Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję

Anna Piwowarczyk: Czerwony Zorba chce tańczyć trepaka

24 marzec 2015
A A A

Na początku kwietnia wizytę w Moskwie ma złożyć grecki premier Alexis Tsipras. Na ponad miesiąc przed uroczystą paradą z okazji zakończenia II wojny światowej Władimir Putin wysłał specjalne zaproszenie premierowi greckiego rządu. Czy to początek powolnego kryzysu w dotychczas raczej poukładanych strukturach Unii Europejskiej?

Nawet jeżeli zdaniem niektórych Alexis Tsipras nie jest obecnie jednym z bardziej znaczących polityków europejskiej sceny politycznej, to z pewnością jest tym, który czołowym graczom Unii Europejskiej nie pozwala przejść obok siebie obojętnie. Grek, znany ze swoich mocno lewicujących poglądów, a także barwnej i populistycznej retoryki, która dała mu zwycięstwo w ostatnich wyborach parlamentarnych w jego ojczyźnie, od dawna bowiem nie kryje swoich prorosyjskich sympatii, co w dobie kryzysu ukraińskiego i zdecydowanego stanowiska wspólnoty europejskiej wobec Kremla zaburza jej z góry założone dążenie do jedności w polityce międzynarodowej.Premier Grecji Alexis Tsipras

Nie ma w tym nic dziwnego. Od końca stycznia, czyli od zaprzysiężenia nowego greckiego rządu pod wodzą Tsiprasa, nastroje wśród czołowych graczy UE mocno oscylują w granicach niepokoju. Grecka Koalicja Radykalnej Lewicy, znana szerzej jako SYRIZA, na czele której stoi Tsipras, przyciągnęła rzesze niezadowolonych ze standardów życia i zmęczonych polityką uprawianą pod dyktando Niemiec - przedstawianych jako główny winowajca sytuacji gospodarczej kraju - mieszkańców Grecji, którzy stawiając na lewicowe ugrupowanie dali jednoznaczny sygnał, że chcą zmian. Tsipras jako pierwszy tak otwarcie krytykował politykę finansową UE, wykrzykując na wiecach wyborczych o końcu bezprawnych upokorzeń ze strony oligarchii finansowej, które zbyt mocno uderzają w Grecję. Zwycięstwo SYRIZY z nieukrywanym entuzjazmem przyjęło greckie społeczeństwo, w odróżnieniu od Brukseli, która zaczęła się na poważnie zastanawiać nad możliwością i szerokością skali buntu w eurolandzie.

Obecnie premier Grecji nie kryje, że szuka bliskich kontaktów z Kremlem. Jeszcze przed objęciem stanowiska premiera, będąc na wizycie w Moskwie, krytycznie wyrażał się o nowych, jego zdaniem antyrosyjskich władzach w Kijowie, a minister gospodarki w nowym rządzie Tsiprasa, Panagiotis Lafazanis, otwarcie skrytykował nakładanie jakichkolwiek sankcji na Rosję w związku z jej polityką wobec Ukrainy. To dolało tylko oliwy do ognia niepokoju, jaki Tsipras rozpalił wśród głównych zachodnioeuropejskich polityków.

Greckie media tłumaczą wizytę swojego premiera w Moskwie coraz trudniejszą sytuacją finansową Grecji. Strefa euro nie zgodziła się na zmianę warunków pomocy finansowej dla Aten, o które rząd grecki się ubiegał. Władze greckie przedstawiły wprawdzie z początkiem marca wstępną listę reform, które kraj zamierza w najbliższym czasie zrealizować, jednak już w połowie miesiąca premier Grecji w liście do kanclerz Niemiec Angeli Merkel stwierdził, iż bez dalszego wsparcia finansowego od UE Grecja nie będzie w stanie obsłużyć długu wobec wspólnoty europejskiej. Sytuacja jest o tyle krytyczna, że grecki premier stoi przed wyborem spłaty pożyczek a krajowymi wydatkami socjalnymi dla pogrążonego w kryzysie społeczeństwa, w dalszym ciągu stojącego jeszcze przed wprowadzeniem nowych reform gospodarczych.

Niemiecka kanclerz zdecydowała się przyjąć Tsiprasa we wczorajszy poniedziałek w Berlinie celem załagodzenia napięć na linii Grecja – Niemcy, bo to właśnie Niemcy utrzymują najtwardsze stanowisko spośród państw Unii Europejskiej odnośnie greckiego zadłużenia. Mimo wszystko już teraz w Atenach mówi się otwarcie o możliwości zwrócenia się o pomoc do Rosji czy Chin w razie niepowodzenia rozmów z naczelnymi politykami eurolandu. Wcześniejsza informacja o zaproszeniu Tsiprasa przez Władimira Putina na 8 kwietnia zdaje się tylko potwierdzać tendencję do jak najdalszego odejścia na wschód od Brukseli przez greckie władze. Moskwa już teraz zapowiedziała gotowość do pomocy Grecji, chcąc załagodzić wobec niej embargo na żywność pochodzącą z Unii Europejskiej. To już w jakiś sposób przyczyniłoby się do ożywienia greckiej gospodarki, która stoi obecnie na skraju przepaści.

Spotkanie ws. Grecji podczas szczytu Rady Europejskiej 19 marca 2015 rokuPrzywódcy wspólnoty europejskiej ewidentnie nie chcą stracić kontroli w zaistniałej sytuacji, a tym bardziej w dobie kryzysu ukraińskiego ujawnić Rosji swoje wewnętrzne problemy. Dowodem na to jest chociażby fakt, że ostatni, czwartkowy szczyt państw UE w Brukseli, na którym miano omawiać przede wszystkim sprawę nałożenia kolejnych sankcji wobec Federacji Rosyjskiej i sprawę Ukrainy, został zdominowany przez kryzys finansowy Grecji. Europejskie media ironizowały, że będzie to „miniszczyt w sprawie Grecji”, a także „kolejny akt greckiej tragedii”, a unijni politycy tłumaczyli decyzję spotkania w sprawie Grecji jako przyczynek do „niepogarszania sytuacji”. Sama retoryka w użytych sformułowaniach może wskazywać na jedno – podobnie jak po entuzjastycznych, populistycznych wystąpieniach Tsiprasa tuż po wygranych wyborach, tak i teraz, po potwierdzeniu wizyty w Moskwie i plotkach o szukaniu pomocy finansowej na wschodzie Europy, Unia Europejska czuje strach przed greckim politykiem, który robi wszystko, by tańczyć tak, jak mu się samemu chce,  niczym jego słynny imiennik Zorba, a nie tak, jak mu się zagra. Postawa Tsiprasa może ośmielić inne zadłużone i korzystające z pomocy finansowej kraje do postawienia się przeciwko „oligarchii finansowej UE”. Dla wspólnoty europejskiej może to być początek jednego z poważniejszych kryzysów wewnętrznych ostatnich lat. Co stanie się z Unią, jeżeli inne kraje podążą za greckim buntem? Dla unijnych polityków odpowiedź wydaje się oczywista.

Anna Piwowarczyk