Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Trump czy Clinton? Konsekwencje dla Polski

Trump czy Clinton? Konsekwencje dla Polski

28 październik 2016
A A A

Podczas tegorocznej kampanii prezydenckiej w USA wiele mówi się o polityce zagranicznej, a kandydaci prezentują znacząco odmienne poglądy na priorytety w relacjach  międzynarodowych. Jednak jakie konsekwencje dla Polski może mieć wybór każdego z kandydatów i jak prezentują się wizje najistotniejszych dla Polski aspektów relacji polsko-amerykańskich?

Reset z Rosją

Pełniąc stanowisko Sekretarz Stanu, Hillary Clinton starała się realizować plan resetu z Rosją, proponowany na początku swojej prezydentury przez Baracka Obamę. Jednak wszelkie podejmowane działania zawiodły, a obecnie stosunki na linii Waszyngton - Moskwa są najgorsze od czasu zakończenia „zimnej wojny”. Politycy rosyjscy jawnie mówią, kogo woleliby widzieć na fotelu Prezydenta Stanów Zjednoczonych, stwierdzając, że wybór Clinton znacznie zwiększy szansę na konflikt jądrowy i tylko Donald Trump ma szanse złagodzenia stosunków między Stanami Zjednoczonymi a Rosją.

Czy jego wybór to faktycznie szansa na złagodzenie relacji między mocarstwami? Trump to człowiek wyjątkowo nieprzewidywalny i nawet jeżeli uda mu się poczynić kroki w kierunku poprawy relacji, jednym słowem lub czynem może je bardzo szybko zaprzepaścić, a nawet pogorszyć. Wizja polepszenia relacji Waszyngtonu z Moskwą też nie wydaje się być idealna. Jeżeli dwa mocarstwa przestaną ze sobą konkurować, nie oznacza to wprowadzenia globalnego pokoju. Bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest współpraca mocarstw i wyzyskiwanie państw słabszych, być może także z użyciem siły. Mocarstwa mogą także wpływać na interesy słabszych państw i skłócać je wzajemnie, by zapobiec wzrostowi znaczenia danego kraju w regionie.  

Donald Trump jest oskarżany o sprzyjanie interesom rosyjskim. Zdjęcie: Wikimedia Commons/Rasargi

Z kolei Clinton może naciskać na nakładanie przez państwa sojusznicze sankcji na Rosję i prowadzić działania, które zmniejszałyby rolę Rosji na arenie międzynarodowej. Kluczowymi punktami jej polityki wobec Rosji może być dążenie do wycofania rosyjskich ugrupowań partyzanckich z terytorium Ukrainy oraz zaprzestanie prowadzenia przez Rosję działań zbrojnych na Bliskim Wschodzie. Oczywiście niemożliwe jest, by Rosja spełniła tak duże oczekiwania, nie otrzymując niczego w zamian. W przypadku negocjacji z Rosją najbardziej zagrożone zmniejszeniem amerykańskiego zainteresowania na rzecz wzrostu wpływu Rosji są państwa bałtyckie oraz Polska, a także państwa Azji, gdzie Rosja ponownie zwiększa swoje znaczenie. Ponadto Clinton w swoich wypowiedziach ciągle stara się ukazać Rosję jako bezpośredniego rywala Stanów Zjednoczonych, co na myśl przywodzi okres „zimnej wojny”. Sankcje i zaostrzona polityka względem państwa łamiącego zasady prawa międzynarodowego zdecydowanie ma swoje uzasadnienie, jednak doszukiwanie się ingerencji Rosji we wszystkich działaniach, które nie sprzyjają interesowi Stanów Zjednoczonych i porównywanie Władimira Putina do przywódcy III Rzeszy wydaje się mieć mało wspólnego z dyplomacją. Wydaje się więc, że w przypadku zwycięstwa Clinton amerykańsko-rosyjskie relacje mogą stać się jeszcze gorsze.

Przyszłość Paktu Północnoatlantyckiego

W ostatnich latach NATO znacznie zwiększa swoją siłę, rozszerzając swoje terytorium oraz wyznaczając jasne cele. Według ustaleń z tegorocznego szczytu Sojuszu, który odbył się w Warszawie, wzmocniona ma zostać wschodnia flanka Paktu. Do realizacji tego planu może jednak nie dojść ze względu braku środków przeznaczonych do realizacji tego celu w budżecie Stanów Zjednoczonych na rok 2017. Jeżeli następnym Prezydentem USA zostanie Hillary Clinton, NATO może zostać wykorzystane do prowadzenia działań zbrojnych pod egidą międzynarodową, tak jak miało to miejsce np. w Libii w 2011 roku. Była Sekretarz Stanu będzie z pewnością dążyć do włączenia kolejnych państw do Sojuszu, rozszerzając wpływy Paktu w Europie. Najbardziej prawdopodobnymi państwami, które mogą wejść w skład Paktu są Finlandia i Szwecja. Nie dziwne więc, że Rosja obawia się byłej Sekretarz Stanu na fotelu Prezydenta USA.

