Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Społeczeństwo Dominik Wach: Tortury a demokracja i praworządność

Dominik Wach: Tortury a demokracja i praworządność

17 sierpień 2013
A A A

W kwietniu 2013 r., podczas warszawskiej konferencji „Prawa człowieka w Izraelu i Palestynie", miałem przyjemność rozmawiać z dr Rachel Stroumsą – koordynatorem projektów Społecznego Komitetu Przeciw Torturom w Izraelu (The Public Committee Against Torture in Israel; PCATI). Po kilku miesiącach zdecydowałem by powrócić do niektórych poruszonych wówczas zagadnień i zaprezentować organizację i jej działalność szerszej grupie odbiorców.

PCATI założono w 1990 r. w odpowiedzi na ówczesną politykę izraelskiego rządu, który dopuszczał systematyczne praktyki torturowania i nieludzkiego traktowania osób podczas przesłuchań prowadzonych przez Służbę Bezpieczeństwa Ogólnego Izraela (Szabak).

PCATI jest izraelską organizacją ochrony praw człowieka, która przeciwdziała torturom, okrutnemu i nieludzkiemu traktowaniu. Jako niezależny podmiot PCATI wspiera nie tylko Izraelczyków i Palestyńczyków lecz także migrantów zarobkowych i innych cudzoziemców w Izraelu i na palestyńskich terytoriach okupowanych.

ImageDominik Wach: PCATI założono w 1990 r., rok przed Konferencją Madrycką, która okazała się początkiem procesu pokojowego, a także przed ratyfikacją przez Izrael konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur. Jaki był powód rozpoczęcia takiej działalności właśnie wtedy?

Dr Rachel Stroumsa: W tamtym czasie żadna organizacja nie zajmowała się specjalistycznie problematyką tortur stosowanych podczas śledztw. Niemniej prawnicy i aktywiści słyszeli coraz częściej o ciężkich torturach, łącznie z przypadkami śmierci w trakcie przesłuchań. To był czas, w którym tysiące Palestyńczyków było rutynowo aresztowanych i przesłuchiwanych, a tortury były całkowicie powszechne. Założyciele PCATI uważali, że sprawa jest zbyt istotna, by pozostawić ją w takim stanie.

Wach: Jakie główne działania podejmowała wówczas organizacja i czy na przestrzeni lat uległy one zmianie?

Dr Stroumsa: PCATI rozpoczęło swą działalność od gromadzenia zaświadczeń i zeznań oraz wnoszenia petycji do sądu domagając się natychmiastowego zaprzestania tortur w konkretnych przypadkach. Petycje były zazwyczaj odrzucane, lecz ta działalność pozwoliła przynajmniej na gromadzenie dowodów i eksponowanie metod używanych przez Szabak, będącą izraelską służbą bezpieczeństwa wewnętrznego.

Poza tą działalnością, w 1994 r. PCATI wniosło petycję do Trybunału Sprawiedliwości w sprawie stosowania tortur podczas śledztwa. Inne organizacje jak np. Stowarzyszenie na rzecz Praw Obywatelskich w Izraelu czy HaMoked - Centrum Obrony Jednostki dołączyły do tej inicjatywy i po kolejnym przypadku śmierci więźnia podczas przesłuchania, Trybunał, w 1999 r., ostatecznie zajął stanowisko w tej sprawie. W tym przełomowym orzeczeniu zabroniono stosowania różnych sposobów tortur, które były wówczas systematycznie wykorzystywane przez Szabak. Należały do nich m. in. nakładanie na głowy przesłuchiwanych śmierdzących worków, puszczanie im przez cały dzień głośnej muzyki, zakaz snu, potrząsanie, zmuszanie do długotrwałego kucania czy też przywiązywanie w niewygodnej pozycji do małego stołka. Ta decyzja doprowadziła do natychmiastowego spadku przypadków stosowania tortur.

