Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Nigeria wybiera prezydenta


27 marzec 2015
A A A

Do niedzieli 29 marca zostały przedłużone wybory prezydenckie w Nigerii. Główną walkę o ten najludniejszy kraj w Afryce stoczą obecny Prezydent Goodluck Jonathan i były wojskowy dyktator Muhammadu Buhari.

Cała kampania wyborcza odbywała się na dwóch płaszczyznach: bezpieczeństwie i gospodarce. Obaj kandydaci wytykali najsłabsze punkty przeciwnika. Wybory są o tyle ciekawe, że w sondażach kandydaci mieli poparcie na równym poziomie i do zamknięcia urn wyborczych nie będzie wiadomym, kto prowadzi.

Dyktat wojskowych

Nigerią niezmiennie od 1966r. rządziła dyktatura wojskowa. Pierwsze próby odwrócenia tej tendencji podjęto w 1979r. Rządy cywilne nie trwały jednak długo. Po 4 latach kłótni, podejrzeń o korupcję i oszustwach, wojskowi na czele z Buharim obalili ówczesne władze. Buhari uważał polityków za dyletantów, kłamców i oszustów. Rozgoryczenie tą decyzją było o tyle smutne, że sądzono, iż wprowadzając Nigerię na drogę rządów cywilnych  kraj zacznie się demokratyzować i stanie się w pełni niepodległy. Buhari jako generał przerwał ten proces. Były wojskowy, który w 1983r. przejął władzę wskutek zamachu stanu, rządził Nigeria przez dwa lata. Zapisał się na kartach historii jako człowiek, który był wielkim wrogiem korupcji, widział ją wszędzie. Dodatkowo przenosił metody wojskowe na grunt cywilny, nie tolerował głosów sprzeciwu, urzędników za przewinienia karał wykonywaniem pompek lub przysiadów. Politycznych oponentów stawiał przed plutonem egzekucyjnym. K, olegom z armii rządy dyktatora nie przypadły do gustu. Szalę goryczy wojskowych przelało szukanie korupcji w armii. Generałowie, którzy żyli w dobrobycie, bezkrwawo obalili Buhariego w 1985r. Eksperci twierdza, że Buhari był wyzncznikiem swoistej granicy pomiędzy dwoma rodzajami rządów wojskowych. Generałowie przed Buharim  próbowali jeszcze faktycznie walczyć z korupcją i likwidować waśnie o podłożu etnicznym lub religijnym. Po obaleniu Buharimiego wojskowym chodziło jedynie o powiększanie swoich majątków i pławienie się w dobrobycie zdobytym najczęściej poprzez oszustwa finansowe lub korupcję. Cywilna kontrola i rządy nastałby dopiero w 1998r, po śmierci ostatniego z generałów. Dziś siedemdziesięcioletni Buhari ubiega się o fotel prezydenta po raz trzeci. Wcześniej sromotnie przegrywał w latach 2003, 2007 i w 2011r. z obecnym prezydentem. Polityczni oponenci wyrażają obawę, że był już dyktatorem, więc istnieje ryzyko powtórzenia tej sytuacji. Buhari broni się mówiąc, że nawet gdyby w jego sercu ponownie zagościł dyktator, to w obecnym systemie prawnym nie mógł by się nim stać, ponieważ konstytucja tego zabrania. Generał pochodzi z muzułmańskiej północy kraju. W wyborach z 2003 roku reklamował się jako radykał islamski, który chce wprowadzenia prawa szariatu. W tej kampanii pozuje do miana radykała antykorupcyjnego, a dodatkowo podkreśla swoje wojskowe atuty. Twierdzi, że gdyby był prezydentem, problem Boko Haram w ogóle by nie istniał.

Goodluck znaczy szczęściarz

Goodluck Jonathan pochodzi z chrześcijańskiego południa kraju, wywodzi się z ubogiej rybackiej rodziny. Jonathan może mówić o sobie jako szczęściarzu. Karierę, jaką zrobił wybijając się z biedy może być przykładem dla innych młodych Nigeryjczyków. Znajomi Jonathana postrzegają go jako pracowitego i uczciwego człowieka. Pracował jako urzędnik, nauczyciel a także wykładowca zoologii na uniwersytecie.