W przypadku prezydentury Trumpa, NATO czeka spadek udziału Stanów Zjednoczonych, a co za tym idzie, spadek znaczenia Sojuszu na arenie międzynarodowej. Ustaleniem państw członkowskich jest przeznaczanie dwóch procent swojego PKB na obronność, jednak tylko pięć z dwudziestu ośmiu krajów to ustalenie realizuje. Na czele są Stany Zjednoczone, wydające prawie cztery procent swojego PKB, oraz Grecja, Polska, Zjednoczone Królestwo i Estonia, które wydają kwoty wyższe lub równe umówionemu progowi dwóch procent. Należy jednak pamiętać o wysokości środków, jakie Stany Zjednoczone przeznaczają na obronność. W 2015 roku wydatki te wyniosły 650 miliardów dolarów – to dwukrotnie więcej, niż sumaryczny budżet na obronność pozostałych dwudziestu siedmiu państw Paktu. Nie dziwi więc fakt, że Trump jako doświadczony biznesmen, proponuje zmniejszenie środków przeznaczanych na militaria, które następnie lokowane są w Europie. Gdyby posiadał doświadczenie w polityce, szczególnie w relacjach międzynarodowych, dostrzegałby jednak zalety tej kosztownej „inwestycji”, wspierającej obronność Europy i gwarantującej wpływy Stanom Zjednoczonym także w innych regionach świata.

Podczas ostatniej debaty Donald Trump zaproponował częściowy powrót do polityki izolacjonizmu, stwierdzając, że Stanów Zjednoczonych nie stać na obronę państw sojuszniczych na całym świecie. W jednej ze swoich wypowiedzi zasugerował także, że USA mogłyby nie zareagować na agresję w stosunku do jednego z państw sojuszniczych, które nie realizuje ustalonego przez państwa NATO planu przeznaczania na obronność dwóch procent swojego PKB. Tym samym Stany Zjednoczone złamałyby postanowienie artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego.

Polityka wizowa

Trump na spotkaniu z polonusami w Chicago obiecał zniesienie wiz dla Polaków. Takie pomysły w Stanach Zjednoczonych pojawiały się już wcześniej i należy pamiętać, że poza słowem prezydenta potrzebna byłaby zgoda obu izb Kongresu. Obecnie zniesienie wiz dla Polaków jest niemożliwe z powodu niespełniania przez Polskę formalnego wymogu odrzuconych wniosków na poziomie niższym niż trzy procent. W trakcie kadencji George’a W. Busha w Kongresie pojawił się projekt ustawy, która miałaby włączyć do programu bezwizowego Polskę w ramach wyrównania standardu dla państw Unii Europejskiej oraz „wdzięczności” za udział Polski w „globalnej wojnie z terroryzmem”. Ustawa ta utknęła w Kongresie, warto jednak przypomnieć, że autorem tego projektu był republikański senator z Pensylwanii Rick Santorum. Choć nie jest on już aktywnym politykiem, w tym roku ubiegał się w prawyborach o nominację Partii Republikańskiej na kandydata na prezydenta, szybko jednak poparł Marco Rubio, a po zawieszeniu przez niego kampanii, udzielił swojego poparcia Donaldowi Trumpowi. Jeżeli kandydat Republikanów miałby zamiar dotrzymać swojej obietnicy, dobrze by było, żeby jako doradcy były przy nim takie osoby, jak Santorum.

Kto zastąpi Baracka Obamę na fotelu Prezydenta Stanów Zjednoczonych? Wybory już 8 listopada. Zdjęcie: Wikimedia Commons

W przypadku Hillary Clinton sprawa jest niejasna ze względu na ogólną politykę Demokratów. Jeszcze w 2010 roku Barack Obama obiecał Bronisławowi Komorowskiemu zniesienie wiz dla Polaków, jednak nie poczyniono żadnego postępu w tym kierunku. Te obietnice bez poparcia w czynach dziwią, szczególnie przy proponowanej przez Demokratów uproszczonej i mniej rygorystycznej polityce imigracyjnej. Widocznie z punktu widzenia Partii Demokratycznej Polacy nie są tymi obcokrajowcami, którzy są mile widziani Stanach. Czy w przypadku prezydentury Clinton może się coś zmienić? Wydaje się, że jako osoba doświadczona w polityce zagranicznej postrzega ona Polskę bardziej jako pole negocjacyjne w rozmowach z Rosją, aniżeli partnera, którego obywateli można swobodnie wpuszczać na teren Stanów.