Od tamtego momentu PCATI rozwinęło swą działalność prawną, jak również nadal zgłasza swoje zastrzeżenia, petycje w konkretnych sprawach jak i te o ogólnym znaczeniu. Naszym celem nie jest jedynie pomoc poszczególnym osobom, lecz także uwrażliwienie opinii publicznej na horror jaki ich dotyka w celach więziennych i pokojach przesłuchań. Z tego powodu angażujemy się w działania społeczne, prowadzone tak w Izraelu jak i te międzynarodowe, mające na celu wyciągnięcie faktów dotyczących tortur na światło dzienne.

Wach: Jaka była reakcja rządu i społeczeństwa na Wasze działania? Czy spotkaliście się z jakimiś problemami w przeciwdziałaniu torturom i nieludzkiemu traktowaniu?

Dr Stroumsa: Społeczeństwo izraelskie zawsze reagowało dość negatywnie, lecz nigdy na tyle mocno by zagrozić naszej działalności. Spotykamy się z próbami przeforsowania rozwiązań prawnych przeciw organizacjom na rzecz praw człowieka czy delegitymizacji naszych źródeł finansowania (które pochodzą głównie z krajów Europy Zachodniej) co doprowadziłoby do braku możliwości podejmowania dalszych działań. Jak dotąd zabiegi te nie przyniosły jednak skutku.

Wach: Czy cokolwiek się zmieniło przez lata działalności PCATI?

Dr Stroumsa: Definitywnie widzimy zmianę w jaki izraelski rząd, a w szczególności ministerstwo sprawiedliwości, reaguje na nasze działania i zgłaszane uwagi. Podczas gdy w przeszłości otrzymywaliśmy lakoniczne odpowiedzi na nasze skargi, niemal napisane na poczekaniu, w ostatnich kilku latach obserwujemy zmiany prowadzące do profesjonalnych odpowiedzi odnoszących się do rzeczywistych problemów. Śledczy nadal pozostają pod płaszczem bezkarności, ale oficjalne reakcje sądów powodują, że nie mogą oni czuć się tak swobodnie jak niegdyś. Rośnie bowiem zrozumienie  dla konieczności poważnego potraktowania zgłaszanych przypadków tortur. Mimo że jest to bardzo powolny proces wierzymy, że dzięki tym małym zmianom doprowadzimy do generalnej zmiany podejścia do kwestii tortur i nieludzkiego traktowania.

Wach: Niekiedy pojawiają się głosy, że stosowanie nielegalnych technik podczas przesłuchania, a nawet wykorzystanie tortur wiąże się z „obroną konieczną”. Niektóre osoby otwarcie przyznają, że tortury mogą być stosowane w celu zapobiegania atakom terrorystycznym, a obrona życia wielu osób jest ważniejsza niż prawa człowieka. Co sądzisz o takim podejściu do problemu tortur i czy jest on popularny w Izraelu?

Dr Stroumsa: Niestety, jest to niezwykle popularny tok myślenia w Izraelu, tak wśród osób związanych z administracją państwową jak i wśród ogółu społeczeństwa. W rzeczywistości, wiele osób powie „Oh, to jasne, że nie popieram tortur – to okropne co robiono w Argentynie! Ale oczywiste jest, że jeśli masz do czynienia z „tykającą bombą” musisz czasem ich użyć.” Taki tok myślenia jest oparty o fundamentalne niezrozumienie przebiegu i dynamizmu przesłuchań: gdy raz zezwolisz na tortury, niemal każdy podejrzany może zostać zaklasyfikowany jako „tykająca bomba”, ponieważ może znać kogoś, kto zna kogoś, kto może doprowadzić Cię do pewnego miejsca… W izraelsko-palestyńskim kontekście każdy aresztowany Palestyńczyk, bez względu na powód zatrzymania, staje się „tykającą bombą” i może zostać poddany torturom.

Wach: Obecnie jesteś koordynatorem projektów. Czy możesz przybliżyć swoją rolę w organizacji?

