Wybór Baracka Obamy na prezydenta USA jest wydarzeniem bez precedensu w wielu wymiarach. Dla stosunków transatlantyckich oznacza zakończenie pewnego surrealistycznego ośmioletniego snu, w którym żyli przywódcy amerykańscy.
Obecna kampania wyborcza w USA zasługuje na miano przełomowej nie ze względu na jej gigantyczne koszty, lecz z powodu rewolucyjnych zmian w systemie finansowania akcji wyborczej i organizowania politycznego poparcia.
Barack Obama zachęca swoich wyborców na YouTube, by 4 listopada ruszyli się sprzed komputerów i poszli zagłosować. Czyżby sam kandydat przestraszył się, że jego zaplecze jest jedynie wirtualne?
Odkąd Kosowo ogłosiło niepodległość zauważalna jest wyraźna tendencja Europy do włączenia Serbii do swoich struktur. Również Serbia zmienia twarz - i jest to twarz o wiele bardziej przyjazna.
Nigdy jeszcze tak wielu nie postawiło tak wiele na jednego człowieka. Barack Obama wybory prezydenckie po prostu wygrać musi.
Być może Obama naprawdę ma rewolucyjne zamiary i jak najlepsze intencje, ale nie może nic zmienić, będąc otoczony i pośrednio stale kontrolowany przez mocno usadowiony u steru establishment.
Z perspektywy inwestora długoterminowego właśnie teraz warto zainteresować się rynkami, które oferują najwyższe stopy zwrotu, a do takich z pewnością należą dynamicznie rozwijające się kraje azjatyckie.
Podczas gdy kampania wyborcza wielkimi krokami zmierza ku końcowi, mało którą decyzję kandydata Republikanów uznać można za w pełni przemyślaną.
