Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Styl Film Łukasz Jasina: Wysocki reloaded

Łukasz Jasina: Wysocki reloaded

29 listopad 2011
A A A

Mit Włodzimierza Wysockiego to jeden z najwyrazistszych elementów współczesnej kultury rosyjskiej. Choć od śmierci legendarnego barda minęło właśnie trzydzieści jeden lat - pamięć o nim nie przemija. Można nawet powiedzieć więcej - Wysocki jest z każdym rokiem redefiniowany na nowo.

O nowym postrzeganiu Wysockiego wiemy w Polsce stosunkowo niewiele. U nas Wysocki postrzegany jest wciąż w kontekście jego niegdysiejszej popularności - kiedy to wspólnie z Bułatem Okudżawa i Żanną Bilczewska - był symbolem niezależnej rosyjskiej piosenki połączonej z pięknem i melodyjnością a'la Aleksander Wertyński.

W Rosji A.D. 2011 Wysocki staje się jednak symbolem czegoś nowego. To już nie sentymentalny i niedostosowany artysta jakiego znanym ze wspomnień jego francuskiej zony - Mariny Vlady. Nowoczesna rosyjska popkultura śmiało przejmuje zachodnie wzorce - również jej przeszłość musi być podobna do tej z Zachodu. Potrzebny jest więc rosyjski Jim Morrison i Jimmy Hendrix w jednym. Któż może być lepszym kandydatem od Wysockiego?

Filmowa autobiografia Wysockiego  - to dzieło rodzinne. Autorem scenariusza i promotorem produkcji jest jego syn Nikita. Reżyserii podjął się Piotr Busłow - reżyser znany - choć lekko zapomniany. Swego czasu debiutował na ekranie filmem "Bumer" (2003)- doskonale zrealizowanym obrazem gangsterskim przypominającym wczesne filmy Scorsesego.  Teraz wziął na warsztat Wysockiego - już przed premierą realizacje otaczała zresztą aura tajemniczości. Wyświetlane w kinach zwiastuny nie ujawniały twarzy aktora grającego pieśniarza a tamtejsze gazety i portale internetowe  rozpisywały się o aurze panującej na planie.

Sam film okazuje się jednak dziełem dość konfekcyjnym. Samego Wysockiego poznajemy głównie jako osobnika permanentnie dążącego do swojej zguby. Jest on także światowcem - permanentnie przebywa po za Związkiem Radzieckim. Komunistycznego kontekstu - kreującego artyzm wielu wierszy Wysockiego - mamy tu jak na lekarstwo. Nie dostrzegamy tu ani Moskwy z lat siedemdziesiątych ani wielowymiarowości postaci Wysockiego. Wysocki przypomina raczej Morrisona z "The Doors"  (1991) Stone'a - choć bez pretensji tamtego do intelektualizmu.

Film Busłowa jest dziełem artystycznie niedojrzałym i pełnym uproszczeń. Pora na pełniejszą i ciekawszą biografię wielkiego artysty z Teatru na Tagance.

„Wysocki. Dzięki, że żyję", Rosja 2011, rez. Piotr Busłow

dr Łukasz Jasina - historyk kina, członek zespołu "Kultury Liberalnej".