Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję

Strefa wiedzy

Wykonanie: Delta Interactive
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Gospodarka Projekt Sarmatia i jego znaczenie dla Ukrainy. Szansa czy iluzja?

Projekt Sarmatia i jego znaczenie dla Ukrainy. Szansa czy iluzja?

19 marzec 2013
A A A

Na przestrzeni minionych miesięcy dało się zaobserwować ożywienie dyskusji na temat Projektu Sarmatia, czyli budowy ropociągu Odessa – Brody – Gdańsk. Realizacją tej inicjatywy jest szczególnie zainteresowana Ukraina. Niniejsza analiza wyjaśnia, jakie cele przyświecają obecnie działaniom Kijowa i jak wyglądają szanse dokończenia projektu w ciągu najbliższych lat.

Kwestia transportu azerskiej (a także, być może, kazaskiej i turkmeńskiej) ropy naftowej „alternatywnymi” rurociągami z Odessy do Polski oraz innych krajów regionu (Niemiec, Słowacji, Czech, państw bałtyckich) stanowi przedmiot debaty już od ponad dekady. Jej efekty wyglądają jednak mało obiecująco. Nadzieje na realizację inicjatywy zostały rozbudzone w 2007 roku, kiedy w skład międzynarodowej spółki Sarmatia weszło pięciu udziałowców (po 24,75% udziałów mają w niej: polski PERN, ukraińska Ukrtransnafta, azerski SOCAR i gruzińska Georgian Oil and Gas Corporation, zaś 1% litewska AB Klaipedos Nafta), lecz nie zaowocowało to przyspieszeniem prac nad projektem.

Niedawne ożywienie dyskusji ze strony Ukrainy należałoby wiązać z rezygnacją Białorusi z wykorzystywania rurociągu Odessa – Brody (istniejącego od 2002 roku) do importu azerskiej i wenezuelskiej ropy do rafinerii w Mozyrzu. Mińsk sprowadzał surowiec w latach 2010-2012, ale wycofał się ze współpracy z Kijowem z powodu kryzysu walutowego i możliwości importu tańszej ropy z Rosji. Utraciwszy zyski z handlu, Ukraina wróciła do promowania pierwotnej idei budowy rurociągu z Odessy do Polski i poszukiwania ewentualnych partnerów w regionie.

Główny cel działań Kijowa stanowią chęć zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego poprzez choćby częściowe uniezależnienie się od dostaw rosyjskich oraz osiągnięcie możliwych zysków wskutek integracji ukraińskiej sieci przesyłowej z zachodnioeuropejską. Transport ropy odbywałby się z Brodów do stacji pomp w polskim Adamowie (i dalej do Płocka, Gdańska oraz ewentualnie Niemiec), a także na Słowację (do Budkovic) i dalej do czeskiej rafinerii Kralupy (co byłoby korzystne zwłaszcza w perspektywie ograniczenia eksportu z Rosji do Czech). Projekt Sarmatia wpisuje się w szereg innych ukraińskich inicjatyw służących dywersyfikacji dostaw ropy i gazu, takich jak np.: budowa terminalu LNG koło Odessy oraz plany wykorzystania terminali bułgarskich i rumuńskich, projekt pozyskiwania gazu z azerskiego Szah Deniz od 2017 roku, udział w projekcie gazowym AGRI (wspólnie z Azerbejdżanem, Gruzją i Rumunią), zapowiedzi przyłączenia się do Gazociągu Transanatolijskiego i transportu ropy z rumuńskiej Konstancy. Warto przy tym podkreślić determinację Ukrainy w realizacji inicjatywy Sarmatia, przejawiające się w ciągłych naciskach na stronę polską, a nawet rozważaniu włączenia do projektu Białorusi. Nie bez znaczenia pozostaje tu także fakt dostosowywania ukraińskich rafinerii do przetwarzania lekkiej azerskiej ropy.

Plany Kijowa napotykają jednak na poważne trudności wynikające z braku porozumienia pozostałych stron inicjatywy z Polską. Powstanie ropociągu Sarmatia byłoby dla Warszawy sporą szansą (dodatkowe źródło dostaw po ograniczeniu przez Rosję transportu rurociągiem „Drużba”, wzrost znaczenia naftoportu w Gdańsku), lecz w Polsce nadal przeważają wątpliwości odnośnie do opłacalności projektu (w tym przewidywanej ceny za azerską ropę), a także gwarancji dostaw przez Azerbejdżan w dłuższej perspektywie (nie wiadomo, czy ten kraj posiada wystarczające zasoby). Ponadto, barierą pozostaje w Polsce brak postanowienia dotyczącego uwarunkowań środowiskowych (6 lutego rozpoczęto postępowanie w tej kwestii, natomiast na Ukrainie wydano stosowną decyzję już w listopadzie ubiegłego roku). Problemy wynikają także z konieczności uzyskania praw do nieruchomości na cele budowlane, wykupu gruntów pod budowę rurociągu i przygotowania projektu budowlanego. Bardzo istotną przeszkodą jest wreszcie brak porozumienia międzyrządowego wszystkich zainteresowanych państw (głównie wskutek postawy Polski) i kontraktów handlowych z potencjalnymi odbiorcami ropy.

Niezbyt korzystnej sytuacji nie zmienia fakt, iż niedawno (6 marca) Komisja Europejska zgodziła się na przyznanie spółce Sarmatia 545 mln zł dofinansowania przez Polskę (przy czym środki będą pochodzić z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko Unii Europejskiej). Zwolennicy budowy ropociągu uznali ten fakt za duży sukces, ponieważ otrzymanie pieniędzy na inwestycję (pokrywających około 30% jej łącznych kosztów) w 2013 roku nie było sprawą oczywistą. Brak pomocy oznaczałby natomiast faktyczny koniec inicjatywy, bowiem perspektywa finansowa UE na lata 2014-2020 nie przewiduje wspierania projektów naftowych.

Podsumowując należy jednak stwierdzić, iż terminowa realizacja projektu (do 2016 roku) stoi pod dużym znakiem zapytania mimo starań i wielu gestów dobrej woli ze strony Ukrainy. Za główne przyczyny takiego stanu rzeczy trzeba uznać możliwą nierentowność, rozbieżne interesy państw oraz uwarunkowanie polityczne (w tym stosunki Kijowa z Moskwą w kontekście ewentualnego przystąpienia Ukrainy do Unii Celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu).

Image
Planowany przebieg korytarza transportowego z Azerbejdżanu na rynki Europy Zachodniej z wykorzystaniem ropociągu Odessa  Brody  Gdańsk. Źródło: www.ukrtransnafta.com