Dr Stroumsa: Jestem głównie zaangażowana w Projekt Dokumentacji Sądowej, zadaniem którego jest wykorzystanie unikalnych umiejętności personelu medycznego, by zapewnić zewnętrzne, obiektywne informacje na temat stosowanych wobec aresztowanych tortur. Ta praca jest niezwykle satysfakcjonująca. Przede wszystkim z powodu tego, że jest to jeden ze sposobów na przecięcie węzła gordyjskiego, w którym nie ma możliwości wszczęcia postępowania z powodu braku możliwości jednoznacznego stwierdzenia, która ze stron ma rację – poszkodowany zgłaszający tortury czy oskarżony sprawca. Dokumentowanie dowodów tortur – które mogą być zarówno psychiczne jak i fizyczne – jest sposobem na rozwiązanie tej standardowej, patowej sytuacji. Ponadto, niezwykłą przyjemność sprawia praca z grupą niebywale zaangażowanych i znających się na rzeczy wolontariuszy. Lekarze i psycholodzy współpracujący z PCATI są zazwyczaj bardzo zajętymi osobami, mającymi pochłaniające ich prace i rodziny, a jednak poświęcają niezwykle dużo czasu  i energii w każdym przypadku, gdy ich opinia jest potrzebna. 

Praca naszego zespołu w kilku sprawach zakończyła się sukcesem, niespodziewanie spotkała się także z pozytywną reakcją izraelskiego Trybunału Sprawiedliwości i uwolnienia z aresztu ofiary tortur pochodzącej z Erytrei. Mam nadzieję, że dalsze działania i gromadzenie dokumentacji sądowej stopniowo będzie przynosiło coraz większe plony.

Wach:  PCATI jest organizacją izraelską, lecz wspiera nie tylko Izraelczyków. Czy osoby zaangażowane w jej działania są także obcokrajowcy?

Dr Stroumsa: W zasadzie większość osób którym pomagamy – ponad 95% – stanowią Palestyńczycy i zaledwie niewielka liczba z nich posiada izraelskie dokumenty tożsamości. Tak więc jesteśmy izraelską organizacją, która zajmuje się przypadkami nadużyć ze strony organów Izraela, lecz zazwyczaj ofiary nie są Izraelczykami. Jest to delikatna sytuacja, która prowadzi do wielu głośnych dyskusji w samej organizacji odnośnie granic naszej działalności. Dodatkowo, około połowa naszych pracowników to Palestyńczycy, część z nich posiada izraelskie obywatelstwo i mieszka w Izraelu, część jest obywatelami Palestyny i mieszka na terenach Palestyny. Ponownie, powoduje to, że zdania podczas rozmów przy lunchu są bardzo zróżnicowane – by nie powiedzieć burzliwe – ponieważ poszczególne osoby mają różne punkty widzenia i wyznają inne ideologie. Na przykład niektórzy żydowscy pracownicy służyli w izraelskiej armii, inni odmówili służby i przez to spędzili pewien czas w więzieniu, a dla większości Palestyńskich pracowników służba w armii jest całkowicie nie do zaakceptowania. Ponadto, nasi palestyńscy koledzy muszą zmagać się z dużą krytyką w ich własnym środowisku. Kilka lat temu palestyńskie organizacje zdecydowały bowiem, że nie będą współpracowały z żadnymi izraelskimi instytucjami i organizacjami, by nie partycypować w „normalizacji” okupacji.

W naszej organizacji pracują również osoby z innych krajów, niektórzy w pełnym wymiarze, inni jedynie na kilka miesięcy. Generalnie jesteśmy bardzo zadowoleni z faktu, iż ludzie przychodzą by wspomóc nasze wysiłki jak tylko mogą. Dodatkowo, każdy w biurze ma zmiany w kuchni, dzięki czemu często mamy możliwość spróbowania innej kuchni.

{mosimage}Wach: PCATI monitoruje i gromadzi zeznania, jak również dokumentuje przypadki tortur oraz nieludzkiego traktowania. Zgłaszacie także petycje do sądów i prowadzicie działalność edukacyjną. Jakie inne działania prowadzicie i co twoim zdaniem jest najistotniejsze?

