Nowy prezydent USA może stać się zakładnikiem opinii publicznej. Zwłaszcza wyborców - internautów, którzy, wysławszy Baracka Obamę do Białego Domu, teraz chcą współrządzić.
Barack Obama zwija sztandary z wpisanymi hasłami zmian. Co więcej, na najwyższych stanowiskach planuje pozostawić kilku wysokich urzędników republikańskiej administracji. Czy nie oszukuje w ten sposób wyborców głosujących natychmiastowym zerwaniem z dziedzictwem Busha?
Cykliczne spotkania katolików z muzułmanami nie muszą przynosić wymiernych efektów, ani prowadzić do konsensusu. Takt, że się odbywają świadczy o poszanowaniu różnorodności i może być kontrargumentem dla przekonania o zbliżającym się konflikcie między cywilizacji.
W ostatnich dniach mało kto wątpił w to, że 44. prezydentem USA zostanie Barack Obama. Wygrane wybory to jednak dopiero początek. Teraz cały świat z zapartym tchem oczekuje zmian, które w swojej kampanii wyborczej zapowiedział kandydat Demokratów. Pytamy zatem: co dalej, panie Obama?