Tarcza antyrakietowa w Europie

Tarcza antyrakietowa EPAA (European Phased Adaptive Approach) oparta o system antybalistyczny Aegis Ashore znajduje się obecnie w końcowej fazie budowy. W skład systemu zaliczają się stacja radarowa w Turcji, cztery niszczyciele z rozlokowane w Hiszpanii oraz placówka w Rumunii i będąca w budowie placówka w Polsce, której ukończenie doprowadzi do osiągnięcia pełnej zdolności operacyjnej systemu. Nie wydaje się, by administracja Hillary Clinton chciała wprowadzić istotne zmiany w prawie ukończonej już tarczy. Możliwe jednak, że Clinton naciskałaby na przygotowanie „mapy drogowej” dla tego systemu, tak by wyznaczyć kolejne etapy rozwoju po ukończeniu budowy placówki na terenie Polski. Wątpliwe także jest, by Donald Trump chciał ingerować w plany tarczy antyrakietowej w sposób inny, niż dalszy rozwój tego programu. Choć jedną z jego propozycji jest znaczne zmniejszenie środków, jakie Stany Zjednoczone wykładają na obronność Europy, to jednak EPAA służy nie tylko bezpieczeństwu Europy, ale przede wszystkim Stanów Zjednoczonych.

Amerykański sprzęt wojskowy

Jednym z celów obecnego rządu Polski jest modernizacja sprzętu wojskowego i wydaje się, że w celu zacieśnienia relacji ze Stanami Zjednoczonymi faworyzowane będą amerykańskie konsorcja zbrojne. Polityka ta może się udać podczas prezydentury Hillary Clinton, która będzie dążyć do dozbrajania wschodniej flanki NATO i lokowania wojsk amerykańskich w pobliżu granic z Rosją. Można więc założyć, że Stany Zjednoczone będą dbać także o dozbrojenie państw sojuszniczych, szczególnie na obrzeżach Paktu. Ciężko jednak przewidzieć, do czego może dojść podczas prezydentury Trumpa. Z jednej strony chwalił on Polskę za wydawanie dwóch procent swojego PKB na obronność i namawiał inne państwa do pójścia tym śladem, stwierdzając, że wtedy NATO byłoby silne. Z drugiej strony podkreśla on chęć porozumienia z Rosją. Może to oznaczać brak militarnego wsparcia dla Polski.

Co faktycznie nas czeka?

O planach realizowania polityki zagranicznej, a więc także polityki wobec Polski przez następnego Prezydenta Stanów Zjednoczonych dowiemy się dopiero po wygranej jednego z kandydatów i obsadzeniu stanowiska Sekretarza Stanu. Z całą pewnością dla Polski najistotniejsze są kwestie relacji z Rosją oraz przyszłość NATO. Prezydentura Clinton wzmocni znaczenie Paktu Północnoatlantyckiego i powinna nam oraz państwom sąsiedzkim zapewnić możliwość skutecznej obrony przed militarnym potencjałem Federacji Rosyjskiej. Jednak jej zaostrzona polityka względem Moskwy może prowadzić do kolejnych napięć.

Jako Sekretarz Stanu Hillary Clinton wprowadzała politykę resetu z Rosją. Obecnie opowiada się za bardziej zdecydowaną polityką wobec Moskwy. Zdjecie: Wikimedia Commons/U.S. Department of State

Ewentualna prezydentura Trumpa może wiązać się ze zniesieniem wiz dla Polaków, jednak jest to kwestia najmniej istotna, gdyż dotyczy przywilejów jednostki, a nie bezpieczeństwa całego państwa. Reszta aspektów pozostaje raczej niepewna. Polska może czuć się zagrożona zmniejszeniem amerykańskiego zainteresowania w kwestii obronności, gdyż kluczowym elementem retoryki Trumpa pozostaje cięcie wydatków na obronność lokowanych w ramach NATO w Europie. Dlatego w mojej opinii wybór Trumpa, jakkolwiek reprezentuje on Partię Republikańską, która zawsze patrzyła na Polskę przychylniejszym okiem, nie wpłynie pozytywnie na interes naszego państwa.

Nie oznacza to jednak, że jednocześnie jestem skory do popierania Hillary Clinton. Z jej osobą wiąże się pewna niewiadoma i jest nią sposób w jaki funkcjonuje Fundacja Clintonów. Podczas pełnienia przez Clinton stanowiska Sekretarz Stanu zdarzały się sytuacje, w których najbardziej hojni darczyńcy fundacji otrzymywali kontrakty od Departamentu Stanu. Ci darczyńcy byli często powiązani z rządami państw trzecich. Istnieje więc prawdopodobieństwo, że na politykę zagraniczną mogą wpływać miliony wpłacane na konto Fundacji Clintonów.

Obecnie obywatele Stanów Zjednoczonych stoją przed jednym z trudniejszych w ostatnich kampaniach prezydenckich wyborem. Na nasze nieszczęście żaden z kandydatów nie wydaje się być tym w pełni odpowiednim dla interesu Polski. Jednak pewniejszym i bardziej racjonalnym wyborem pod względem polityki zagranicznej wydaje się być Hillary Clinton, głównie ze względu na posiadane przez nią doświadczenie. Decyzja pozostaje jednak w rękach Amerykanów. To, kto zostanie wybrany w listopadowych wyborach, będzie przez najbliższe cztery lata miało wpływ na relacje międzynarodowe na całym świecie.

Mateusz Michał Piotrowski