Dr Stroumsa: Ideą wszystkich naszych działań – prawnych, społecznych, dokumentalnych czy edukacyjnych – jest próba rozbicia muru bezkarności otaczającego sprawców tortur. Są oni chronieni przez wiele mechanizmów – prawnych, biurokratycznych, społecznych – które do tej pory uniemożliwiają postawienie ich przed wymiarem sprawiedliwości.

Wach: Czy mogłabyś powiedzieć coś więcej o programach edukacyjnych? Co chcecie nimi osiągnąć i jakie przynoszą efekty?

Dr Stroumsa: Program edukacyjny PCATI kończy obecnie swój piąty rok istnienia. Pracujemy ze zróżnicowanymi odbiorcami, głównie z młodzieżą (16-20 lat). Poprzez specjalnie dobrane filmy mediatorzy starają się zwiększyć świadomość praw człowieka i wzbudzić dyskusję na temat ich charakteru i ograniczeń. Kwestia tortur nie jest kluczowa podczas tych spotkań, stanowi raczej jeden z poruszanych aspektów obok praw osób LGTB czy imigrantów. Uważamy że jest to sposób na angażowanie grup wywodzących się m. in. ze szkół religijnych i kursów przygotowujących do służby wojskowej, które zazwyczaj są bardzo oddalone od kwestii praw człowieka.

Wach: W jaki sposób gromadzicie informacje o torturach i nieludzkim traktowaniu? Czy macie specjalne grupy ludzi poszukujące takich spraw czy ofiary tortur zgłaszają się do was osobiście?

Dr Stroumsa: Nasi pracownicy terenowi niekiedy natrafiają na informacje o torturach i wówczas starają się skontaktować z ofiarą lub rodziną ofiary. Niemniej, w przypadku większości spraw osoby same zgłaszają się do naszych biur i pracowników. Czasami dostajemy telefony, w których ktoś zgłasza „mój syn został aresztowany tydzień temu, a gdy dziś go odwiedziłam w sądzie, gdzie przedłużono jego areszt, wyglądał okropnie, miał zakrwawioną koszulę i podbite oko. Możecie kogoś do niego wysłać?”. Często zdarza się, że prawnicy i inne organizacje informują nas o sprawach, w których jednym z elementów są przypadki stosowania tortur.

Wach: Czy PCATI napotyka na jakieś przeszkody proceduralne podczas prób kontaktu z więźniami, który zgłosili przypadki tortur i nieludzkiego traktowania?

Dr Stroumsa: O mój boże, tak! Więzień, który jest przesłuchiwany przez Szabak jest często trzymany w odosobnieniu, przez co nie może mieć kontaktu nawet ze swoim adwokatem. Gdy natomiast dostajemy informacje, że wobec kogoś dopuszczono się nadużyć w więzieniu, musimy najpierw zlokalizować taką osobę, tzn. dowiedzieć się gdzie jest przetrzymywana, po czym dopiero wystąpić o możliwość spotkania naszych prawników z daną osobą. Cały proces może trwać ponad miesiąc. Dodatkowo, więźniowie polityczni nie mają prawa do telefonowania, więc nie mamy możliwości bezpośrednio się z nimi kontaktować, a każdy wniosek złożony w imieniu więźnia wymaga osobistego kontaktu pomiędzy prawnikiem i zainteresowanym. Takie spotkanie oczywiście może się odbyć jedynie po uzyskaniu specjalnego zezwolenia ze strony władz więzienia. Jeszcze bardziej skomplikowane jest dotarcie do dokumentacji medycznej więźnia, która teoretycznie jest jego własnością. Generalnie na każdym kroku napotykamy przeszkody i utrudnienia, niekiedy prawne – takie jak prawo umożliwiające przetrzymywanie osób w całkowitym odosobnieniu – innym razem biurokratyczne.

Wach: Kto jest najczęściej torturowany? Czy polityczna bądź społeczna działalność więźnia może być powodem tortur?

