Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Afryka Kenijscy obrońcy praw człowieka na celowniku

Kenijscy obrońcy praw człowieka na celowniku

30 marzec 2009
A A A
Co najmniej 30 kenijskich obrońców praw człowieka musiało zejść do podziemia z obawy o swoje życie, poinformowała w sobotę znana prawniczka, Ann Njogu. Obawy aktywistów nie są bezpodstawne, dwóch ich kolegów zginęło niedawno z rąk „nieznanych sprawców”. „Musieli się ukryć ze strachu przed porwaniem lub śmiercią” mówiła Njogu w wywiadzie dla agencji Reuters. „Zginęły dwie osoby. Nie wiemy ilu więcej zostanie zamordowanych” dodała, odnosząc się do sprawy tajemniczego morderstwa na dwóch obrońcach praw człowieka, którzy zajmowali się tropieniem zbrodni popełnianych przez policję. Oscar Kamau Kingara i John Paul Oulo zginęli 5 marca - kilka godzin po tym jak władze oskarżyły ich o współpracę ze zdelegalizowaną sektą Mungiki. Rok wcześniej w specjalnym raporcie Kingara i Oulo oskarżyli policję o zamordowanie blisko 8 tysięcy Kenijczyków związanych z sektą.

Image
Kenijska policja jest znana z brutalności
Njogu twierdzi, że również ona otrzymuje telefony z pogróżkami. Z jej wypowiedziami współgrają zeszłotygodniowe doniesienia Kenijskiej Komisji Praw Człowieka, która donosi, że część aktywistów musiała udać się na emigrację.

Zarówno ukrywający się, jak i zamordowani obrońcy praw człowieka współpracowali z profesorem Philipem Alstonem, który w lutym z ramienia Rady Praw Człowieka ONZ badał przypadki naruszeń praw człowieka dokonywanych przez kenijskie służby bezpieczeństwa. Wyniki śledztwa wstrząsnęły Alstonem, który stwierdził wręcz, że „kenijska policja rządzi się swoimi własnymi prawami. Zabija często i bezkarnie”. Licznych zbrodni policja miała dokonać podczas głośnej powyborczej fali zamieszek z przełomu 2007 i 2008 roku (400 domniemanych morderstw), lecz przede wszystkim podczas brutalnej rozprawy z sektą „Mungiki” (500 ofiar) oraz pacyfikacji milicji klanu Sabaot w regionie Mt. Elgon (zachodnia Kenia – 200 ofiar). W rezultacie Alston wezwał do dymisji dowódcy policji, generała Husseina Alego i prokuratora generalnego, Amosa Wako.

W dodatku pod koniec lutego Kenijska Komisja Praw Człowieka (KNHRC) opublikowała kasetę wideo z zeznaniami konstabla Bernarda Kiriinya. Policjant zeznaje na niej, że dowództwo kazało jemu i innym oficerom policji zabijać podejrzanych, płacąc równowartość 65 dolarów za głowę. Kiriinya stwierdził, że był świadkiem 58 takich zabójstw, dokonanych na członkach sekty „Mungiki” - często w bardzo okrutny sposób. Mordy miał zlecić wspomniany generał Ali, który „był zadowolony z wykonanej roboty i kazał nam siedzieć cicho”.

ImageCałej sprawie powagi dodaje fakt, że w październiku zeszłego roku Kiriinya został zamordowany w niewyjaśnionych okolicznościach.

Rzecznik kenijskiej policji pytany przez Reutersa o sprawę ukrywających się aktywistów ponownie zaprzeczył aby kenijska policja nadużywała władzy. Jego zdaniem zabici przez policję członkowie „Mungiki” nie byli niewinnymi obywatelami, lecz groźnymi kryminalistami stanowiącymi śmiertelne zagrożenie dla zwykłych ludzi. „Nie jesteśmy tyranią, jesteśmy krajem demokratycznym” podkreślał.

Na podstawie: news24.com