Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Ameryka Północna USA/ Bariery fizyczne nie rozwiążą problemu

USA/ Bariery fizyczne nie rozwiążą problemu

09 grudzień 2005
A A A
W czasie zeszłotygodniowej podróży po stanach prezydent George W. Bush zapowiedział podjęcie konkretnych kroków mających na celu wzmocnienie kontroli na liczącej 3 200 kilometrów granicy amerykańsko-meksykańskiej. Jeden z projektów zakłada rozbudowę umocnień, fizycznie oddzielających Stany Zjednoczone Ameryki od Zjednoczonych Stanów Meksykańskich.

Projekt został natychmiast skrytykowany przez ministra spraw zagranicznych Meksyku, Luisa Ernesto Derbeza, który stwierdził, że kraj, który nie popierał idei odgrodzenia Strefy Gazy czy budowy płotów w hiszpańskiej Melilli, nie może się teraz zgodzić na to, by podobne pomysły wcielać w życie na swej własnej granicy.

Legalnie w Stanach Zjednoczonych przebywa obecnie około dziesięciu milionów Meksykanów, a liczbę nielegalnych imigrantów szacuje się na kolejne cztery. Corocznie w ręce patroli granicznych wpada ponad milion osób próbujących nielegalnie przekroczyć granicę w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Uważa się, że trend ten w najbliższym czasie może zyskać na sile, w związku z pogłębiającymi się dysproporcjami w zarobkach po obu stronach granicy.

Administracja Busha od dwóch lat pracuje nad reformą polityki imigracyjnej. Prezydent oświadczył, że musi być ona dostosowana do zmieniających się potrzeb państwa. Obecny projekt zakłada wzmocnienie patroli, zastosowanie czujników ruchu i samolotów bezzałogowych do obserwacji terenu granicznego. Rozbudowa ogrodzenia miałaby miejsce przede wszystkim w miastach, gdzie granica nie jest tak wyraźna, zaś na terenach słabiej zurbanizowanych przed meksykańską inwazją miałyby chronić Amerykanów zasieki. W tym kontekście inny filar projektu – tymczasowe prawo pobytu dla osób, które znalazły w Stanach Zjednoczonych pracę, i za które pracodawca poręczy – wygląda na działanie łagodzące ewentualne skutki zaostrzenia polityki imigracyjnej. Tak jednak nie jest. Traktujący poważnie wartości rodzinne prezydent USA już na początku 2004 roku stwierdził, że napływu Meksykanów nie da się powstrzymać, gdyż widzą oni w swym północnym sąsiedzie jedyną szansę na poprawę warunków bytowych swoich rodzin. Pierwotnie jego program dla gastarbeiterów zakładał 6-letnie prawo pobytu dla osób, które znajdą pracę w Stanach Zjednoczonych. Projekt ten obudził takie kontrowersje, że trzeba było poczekać aż emocje opadną, zanim zaproponowano jego okrojoną wersję.

Obecnie oferuje się nielegalnym gastarbeiterom nawet trzyletnie wizy pracownicze. Co więcej, będą oni mogli starać się o ich przedłużenie, pod warunkiem, że uprzednio wrócą do swojego kraju na co najmniej rok. Nie pozostało to bez echa wśród Republikanów, którzy widzą w tym sposób nagradzania nielegalnych imigrantów. Ich chce Bush uspokoić rozbudowując system aresztów, w których przebywają Meksykanie złapani podczas nielegalnych przepraw przez granicę. Rocznie około stu tysięcy takich osób korzysta z polityki „złap i wypuść”, ponieważ brak dla nich miejsc noclegowych.

Ogrodzeniowa strategia Busha nie znajduje też uznania w kręgach Demokratów. Polityka stawiania płotów jest kosztowna i nieskuteczna, tym bardziej, gdy oba kraje są ze sobą tak mocno powiązane, a tania meksykańska siła robocza napędza amerykańską gospodarkę. Latynoscy robotnicy pracują nielegalnie nie tylko na farmach i w charakterze pomocy domowych – są również poszukiwanymi pracownikami w przemyśle budowlanym, turystycznym i w służbach porządkowych.

Szanse, że nowa polityka imigracyjna wejdzie w życie, są niewielkie. Zapotrzebowanie na meksykańskie ręce do pracy jest zdecydowanie zbyt duże, a zatem deklaracje Busha należy traktować jako polityczny ukłon dla zwolenników twardego traktowania nielegalnych imigrantów.

Źródło: www.time.com, news.bbc.co.uk, www.cnn.com, www.nctimes.com