Dr Stroumsa: Naprawdę ciężko odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ zdecydowaliśmy, że nie będziemy poruszać tych kwestii, nawet podczas rozmów z naszymi klientami. Uważamy, że tortury są zawsze złe, zawsze zakazane przez prawo międzynarodowe i normy moralne. Z tego powodu nigdy nie chcemy dawać cienia wątpliwości, że takie traktowanie może być usprawiedliwione w odniesieniu do pewnej kategorii ludzi lub pod pewnymi warunkami. Nigdy nie pytamy również „dlaczego byłeś torturowany”. Jedynym istotnym dla nas pytaniem jest to czy ktoś był poddany torturom czy też nie.

Jest jednak oczywiste, że to Palestyńczycy, w szczególności ci zamieszkujący palestyńskie terytoria okupowane, są znacznie częściej poddawani torturom niż obywatele Izraela, w szczególności izraelscy Żydzi. Przypadki tortur wobec tych pierwszych wiążą się też z większą bezkarnością ich sprawców. Jasne jest również, że zdarzają się wypadki, w których więźniowie są torturowani na podstawie nieprawdziwych podejrzeń.

Dodatkowo, od 2007 Izrael zmaga się ze wzrostem imigracji z Erytrei, Sudanu i Wybrzeża Kości Słoniowej. Uchodźcy z tych krajów byli często poddawani torturom w ich ojczystych krajach, inni podczas podróży przez Synaj, gdzie niekiedy byli przetrzymywani dla okupu. Wjeżdżają oni do Izraela nielegalnie, a obecnie każdy nielegalny imigrant występujący o azyl jest umieszczany w areszcie.  Wierzymy, że ofiary tortur nie powinny być osadzane w aresztach, lecz przynajmniej powinny mieć dostęp do specjalnej rehabilitacji. Współpracujemy w tej kwestii z innymi organizacjami takimi jak ARDC (http://ardc-israel.org) czy Linią Migranta (http://www.hotline.org.il).

Wach: Czy możesz przybliżyć najczęstsze metody tortur i nieludzkiego traktowania stosowane w Izraelu?

Dr Stroumsa: Jeśli chodzi o żołnierzy, najczęściej obserwujemy przypadki przemocy fizycznej stosowanej podczas aresztowań lub w trakcie kontaktu z Palestyńczykami. Zazwyczaj są to pobicia i nadużycie siły, nierzadko bez wyraźnego powodu. Zbyt często słyszymy opowieści rodzin, których członkowie doznali różnego rodzaju nadużyć ze strony żołnierzy podczas aresztowań lub pobić w pojazdach wojskowych podczas przewożenia do zakładów karnych.

Poza pobiciami, podczas przesłuchań przeprowadzanych przez Szabak  spotykamy się z tzw. „cichymi” metodami, które pozostawiają mniej znaków na ciele. Są to np. długotrwałe zabranianie snu czy zmuszanie do pozostawania w niewygodnych pozycjach (tzw. stress position, tj. pozycja, w której cały ciężar ciała utrzymuje jedynie kilka mięśni). Mogą one prowadzić do poważnych uszkodzeń układu nerwowego, lecz nie pozostawiają wielu widocznych znaków. Obserwujemy również wzrost przypadków tortur psychologicznych – np. utwierdzanie kogoś w przekonaniu, że członek jego rodziny jest torturowany w pomieszczeniu obok. Zdarzają się również przypadki wykorzystywania seksualnego, tak kobiet jak i mężczyzn.

W ostatnich latach izraelska policja zamieszana była w sprawy, gdzie przesłuchiwanych rażono prądem przy użyciu tzw. „taserów” (paralizatorów prądowych). Te urządzenia z założenia miały być używane wobec uciekinierów i wyjątkowo niebezpiecznych osób, lecz coraz częściej stosowane są wobec osób już złapanych i zakutych w kajdanki, przez co nie mogących stanowić zagrożenia. Takie praktyki są niestety stosowane w różnych krajach na całym świecie.

Nie wspominam tu o całym katalogu metod stosowanych w więzieniach, gdzie na długi czas przywiązuje się aresztowanych do  stołków, poddaje przemocy i przetrzymuje się ich w nieludzkich i poniżających warunkach.

