się monitorowaniem działalności partii i dążą do jej delegalizacji.


Źródła:
1.    Hans Vorländer, Was unterscheidet Nationalismus von Patriotismus?, http://www.netz-gegen-nazis.de/lexikontext/nationalis-patriotis
2.    Jacek Bartyzel, Pojęcie, geneza i próba systematyki głównych typów nacjonalizmu http://www.legitymizm.org/systematyka-nacjonalizmu
3.    Katarzyna Chodyna, Powrót nacjonalizmu w Europie? Przykład niemiecki, www.stosunki.pl
4.    http://stopnacjonalizmowi.wordpress.com/
5.    http://www.verfassungsschutz.de/de/arbeitsfelder/af_rechtsextremismus/zahlen_und_fakten
6.    http://medien.npd.de/dateiablage/Parteiprogramm_2010.pdf
7.    Niemiecka prasa: die Zeit, FAZ, SZ, Deutsche Welle, die Welt.
8.    Polska prasa: Newsweek, Wprost, Polityk, Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita
9.    www.psz.pl