Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Słowacy i Węgrzy żle oceniają stosunki dwustronne

Słowacy i Węgrzy żle oceniają stosunki dwustronne

15 wrzesień 2008
A A A

Między Bratysławą a Budapesztem ponownie wzrosło napięcie po ubiegłotygodniowej wypowiedzi słowackiego ministra edukacji, który stwierdził, że według badań opinii publicznej, 63 proc. Słowaków nie chce, aby słowaccy Węgrzy używali swojego języka w przestrzeni publicznej.

W ubiegły czwartek (11.9) podczas interpelacji w parlamencie, minister edukacji Jan Mikolaj ze współtworzącej koalicję rządową Słowackiej Partii Narodowej (SNS) odniósł się do opublikowanego niedawno raportu słowackiej filii Fundacji Społeczeństwa Otwartego (OSF). Według badań Fundacji, utworzonej i finansowanej przez amerykańsko-węgierskiego multimilardera George`a Sorosa, ponad 60 proc. młodych Słowaków ma negatywny stosunek do Węgrów. Ponadto, podobna liczba młodych obywateli Słowacji nie chce, aby ponad półmilionowa mniejszość węgierska zamieszkująca ich kraj posługiwała się publicznie językiem węgierskim.

Image"Jest to pogląd jak każdy inny. Opisałbym go jako całkiem logiczny, gdyż za jego pomocą dzieci i młodzież wyraziły życzenie, aby rozumieć swoich współobywateli, którzy nie posługują się językiem państwowym" - odniósł się do wyników ankiety Fundacji Sorosa szef słowackiego resortu edukacji.

Według ministra edukacji, taki wynik badania nie oznacza, że młodzi Słowacy odnoszą się z nienawiścią do Węgrów bądź żywią do nich negatywne uczucia. Jan Mikolaj uważa, że rząd premiera Roberta Fico zbudował "ponadstandardowe reguły w odniesieniu do mniejszości narodowych mieszkających na Słowacji, których praktycznie nie ma w żadnym innym państwie Europy".

"Odrzucam łączenie kwestii przestrzegania praw mniejszości narodowych na Słowacji z celowym wytwarzaniem atmosfery nienawiści lub obojętności wobec jakiejkolwiek mniejszości zyjącej w naszym kraju" - podkreślał Jan Mikolaj.

Ministrowi nie dowierzał jednak poseł opozycyjnej Partii Koalicji Węgierskiej (SMK) Jozsef Berenyi, który polemizując z szefem resortu edukacji zarzucił mu, iż chce, aby słowaccy Węgrzy nie posługiwali się swoim językiem na ulicy, lecz tylko w swoich prywatnych domach.

"Na Słowacji ustawodawstwo zezwala na posługiwanie się językiem mniejszości narodowych na obszarach, gdzie ich członkowie stanowią co najmniej 20 proc. mieszkańców" - oświadczył parlamentarzysta mniejszości węgierskiej. Berenyi wezwał jednocześnie ministra Jana Mikolaja, aby powstrzymał antywęgierskie wystąpienia lidera jego macierzystej partii, Jana Sloty.

"Nie można nakłaniać ludzi do narodowej nietolerancji. To droga, którą wybrał Slobodan Milošević" - komentował Jozsef Berenyi.

Kolejna kłótnia pomiędzy Słowakami a Węgrami odbiła się na piątkowo-sobotnim (12/ 13.9) szczycie prezydentów Grupy Wyszehradzkiej, które odbyło się w słowackim kurorcie Pieszczany. Na specjalnie zorganizowanej konferencji głów państw wyszehradzkiej czwórki, prezydent Wegier Laszlo Solyom stwierdził, że stosunki słowacko-węgierskie są dobre na płaszczyźnie współpracy lokalnej i regionalnej, ale "psują je wypowiedzi polityków koalicyjnej Słowackiej Partii Narodowej (SNS)".

Solyom również powołał się na wyniki sondażu opublikowanego przez Fundację Społeczeństwa Otwartego (OSF). Zdaniem węgierskiego prezydenta świadczą one, że faktycznie prawie 1/ 3 słowackiej młodzieży "nienawidzi Wegrów bądź chce, aby wyprowadzili się na drugi brzeg Dunaju".

Węgierski lider wyraził również zdumienie z powodu tego, że premier Robert Fico nie odciął się w zdecydowany sposób od wypowiedzi swojego koalicyjnego partnera ze Słowackiej Partii Narodowej (SNS).

"Niekiedy dochodzi do sytuacji, że pewne sprawy z którymi nie zgadza się ani Bratysława ani Budapeszt są prowokowane przez niektóre media. Nie przypuszczam jednak, aby te działania medialne mogły spowodować nieprzyjaźń między Słowakami a Węgrami" - odpowiedział prezydent Słowacji Ivan Gašparović, podkreślając że obydwa kraje wciąż pracują na rzecz polepszenia swoich relacji. Słowacki lider przypomniał, że tuż po szczycie w Pieszczanach, razem z węgierskim prezydentem spotkają się ze studentami dwujęzycznego uniwersytetu słowacko-węgierskiego w Nitrze.

Podczas konferencji prasowej, do dyskusji włączył się nieoczekiwanie prezydent Czech Vaclav Klaus. "Problem słowacko-węgierski nigdy nie był tematem szczytów krajów wyszehradzkich. Gdyby nie ta konferencja, nie byłoby o tym w ogóle debaty. Dlatego z tego punktu widzenia, postrzegam nasz szczyt jako pozytywny" - stwierdził Klaus.

Tymczasem Jan Slota, przywódca Słowackiej Partii Narodowej (SNS), która w rządzie Roberta Fico posiada cztery teki ministerialne oświadczyl w niedzielę (14.9), że stosunki na linii Bratysława-Budapeszt są obecnie "bardzo złe".

"Wszyscy się uśmiechają, wszyscy poklepują się po plecach, ale każdy widzi, że stopień naszych stosunków można określić mianem mrozu. (...) Nie jest to jednak problem wygenerowany przez Słowaków, ale przez mniejszość węgierską mieszkającą w naszym kraju. (...) Węgrzy intensywnie manipulują kwestią ich mniejszości na Słowacji, szczególnie w celu realizacji swoich ambicji podczas kampanii przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech w przyszłym roku" - twierdzi Slota.

Zdaniem polityka koalicji rządzącej, węgierskie ugrupowania polityczne, w tym główna opozycyjna partia centroprawicowa FIDESZ popierają działalność węgierskich ugrupowań nacjonalistycznych i rewanżystowskich takich jak wzorowana na oddziałach paramilitarnych Gwardia Węgierska (MG). W ostatnich latach Gwardia organizowała widowiskowe manifestacje swoich członków w centrum Budapesztu.

"Jest zadziwiające, że europejska opinia publiczna nie zajmie stanowiska wobec sytuacji na Węgrzech. To chyba nienormalne, żeby pod pałacem prezydenckim występowały kolumny faszystów, które pozują na uzbrojone oddziały. (...) Podobnie zaczynało się w latach 30. W jednej knajpie w Monachium popijano sobie piwo, a potem jeden z tych gburowatych ludzi został w 1933 roku kanclerzem Rzeszy i wiemy dobrze, jak to się później skończyło" - komentował ostatnie spory słowacko-węgierskie słynący z ciętego języka lider Słowackiej Partii Narodowej (SNS).

Na podstawie: webnoviny.sk, sita.sk, sme.sk