Wach: Jakie są efekty tortur i nieludzkiego traktowania aresztowanych? Czy zetknęłaś się ze sprawą gdy doprowadziły one kiedyś do śmierci?

Dr Stroumsa: Zdarzały się sprawy, w których w wyniku tortur aresztowani zmarli, ostatnia miała miejsce w kwietniu 2013 r. Oczywiście, bezpośredni związek pomiędzy śmiercią i torturami jest niezwykle trudny do udowodnienia, szczególnie w przypadku braku wiarygodnych i obiektywnych patologów sądowych, ale każda śmierć aresztowanego powinna podnosić alarm, szczególnie jeśli aresztowany zgłaszał przypadki tortur.

Dużo częściej widzimy natomiast następstwa tortur, tak fizyczne jak i psychiczne. Ludzie, którzy byli poddawani torturom i musieli przebywać w tzw. stress posiotions często mają problemy ze zdrowiem do końca życia. Objawiają się one np. brakiem możliwości podniesienia ręki, problemami z chodzeniem i permanentnych bólem. Większość ofiar tortur cierpi także na poważne problemy psychologiczne, diagnozowane najczęściej jako PTSD (zespół stresu pourazowego), który może objawiać się zaburzeniami snu, reminiscencjami (tzw. flashbackami), wybuchami wściekłości i przemocą czy też depresją. Dodatkowo kobiety, które były aresztowane mogą zetknąć się z poważnymi problemami w powrocie do społeczności lokalnej, gdyż większość społeczeństwa palestyńskiego jest bardzo tradycyjna i konserwatywna, a kobieta która publicznie zgłasza stosowanie wobec niej przemocy seksualnej może spotkać się z ostracyzmem i innymi niemiłymi konsekwencjami.

{mosimage}Wach: Czy sądzisz, że tortury mogą doprowadzić do radykalizacji osób im poddawanych?

Dr Stroumsa: Myślę, że każdy ma świadomość, że tortury stosowane przez siły izraelskie nie zrobią z ciebie syjonisty. Niemniej, nawet jeśli uda ci się dowieść, że tortury są efektywne – a nie są – będziemy nadal walczyć o ich wykorzenienie. Tortury są niemoralne i nielegalne, niszczą one podstawowy trzon jednostki i strukturę obu społeczeństw – ofiar i sprawców. 

Wach: Zgodnie z danymi Military Court Watch na koniec czerwca 2013 r. w izraelskich zakładach karnych było przetrzymywanych 193 dzieci. Czy również one są poddawane torturom i nieludzkiemu traktowaniu?

Dr Stroumsa: Jeśli masz, dajmy na to 12 lat i żołnierze zabierają cię z domu, biją cię, znęcają się, grożą, później oddają w ręce ludzi z Szabaku, którzy przesłuchują cię w obcym języku, zabraniają snu, ograniczają dostęp do wody oraz stawiają w sytuacji, w której obawiasz się o siebie i swoją rodzinę – wszystko to wywołuje ogromny strach. Każdy kto ma choć trochę rozumu i trochę serca rozumie, że standardy tego co uważamy za tortury i nieludzkie traktowanie są inne wobec dzieci, że ich zależność i kruchość w dorosłym świecie wymaga kompletnie innego traktowania. W Izraelu podobnie jak w innych krajach zezwala się na przesłuchiwanie nieletnich jedynie w obecności ich rodziców i tylko przez przesłuchującego posiadającego niezbędną wiedzę z zakresu psychologii dziecięcej. Niemniej te zasady nie są stosowane wobec nieletnich Palestyńczyków. Musimy lepiej zbadać kwestię aresztowań i przesłuchań nieletnich, lecz zaczynamy widzieć stopniowy wzrost zrozumienia problemu, czego dowodzi reakcja wojska na nasze działania i krytyczną postawę w tej sprawie. Niestety podejmowane przez PCATI wysiłki nie doprowadziły do zwolnienia zatrzymanych nieletnich.

Wach: Jaki procent tortur i nieludzkiego traktowania jest możliwy do wykrycia i czy jest to powszechna praktyka w Izraelu, czy raczej margines?