Jonathan na polityczne szczyty wspiął się dosyć niespodziewanie i przypadkowo. Był człowiekiem szanowanym, lubianym, darzonym zaufaniem i szacunkiem. Dla lokalnych polityków był o tyle atrakcyjny, że nie wykazywał politycznych ambicji. W 2005r. kandydat na stanowisko gubernatora jego rodzinnego stanu Bayelsa, zaproponował mu urząd wicegubernatora. Gdy wygrał wybory, Goodluck objął te stanowisko. Krótko po wyborach gubernator stracił urząd oskarżony o korupcję, a jego miejsce zajął Jonathan. W 2007 roku również z podobnych przesłanek co wcześniej, dostał propozycję funkcji wiceprezydenta Nigerii. Po wygrany wyborach Umaru Shehu YarAdua , Goodluck został zaprzysiężony jako wiceprezydent. YarAdua prezydenturą cieszył się jedynie trzy lata, zmarł w 2010r. W ramach ciągłości władzy jego obowiązki przejął Jonathan. Nigeria jest krajem prawie w połowie podzielonym pomiędzy chrześcijan i muzułmanów.  Według niepisanej umowy prezydentura przechodzi z rąk do rąk, co dwie kadencje pomiędzy przedstawicieli  muzułmanów lub chrześcijan. Śmierć YarAdua wprowadziła zamieszanie i zakłóciła rotację. W 2011r. Goodluck wystartował w wyborach, wygrywając je znacząco. Głównie za sprawą głosów młodych ludzi, którzy widzieli w nim człowieka sukcesu, przemian, nie wplątanego w sieć powiązań elit oraz nadziei na lepsze zmiany. Z perspektywy całej obecnej kadencji wydaje się, że nadzieje w nim pokładane przerosły go. Ludzie mają mu za złe tolerowanie korupcji, niechętne wprowadzanie reform, a złośliwi dziennikarze podliczyli majątek, który znacznie się pomnożył.

Gorąca walka na finiszu

Obecny prezydent nadrabia na finiszu postępami w walce z Boko Haram które broni się już tylko w swojej głównej stolicy Gwozie. Niektóre media podają, że islamiści uciekają w popłochu, próbując przedrzeć się przez granicę z Kamerunem. Zwycięstwo nad Boko Haram ma przynieść Jonathanowi zwycięstwo nad urnami. Do tej pory to Buhari podbijał słupki wyborcze krytyką działań Jonathana  wobec Boko Haram. Wypominał mu, że od sześciu lat nie potrafił zaprowadzić porządku. Zarzucał mu również, że ten przełożył celowo datę wyborów o sześć tygodni, by teraz wygrać walkę z islamistami. Zniszczone miasta północy, wojska Unii Afrykańskiej na terenie Nigerii  oraz zagraniczni najemnicy. Do tego 11 tysięcy ofiar -  taki jest efekt sześciu lat walki Jonathana – wytykał Buhari. Jonathan wskazywał, że dzięki wojskom Unii uratował kraj od destabilizacji związanej z działalnością Boko Haram. Widząc, że Jonathan zyskuje na ofensywie, Buhari znalazł inny sposób na krytykę. Zaczął wytykać Prezydentowi przyzwolenie na korupcję oraz uderzał pytaniami o jakość rynku i gospodarki pod rządami Jonathana. Była to trafna decyzja. Według badań większość wyborców widzi kwestie problemów gospodarczych jako najbardziej palącą. Kwestią bezpieczeństwa interesują się obywatele zamieszkujący północ kraju, głównie ci którzy czuli się zagrożeni ze strony islamistów. Goodluck Jonathan w odpowiedź na zarzuty Buhariego, pochwalił się, że prawie rok temu w kwietniu 2014r. Nigeria wyszła na pozycję afrykańskiego lidera. Wyprzedzając taką potęgę jak RPA pod względem PKB, Nigeria jego zdaniem stała się największą gospodarką Afryki. Buhari nie dając za wygraną przypomniał Prezydentowi, że dobro jakim cieszy się Nigeria czyli złoża ropy, nie wpływa na dobrobyt i bogactwo ogółu społeczeństwa żyjącego często na granicy ubóstwa. Dodatkowo przypomniał swojemu oponentowi o proporcjach mających wpływ na PKB twierdząc, że wpływy z ropy ratują kraj i stanowią 70% całego PKB Nigerii. Podkreślił wyraźnie sytuację na światowym rynku paliw, eksponując spadki ceny ropy, które dotkną również Nigerię poprzez mniejsze wpływy do budżetu. Wiązać się z tym będą mniejsze niż zakładano projekty ekonomiczne, rozwojowe, gospodarcze, społeczne i socjalne. Nigeria musi rozwijać inne dziedziny gospodarki, nie tylko opierać się na branży naftowej - sugerował Buhari.

Na początku przyszłego tygodnia okaże się, komu Nigeryjczycy dadzą kolejną szansę, który z kandydatów otrzyma czerwoną kartkę. Sukcesem tych wyborów jest to, że w ogóle się odbywają. Młoda demokracja jaką jest Nigeria, szargana ciągłymi niepokojami ze strony islamistów, mogła by stać się łakomym kąskiem dla powrotu jakiejś dyktatury, ewentualnie objętą wojną domową na tle religijnym. Dobrze, że obywatele Nigerii czują, że w ich rękach, a zarazem kartach wyborczych, mają możliwość realnego wpływu na dalsze losy ich kraju. Nigeria nie może popaść w odmęty kolejnego watażki czy bratobójczej wojny spowodowanej konfliktem religinym. Nigeria jest krajem o wielkim potencjale gospodarczym i ogromnym potencjale ludzkim.

Źródło: Washington Post, Al Jazeera, CNN, Time, BBC, The Economist