Dr Stroumsa: Rocznie zgłaszamy około 150 spraw i podejmujemy kroki prawne w celu ukarania ich sprawców. Mniej więcej taką samą ilość odrzucamy, ale nie ponieważ osoba nie była torturowana lecz z powodu niewielkich szans na osiągnięcie jakiegokolwiek pozytywnego rezultatu w przypadku podjęcia kroków prawnych. Taka sytuacja ma miejsce co roku, a do dziś pracujemy nad sprawami złożonymi do sądu już w 2004 r. Trzeba również wziąć pod uwagę, że liczba ludzi, którzy są gotowi podjąć taką walkę z wymiarem sprawiedliwości, którzy są gotowi składać zeznania i poświęcić wiele energii w altruistycznej walce o sprawiedliwość jest dość niska. Nie posiadamy dokładnych danych dotyczących liczby przypadków tortur, lecz mamy wystarczające dowody, by stwierdzić, że ich liczba daleko odbiega od tej, którą nazwalibyśmy marginalną. Wręcz przeciwnie, tortury w Izraelu należy uznać za rzecz powszechną i częstą.

Wach: Jak trudno jest udowodnić tortury?

Dr Stroumsa: Wydaje mi się, że odpowiedź w całości zależy od społeczeństwa – od woli do słuchania i ścigania przypadków tortur, od gotowości sędziów i legislatorów do zadeklarowania, że tortury są przestępstwem, od decyzji społeczeństwa, by ujawnić co dzieje się w salach przesłuchań. Teoretycznie, jeśli więźniowie i zatrzymani mieliby dostęp do niezależnych lekarzy, jeśli przesłuchania byłyby filmowane, jeśli byłyby one prowadzone przez rzetelne i niezależne organy, byłoby stosunkowo łatwo udowodnić tortury bądź kategorycznie im zaprzeczyć. W rzeczywistości w Izraelu musimy walczyć z sądami i przebrnąć przez biurokratyczne przeszkody, co zajmuje miesiące a nawet lata, zanim niezależny lekarz będzie mógł przebadać skarżącego. Z tego powodu niektóre rodzaje tortur – np. gwałty – są niezwykle trudne do udowodnienia.

Wach: Spróbujmy zakończyć naszą rozmowę czymś pozytywnym. Co uważasz za największy sukces PCATI?

Dr Stroumsa: Jest to na pewno wyrok Trybunału Sprawiedliwości z 1999 r., który był przełomowy w walce z torturami. Nie tylko dlatego, że oficjalnie uznawał on wiele z naszych roszczeń, lecz co ważniejsze, z powodu dramatycznego i natychmiastowego spadku osób narażonych na rozmaite metody tortur. W latach 80. I 90. były to tysiące osób, po czym nagle ich liczba spadła do setek – co dowodzi, że tortury były stosowane, ponieważ istniała taka możliwość, nie dlatego że były konieczne.

Jeśli spojrzymy na niedawną przeszłość, nie dalej jak rok temu oficjalna rządowa komisja śledcza, Komisja Turkela, zaprosiła dyrektora wykonawczego PCATI i naszego dyrektora ds. prawnych, by złożyli zeznania. W wyniku tego, w zaleceniach komisji, wydanej kilka miesięcy temu, znalazły się zapisy przyjmujące wiele zastrzeżeń PCATI, m. in. komisja wezwała do stworzenia przepisów zabraniających tortur, powołania uczciwych i bezstronnych organów dochodzeniowych, a także tworzenia audio-wizualnej dokumentacji przesłuchań. Przyjęcie tych rekomendacji, lub nawet tylko niektórych z nich, diametralnie zmieni całą sytuację. Obecnie wszystko co możemy zrobić to walczyć o ich całościową implementację, co oczywiście zależy także od postawy społeczeństwa obywatelskiego i wywarcia nacisku na izraelski parlament.

Następnym krokiem byłoby rozpoczęcie debaty na temat odpowiedniej rekompensaty, zadośćuczynienia osobom, które były torturowane. Jest to jednak jak dotąd daleka przyszłość.